Nawaliłam. Dziś totalnie nawaliłam.
Taaaak, jest 11.30, a mi sie chce płakać.
Wczoraj piekłam na wyjazd mojemu bratu ciasteczka francuskie z brzoskwinią... Wiadomo, kilka zostawiłam (po co!?!?!?!?!?!) no i dziś je zjadłam na śniadanie. W zasadzie to będzie śniadanio-obiado-kolacja, bo nie zamierzam dziś już nic tknąć.
Najbliższe 4 dni spędze w spokoju, sama w domu, z czego bardzo się cieszę. Wezmę się w garść, będę ćwiczyć do nocy. W końcu dostałam na święta całodniowy bilet do aqua parku, jakoś zaprezentować się trzeba...
Wczoraj byłam na zakupach i jestem przeszczęśliwa. :) Kupiłam bluzkę 3/4 rękaw, dwie pary spodni (mieszczę się w M!! W niektóre "eski" też, ale są za krótkie... :( ) i ... 6 bluzek! (w rozmiarach od XS-M). Zawsze wybierałam te L i XL, żeby były luźne i nie opinały mi mojej opony, więc teraz bardzo się cieszę, że mogłam zejść na mniejsze rozmiary... Minusem jest niestety to, że musiałam wymienić CAŁĄ zawartość mojej szafy, co wiązało się z ogromnymi kosztami, ale już wychodzę na prostą. :)
Trzymajcie kciuki by udało mi się dziś nic nie tknąć... Myślę, że dam radę, nie raz nie jadłam nic całymi dniami. Buziak!
niedziela, 29 grudnia 2013
piątek, 27 grudnia 2013
Jak tam u Was po świętach?
Ja nie przytyłam według mojej wagi, ale cos czuję, że zaczyna mnie oszukiwać... ? Nie możliwe żebym ważyła dziś rano 53kg, gdzie wyraźnie widziałam mój wielki brzuch (w dodatku taki twardy, jakąś xennę, czy coś w tym stylu chyba muszę kupić.. :( )...
Święta jak to święta... Każdy gadał, wyliczali mi, że "zjadłaś tylko łyżkę bigosu"... Myślę, że wielkich grzechów nie popełniłam, może ewentualnie w Boże Narodzenie, zamiast czegoś normalnego zjadłam 2 babeczki i kawałek ciasta O_o Długo już nie jadłam słodyczy, mam nawet swoją wielką skrzynkę, gdzie trzymam słodkości,ale jakoś mnie do niej nie ciągnęło... A teraz taki klops. Ale to nic, podobno od czasu do czasu każdemu się należy.
Nie mogę się doczekać mojego rytmu dnia, jedzenia owsianek i jogurtów. W zasadzie to powynosiłam dużo jedzenia do znajomych, rodziny i dużo powpychałam innym (nawet nie wiecie, jaką radość może sprawić szykowanie komuś śniadania, kiedy widzisz, że całe to świąteczne żarcie znika z lodówki/ balkonu :D).
Ściskam Was mocno! :*
Ja nie przytyłam według mojej wagi, ale cos czuję, że zaczyna mnie oszukiwać... ? Nie możliwe żebym ważyła dziś rano 53kg, gdzie wyraźnie widziałam mój wielki brzuch (w dodatku taki twardy, jakąś xennę, czy coś w tym stylu chyba muszę kupić.. :( )...
Święta jak to święta... Każdy gadał, wyliczali mi, że "zjadłaś tylko łyżkę bigosu"... Myślę, że wielkich grzechów nie popełniłam, może ewentualnie w Boże Narodzenie, zamiast czegoś normalnego zjadłam 2 babeczki i kawałek ciasta O_o Długo już nie jadłam słodyczy, mam nawet swoją wielką skrzynkę, gdzie trzymam słodkości,ale jakoś mnie do niej nie ciągnęło... A teraz taki klops. Ale to nic, podobno od czasu do czasu każdemu się należy.
Nie mogę się doczekać mojego rytmu dnia, jedzenia owsianek i jogurtów. W zasadzie to powynosiłam dużo jedzenia do znajomych, rodziny i dużo powpychałam innym (nawet nie wiecie, jaką radość może sprawić szykowanie komuś śniadania, kiedy widzisz, że całe to świąteczne żarcie znika z lodówki/ balkonu :D).
Ściskam Was mocno! :*
wtorek, 24 grudnia 2013
Jak Wasze nastroje przed świętami? W zasadzie to już niedługo.. Ja szczerze mówiąc bardzo, ale to bardzo się boję. Nie tego, że rzucę się na jedzenie, bo to na mnie nie działa, chyba, że jestem potwornie głodna, ale i wtedy zachowuje umiar... Bardzo boję się, że przytyję, że wydarzy się coś, co zaprzepaści całą moją pracę... Przez to wszystko jestem jakaś przytłoczona... W dodatku potwornie boli mnie brzuch z lewej strony, chyba prześpię ten czas do godziny 15... Na 15 mam pierwszą Wigilię, potem jadę jeszcze na 17.30 do Cioci... A potem o 21 mamy jechać wszystcy do następnej cioci... A żeby za nudno nie było, po naszym powrocie ma wpaść dziewczyna mojego brata... Długi dzień się szykuje... Trzymajcie kciuki.
Korzystając z okazji chciałabym Wam życzyć zdrowych, pogodnych Świąt. Bądźcie szczęśliwe, żyjcie pełnią życia, nie liczcie tych pieprzonych kalorii. Dajcie się ponieść emocjom, bądźcie RADOSNE! Co z tego, że będziecie chude, jak cała radość z życia Wam minie? Nie dajcie się...
Święta sa raz do roku, skorzystajcie z nich, spędźcie miło czas z rodziną.
Wesołych Świąt!!!
środa, 18 grudnia 2013
U mnie słabo... Dziś na praktykach (a mam je w szpitalu!) zemdlałam.. Matko jakie beznadziejne uczucie, tyle głów nade mną i ja, która z bólu aż płacze... A potem osuwa się na ziemie, kładą Cię na kozetkę i jeszcze lekarz przynosi czekoladki żeby podnieść Ci cukier... Jakie czekoladki kurde?! Czy wyglądam na osobę, która je zjada? Podobno wyglądam źle... Ja tego nie widzę, serio... W dodatku bardzo boję się przytyć. :( Moja psychika siada.
Nie idzcie tą drogą, ja już jestem tym zmęczona. Nie warto.
Nie idzcie tą drogą, ja już jestem tym zmęczona. Nie warto.
czwartek, 12 grudnia 2013
Jeejku, jak mnie dawno nie było. :(
Nie mam kompletnie czasu, teraz praktyki, doba jest za krótka, ciągle chce mi się spać..
W dodatku dziewczyny zauważyły, że prawie nie jem i miałyśmy rozmowę... Nic nie dała.
Choć dziś uważam, że było tego sporo... Wszystko przez to, że musiałam tak wcześnie wstać ;/
5.00 mały jogurt
11.00 owsianka z połową banana
15.00 jogurt naturalny z płatkami (kulki czekoladowe O_o)
19.00 owsianka z drugą połową banana
3 ptasie mleczka...
Normalnie jem podobnie, ale bez słodyczy i 3 takie posiłki,a nie 4...
Nie mam kompletnie czasu, teraz praktyki, doba jest za krótka, ciągle chce mi się spać..
W dodatku dziewczyny zauważyły, że prawie nie jem i miałyśmy rozmowę... Nic nie dała.
Choć dziś uważam, że było tego sporo... Wszystko przez to, że musiałam tak wcześnie wstać ;/
5.00 mały jogurt
11.00 owsianka z połową banana
15.00 jogurt naturalny z płatkami (kulki czekoladowe O_o)
19.00 owsianka z drugą połową banana
3 ptasie mleczka...
Normalnie jem podobnie, ale bez słodyczy i 3 takie posiłki,a nie 4...
środa, 27 listopada 2013
Dwa dni remontu za mną... Wymalowany pokój, pomyte dosłownie wszystko... Przez dwa dni prawie nic nie jadłam, spaliłam masę kalorii i jestem wykończona... Nie mam siły by podnieść tyłek z miejsca. xD
Ale jestem szczęśliwa, bo przed świętami wszystko poprane, pomyte, pomalowane... :)) Jest super :)
Co do dziś, to zjadłam 2 łyżki kapusty świeżej gotowanej i z 3 łyżki jogurtu naturalnego. Na obiad nie jem nic, ewentualnie mandarynkę, a na kolację pewnie jakaś owsianka. :) Jest dobrze, już się przyzwyczaiłam do tego, że jem, by żyć, a nie żyję żeby jeść... :))
Ściskam mocno i lecę po zakupy! :))
Ale jestem szczęśliwa, bo przed świętami wszystko poprane, pomyte, pomalowane... :)) Jest super :)
Co do dziś, to zjadłam 2 łyżki kapusty świeżej gotowanej i z 3 łyżki jogurtu naturalnego. Na obiad nie jem nic, ewentualnie mandarynkę, a na kolację pewnie jakaś owsianka. :) Jest dobrze, już się przyzwyczaiłam do tego, że jem, by żyć, a nie żyję żeby jeść... :))
Ściskam mocno i lecę po zakupy! :))
sobota, 23 listopada 2013
"Czasami leżę w trawie i wcale mnie nie
widać. I świat wydaje się taki piękny. A potem ktoś przychodzi i pyta:
"Jak się dzisiaj czujesz?" I okazuje się, że okropnie"
Wreszcie weekend. Idę na zakupy, pojadę do Mamy...
ODPOCZNĘ.
A Wy jakie macie plany? :) Ja będę czytać, oglądać TV i LENIĆ SIĘ!
Dziś w tv "Kevin sam w domu..." ;)
Ściskam!
piątek, 22 listopada 2013
Dziś w planach mam nadgonienie trochę Waszych blogów.. Jeeej, w wakacje było to łatwiejsze...
Kolokwium poszło mi dobrze, dostałam 4. Prezentacja też ok. ;)) Jestem zadowolona... :)
Jeśli chodzi o dietę, to... dziś rano na wadze było 54kg. :)
Ogólnie to wczoraj prawie nic nie zjadłam, rano owsiankę z gruszką i potem dopiero o 18 trochę płatków. A to dlatego, że przedwczoraj zjadłam kilka herbatników bo koleżanka wpadła na film.. Ogólnie to dziewczyny zaczynają pytać, czemu na zajęcia nie przynoszę sobie jedzenia, czy coś jem itp.. Muszę już się ukrywać, nie mówię już nikomu, że jestem na diecie...
Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień to rano zjadłam owsiankę z gruszką i na obiad makaron szpinakowy ze szpinakiem. :) Oczywiście mało. Więcej nic, w sumie to jestem trochę głodna, ale wypiję kawę lub herbatkę i będzie ok. :)
Trzymajcie się ciepło i lecę do Was!
Kolokwium poszło mi dobrze, dostałam 4. Prezentacja też ok. ;)) Jestem zadowolona... :)
Jeśli chodzi o dietę, to... dziś rano na wadze było 54kg. :)
Ogólnie to wczoraj prawie nic nie zjadłam, rano owsiankę z gruszką i potem dopiero o 18 trochę płatków. A to dlatego, że przedwczoraj zjadłam kilka herbatników bo koleżanka wpadła na film.. Ogólnie to dziewczyny zaczynają pytać, czemu na zajęcia nie przynoszę sobie jedzenia, czy coś jem itp.. Muszę już się ukrywać, nie mówię już nikomu, że jestem na diecie...
Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień to rano zjadłam owsiankę z gruszką i na obiad makaron szpinakowy ze szpinakiem. :) Oczywiście mało. Więcej nic, w sumie to jestem trochę głodna, ale wypiję kawę lub herbatkę i będzie ok. :)
Trzymajcie się ciepło i lecę do Was!
poniedziałek, 18 listopada 2013
Hej.
Bardzo dziękuję Wam za słowa wsparcia. Wiem, że jedzenie mnie nie pocieszy, dlatego nie jem na "pocieszkę". Zresztą ja jak jest mi źle i bardzo się stresuję to mam "zaciśnięty" żołądek i wręcz przeciwnie- nie mogę jeść... Dlatego sesja, czy inne egzaminy wpływają na moje chudnięcie.
Wczoraj zjadłam:
-owsianka z gruszką
-płatki pełnoziarniste lubelli z jogurtem naturalnym
-płatki w/w z mlekiem
Dziś:
-trochę sałatki jażynowej z 1 chrupkim
-Zupa buraczkowa ( koło 16.30)
I bardzo możliwe, że jak późno zjem obiad to już nie będę głodna i nic nie zjem więcej... :)
Poza tym, humor trochę lepszy po dzisiejszym sukcesie na uczelni. Jutro kolejne wyzwanie, b.ważne kolokwium... Ale wszystko da się zrobić, prawda ?
Dam radę, przez gorsze rzeczy przechodziłam.
Więc lecę do nauki.
Bardzo dziękuję Wam za słowa wsparcia. Wiem, że jedzenie mnie nie pocieszy, dlatego nie jem na "pocieszkę". Zresztą ja jak jest mi źle i bardzo się stresuję to mam "zaciśnięty" żołądek i wręcz przeciwnie- nie mogę jeść... Dlatego sesja, czy inne egzaminy wpływają na moje chudnięcie.
Wczoraj zjadłam:
-owsianka z gruszką
-płatki pełnoziarniste lubelli z jogurtem naturalnym
-płatki w/w z mlekiem
Dziś:
-trochę sałatki jażynowej z 1 chrupkim
-Zupa buraczkowa ( koło 16.30)
I bardzo możliwe, że jak późno zjem obiad to już nie będę głodna i nic nie zjem więcej... :)
Poza tym, humor trochę lepszy po dzisiejszym sukcesie na uczelni. Jutro kolejne wyzwanie, b.ważne kolokwium... Ale wszystko da się zrobić, prawda ?
Dam radę, przez gorsze rzeczy przechodziłam.
Więc lecę do nauki.
piątek, 15 listopada 2013
Naprawdę myślicie, że wyjdzie dla mnie również słońce? Ja już nie mam siły.. ciągle pod górę, chce siąść i płakać, na nic więcej nie mam sił... Jeszcze dziś pokłóciłam się z koleżanką... Dowaliła mi jak mogła... Jestem za słaba, obecnie upadłam na ziemię... Mam nadzieję, że nie wpadnę jeszcze do jakiejś dziury.. a wręcz przeciwnie... Liczę, że uda mi się podnieść... To wszystko takie trudne, nie potrafię sobie poradzić z najprostszymi decyzjami, wszystko mnie przytłacza, potrzebuję jednej rozmowy z Mamą.. Bardzo potrzebuje... :(
Doceniajcie swoich rodziców...
Jeśli chodzi o dietę, to jest wszystko ok... Wczoraj zjadłam owsiankę na mleku i zupę pieczarkową, a dziś jogurt naturalny z płatkami, pieczarkową i może na kolację zjem owsiankę, nie wiem... W sumie, czy jest coś, co obecnie wiem?
Nie mam sił... :(
Doceniajcie swoich rodziców...
Jeśli chodzi o dietę, to jest wszystko ok... Wczoraj zjadłam owsiankę na mleku i zupę pieczarkową, a dziś jogurt naturalny z płatkami, pieczarkową i może na kolację zjem owsiankę, nie wiem... W sumie, czy jest coś, co obecnie wiem?
Nie mam sił... :(
sobota, 9 listopada 2013
Oglądacie czasem "Prawo Agaty" ?
Ostatnio leciała podczas odcinka taka piosenka...
Ostatnio leciała podczas odcinka taka piosenka...
Jesteś sam gdy zapada zmrok
Będziesz sam gdy Twe życie przeminie
W starej szybie odbija się wzrok
Kogoś kto od lat tak żyje
Nie zagłuszy ciszy wina smak
Nie pomniejszy żalu pusta butelka
I rozumiesz, że przyjaciół brak
Gdy jak kruche szkło serce pęka
Nie wie nikt co się może stać
Nie wie nikt co się jeszcze zdarzy
Gdy ból skrzywi bladą twarz
To i tak zostaniemy z tym sami
Ja nie mówię, że to ma sens
Ja nie twierdzę też, że to na nic
Tylko życie tak trudne jest
Potrzeba siły, by sobie z nim radzić
Będziesz sam gdy Twe życie przeminie
W starej szybie odbija się wzrok
Kogoś kto od lat tak żyje
Nie zagłuszy ciszy wina smak
Nie pomniejszy żalu pusta butelka
I rozumiesz, że przyjaciół brak
Gdy jak kruche szkło serce pęka
Nie wie nikt co się może stać
Nie wie nikt co się jeszcze zdarzy
Gdy ból skrzywi bladą twarz
To i tak zostaniemy z tym sami
Ja nie mówię, że to ma sens
Ja nie twierdzę też, że to na nic
Tylko życie tak trudne jest
Potrzeba siły, by sobie z nim radzić
Jakoś tak... podły nastrój dziś... Mam nadzieję, że u Was lepiej...
http://ulub.pl/FG6xeGPKsB/monika-urlik-nie-wie-nikt-liveakustycznie
piątek, 8 listopada 2013
Prezentacja poszła słabo... Tzn ja nie mam sobie nic do zarzucenia, ale praca była grupowa, więc... Pominę może to po co mam się znowu wkurzać?
Kolokwium za to wczoraj poszło super, wpadła piąteczka. :)
Dziś byłam na badaniach z krwi wyniki poznam w grudniu dopiero, bo wtedy mam lekarza umówionego-badania uczelniane. :)
No,a poza tym... Jest ok :)))
Czuję się dobrze, jem chyba normalnie... Dziś:
-Kasza manna z wkrojonym bananem (z jabłkiem lepsza. xD)
-2 paluszki rybne + 1 średni ziemniak + łyżka ćwikły
- płatki z mlekiem
I tyle. :)))
Wczoraj:
-Kasza manna z kawałkiem jabłka
-1 ziemniak i miałam zjeść kurczaka, ale nie przebrnęłam, piesek za to się ucieszył. :D
- Płatki z mlekiem.
:)
Konczę, lecę do Was..:*
Kolokwium za to wczoraj poszło super, wpadła piąteczka. :)
Dziś byłam na badaniach z krwi wyniki poznam w grudniu dopiero, bo wtedy mam lekarza umówionego-badania uczelniane. :)
No,a poza tym... Jest ok :)))
Czuję się dobrze, jem chyba normalnie... Dziś:
-Kasza manna z wkrojonym bananem (z jabłkiem lepsza. xD)
-2 paluszki rybne + 1 średni ziemniak + łyżka ćwikły
- płatki z mlekiem
I tyle. :)))
Wczoraj:
-Kasza manna z kawałkiem jabłka
-1 ziemniak i miałam zjeść kurczaka, ale nie przebrnęłam, piesek za to się ucieszył. :D
- Płatki z mlekiem.
:)
Konczę, lecę do Was..:*
wtorek, 5 listopada 2013
Dziękuję za wszystkie wpisy. :) Chyba nie jest ze mną tak do końca źle... :) Dziś rano dostałam okres, wiem, żałosne, że o tym piszę, ale taka moja mała radość, tym bardziej, ze dłuuuuugoooo go nie było. Pomijam już fakt, że czuje się okropnie przez to.. No ale coś za coś. :)
Bilans idzie mi dobrze, rano zjadłam płatki owsiane, takie instatnt w kubku bo się spieszyłam, o 15 sałatkę z kukurydzą <3 a wieczorem zjem płatki z ciepłym mlekiem. :)
Poza tym mam tonę nauki, jutro mam kolejną prezentację, w czwartek kolokwium, w piątek badania (trochę się boję, ale co ma być to będzie).
Trzymajcie się, a ja lecę do nauki.
Bilans idzie mi dobrze, rano zjadłam płatki owsiane, takie instatnt w kubku bo się spieszyłam, o 15 sałatkę z kukurydzą <3 a wieczorem zjem płatki z ciepłym mlekiem. :)
Poza tym mam tonę nauki, jutro mam kolejną prezentację, w czwartek kolokwium, w piątek badania (trochę się boję, ale co ma być to będzie).
Trzymajcie się, a ja lecę do nauki.
niedziela, 3 listopada 2013
Dziękuję za wszystkie miłe słowa, za modlitwę za mnie i moją Mamę (kochana jesteś!) to wiele dla mnie znaczy. Tak, odeszła stanowczo za wcześnie, przegrała walkę o życie w wieku 42 lat. Miała całe życie przed sobą, dlatego NIGDY się z tym nie pogodzę, a moje życie już nigdy nie będzie takie samo...
Ogólnie z dietą w porządku, dziś rano zjadłam płatki i o 17 też płatki i nic więcej i nie zamierzam więcej w siebie wmuszać... Co coś zjem, chce mi się wymiotować, w dodatku potwornie boli mnie głowa, chyba przez pogodę... Dziś byliśmy też godzinę na lodowisku, wymęczyłam się strasznie... i wymarzłam :D Ale spaliłam z pewnością dużo.
Waga spada, dziś rano 55kg. :) Myślałam, że nigdy nie uda mi się zobaczyć tej cyferki na wadze... :) Bardzo miła niespodzianka. :)
Żeby nie było tak kolorowo, to napiszę Wam, że czasem mam odstępstwa. Wczoraj np. zjadłam rano płatki, potem o 15 troszkę zupy pomidorowej i pół ziemniaka, mielonego i czerwoną kapustę. Porcje oczywiście małe, w domu nigdy w życiu tyle nie jem, ale byłam w gościach i musiałam.. Potem było jeszcze ciasto. Ale od 17 nic nie tknęłam, więc myślę, że tragedii nie ma. Tym bardziej, że tak naprawdę jem już coraz mniej, czasem nie mam ochoty na nic cały dzień, ale się zmuszam... i chociaż po łyżeczce coś skubnę.
Nawet nie mam już napadów, dziś mój brat chciał wcisnąć we mnie pizze, nie tknęłam jej. Wyglądała ładnie, pachniała, ale... Nie miałam w ogóle ochoty. Po łyżwach zrobił prawdziwą czekoladę na gorąco, taką domową.. Też nie wypiłam... Kiedyś bym się na to rzuciła, teraz mam to gdzieś... Jedzenie nie sprawia mi już takiej radości jak kiedyś. Jem by żyć, a nie żyję aby jeść...
No nic.. kończę, bo i tak pewnie większość nie doczyta do końca. :)
Dziękuje, że jesteście, że są tu ludzie na których mogę liczyć, mimo, że mnie nie znacie...
Ogólnie z dietą w porządku, dziś rano zjadłam płatki i o 17 też płatki i nic więcej i nie zamierzam więcej w siebie wmuszać... Co coś zjem, chce mi się wymiotować, w dodatku potwornie boli mnie głowa, chyba przez pogodę... Dziś byliśmy też godzinę na lodowisku, wymęczyłam się strasznie... i wymarzłam :D Ale spaliłam z pewnością dużo.
Waga spada, dziś rano 55kg. :) Myślałam, że nigdy nie uda mi się zobaczyć tej cyferki na wadze... :) Bardzo miła niespodzianka. :)
Żeby nie było tak kolorowo, to napiszę Wam, że czasem mam odstępstwa. Wczoraj np. zjadłam rano płatki, potem o 15 troszkę zupy pomidorowej i pół ziemniaka, mielonego i czerwoną kapustę. Porcje oczywiście małe, w domu nigdy w życiu tyle nie jem, ale byłam w gościach i musiałam.. Potem było jeszcze ciasto. Ale od 17 nic nie tknęłam, więc myślę, że tragedii nie ma. Tym bardziej, że tak naprawdę jem już coraz mniej, czasem nie mam ochoty na nic cały dzień, ale się zmuszam... i chociaż po łyżeczce coś skubnę.
Nawet nie mam już napadów, dziś mój brat chciał wcisnąć we mnie pizze, nie tknęłam jej. Wyglądała ładnie, pachniała, ale... Nie miałam w ogóle ochoty. Po łyżwach zrobił prawdziwą czekoladę na gorąco, taką domową.. Też nie wypiłam... Kiedyś bym się na to rzuciła, teraz mam to gdzieś... Jedzenie nie sprawia mi już takiej radości jak kiedyś. Jem by żyć, a nie żyję aby jeść...
No nic.. kończę, bo i tak pewnie większość nie doczyta do końca. :)
Dziękuje, że jesteście, że są tu ludzie na których mogę liczyć, mimo, że mnie nie znacie...
poniedziałek, 28 października 2013
Nie wiem czy nie za szybko, aby się cieszyć... Ale dziś waga pokazała 56kg! ;)
A dodam, że w weekend było urodzinowo, więc zjadłam kawałek tortu...
W zeszłym tygodniu prezentacja poszła mi dobrze, Pani dr pochwaliła nas i była bardzo zadowlona. dziś kolejna, ale to tylko 15 minut, więc się tego nie stresuje.. Bardziej tego, że muszę iść reklamować telefon.. Nie znoszę takich rzeczy załatwiać......... O_o
Poza tym z dietą jest super, właśnie zjadłam owsiankę z połową jabłka i cynamonem. Wrócę ok.16 i może coś zjem, prawdopodobnie płatki. :) Pełnoziarniste z migdałami, mniaaam :) Nie wiem czy coś jeszcze, zależy, czy będę miała na cokolwiek ochotę.
Poza tym nie mam od połowy sierpnia okresu ;/ Mam nadzieję, że jak już będzie mi "potrzebny" to się pojawi.
Tymczasem uciekam załatwić tą reklamację! Trzymajcie się!
EDIT:
Zjadłam o 16.30 kubek krupniku, a na kolację płatki. :) Więc trochę doszło,ale myślę, że i tak jest ok. :)
A dodam, że w weekend było urodzinowo, więc zjadłam kawałek tortu...
W zeszłym tygodniu prezentacja poszła mi dobrze, Pani dr pochwaliła nas i była bardzo zadowlona. dziś kolejna, ale to tylko 15 minut, więc się tego nie stresuje.. Bardziej tego, że muszę iść reklamować telefon.. Nie znoszę takich rzeczy załatwiać......... O_o
Poza tym z dietą jest super, właśnie zjadłam owsiankę z połową jabłka i cynamonem. Wrócę ok.16 i może coś zjem, prawdopodobnie płatki. :) Pełnoziarniste z migdałami, mniaaam :) Nie wiem czy coś jeszcze, zależy, czy będę miała na cokolwiek ochotę.
Poza tym nie mam od połowy sierpnia okresu ;/ Mam nadzieję, że jak już będzie mi "potrzebny" to się pojawi.
Tymczasem uciekam załatwić tą reklamację! Trzymajcie się!
EDIT:
Zjadłam o 16.30 kubek krupniku, a na kolację płatki. :) Więc trochę doszło,ale myślę, że i tak jest ok. :)
wtorek, 22 października 2013
Hej. U mnie wszystko w porządku, apetyt lepszy, raz jem więcej, a raz mniej, ale więcej nie oznacza obżerania. Piszę rzadziej, bo internet chodzi mi jakby chciał, a nie mógł :( Do tego mam zapieprz na studiach i ... Tak to się wszystko nakłada, że niekiedy nie mam już na nic siły. Jedyną przyjemnością jaka mi została to moje ukochane książki. <3 Obecnie kończę czytać 3 część cyklu "Kwiaty na poddaszu", czyli "A jeśli ciernie". W kolejce czeka już 5 tom, a 4 idę kupić prawdopodobnie jutro :) Gorąco polecam te książki, warte uwagi. :)
Jeśli chodzi o dzisiejszy bilans:
- płatki owsiane z połówką jabłka i cynamonem
- 4 łyżki rosołu (jakiś niedobry był, wylałam..)
- 3 precelki
- na kolację zjem płatki z mlekiem
I tyle. Nie za dużo, ale nie jestem głodna, w sumie na nic nie mam dziś ochoty, bo się stresuję czwartkiem, bo będę prowadziła zajęcia przez prawie 3 godziny O_o
Ale nie z takimi rzeczami dawałam radę :)
A jak u Was? :)
Jeśli chodzi o dzisiejszy bilans:
- płatki owsiane z połówką jabłka i cynamonem
- 4 łyżki rosołu (jakiś niedobry był, wylałam..)
- 3 precelki
- na kolację zjem płatki z mlekiem
I tyle. Nie za dużo, ale nie jestem głodna, w sumie na nic nie mam dziś ochoty, bo się stresuję czwartkiem, bo będę prowadziła zajęcia przez prawie 3 godziny O_o
Ale nie z takimi rzeczami dawałam radę :)
A jak u Was? :)
sobota, 19 października 2013
środa, 16 października 2013
Jem mało. Nadal. Już nawet nie czuję głodu...
Często rezygnuję z posiłków i zjadam tylko dwa... zazwyczaj śniadanie i obiad.
Dziś zjadłam owsiankę z połową jabłka i cynamonem.. Wróciłam do domu po 16 i wcale nie chciało mi się jeść.. Od rana. Zjadłam zupę porową (w miseczce plastikowej dla dzieci) i tyle. Nie wiem czy coś jeszcze będę jadła.. Nie wiem, czy to przez zmęczenie, czy o co chodzi... Wiem, że nie mam okresu od połowy sierpnia i czuję się średnio O_o
Nie idźcie tą drogą.
Często rezygnuję z posiłków i zjadam tylko dwa... zazwyczaj śniadanie i obiad.
Dziś zjadłam owsiankę z połową jabłka i cynamonem.. Wróciłam do domu po 16 i wcale nie chciało mi się jeść.. Od rana. Zjadłam zupę porową (w miseczce plastikowej dla dzieci) i tyle. Nie wiem czy coś jeszcze będę jadła.. Nie wiem, czy to przez zmęczenie, czy o co chodzi... Wiem, że nie mam okresu od połowy sierpnia i czuję się średnio O_o
Nie idźcie tą drogą.
piątek, 11 października 2013
Hej, jak się macie? Kolejny cięzki tydzień za mną.. Czasem mam ochotę wszystko rzucić i mieć święty spokój.. Ale jakoś biorę się w garść i brnę do przodu.. :)
Jeśli chodzi o dietę to jest super. :) Wczoraj zjadłam : kaszkę, sałatkę owocową z jogurtem i płatki na mleku.
Dziś mogę napisać dokładniej z godzinami, bo pamiętam :)
6.15 kaszka z połową jabłka
13.00 sałatka: pomidor, ogórek, cebulka czerwona, papryka, przyprawy
17.00 spaghetti, ale jakieś "łyse" bo sos wsiąkł.. Nałożyłam sobie miseczkę taką dla dzieci, płytką, a zjadłam połowę. Nawdychałam się trochę, dlatego.
I na dziś tyle, bo wiem, że spaghetti trochę podbija bilans, więc na dziś jedzeniu już podziękujemy, zresztą głodna już nie jestem, a nawet jeśli... od czego mamy zieloną herbatę xD
Czuję, że żołądek znacznie mi się skurczył, co bardzo mnie cieszy ;) Najadam się porcjami, którymi kiedyś nawet w 1/3 bym się nie najadła... :)
A jak u Was? :)
Jeśli chodzi o dietę to jest super. :) Wczoraj zjadłam : kaszkę, sałatkę owocową z jogurtem i płatki na mleku.
Dziś mogę napisać dokładniej z godzinami, bo pamiętam :)
6.15 kaszka z połową jabłka
13.00 sałatka: pomidor, ogórek, cebulka czerwona, papryka, przyprawy
17.00 spaghetti, ale jakieś "łyse" bo sos wsiąkł.. Nałożyłam sobie miseczkę taką dla dzieci, płytką, a zjadłam połowę. Nawdychałam się trochę, dlatego.
I na dziś tyle, bo wiem, że spaghetti trochę podbija bilans, więc na dziś jedzeniu już podziękujemy, zresztą głodna już nie jestem, a nawet jeśli... od czego mamy zieloną herbatę xD
Czuję, że żołądek znacznie mi się skurczył, co bardzo mnie cieszy ;) Najadam się porcjami, którymi kiedyś nawet w 1/3 bym się nie najadła... :)
A jak u Was? :)
wtorek, 8 października 2013
Heeej :)
Jest dobrze, sobota tak jak zwykle, nie pamiętam co jadłam, ale mało.. Na niedzielę przypadł dzień bez diety, więc zjadłam trzy małe ciasteczka francuskie, Góralka i ze 4 cukierki.
Wczoraj zjadłam kaszke manną ze śliwkami, po uczelni jabłka w cieście francuskim- starsznie żałowałam ,bo to w sumie słodkie, a przecież tylko raz w tygodniu mogę!!! No,ale było minęło, wieczorem zrobiłam sobie musli, któtrego nawet nie zjadłam w połowie...
Dziś:
Śniadanie: pół bułki pełnoziarnistej
Obiad: (czyli przed wyjściem na uczelnię xD) drugą połówkę rannej bułki
Kolacja (jak wrócę z uczelni) musli :)
Do tego potwornie dużo ruchu, u nas na północy dziś starsznie gorąco, więc w pewnym momencie myślałam, że padnę, czułam jak się roztapiam.. :P
Zaraz muszę biec odebrać nową książkę- udało mi się kupić "Alibi na szczęście" :) Bardzo się cieszę :) Obecnie czytam drugi tom z serii "Kwiatów na poddaszu", czyli "Płatki na wietrze". Gorąco polecam, strasznie wciąga, pierwszy tom pochłonęłam w dwa wieczory, drugi tom dopiero zaczęłam, a już kończę... <3
Udanego popołudnia wszystkim! Ja uciekam na wykład, który potrwa jedynie do 19.30...
Jest dobrze, sobota tak jak zwykle, nie pamiętam co jadłam, ale mało.. Na niedzielę przypadł dzień bez diety, więc zjadłam trzy małe ciasteczka francuskie, Góralka i ze 4 cukierki.
Wczoraj zjadłam kaszke manną ze śliwkami, po uczelni jabłka w cieście francuskim- starsznie żałowałam ,bo to w sumie słodkie, a przecież tylko raz w tygodniu mogę!!! No,ale było minęło, wieczorem zrobiłam sobie musli, któtrego nawet nie zjadłam w połowie...
Dziś:
Śniadanie: pół bułki pełnoziarnistej
Obiad: (czyli przed wyjściem na uczelnię xD) drugą połówkę rannej bułki
Kolacja (jak wrócę z uczelni) musli :)
Do tego potwornie dużo ruchu, u nas na północy dziś starsznie gorąco, więc w pewnym momencie myślałam, że padnę, czułam jak się roztapiam.. :P
Zaraz muszę biec odebrać nową książkę- udało mi się kupić "Alibi na szczęście" :) Bardzo się cieszę :) Obecnie czytam drugi tom z serii "Kwiatów na poddaszu", czyli "Płatki na wietrze". Gorąco polecam, strasznie wciąga, pierwszy tom pochłonęłam w dwa wieczory, drugi tom dopiero zaczęłam, a już kończę... <3
Udanego popołudnia wszystkim! Ja uciekam na wykład, który potrwa jedynie do 19.30...
piątek, 4 października 2013
Czy Wy też jesteście takie wykończone tym tygodniem? Bo ja mimo, że miałam dziś wolne, padam na twarz...
Fakt, że o 7 wstałam i się nie wyspałam, no ale bez przesady, jeszcze 17.00 nie ma..
Dziś o 8 rano piekłam bułeczki pszenno- razowe :D Potem pięknie posprzątałam... ;)
9.00 1 bułeczka i 1 serdelek drobiowy. Oczywiście zaczął boleć mnie brzuch, bo ja jak to ja, musiałam wziąć gorącą bułkę.. Dobrze, że skrętu kiszek nie dostalam. xD Ogólnie rezygnuję już z pieczywa, ale chciałam zobaczyć, czy potrafię coś takiego upiec... :D Wyszły całkiem, całkiem. :)
15.30 niecały krokiet z mięsem
19.00 płatki z mlekiem
Ten krokiet tłusty był... Bo robiła to taka Pani... No, ale wróciłam wykończona i cały dzień na nogach byłam, na zakupach (nowy piekny sweterek jest w moim posiadaniu :D) więc pomyślałam, że mogę... Jeszcze czeka mnie spacer z psem i chyba do galerii, bo marzy mi się książka, która jest już w przedsprzedaży. :)
Jutro dzień bez diety, ale chyba przeniosę go na sobotę, bo dziś było dość "ciężko", więc jutro zjem coś lżejszego, by w niedzielę poczęstować się jakąś czekoladką. :)
No nic, kończę, miłego weekendu Wam życzę!
Fakt, że o 7 wstałam i się nie wyspałam, no ale bez przesady, jeszcze 17.00 nie ma..
Dziś o 8 rano piekłam bułeczki pszenno- razowe :D Potem pięknie posprzątałam... ;)
9.00 1 bułeczka i 1 serdelek drobiowy. Oczywiście zaczął boleć mnie brzuch, bo ja jak to ja, musiałam wziąć gorącą bułkę.. Dobrze, że skrętu kiszek nie dostalam. xD Ogólnie rezygnuję już z pieczywa, ale chciałam zobaczyć, czy potrafię coś takiego upiec... :D Wyszły całkiem, całkiem. :)
15.30 niecały krokiet z mięsem
19.00 płatki z mlekiem
Ten krokiet tłusty był... Bo robiła to taka Pani... No, ale wróciłam wykończona i cały dzień na nogach byłam, na zakupach (nowy piekny sweterek jest w moim posiadaniu :D) więc pomyślałam, że mogę... Jeszcze czeka mnie spacer z psem i chyba do galerii, bo marzy mi się książka, która jest już w przedsprzedaży. :)
Jutro dzień bez diety, ale chyba przeniosę go na sobotę, bo dziś było dość "ciężko", więc jutro zjem coś lżejszego, by w niedzielę poczęstować się jakąś czekoladką. :)
No nic, kończę, miłego weekendu Wam życzę!
środa, 2 października 2013
Wczoraj:
7.00 kaszka mleczny start z kilkoma winogronami
17.00 2 plastry wędliny drobiowej i mały Kubuś
19.00 płatki z mlekiem
Dziś:
6.50 kaszka z kilkoma winogronami
14.00 pół bułki pełnoziarnistej i serdelka drobiowa
19.15 płatki na mleku
Jutro mam na popołudnie i bilans będzie następujący:
10.00 kaszka z winogronami :D
14.30 zupa ogórkowa (troszkę, jeśli w ogóle będę coś jeść... ) potem jadę na wykłady, wracam i zjem:
19.30 płatki z mlekiem
Nie wiem, czy zjem zupę, bo nie wiem, o której będę jadła śniadanie.. planuję się porządnie wyspać i zrelaksować w łózku :)
Poza tym powiem Wam, że w ogóle nie jestem głodna... no ok, wczoraj już byłam na wykładach pod koniec, ale dałam radę :) Śniadania zjadam na siłę (jedzenie ok.7 rano to jakaś pomyłka), bo wiem jak są ważne, dużo nam na wykładach o działaniu mózgu mówią i wiem, że trzeba je jeść, mam nadzieję, że Wy zjadacie? Musicie, chociażby i na siłę, ale musicie! Ja tak robię i wytrzymuję na tym śniadaniu bardzo długo :)
Ktoś pytał jak z moim wstawaniem... Ojj ciężko :D Ja jestem śpiochem, późno chodze spać, a potem mam wielkie problemy z pobudką :D Ale daję radę, nie mam wyjścia. Najgorszy jest moment grającego budzika, który zawsze mam ochotę wywalić przez okno... ale nie robię tego, bo to mój telefon.. ;p
No nic, dziękuję za wsparcie. :)
7.00 kaszka mleczny start z kilkoma winogronami
17.00 2 plastry wędliny drobiowej i mały Kubuś
19.00 płatki z mlekiem
Dziś:
6.50 kaszka z kilkoma winogronami
14.00 pół bułki pełnoziarnistej i serdelka drobiowa
19.15 płatki na mleku
Jutro mam na popołudnie i bilans będzie następujący:
10.00 kaszka z winogronami :D
14.30 zupa ogórkowa (troszkę, jeśli w ogóle będę coś jeść... ) potem jadę na wykłady, wracam i zjem:
19.30 płatki z mlekiem
Nie wiem, czy zjem zupę, bo nie wiem, o której będę jadła śniadanie.. planuję się porządnie wyspać i zrelaksować w łózku :)
Poza tym powiem Wam, że w ogóle nie jestem głodna... no ok, wczoraj już byłam na wykładach pod koniec, ale dałam radę :) Śniadania zjadam na siłę (jedzenie ok.7 rano to jakaś pomyłka), bo wiem jak są ważne, dużo nam na wykładach o działaniu mózgu mówią i wiem, że trzeba je jeść, mam nadzieję, że Wy zjadacie? Musicie, chociażby i na siłę, ale musicie! Ja tak robię i wytrzymuję na tym śniadaniu bardzo długo :)
Ktoś pytał jak z moim wstawaniem... Ojj ciężko :D Ja jestem śpiochem, późno chodze spać, a potem mam wielkie problemy z pobudką :D Ale daję radę, nie mam wyjścia. Najgorszy jest moment grającego budzika, który zawsze mam ochotę wywalić przez okno... ale nie robię tego, bo to mój telefon.. ;p
No nic, dziękuję za wsparcie. :)
poniedziałek, 30 września 2013
Chyba zaczynam sama siebie zadziwiać.. :)
7.00 Kaszka- mleczny start z 8 winogronami
15.00 miseczka (taka dla dzieci.xd) zupy pomidorowej
19.00 płatki na ciepłym mleku (w miseczce dla dzieci xD)
I nie jestem w ogóle głodna.. Chłopakom kupiłam czekolady... <3 Pyszne czekolady... Krówkowe, z M&M :)
Ale jestem twarda, dam radę :)
Wy też dacie. :)
Buziak!
7.00 Kaszka- mleczny start z 8 winogronami
15.00 miseczka (taka dla dzieci.xd) zupy pomidorowej
19.00 płatki na ciepłym mleku (w miseczce dla dzieci xD)
I nie jestem w ogóle głodna.. Chłopakom kupiłam czekolady... <3 Pyszne czekolady... Krówkowe, z M&M :)
Ale jestem twarda, dam radę :)
Wy też dacie. :)
Buziak!
niedziela, 29 września 2013
Jutro zaczynam studia, wstaję po 6, matko straszne... Chyba nie jestem na to przygotowana... :D Póki co chce mi się śmiać i pociesza mnie fakt, że jutro mam do 12.. :) A potem? Będę miała zaplanowane dni, nei będę siedzieć w domu i odliczać do godziny 14-15 by coś zjeść... Ufff to akurat nastraja mnie pozytywnie :)
Jak już pisałam w jeden dzień weekendu mogę pozwolić sobie na coś słodkiego. 6 dni postu i jeden dzień przyjemności.
Wczoraj zjadłam; pół jogurtu truskawkowego z jedną śliwką i kilkoma winogronami, potem o 16 Laysy i nic więcej, bo się bałam, żeby nie przytyć, więc poćwiczyłam i z burczącym brzuchem poszłam spać. Myślałam, że nie zasnę, ale nie było źle. :)
Dziś;
Na śniadanie to co wczoraj, jedną śliwkę wkrojoną w połowę jogurtu i kilka winogron, potem na obiad pół miski pomidorówki (bez mięsa, nie zabielana)- byłam potwornie głodna, nałożyłam sobie miskę, taką normalną nie dużą, ale też nie małą... i nie zjadłam.. nie dałam rady...
Za chwilę zjem płatki na ciepłym mleku i to będzie ostatni posiłek.
No to tyle, lecę na spacer z psem! :) Dzięki, że jesteście :)
Jak już pisałam w jeden dzień weekendu mogę pozwolić sobie na coś słodkiego. 6 dni postu i jeden dzień przyjemności.
Wczoraj zjadłam; pół jogurtu truskawkowego z jedną śliwką i kilkoma winogronami, potem o 16 Laysy i nic więcej, bo się bałam, żeby nie przytyć, więc poćwiczyłam i z burczącym brzuchem poszłam spać. Myślałam, że nie zasnę, ale nie było źle. :)
Dziś;
Na śniadanie to co wczoraj, jedną śliwkę wkrojoną w połowę jogurtu i kilka winogron, potem na obiad pół miski pomidorówki (bez mięsa, nie zabielana)- byłam potwornie głodna, nałożyłam sobie miskę, taką normalną nie dużą, ale też nie małą... i nie zjadłam.. nie dałam rady...
Za chwilę zjem płatki na ciepłym mleku i to będzie ostatni posiłek.
No to tyle, lecę na spacer z psem! :) Dzięki, że jesteście :)
piątek, 27 września 2013
Dziękuję za wszystkie komentarze i swoje top 10 :) Kilka z nich znalazło się na mojej liście książek do kupienia. :)
Jeśli chodzi o dietę, to... Jest ok, ale nie najlepiej... Jakoś mi dziś strasznie wywaliło brzuch... ale poćwiczę, może jutro będzie lepiej. :) Wszystkie spodnie- nawet te kupione 1,5 msc temu są za duże... zaprzyjaźniam się z paskami... Żeby jeszcze uda mi zmalały byłoby cudownie.. ;)
Dziś kupiłam sobie dwie śliczne bluzki w Sinsay'u :) Rozmiar M leżał dość dobrze ;) Wcześniej nigdy nie przymierzałam "emek" od razu celowałam z "L" albo nawet "XL"... To jakiś tam postęp...
Dzisiejszy bilans (jeden z moich gorszych...)
Mały jogurt naturalny z wkrojoną 1 śliwką i kilkoma winogronami.
1 ziemniaki, trochę kalafiora i jajko sadzone. Kalafior gotowany, bez panierki, a jajko smażone bez tłuszczu :)
Corn flakesy na ciepłym mleku :)
Podjadałam jeszcze... 2 ogórki (malutkie) domowej roboty i ze 3 plasterki sera salami.
I tyle :) Najgorzej nie jest, ale i tak dużo...
Oczywiście tak jak to bywa u mnie ostatnimi czasy, było też dużooo chodzenia.. Zakupy, spacer (w ulewie O_o), potem wieczorem zakupy w galerii i spacer z psem.. :) Ostatnio codziennie przemierzam spore odległości, łydki aż mnie bolą. :D Lubię to uczucie... :)
Kończę, lecę na "Rodzinkę" :)
Udanego weekendu :)
Jeśli chodzi o dietę, to... Jest ok, ale nie najlepiej... Jakoś mi dziś strasznie wywaliło brzuch... ale poćwiczę, może jutro będzie lepiej. :) Wszystkie spodnie- nawet te kupione 1,5 msc temu są za duże... zaprzyjaźniam się z paskami... Żeby jeszcze uda mi zmalały byłoby cudownie.. ;)
Dziś kupiłam sobie dwie śliczne bluzki w Sinsay'u :) Rozmiar M leżał dość dobrze ;) Wcześniej nigdy nie przymierzałam "emek" od razu celowałam z "L" albo nawet "XL"... To jakiś tam postęp...
Dzisiejszy bilans (jeden z moich gorszych...)
Mały jogurt naturalny z wkrojoną 1 śliwką i kilkoma winogronami.
1 ziemniaki, trochę kalafiora i jajko sadzone. Kalafior gotowany, bez panierki, a jajko smażone bez tłuszczu :)
Corn flakesy na ciepłym mleku :)
Podjadałam jeszcze... 2 ogórki (malutkie) domowej roboty i ze 3 plasterki sera salami.
I tyle :) Najgorzej nie jest, ale i tak dużo...
Oczywiście tak jak to bywa u mnie ostatnimi czasy, było też dużooo chodzenia.. Zakupy, spacer (w ulewie O_o), potem wieczorem zakupy w galerii i spacer z psem.. :) Ostatnio codziennie przemierzam spore odległości, łydki aż mnie bolą. :D Lubię to uczucie... :)
Kończę, lecę na "Rodzinkę" :)
Udanego weekendu :)
środa, 25 września 2013
Cieszę się, że mojego bloga czytają osoby, które tak jak ja kochają książki :)
Może zdradzicie swoje top 10? ;)
Ja obecnie kupiłam wiele nowych między innymi "Kiedy płaczą świerszcze", którą wiele osób mi polecało i obecnie czekam aż dojdą dwa pierwsze tomy "Kwiaty na poddaszu" :) Podobno świetne- zobaczymy :)
Jeśli chodzi o bilanse to szczerze? Sama jestem z siebie dumna... Nie udało mi się schudnąć do 55kg na rozpoczęcie studiów, ale jest dobrze. :) Postanowiłam, że jeden dzień weekendu mogę pozwolić sobie na coś slodkiego jako nagroda za cały tydzień. :) Obecnie od niedzieli nic slodkiego nie jadłam, więc jest dobrze :-)
Bilans z dziś:
7:30 1 kromka razowego z salami
i dłuuuuugi spacer na pieszo pod góry, w mrozie, a nawet deszczu, potem powrót również na pieszo... Wróciłam o 12.30 nie ukrywam głodna.. zrobiłam sobie kawę oraz zieloną herbatę i o 14 zaczęłam robić obiad.. Trochę mi zeszło i przed 15 dopiero zjadłam.
15:00 1 naleśnik z gotowaną parówką i szpinakiem.
Może malo dietetyczne, ale zjadłam tylko jednego (zadziwiają mnie małe porcje, którymi się najadam... kiedyś jadłam trzy takie naleśniki...) i były robione z odtłuszczonego mleka i bez tłuszczu, myślę, że wielkiej tragedii nie ma ;)
19:20 płatki corn flakes z połową szklanki mleka :) Zaczęłam grzać trochę mleko... Nigdy nie przepadałam za ciepłym mlekiem, ale bardziej muli żołądek i nasyca.. tym bardziej, że miseczka w której jem jest... dla dzieci xD I to w zasadzie nie miseczka, a talerzyk- celowo sobie taki kupiłam, bo teraz wszystkie posiłki jadam w nim, mniej się mieści, oczy widzą dużo i się najadam :D
No i tyle :) Jestem zadowolona :)
Ściskam was mocno!
Może zdradzicie swoje top 10? ;)
Ja obecnie kupiłam wiele nowych między innymi "Kiedy płaczą świerszcze", którą wiele osób mi polecało i obecnie czekam aż dojdą dwa pierwsze tomy "Kwiaty na poddaszu" :) Podobno świetne- zobaczymy :)
Jeśli chodzi o bilanse to szczerze? Sama jestem z siebie dumna... Nie udało mi się schudnąć do 55kg na rozpoczęcie studiów, ale jest dobrze. :) Postanowiłam, że jeden dzień weekendu mogę pozwolić sobie na coś slodkiego jako nagroda za cały tydzień. :) Obecnie od niedzieli nic slodkiego nie jadłam, więc jest dobrze :-)
Bilans z dziś:
7:30 1 kromka razowego z salami
i dłuuuuugi spacer na pieszo pod góry, w mrozie, a nawet deszczu, potem powrót również na pieszo... Wróciłam o 12.30 nie ukrywam głodna.. zrobiłam sobie kawę oraz zieloną herbatę i o 14 zaczęłam robić obiad.. Trochę mi zeszło i przed 15 dopiero zjadłam.
15:00 1 naleśnik z gotowaną parówką i szpinakiem.
Może malo dietetyczne, ale zjadłam tylko jednego (zadziwiają mnie małe porcje, którymi się najadam... kiedyś jadłam trzy takie naleśniki...) i były robione z odtłuszczonego mleka i bez tłuszczu, myślę, że wielkiej tragedii nie ma ;)
19:20 płatki corn flakes z połową szklanki mleka :) Zaczęłam grzać trochę mleko... Nigdy nie przepadałam za ciepłym mlekiem, ale bardziej muli żołądek i nasyca.. tym bardziej, że miseczka w której jem jest... dla dzieci xD I to w zasadzie nie miseczka, a talerzyk- celowo sobie taki kupiłam, bo teraz wszystkie posiłki jadam w nim, mniej się mieści, oczy widzą dużo i się najadam :D
No i tyle :) Jestem zadowolona :)
Ściskam was mocno!
wtorek, 24 września 2013
Nie bawię się zazwyczaj w żadne nominacje, ani tego typu rzeczy, jednak postanowiłam odpowiedzieć na pytania http://amsyl.blogspot.com, od której dostałam nominacje. Pomyślałam, że pewnie chciałybyście dowiedzieć się czegoś więcej ode mnie. :)
Poza tym u mnie słano psychicznie, ale z dietą bardzo dobrze.
Wczoraj np. zjadłam dwa jogurty, pół jabłka i 5 kopytek na mące razowo-żytniej.
Dziś: 2 kromki chleba, garść makaronu pełnoziarnistego z owocami, a na kolację pewnie zjem owsiankę na wodzie, albo jogurt- zobaczę. Jest dobrze, nawet już porcje są znacznie mniejsze... Daję radę :) Waga przez kilka dni utrzymuję się na poziomie 57kg. Nie chce by wzrosła, boję się tego... Poza tym zaczęłam dużo gotować, robię sałatki, rozpakowuję różne słodycze, wafelki, czekoladki i wszystko pakuję w brata bądź tatę... Im to nie zaszkodzi bo to chodzące patyki, a sama chyba czuję się z tym lepiej jak oni jedzą i ja tego nie widzę...
Moje pytania:
1. Czym się zajmujesz na co dzień?
Obecnie miałam sporo wolnego, w zasadzie to w kwietniu skończyłam praktyki, w czerwcu miałam obronę i od tego czasu się opieprzałam... Ale brakowało mi tego wolnego, wyspania się i odpoczynku... Od 30 września rozpoczynam studia magisterskie.
2. Jakie są Twoje zainteresowania?
Uwielbiam czytać książki, najbardziej te z wątkiem psychologicznym, ogólnie interesuje mnie psychologia. Lubię również słuchać różnego rodzaju myzki, nie skupiam się na jednym gatunku, staram się być otwarta :) I kolejną rzeczą jaką kocham, to pisanie tradycyjnych listów- sprawia mi to ogromną radość. :)
3. Co Ci się w sobie podoba ?
O buhahahahaha. Teraz? Nic... Jak ważyłam te 65kg to biust, teraz już nie podoba mi się nic. Ale jeśli muszę coś wybrać to nogi, ale tylko w okolicy od kolana do kostki.
4. Czego się boisz ?
Jestem bardzo strachliwym człowiekiem... Boję się wszystkiego... Pająków, robali, przytycia oraz tego, że na zawsze pozostanę sama i nie założę rodziny....
5. Dlaczego piszesz bloga?
Założyłam bloga, bo chcialam się wygadać... Nie sądziłam, że ktoś tu będzie wpadał.. Pierwsze notki, pierwsze komentarze... Szybko się wciągnęłam, bo każdy wpis dawał mi ogromne poczucie wsparcia w trudnych chwilach jakimi były początki odchudzania.
6. Twoja inspiracja ?
Nie mam konkretnej...
7. Wolisz czytać książki czy oglądać filmy?
Książki ;) Zdecydowanie bardziej. Mam świra na punkcie książek... Kupuję kilka w miesiącu i powinnam mieć dożywotni zakaz kupowania książek. :D Nawet teraz obok mnie leży mało ambitna lektura... :P
8. Twój ulubiony kolor ?
Błękitny oraz fioletowy.
9. Twoje ulubione danie na kolację ?
Kiedyś to były chipsy, kanapki, jajecznica i inne pyszne rzeczy xD Obecnie? Hmm kawa i jogurt, albo owsianka.
10. Jaki rozmiar obuwia nosisz?
Duży... 40....
11. Lubisz koty?
Kocham <3 Małe wredoty, ale lubię je. Całe dzieciństwo miałam kotki, 15 sierpnia zmarł mój pers... Bardzo płakałam... :(
Wczoraj np. zjadłam dwa jogurty, pół jabłka i 5 kopytek na mące razowo-żytniej.
Dziś: 2 kromki chleba, garść makaronu pełnoziarnistego z owocami, a na kolację pewnie zjem owsiankę na wodzie, albo jogurt- zobaczę. Jest dobrze, nawet już porcje są znacznie mniejsze... Daję radę :) Waga przez kilka dni utrzymuję się na poziomie 57kg. Nie chce by wzrosła, boję się tego... Poza tym zaczęłam dużo gotować, robię sałatki, rozpakowuję różne słodycze, wafelki, czekoladki i wszystko pakuję w brata bądź tatę... Im to nie zaszkodzi bo to chodzące patyki, a sama chyba czuję się z tym lepiej jak oni jedzą i ja tego nie widzę...
sobota, 21 września 2013
Dziś trochę gorzej... Wszędzie walają się słodycze, więc stworzyłam zakazaną skrzynię (bo to nawet nie skrzynka, taka jest duza xD) w której chowam wszystkie słodycze. Kusi, oj kusi. Ale pozwalam sobie na coś słodkiego od czasu do czasu. Niestety wiem jak to jest, jak wezmę jedno, to idzie kolejne i kolejne... Lepiej nie ryzykować... Dziś zaryzykowałam i średnio jestem z tego zadowolona....
Dziś:
1 kromka (mała) razowego, 3 rzodkiewki, 3 ogórki kiszone (małe) i 1/4 pomidora
1 ziemniak , gołąbek i dwa ogórki
mały jogurt naturalny i garstka musli
"Miedzyczas": 5 cukierków czekoladowych. Tak wiem, zła ja.. Ale i tak dobrze, że "tylko" na tylu się skończyło...
Poza tym to jakoś tam leci, zaraz zaczynam kolejny rok studiów. Czuję się beznadziejnie... w domu wszyscy chorzy i przez to bierze również mnie.. Ale łykam witaminy i może chociaż raz obejdzie się bez chorowania. :)
Buziaki!
Dziś:
1 kromka (mała) razowego, 3 rzodkiewki, 3 ogórki kiszone (małe) i 1/4 pomidora
1 ziemniak , gołąbek i dwa ogórki
mały jogurt naturalny i garstka musli
"Miedzyczas": 5 cukierków czekoladowych. Tak wiem, zła ja.. Ale i tak dobrze, że "tylko" na tylu się skończyło...
Poza tym to jakoś tam leci, zaraz zaczynam kolejny rok studiów. Czuję się beznadziejnie... w domu wszyscy chorzy i przez to bierze również mnie.. Ale łykam witaminy i może chociaż raz obejdzie się bez chorowania. :)
Buziaki!
czwartek, 19 września 2013
Wróciłam! :)
Było super :) Kuzynka jest tylko o rok starsza, nie zmuszała mnei do niczego... :) Jedynie żyjąc od obiadu do obiadu (na jednym posiłku i kawach) jej przyszły mąż się zmartwił i zaczął mi gadać, że zrobi mi zaraz kolację (o 23... O_o). Więc następnego dnia zjadłam śniadanie- płatki, żeby nie zrzedził. Ogólnie jadłam bardzo mało i nie miałam apetytu...Gorzej jest w domu :( Jak zawsze... Wszystko kusi.
Dziś zjadłam jedną kromkę chleba razowego i warzywa kawałek ogórka, pomidora, 3 rzodkiewki i kawałek papryki), na obiad zupę porową (pierwszy raz w życiu, ale bardzo dobra!), a na kolację zjem jogurt naturalny z płatkami pewnie, albo winogronami. ;)
Waga 57kg, myślałam, że będzie mniej po powrocie do domu, ale niestety. Choć dobre i to. :)
Ściskam Was!
Było super :) Kuzynka jest tylko o rok starsza, nie zmuszała mnei do niczego... :) Jedynie żyjąc od obiadu do obiadu (na jednym posiłku i kawach) jej przyszły mąż się zmartwił i zaczął mi gadać, że zrobi mi zaraz kolację (o 23... O_o). Więc następnego dnia zjadłam śniadanie- płatki, żeby nie zrzedził. Ogólnie jadłam bardzo mało i nie miałam apetytu...Gorzej jest w domu :( Jak zawsze... Wszystko kusi.
Dziś zjadłam jedną kromkę chleba razowego i warzywa kawałek ogórka, pomidora, 3 rzodkiewki i kawałek papryki), na obiad zupę porową (pierwszy raz w życiu, ale bardzo dobra!), a na kolację zjem jogurt naturalny z płatkami pewnie, albo winogronami. ;)
Waga 57kg, myślałam, że będzie mniej po powrocie do domu, ale niestety. Choć dobre i to. :)
Ściskam Was!
piątek, 13 września 2013
Hej.
Idzie jesień ogromnymi krokami, zaczynają się jesienne "dołki" i u mnie np. mniejszy apetyt. Postanowiłam znowu zawalczyć o utratę kilogramów, zrobiłam porządki w szafach,. wyrzuciłam dwa worki ciuchów. Wszystkie sweterki na mnie wiszą, ale ich nei wyrzuciłam bo nie miałabym w czym chodzić... ;p Dziś idę po jakieś koszulki, bo pusto i glucho w szafie...
Jutro wyjeżdżam, więc znowu mnei nie będzie, ale pewnie marna strata bo i tak zapuściłam się w pisaniu...
Dieta idzie mi dobrze, nawet w sumei bardzo dobrze ;)
Dziś zjadłam na śniadanie 1 kromkę chleba, kiedyś nie uwierzyłabym że mogę się jedną najeść, bo zjadałam 3. teraz zjadam zazwyczaj dwie i wystarcza mi to do tej 14-15 :) Na obiad ostatnio zjadałam płatki z połową szklanki mleka, ale dziś w planach są ziemniaczki (dla mnie jeden) i kalafior, dla mnie tyle, dla reszty rodzinki pewnie jeszcze coś ;) Na kolację zjadam zazwyczaj jogurt naturalny z bananem, albo płatkami. Zrezygnowałam z pieczywa wieczorem.
Myślę, że dam radę :) Mam nadzieję, ze u rodziny, do której jadę jutro rano nikt nie będzie mnie do niczego zmuszał... Planuje jeść tam tylko obiady (głównie surówki, chyba, że zupy będą to byłoby idealnie), a reszta posiłków to jogurty, które kupię na miejscu + owsianki które już kupiłam.
Dam radę, bo kto jak nie ja? :)
Trzymajcie się ciepło i dziękuję Wam za wsparcie, bez Was nie osiągnęłabym tak wiele <3
Idzie jesień ogromnymi krokami, zaczynają się jesienne "dołki" i u mnie np. mniejszy apetyt. Postanowiłam znowu zawalczyć o utratę kilogramów, zrobiłam porządki w szafach,. wyrzuciłam dwa worki ciuchów. Wszystkie sweterki na mnie wiszą, ale ich nei wyrzuciłam bo nie miałabym w czym chodzić... ;p Dziś idę po jakieś koszulki, bo pusto i glucho w szafie...
Jutro wyjeżdżam, więc znowu mnei nie będzie, ale pewnie marna strata bo i tak zapuściłam się w pisaniu...
Dieta idzie mi dobrze, nawet w sumei bardzo dobrze ;)
Dziś zjadłam na śniadanie 1 kromkę chleba, kiedyś nie uwierzyłabym że mogę się jedną najeść, bo zjadałam 3. teraz zjadam zazwyczaj dwie i wystarcza mi to do tej 14-15 :) Na obiad ostatnio zjadałam płatki z połową szklanki mleka, ale dziś w planach są ziemniaczki (dla mnie jeden) i kalafior, dla mnie tyle, dla reszty rodzinki pewnie jeszcze coś ;) Na kolację zjadam zazwyczaj jogurt naturalny z bananem, albo płatkami. Zrezygnowałam z pieczywa wieczorem.
Myślę, że dam radę :) Mam nadzieję, ze u rodziny, do której jadę jutro rano nikt nie będzie mnie do niczego zmuszał... Planuje jeść tam tylko obiady (głównie surówki, chyba, że zupy będą to byłoby idealnie), a reszta posiłków to jogurty, które kupię na miejscu + owsianki które już kupiłam.
Dam radę, bo kto jak nie ja? :)
Trzymajcie się ciepło i dziękuję Wam za wsparcie, bez Was nie osiągnęłabym tak wiele <3
piątek, 6 września 2013
Hej. :)
Po ostatnim poście dałam radę, bylo ciężko, bo potwornie burczało mi w brzuchu... Ale siła tkwi w nas :)
Jeśli chodzi o ostatnie dni, to jest dobrze :)
Jem zdrowo, mało i regularnie. :) Bilanse już nie sięgają 600 kcal, ale nabijają mi je głównie owoce i warzywa :) Od czasu do czasu pozwalam sobie na coś słodkiego, pewnie dlatego waga stoi. Ale cieszę się, że stoi na poziomie 58kg, gorzej jakby stała przy ponad 60...
Moim celem jest schudnąć do 53kg do grudnia... Wiem, że w grudniu może być ciężko, dlatego wolę mieć tą rezerwę 2kg, na wszelki wypadek... Potem będę starała się utrzymywać wagę 55 kg.
Mam nadzieję, że się uda... I, że tłuszcz który JEST, zniknie... Wydaje mi się, że wyglądam już nieźle w niektórych miejscach, ale brzuch i te udziska są wielkie!!! Moja dupa nadal wchodzi w spodnie rozmiaru 40, przez szerokie biodra... Załamka :( Jestem jakaś nieproporcjonalna...
Po ostatnim poście dałam radę, bylo ciężko, bo potwornie burczało mi w brzuchu... Ale siła tkwi w nas :)
Jeśli chodzi o ostatnie dni, to jest dobrze :)
Jem zdrowo, mało i regularnie. :) Bilanse już nie sięgają 600 kcal, ale nabijają mi je głównie owoce i warzywa :) Od czasu do czasu pozwalam sobie na coś słodkiego, pewnie dlatego waga stoi. Ale cieszę się, że stoi na poziomie 58kg, gorzej jakby stała przy ponad 60...
Moim celem jest schudnąć do 53kg do grudnia... Wiem, że w grudniu może być ciężko, dlatego wolę mieć tą rezerwę 2kg, na wszelki wypadek... Potem będę starała się utrzymywać wagę 55 kg.
Mam nadzieję, że się uda... I, że tłuszcz który JEST, zniknie... Wydaje mi się, że wyglądam już nieźle w niektórych miejscach, ale brzuch i te udziska są wielkie!!! Moja dupa nadal wchodzi w spodnie rozmiaru 40, przez szerokie biodra... Załamka :( Jestem jakaś nieproporcjonalna...
środa, 4 września 2013
wtorek, 3 września 2013
Opuściłam się strasznie w pisaniu... Odwiedzam Was w miarę regularnie, zazwyczaj coś piszę, ale nie zawsze czas mi na to pozwala... Ciągle w biegu...
Jak już pisałam ćwiczę znacznie mniej, ale ostatnio zaczęłam ponownie robić przed snem brzuszki. :)
Do tego oczywiście dużo chodzę... wczoraj od 10-15 i to w deszczu, trzęsąc się niemiłosiernie... Dziś spacer do innej części miasta, który pewnie mi zajmie około 45 minut... Ale mp4 na uszy i od razu jest milej. :) Słońce wyszło, więc... :)
Dziś zjadłam tylko śniadanko i zjem tylko kolację, ponieważ wrócę do domu ok. 20, a wychodzę zaraz. :)
Co do wagi- stoi. Dwa dni było 57kg, potem 58... A dziś nie wiem, nie ważyłam się, bo musiałam szybko umyć głowę, żeby zdążyła wyschnąć, potem kawa, śniadanie... i już nie było sensu się dołować. :D Jutro rano się zważę.
Trzymajcie się!!!!
Jak już pisałam ćwiczę znacznie mniej, ale ostatnio zaczęłam ponownie robić przed snem brzuszki. :)
Do tego oczywiście dużo chodzę... wczoraj od 10-15 i to w deszczu, trzęsąc się niemiłosiernie... Dziś spacer do innej części miasta, który pewnie mi zajmie około 45 minut... Ale mp4 na uszy i od razu jest milej. :) Słońce wyszło, więc... :)
Dziś zjadłam tylko śniadanko i zjem tylko kolację, ponieważ wrócę do domu ok. 20, a wychodzę zaraz. :)
Co do wagi- stoi. Dwa dni było 57kg, potem 58... A dziś nie wiem, nie ważyłam się, bo musiałam szybko umyć głowę, żeby zdążyła wyschnąć, potem kawa, śniadanie... i już nie było sensu się dołować. :D Jutro rano się zważę.
Trzymajcie się!!!!
czwartek, 29 sierpnia 2013
Dziękuję Wam za słowa wsparcia. Jeśli chodzi o pizze , to oczywiście nie zjadłam całej... Zjadłam 2 kawałki na obiad i potem 2 podczas powrotu. Łącznie było to pół pizzy. :)
Ogólnie to wszystko ok, trzymam się myślę, że świetnie. Zazwyczaj zjadam owsiankę na śniadanie i na kolację, a na obiad jakieś warzywka z pary. :) Dziś np. nie zjadłam prawie wcale, bo oddałam mój obiad Tacie i Bratu, uprzednio zjadając z 5 łyżek... Potem oczywiście byłam głodna, więc wypiłam jogurt do picia waniliowy i przeszło. :))
Ogólnie myślę, że jest ok, zaczyna mnie wkurzać, że inni ciągle mi gadają, że jestem już chuda, że mam się nie odchudzać... bo nie widzą mojego brzucha czy ud, schowanych pod luźną koszulką... I tak nie przestanę się odchudzać i tak.. więc po co takie gadanie..
zresztą i tak nie mam już tak restrykcyjnej diety jak na samym początku... Nie liczę szczegółowo kalorii, bo wiem, że sama owsianka którą zjadam ma ok.170 kcal... Więc po co się dołować liczbami? I tak już mam nieźle zryty łepek przez to całe odchudzanie...
Jedynie co mnie martwi to włosy wypadające garściami... O_o Nie chcę być łysa. xD
Poza tym, wszystko jest ok... :) Mało ćwiczę... Ale dużo chodzę... :)) Spacery, zakupy itp. ;)
Kończę, lecę czytać książkę. :)))
Ogólnie to wszystko ok, trzymam się myślę, że świetnie. Zazwyczaj zjadam owsiankę na śniadanie i na kolację, a na obiad jakieś warzywka z pary. :) Dziś np. nie zjadłam prawie wcale, bo oddałam mój obiad Tacie i Bratu, uprzednio zjadając z 5 łyżek... Potem oczywiście byłam głodna, więc wypiłam jogurt do picia waniliowy i przeszło. :))
Ogólnie myślę, że jest ok, zaczyna mnie wkurzać, że inni ciągle mi gadają, że jestem już chuda, że mam się nie odchudzać... bo nie widzą mojego brzucha czy ud, schowanych pod luźną koszulką... I tak nie przestanę się odchudzać i tak.. więc po co takie gadanie..
zresztą i tak nie mam już tak restrykcyjnej diety jak na samym początku... Nie liczę szczegółowo kalorii, bo wiem, że sama owsianka którą zjadam ma ok.170 kcal... Więc po co się dołować liczbami? I tak już mam nieźle zryty łepek przez to całe odchudzanie...
Jedynie co mnie martwi to włosy wypadające garściami... O_o Nie chcę być łysa. xD
Poza tym, wszystko jest ok... :) Mało ćwiczę... Ale dużo chodzę... :)) Spacery, zakupy itp. ;)
Kończę, lecę czytać książkę. :)))
środa, 28 sierpnia 2013
Znowu mnie nie było, ale czasem brakuje mi czasu by "podrapać się po dupie"...
W nocy wróciłam z warszawy, oczywiście zjadłam pizze... O_o Nie jadłam pizzy już chyba ponad rok, a tu taki niemiły suprise...
Ale ogólnie trzymam się diety, jem głównie zupy, bądź obiady na parze... Owsianki, jogurty itp. :) Jest ok:)
Dziś rano bałam się wejść na wagę, ale... 57kg!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pewnie to cud i jutro może byc więcej, ale fajnie zobaczyć taką cyferkę.. :D :D
Lecę na spacer. Dzięki, że jesteście.
W nocy wróciłam z warszawy, oczywiście zjadłam pizze... O_o Nie jadłam pizzy już chyba ponad rok, a tu taki niemiły suprise...
Ale ogólnie trzymam się diety, jem głównie zupy, bądź obiady na parze... Owsianki, jogurty itp. :) Jest ok:)
Dziś rano bałam się wejść na wagę, ale... 57kg!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pewnie to cud i jutro może byc więcej, ale fajnie zobaczyć taką cyferkę.. :D :D
Lecę na spacer. Dzięki, że jesteście.
sobota, 24 sierpnia 2013
hej,
dziś wróciłam, ledwie żyje... I oczywiscie jestem chora, totalnie mnie rozłożyło. Własnie idę się położyć.
Jestem ciekawa wagi. Od środy jadłam tylko owsianki, jogurt, chrupkie... Mój dzienny bilans nie przekraczał 500 kcal. Do tego dochodziły długie spacery i koszykówka... W środku nocy czasem... Dlatego teraz stękam i jęczę, bo źle się czuję...
Jeśli chodzi o ten makaron to można o zamówić na centrumsylwetki.pl, ale ogólnie polecam jakiś zwykły, pełnoziarnisty... Jest o wiele smaczniejszy. :)
dziś wróciłam, ledwie żyje... I oczywiscie jestem chora, totalnie mnie rozłożyło. Własnie idę się położyć.
Jestem ciekawa wagi. Od środy jadłam tylko owsianki, jogurt, chrupkie... Mój dzienny bilans nie przekraczał 500 kcal. Do tego dochodziły długie spacery i koszykówka... W środku nocy czasem... Dlatego teraz stękam i jęczę, bo źle się czuję...
Jeśli chodzi o ten makaron to można o zamówić na centrumsylwetki.pl, ale ogólnie polecam jakiś zwykły, pełnoziarnisty... Jest o wiele smaczniejszy. :)
wtorek, 20 sierpnia 2013
Hej, jutro już wyjeżdżam, będzie dobrze, mam tylko pieczywo chrupkie, ryżowe, owsianki, pełno owoców i jogurty naturalne. :) Sklepy są tylko zaopatrzone w chipsy i lody, więc nie zamierzam tam chodzić. :) Będzie dobrze! :)))
Dziś:
Śniadanie: pół bułki z wędliną, ogórkiem i kiełkami + jajko gotowane
Obiad: makaron skinny nudle- całość ma 14 kcal (!!!) z bulionem (rosół taki. xD) Stwierdzam, że przeciętne... miałam wrażenie jakbym jadła jakieś robaki, zero smaku i jeszcze mi tak skrzypiało w zębach.. :D No, ale kalorii nie miało prawie wcale. :D
Dziś:
Śniadanie: pół bułki z wędliną, ogórkiem i kiełkami + jajko gotowane
Obiad: makaron skinny nudle- całość ma 14 kcal (!!!) z bulionem (rosół taki. xD) Stwierdzam, że przeciętne... miałam wrażenie jakbym jadła jakieś robaki, zero smaku i jeszcze mi tak skrzypiało w zębach.. :D No, ale kalorii nie miało prawie wcale. :D
Skład:
Wartość odżywcza w 100g Slim Noodle:
wartość energetyczna 27.7 KJ/6.4 kcal
białko 0.5 g
tłuszcz 0.0g
cholesterol 0.0 g
węglowodany 0.5g
cukry 0.47 g
błonnik 4.5g
sód - 3.3mg
wartość energetyczna 27.7 KJ/6.4 kcal
białko 0.5 g
tłuszcz 0.0g
cholesterol 0.0 g
węglowodany 0.5g
cukry 0.47 g
błonnik 4.5g
sód - 3.3mg
Kolacja: troszkę sałatki (papryka, ogórki i takie tam.. :D) + owsianka (200ml.)
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Bilans:
Śniadanie:
3 kromki chleba z warzywkami i kiełkami. <3
Obiad:
Miseczka makaronu pełniziarnistego z pesto
Kolacja:
Talerzyk makarony w/w
Okresu jak nie było, tak nie ma... W zeszłym miesiącu trwał całe... 2 dni! W tym spóźnia się dwa tygodnie. Nie żeby mi to jakoś szczególnie przeszkadzało, ale jak już go nie ma to niech nie będzie, byleby nie przyszedł w najmniej oczekiwanym momencie... Choć szczerze mówiąc czasem czuję się okropnie źle, boli mnie w podbrzuszu, ale okres i tak nie przychodzi. No nic, poczekamy, zobaczymy... :)))
Śniadanie:
3 kromki chleba z warzywkami i kiełkami. <3
Obiad:
Miseczka makaronu pełniziarnistego z pesto
Kolacja:
Talerzyk makarony w/w
Okresu jak nie było, tak nie ma... W zeszłym miesiącu trwał całe... 2 dni! W tym spóźnia się dwa tygodnie. Nie żeby mi to jakoś szczególnie przeszkadzało, ale jak już go nie ma to niech nie będzie, byleby nie przyszedł w najmniej oczekiwanym momencie... Choć szczerze mówiąc czasem czuję się okropnie źle, boli mnie w podbrzuszu, ale okres i tak nie przychodzi. No nic, poczekamy, zobaczymy... :)))
niedziela, 18 sierpnia 2013
Hej.. jestem tak wykończona, jak dawno nie byłam... Miałam dziś "spacer", a raczej maraton pod góry, z gór i w ukropie... Trwał "jedynie" 6,5 godziny!
Bilans:
Śniadanie: pół bułki
"Obiad": druga połówka bułki
Kolacja: 1/4 jogurtu naturalnego (z opakowania dużego) z płatkami kukurydzianymi.
Sama jestem w szoku, że tak mało, ale nawet nie dałam rady więcej, co bardzo mnie cieszy :) Plus masa ruchu dziś (wieczorem jeszcze 30 minut spacer z psem)... :)
A w środę wyjeżdżam i nie będzie mnie do końca tygodnia.. Ale powiedziałam, ze nie będę opłacała tam stołówki i biorę swoje jedzenie. :) Owoce, owsianki i chrupkie... :) Liczę, że schudnę... :)
Trzymajcie się! :*
Bilans:
Śniadanie: pół bułki
"Obiad": druga połówka bułki
Kolacja: 1/4 jogurtu naturalnego (z opakowania dużego) z płatkami kukurydzianymi.
Sama jestem w szoku, że tak mało, ale nawet nie dałam rady więcej, co bardzo mnie cieszy :) Plus masa ruchu dziś (wieczorem jeszcze 30 minut spacer z psem)... :)
A w środę wyjeżdżam i nie będzie mnie do końca tygodnia.. Ale powiedziałam, ze nie będę opłacała tam stołówki i biorę swoje jedzenie. :) Owoce, owsianki i chrupkie... :) Liczę, że schudnę... :)
Trzymajcie się! :*
czwartek, 15 sierpnia 2013
Hej..
U mnie jako tako. Nie dobrze, nie źle.. W sumie szara rzeczywistość.
Jeśli chodzi o dietę to od dziś totalna kontrola... Ostatnio owszem, było tego dość mało, ale czasem sobie pozwalałam na pyszności. Jednak ciągle stojąca waga już mnie wkurza, muszę zrzucić przecież jeszcze parę kilo.
Bilans z dziś.
Śniadanie: owsianka z cynamonem + gruszka
Obiad: fasolka szparagowa. <3
Kolacja: 1 chrupki z wędliną drobiową i 2 ogórki kiszone, które sama robiłam. :D
W międzyczasie: + 2 ogórki kiszone. :)
+ Kawa
I tyle.. :)
Nie ukrywam, że jestem głodna, najgorzej jak brat wcina żelki, pachnące zupy, dania itp... A ja mogę zapchać głód kawą, albo herbatą... Ale to nic... Dam radę. :)
Trzymajcie się!
U mnie jako tako. Nie dobrze, nie źle.. W sumie szara rzeczywistość.
Jeśli chodzi o dietę to od dziś totalna kontrola... Ostatnio owszem, było tego dość mało, ale czasem sobie pozwalałam na pyszności. Jednak ciągle stojąca waga już mnie wkurza, muszę zrzucić przecież jeszcze parę kilo.
Bilans z dziś.
Śniadanie: owsianka z cynamonem + gruszka
Obiad: fasolka szparagowa. <3
Kolacja: 1 chrupki z wędliną drobiową i 2 ogórki kiszone, które sama robiłam. :D
W międzyczasie: + 2 ogórki kiszone. :)
+ Kawa
I tyle.. :)
Nie ukrywam, że jestem głodna, najgorzej jak brat wcina żelki, pachnące zupy, dania itp... A ja mogę zapchać głód kawą, albo herbatą... Ale to nic... Dam radę. :)
Trzymajcie się!
wtorek, 13 sierpnia 2013
Hej...
U mnie jakoś leci... Jestem przed okresem, który jak na złość nie chce przyjść przez co czuję się okropnie źle... Wszystko mnie boli, najbardziej brzuch... :(
Z dietą ok, czasem skuszę się na coś słodkiego (dziś np dostałam kartonik żelków prosto z Anglii <3) więc pewnie kilka zjem.. Ale wszystko dokładnie mam przemyślane... :) Jak jem coś słodkiego to odstepuje od innego posiłku, albo jem coś lekkiego.
Dziś na obiad zjadłam fasolkę szparagową, która kalorii ma bardzo mało (chciałam napisać "co kot napłakał", ale to nie na miejscu- o tym zaraz...). Na kolację zjem kubek owsianki... Śniadanie- trochę zupy...
Więc ogólnie kalorycznie nie wychodzi źle. ;) Tak przynajmniej myślę...
Poza tym wczoraj byłam na badaniach szyi/tarczycy/ węzłów i w piątek mam wizytę u lekarza... Trochę się boję, bo Mama chorowała na raka tarczycy... Ja całe szczęście żadnych guzków nie mam, ale coś tam się dzieje, co wymaga kontroli. Nie popadajmy w paranoje- będzie ok. :)
No i ostatnia- najgorsza wiadomość... Dziś rano zmarł mój kotek. Najcudowniejszy, najłagodniejszy kotek jakiego znałam. NIGDY w życiu mnie nie ugryzł, ani nie podrapał... :( Był wspaniałym grubiutkim leniuszkiem, który po złości potrafił mi się zesrać na podłogę... Ale i tak go kochałam... Zmarł zawieszony o firankę jedną łapką, leżał sobie na pleckach i drugą łapkę również miał w górze... Nie wiemy czemu, jeszcze niedawno gonił muchy, biegał po domu, ratował mnie przed chrabąszczami, które wleciały do pokoju.. A tu nagle... Jak Tata z bratem to zobaczyli od razu przybiegłam i zaczęłam płakać... Tęsknię za Nim... :( Mam jeszcze psa, ale On nie daje się tulić, bo jest "charakterny". Pusto jakoś... Ale mam nadzieję, że teraz jest w kocim raju... Był z nami ponad 10 lat... Miał już swoje latka...
No nic, trzymajcie się ciepło!
U mnie jakoś leci... Jestem przed okresem, który jak na złość nie chce przyjść przez co czuję się okropnie źle... Wszystko mnie boli, najbardziej brzuch... :(
Z dietą ok, czasem skuszę się na coś słodkiego (dziś np dostałam kartonik żelków prosto z Anglii <3) więc pewnie kilka zjem.. Ale wszystko dokładnie mam przemyślane... :) Jak jem coś słodkiego to odstepuje od innego posiłku, albo jem coś lekkiego.
Dziś na obiad zjadłam fasolkę szparagową, która kalorii ma bardzo mało (chciałam napisać "co kot napłakał", ale to nie na miejscu- o tym zaraz...). Na kolację zjem kubek owsianki... Śniadanie- trochę zupy...
Więc ogólnie kalorycznie nie wychodzi źle. ;) Tak przynajmniej myślę...
Poza tym wczoraj byłam na badaniach szyi/tarczycy/ węzłów i w piątek mam wizytę u lekarza... Trochę się boję, bo Mama chorowała na raka tarczycy... Ja całe szczęście żadnych guzków nie mam, ale coś tam się dzieje, co wymaga kontroli. Nie popadajmy w paranoje- będzie ok. :)
No i ostatnia- najgorsza wiadomość... Dziś rano zmarł mój kotek. Najcudowniejszy, najłagodniejszy kotek jakiego znałam. NIGDY w życiu mnie nie ugryzł, ani nie podrapał... :( Był wspaniałym grubiutkim leniuszkiem, który po złości potrafił mi się zesrać na podłogę... Ale i tak go kochałam... Zmarł zawieszony o firankę jedną łapką, leżał sobie na pleckach i drugą łapkę również miał w górze... Nie wiemy czemu, jeszcze niedawno gonił muchy, biegał po domu, ratował mnie przed chrabąszczami, które wleciały do pokoju.. A tu nagle... Jak Tata z bratem to zobaczyli od razu przybiegłam i zaczęłam płakać... Tęsknię za Nim... :( Mam jeszcze psa, ale On nie daje się tulić, bo jest "charakterny". Pusto jakoś... Ale mam nadzieję, że teraz jest w kocim raju... Był z nami ponad 10 lat... Miał już swoje latka...
No nic, trzymajcie się ciepło!
niedziela, 11 sierpnia 2013
Hej. :)
Dziękuję Wam za wsparcie... :) Wczoraj od tego stresu strasznie rozbolał mnie żołądek.. Myślałam, że z glodu, więc w domu zjadłam kolację... Poszłam tam i NIE ZJADŁAM ANI OKUSZKA niczego, NIE WYPIŁAM też ani mililitra alkoholu, ani soków! :)
Jestem z siebie dumna. :)
Szczegół, że uwaga była skupiona wokół mnie, bo obok mnei siedziała dziewczyna wychodząca z anoreksji... Była taka chudziutka, taka radosna, szczęśliwa... I jadła bitą śmietanę i inne mega wysokokaloryczne rzeczy... Tylko,że ona zachorowała "niechcący"... Jadła mało, bo żyła w biegu... Śniadanie jogurt,obiad- owsianka i na kolację nie pamiętam co... Do tego doszły nerwy, stres i schudła do 45 kg... A jest bardzo wysoka, może ciut niższa ode mnie... Wylądowała w szpitalu, gdzie jakoś ją podratowali, a teraz sama walczy o siebie...
Chyba jest jej łatwiej, bo ona nie ma zaburzonego postrzegania jedzenia i swojego wyglądu, głośno mówi, że chce przytyć, odradza odchudzanie... Matko ile razy ja tam powtórzyłam, że się nie odchudzam, bo nie potrafię... O_o
Jeszcze raz dziękuję Wam za wiarę we mnie. :) Udało się... :)
Dziękuję Wam za wsparcie... :) Wczoraj od tego stresu strasznie rozbolał mnie żołądek.. Myślałam, że z glodu, więc w domu zjadłam kolację... Poszłam tam i NIE ZJADŁAM ANI OKUSZKA niczego, NIE WYPIŁAM też ani mililitra alkoholu, ani soków! :)
Jestem z siebie dumna. :)
Szczegół, że uwaga była skupiona wokół mnie, bo obok mnei siedziała dziewczyna wychodząca z anoreksji... Była taka chudziutka, taka radosna, szczęśliwa... I jadła bitą śmietanę i inne mega wysokokaloryczne rzeczy... Tylko,że ona zachorowała "niechcący"... Jadła mało, bo żyła w biegu... Śniadanie jogurt,obiad- owsianka i na kolację nie pamiętam co... Do tego doszły nerwy, stres i schudła do 45 kg... A jest bardzo wysoka, może ciut niższa ode mnie... Wylądowała w szpitalu, gdzie jakoś ją podratowali, a teraz sama walczy o siebie...
Chyba jest jej łatwiej, bo ona nie ma zaburzonego postrzegania jedzenia i swojego wyglądu, głośno mówi, że chce przytyć, odradza odchudzanie... Matko ile razy ja tam powtórzyłam, że się nie odchudzam, bo nie potrafię... O_o
Jeszcze raz dziękuję Wam za wiarę we mnie. :) Udało się... :)
sobota, 10 sierpnia 2013
Hej :)
U mnie w porządku, dziś wrócił mój brat... Znowu się zacznie smrodzenie jedzeniem o 23.. No trudno...
Ja jakoś się trzymam, nie powiem, by moja dieta była idealna, bo do ideału brakuje jej bardzo daleko.. Ale jak tylko zawalę, to nadrabiam ćwiczeniami i wtedy nic do końca dnia nie jem. Jednego dnia zjadłam naleśniki o godzinie 14, to potem do rana nic nie tknęłam.. więc myślę, że jakoś to wyrównuję.
Jestem przed okresem więc czuję się tragicznie... Nie poprawia sprawa wstawania o 7.30... bo potem mam taki długi dzień i szybko jestem głodna... Tak jak dziś.. Śniadanie zjadłam o 8 (3 kromki chleba razowego) i potem byłam głodna, potwornie już o 12... Wypiłam takie coś typu frugo, ale innej firmy, kawę, wodę... Jakoś dałam radę. :) Chwilę przed 15 zjadłam 4 paluszki rybne i wypiłam małą jogobellę w butelce (do picia). Wieczorem czekają mnie jeszcze urodziny koleżanki.... Bardzo nie chce tam iść, ale nalega już od 2 tygodni, a nie chcę jej sprawić przykrości.. Może wpadnę tylko na chwilę i dam jej prezent? Zobaczę...
Chciałabym już nic nie zjeść do końca dnia, ale boję się, że może nie wyjść... W domu to nie problem bo mogłabym się zapchać odtłuszczonym jogurtem naturalnym, albo kawą... Ale tam jak pójdę, to torty, ciasta... Boję się, że nie uda mi się wymigać... To typ ludzi, którzy nie rozumieją słowa NIE...
Boję się, nie chce tam iść.. Brrr...
Zaraz śmigam na rower, przestało padać- trzeba to wykorzystać.
Trzymajcie się!
U mnie w porządku, dziś wrócił mój brat... Znowu się zacznie smrodzenie jedzeniem o 23.. No trudno...
Ja jakoś się trzymam, nie powiem, by moja dieta była idealna, bo do ideału brakuje jej bardzo daleko.. Ale jak tylko zawalę, to nadrabiam ćwiczeniami i wtedy nic do końca dnia nie jem. Jednego dnia zjadłam naleśniki o godzinie 14, to potem do rana nic nie tknęłam.. więc myślę, że jakoś to wyrównuję.
Jestem przed okresem więc czuję się tragicznie... Nie poprawia sprawa wstawania o 7.30... bo potem mam taki długi dzień i szybko jestem głodna... Tak jak dziś.. Śniadanie zjadłam o 8 (3 kromki chleba razowego) i potem byłam głodna, potwornie już o 12... Wypiłam takie coś typu frugo, ale innej firmy, kawę, wodę... Jakoś dałam radę. :) Chwilę przed 15 zjadłam 4 paluszki rybne i wypiłam małą jogobellę w butelce (do picia). Wieczorem czekają mnie jeszcze urodziny koleżanki.... Bardzo nie chce tam iść, ale nalega już od 2 tygodni, a nie chcę jej sprawić przykrości.. Może wpadnę tylko na chwilę i dam jej prezent? Zobaczę...
Chciałabym już nic nie zjeść do końca dnia, ale boję się, że może nie wyjść... W domu to nie problem bo mogłabym się zapchać odtłuszczonym jogurtem naturalnym, albo kawą... Ale tam jak pójdę, to torty, ciasta... Boję się, że nie uda mi się wymigać... To typ ludzi, którzy nie rozumieją słowa NIE...
Boję się, nie chce tam iść.. Brrr...
Zaraz śmigam na rower, przestało padać- trzeba to wykorzystać.
Trzymajcie się!
środa, 7 sierpnia 2013
Hej,
Ostatnio jakoś mi ciężko, chyba przez zbliżający się okres... Dziś usiadłam i zaczęłam płakać.. Bez powodu... Czułam jakbym miała wielki kamień na sercu, coś mnie niepokoiło,ale nie wiedziałam co...
Strasznie mi źle i boję się, żebym znowu nie zaczęła się ciąć.. Nigdy nie robiłam tego mocno, ale robiłam by zobaczyć krew, żeby spłynęła... Jest mi źle...
Jeśli chodzi o dietę to... jakoś tam. Niby nie jest źle.. Jak zawalę na obiad (który jadam koło 14) to do końca dnia nic nie jem... Tak było dzisiaj. Zjadłam naleśniki, które były pyszne... Ale jak je jadłam chciało mi się płakać, bo wiem, że nie powinnam. Po wszystkim nawet nie czułam się mocno "wydęta", co mnie mega zdziwiło. Zaczęłam "machać" brzuszki, wypiłam kawę i poleciałam na rower. Potem od razu na spacer z psem, teraz znowu piję kawę... :) I pewnie niedługo wskoczę pod zimny prysznic i poćwiczę trochę. Z całą pewnością nic już nie zjem, więc chyba sam bilans nie jest tragiczny... A zapomniałam, na śniadanie jeszcze zjadłam 3 kromki chleba razowego.
Jeśli chodzi o wczorajszy dzień... to 3 kromki razowego na śniadanie, na obiad trochę ryżu i gołąbek który był niedobry. xD a na kolację bułkę pełnoziarnistą. Oczywiście tradycyjnie były ćwiczenia. Choć nie ukrywam, że jest mi potwornie ciężko ćwiczyć w taką pogodę... O_O
Jutro podobno ma padać... zobaczymy. :)
Ostatnio jakoś mi ciężko, chyba przez zbliżający się okres... Dziś usiadłam i zaczęłam płakać.. Bez powodu... Czułam jakbym miała wielki kamień na sercu, coś mnie niepokoiło,ale nie wiedziałam co...
Strasznie mi źle i boję się, żebym znowu nie zaczęła się ciąć.. Nigdy nie robiłam tego mocno, ale robiłam by zobaczyć krew, żeby spłynęła... Jest mi źle...
Jeśli chodzi o dietę to... jakoś tam. Niby nie jest źle.. Jak zawalę na obiad (który jadam koło 14) to do końca dnia nic nie jem... Tak było dzisiaj. Zjadłam naleśniki, które były pyszne... Ale jak je jadłam chciało mi się płakać, bo wiem, że nie powinnam. Po wszystkim nawet nie czułam się mocno "wydęta", co mnie mega zdziwiło. Zaczęłam "machać" brzuszki, wypiłam kawę i poleciałam na rower. Potem od razu na spacer z psem, teraz znowu piję kawę... :) I pewnie niedługo wskoczę pod zimny prysznic i poćwiczę trochę. Z całą pewnością nic już nie zjem, więc chyba sam bilans nie jest tragiczny... A zapomniałam, na śniadanie jeszcze zjadłam 3 kromki chleba razowego.
Jeśli chodzi o wczorajszy dzień... to 3 kromki razowego na śniadanie, na obiad trochę ryżu i gołąbek który był niedobry. xD a na kolację bułkę pełnoziarnistą. Oczywiście tradycyjnie były ćwiczenia. Choć nie ukrywam, że jest mi potwornie ciężko ćwiczyć w taką pogodę... O_O
Jutro podobno ma padać... zobaczymy. :)
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Dziś prawie cały dzień poza domem... Jest gorącoooo i ledwie żyję...
Od 9-15 uczelnia, potem byłam u Mamy i ładnie posprzątałam, zapaliłam znicze... Potem u Dziadka, podlałam kwiatki, zapaliłam świeczki... I do domu.. Szybko zrobiłam obiad, zjadłam i pędem na pocztę i po koleżankę... Wróciłam do domu i... Ledwie żyję! Oczy same mi lecą... I tak od 17...
Bilans;
3 kromki chleba razowego
trochę ryżu + 2 pulpeciki małe + ogórki konserwowe
jogurt naturalny + banan + płatki owsiane
********************************
2x kawa
330 ml cappy truskawkowego
2x szklanka tymbarka
dużo wody.
Ogólnie nie pijam słodkich napojów, ale tylko takie lubię zimne, wody z lodówki nie tknę, bo mi nie smakuje... A jest tak gorąco, że niestety zimne napoje kuszą... :)
Ściskam mocno!!!
Od 9-15 uczelnia, potem byłam u Mamy i ładnie posprzątałam, zapaliłam znicze... Potem u Dziadka, podlałam kwiatki, zapaliłam świeczki... I do domu.. Szybko zrobiłam obiad, zjadłam i pędem na pocztę i po koleżankę... Wróciłam do domu i... Ledwie żyję! Oczy same mi lecą... I tak od 17...
Bilans;
3 kromki chleba razowego
trochę ryżu + 2 pulpeciki małe + ogórki konserwowe
jogurt naturalny + banan + płatki owsiane
********************************
2x kawa
330 ml cappy truskawkowego
2x szklanka tymbarka
dużo wody.
Ogólnie nie pijam słodkich napojów, ale tylko takie lubię zimne, wody z lodówki nie tknę, bo mi nie smakuje... A jest tak gorąco, że niestety zimne napoje kuszą... :)
Ściskam mocno!!!
niedziela, 4 sierpnia 2013
Ostatnio trochę mam na głowie, staramy się o pomnik dla Mamy...
Poza tym mam ochotę siąść i płakać... Nawet bez konkretnego powodu... Bo koleżanka chce do mnie wpaść, a ja nie mam siły kolejny raz jej odmówić... Bo ktoś coś do mnie mówi, coś chce... Bo koleżanka powiedziała mi dziś, że mam szerokie biodra... Bo spytała kiedy ostatnio byłam u fryzjera O_o
Poza tym ostatnio źle się czuję po jedzeniu... Co zjem, boli mnie żołądek. Miałam też "poranne" mdłości... I nie... Nie jestem w ciąży... Mam nadzieję, że przejdzie. O_o
Dzisiejszy bilans;
2 kromki chleba z jajkiem.
Pół ziemniaka, 2 łyżki sałatki wiosennej, 3 łyżki mizerii i pulpet (sama robiłam, więc były "chude")
Chałwa... O_o
*********************
2x Kawa
szklanka soku ananasowego
Miałam iść na rower... Już nawet stoi wystawiony... Wszystko przez tą chałwę... Ale nie mogę, oczy mi same lecą w dół... O_o
Jutro czeka mnie wyprawa na uczelnię... Chyba nie pisałam, dostałam się na magisterkę. :) Dziękuję za to, że we mnie wierzyłyście- jak zawsze!
Muszę się wziąć za siebie... Tak porządnie! Nie ma to tamto... Owszem schudłam, ale już z miesiąc stoję w miejscu i waga waha się 58-60 kg...Ćwiczę codziennie, nie jem za wiele (no wiadomo, zdarzają się wpadki czyt. chałwa), a tu i tak dupa blada wychodzi...
Teraz mam cel.. do października muszę zgubić tłuszcz z ud... Co z tego, że nogi mam szczupłe, skoro cały tłuszcz gromadzi się tam, gdzie spodnie najbardziej przylegają?! Nie widać moich wysiłków pod długimi spodniami... a takie przecież będę nosić od września zapewne codziennie...
Biorę się za siebie... Podwoję ćwiczenia, co drugi dzień rower... Tak na dobry początek...
Poza tym mam ochotę siąść i płakać... Nawet bez konkretnego powodu... Bo koleżanka chce do mnie wpaść, a ja nie mam siły kolejny raz jej odmówić... Bo ktoś coś do mnie mówi, coś chce... Bo koleżanka powiedziała mi dziś, że mam szerokie biodra... Bo spytała kiedy ostatnio byłam u fryzjera O_o
Poza tym ostatnio źle się czuję po jedzeniu... Co zjem, boli mnie żołądek. Miałam też "poranne" mdłości... I nie... Nie jestem w ciąży... Mam nadzieję, że przejdzie. O_o
Dzisiejszy bilans;
2 kromki chleba z jajkiem.
Pół ziemniaka, 2 łyżki sałatki wiosennej, 3 łyżki mizerii i pulpet (sama robiłam, więc były "chude")
Chałwa... O_o
*********************
2x Kawa
szklanka soku ananasowego
Miałam iść na rower... Już nawet stoi wystawiony... Wszystko przez tą chałwę... Ale nie mogę, oczy mi same lecą w dół... O_o
Jutro czeka mnie wyprawa na uczelnię... Chyba nie pisałam, dostałam się na magisterkę. :) Dziękuję za to, że we mnie wierzyłyście- jak zawsze!
Muszę się wziąć za siebie... Tak porządnie! Nie ma to tamto... Owszem schudłam, ale już z miesiąc stoję w miejscu i waga waha się 58-60 kg...Ćwiczę codziennie, nie jem za wiele (no wiadomo, zdarzają się wpadki czyt. chałwa), a tu i tak dupa blada wychodzi...
Teraz mam cel.. do października muszę zgubić tłuszcz z ud... Co z tego, że nogi mam szczupłe, skoro cały tłuszcz gromadzi się tam, gdzie spodnie najbardziej przylegają?! Nie widać moich wysiłków pod długimi spodniami... a takie przecież będę nosić od września zapewne codziennie...
Biorę się za siebie... Podwoję ćwiczenia, co drugi dzień rower... Tak na dobry początek...
piątek, 2 sierpnia 2013
czwartek, 1 sierpnia 2013
Jestem zrypana... Tak totalnie...
Rano sprzątanie, mycie okien, zakupy, potem do Mamy... Co tam się działo! Wszystko zarosło przez te drzewa, przed godzinę wyrywałam chwasty przy tym upale, myślalam, że jajko zniosę.. Potem zapaliłam znicze, posadziłam kwiatki, podlałam, pobiegłam na autobus, który mi zwiał... Wróciłam do domu, zjadłam obiad i... wybiła 17 prawie... Szybki spacer z psem i... Padam, serio padam...A jeszcze planowałam zakupy i rower... Ale chyba będę musiała zrezygnować.
Bilans.
3 kromki razowego 330 kcal
Trochę kopytek z jogurtem naturalnym i cynamonem. <3 ok. 400 kcal
(Wiem, że są kaloryczne, ale nic innego nie było,a mi się nie chciało wymyślać, bo padam na twarz)
Kawa 40 kcal
Muszę wrócić do bilansów, gdzie wychodziło mi po 500-600... Chociaż przy takim wysiłku jaki ostatnio muszę wkładać w każdy dzień to nie wiem czy się da... Ale postaram się. :)
Rano sprzątanie, mycie okien, zakupy, potem do Mamy... Co tam się działo! Wszystko zarosło przez te drzewa, przed godzinę wyrywałam chwasty przy tym upale, myślalam, że jajko zniosę.. Potem zapaliłam znicze, posadziłam kwiatki, podlałam, pobiegłam na autobus, który mi zwiał... Wróciłam do domu, zjadłam obiad i... wybiła 17 prawie... Szybki spacer z psem i... Padam, serio padam...A jeszcze planowałam zakupy i rower... Ale chyba będę musiała zrezygnować.
Bilans.
3 kromki razowego 330 kcal
Trochę kopytek z jogurtem naturalnym i cynamonem. <3 ok. 400 kcal
(Wiem, że są kaloryczne, ale nic innego nie było,a mi się nie chciało wymyślać, bo padam na twarz)
Kawa 40 kcal
Muszę wrócić do bilansów, gdzie wychodziło mi po 500-600... Chociaż przy takim wysiłku jaki ostatnio muszę wkładać w każdy dzień to nie wiem czy się da... Ale postaram się. :)
środa, 31 lipca 2013
Tak siedzę i wzięło mnie na przemyślenia...
Dlaczego zaczęłyście się odchudzać?
Było Wam źle w swoim ciele, czy coś się wydarzyło i z tego powodu postanowiłyście się wziąć za siebie?
Ja osobiście próbowałam parę razy, wiedziałam, że brzuch i uda mam krągłe, ale nie potrafiłam nigdy schudnąć. Tyć też nie tyłam, waga utrzymywała mi się na poziomie 65kg przy wzroście 175 cm.. Niby normalna, ale gdybyście zobaczyły moje UDA! i BRZUCH! Cała reszta była ok, łydki miałam chudziutkie, jedyna częśc ciała, którą mogłam odsłonić. :D No i biust, po którym juz prawie nic nie zostało... :(
Ale zeszłam z tematu...
Kiedyś jechałyśmy z dziewczynami na zajęcia. Autem. Było nas 5, więc jedna prowadziła, trzy do tyłu i jedna z przodu... Wiecie co powiedziała mi koleżanka? Że mam iść do przodu bo mam za szerokie biodra i będę za dużo miejsca zajmowała... Strasznie mnie to dobiło... :(
Od wtedy wszystko się we mnie kumulowało...
17 kwietnia miałam ważenie i mierzenia, ogólnie badania. Jak zobaczyłam w karcie, że pani wpisała mi 69 kg (no ok w ciuchach, ale no... sorry! Nigdy w życiu tyle nie ważyłam) załamałam się. Pomyślałam sobie, że zważę się w domu na czczo, z pustym pęcherzem i w bieliźnie... Myślałam, że będzie tradycyjne 65 kg, a tu szok... Dalej 69... I tak przez kilka dni.. Początkowo płakałam, robiłam głodówki, po których na wieczór pękałam i wpieprzałam co się dało...
Aż w końcu nie wytrzymałam... Nie mogłam się poddać choć chciałam już dawno dawno temu... Ale nie z taką wagą.
Wzięłam się za siebie i chudłam. Byłam szczęśliwa... Potem moja waga się popsuła. I... to był duży plus! Byłam od niej uzależniona, a jak jej nie miałam w domu bałam się... Bałam się, że przytyję, więc jadłam mało i zdrowo, dużo się ruszałam... Po jakiś 2 tygodniach kupiłam wagę i zobaczyłam 60 kg. :)
Myślę, że to wszystko bardzo mi pomogło w zrzuceniu paru kg. :) I oczywiście WY, bez Was bym nie dała rady... Nawet nie wiecie jak pomaga głos w mojej głowie "Nie jedz tego, bo będziesz musiała o tym napisać na blogu... Nie oszukasz ich, oszukasz samą siebie, zostaw...!". :)
Podsumowując.
Dziękuję Wam bardzo, że jesteście. A wszystkim, którzy dopiero zaczynają, albo chcą zacząć, ale myślą, że nie potrafią zachęcam do walki! Ja sama nie potrafiłam, moja dieta trwała zawsze jeden dzień, najdłużej tydzień... :) A teraz? Od kwietnia daję radę, więc i Ty dasz!
Musisz tylko w siebie uwierzyć!!!!!!
Dlaczego zaczęłyście się odchudzać?
Było Wam źle w swoim ciele, czy coś się wydarzyło i z tego powodu postanowiłyście się wziąć za siebie?
Ja osobiście próbowałam parę razy, wiedziałam, że brzuch i uda mam krągłe, ale nie potrafiłam nigdy schudnąć. Tyć też nie tyłam, waga utrzymywała mi się na poziomie 65kg przy wzroście 175 cm.. Niby normalna, ale gdybyście zobaczyły moje UDA! i BRZUCH! Cała reszta była ok, łydki miałam chudziutkie, jedyna częśc ciała, którą mogłam odsłonić. :D No i biust, po którym juz prawie nic nie zostało... :(
Ale zeszłam z tematu...
Kiedyś jechałyśmy z dziewczynami na zajęcia. Autem. Było nas 5, więc jedna prowadziła, trzy do tyłu i jedna z przodu... Wiecie co powiedziała mi koleżanka? Że mam iść do przodu bo mam za szerokie biodra i będę za dużo miejsca zajmowała... Strasznie mnie to dobiło... :(
Od wtedy wszystko się we mnie kumulowało...
17 kwietnia miałam ważenie i mierzenia, ogólnie badania. Jak zobaczyłam w karcie, że pani wpisała mi 69 kg (no ok w ciuchach, ale no... sorry! Nigdy w życiu tyle nie ważyłam) załamałam się. Pomyślałam sobie, że zważę się w domu na czczo, z pustym pęcherzem i w bieliźnie... Myślałam, że będzie tradycyjne 65 kg, a tu szok... Dalej 69... I tak przez kilka dni.. Początkowo płakałam, robiłam głodówki, po których na wieczór pękałam i wpieprzałam co się dało...
Aż w końcu nie wytrzymałam... Nie mogłam się poddać choć chciałam już dawno dawno temu... Ale nie z taką wagą.
Wzięłam się za siebie i chudłam. Byłam szczęśliwa... Potem moja waga się popsuła. I... to był duży plus! Byłam od niej uzależniona, a jak jej nie miałam w domu bałam się... Bałam się, że przytyję, więc jadłam mało i zdrowo, dużo się ruszałam... Po jakiś 2 tygodniach kupiłam wagę i zobaczyłam 60 kg. :)
Myślę, że to wszystko bardzo mi pomogło w zrzuceniu paru kg. :) I oczywiście WY, bez Was bym nie dała rady... Nawet nie wiecie jak pomaga głos w mojej głowie "Nie jedz tego, bo będziesz musiała o tym napisać na blogu... Nie oszukasz ich, oszukasz samą siebie, zostaw...!". :)
Podsumowując.
Dziękuję Wam bardzo, że jesteście. A wszystkim, którzy dopiero zaczynają, albo chcą zacząć, ale myślą, że nie potrafią zachęcam do walki! Ja sama nie potrafiłam, moja dieta trwała zawsze jeden dzień, najdłużej tydzień... :) A teraz? Od kwietnia daję radę, więc i Ty dasz!
Musisz tylko w siebie uwierzyć!!!!!!
wtorek, 30 lipca 2013
Wczoraj miałam bardzo dużo ruchu, cały dzień byłam poza domem, grałam w tenisa stołowego, biegałam po placu zabaw (nie było ludzi, a miałam pod opieką maluszka, więc zawsze jakiś pretekst by się pohuśtać. :D), byłam na dłuuuuugim spacerze nad morzem.. :) Dlatego po powrocie pozwoliłam sobie na ciasteczka. Trudno. Może nie powinnam, ale czułam, że mi się należy. :) Potem robiłam jeszcze duuuużo ćwiczeń. :) Padłam zmęczona po całym dniu... I spałam do czasu, gdy nie usłyszałam tej potwornej burzy... Dawno nie "waliło" tak mocno jak wczorajszej nocy... :)
Poza tym wczoraj zjadłam; jabłko, kilka ryżowych- graham (nie pamiętam 3? 4? Jedno ma 19 kcal więc dużo nie wyszło), pół miseczki kapusty świeżej, 2 kromki chleba razowego. Więc myślę, że wielkiej tragedii nie ma.
Dziś wstałam wcześnie rano, bo jechałam na testy na mgr. Powiem Wam, że jedna wielka porażka. :D Ale co ma być to będzie. :)
Rano zaliczyłam spacer z psem, po południu spacer z koleżanką, a zaraz zaliczę kolejny spacer z psiakiem i prawdopodobnie wybiorę się na rower. :) Wyszło wreszcie słońce zza chmur, więc trzeba skorzystać. :)
Bilans z dziś;
4 łyżki jogurtu naturalnego + otręby + banan 250 kcal
kawałek arbuza 60 kcal
Kawa 40 kcal
3 kromki chleba razowego 270 kcal
Jogurt naturalny z musli i otrębami :D 280 kcal
Razem; 900 kcal
Jak zwykle 9 z przodu mnie przeraża... Ale nie ma tu nic niezdrowego, więc jakoś się tym pocieszam...
Przeczytałam "Pamiętnik narkomanki" i czyję niedosyt... Tak wiele osób polecało, taka podobno świetna książka... A jak na moje to średnia... ;p Ale może się nie znam. :D :D :D :D
Poza tym wczoraj zjadłam; jabłko, kilka ryżowych- graham (nie pamiętam 3? 4? Jedno ma 19 kcal więc dużo nie wyszło), pół miseczki kapusty świeżej, 2 kromki chleba razowego. Więc myślę, że wielkiej tragedii nie ma.
Dziś wstałam wcześnie rano, bo jechałam na testy na mgr. Powiem Wam, że jedna wielka porażka. :D Ale co ma być to będzie. :)
Rano zaliczyłam spacer z psem, po południu spacer z koleżanką, a zaraz zaliczę kolejny spacer z psiakiem i prawdopodobnie wybiorę się na rower. :) Wyszło wreszcie słońce zza chmur, więc trzeba skorzystać. :)
Bilans z dziś;
4 łyżki jogurtu naturalnego + otręby + banan 250 kcal
kawałek arbuza 60 kcal
Kawa 40 kcal
3 kromki chleba razowego 270 kcal
Jogurt naturalny z musli i otrębami :D 280 kcal
Razem; 900 kcal
Jak zwykle 9 z przodu mnie przeraża... Ale nie ma tu nic niezdrowego, więc jakoś się tym pocieszam...
Przeczytałam "Pamiętnik narkomanki" i czyję niedosyt... Tak wiele osób polecało, taka podobno świetna książka... A jak na moje to średnia... ;p Ale może się nie znam. :D :D :D :D
niedziela, 28 lipca 2013
Jak ja dawno nie miałam zakwasów!!! A dziś? :D Moje nogi cierpią... Oczywiście nie poddałam się i poszłam na rower... Pomińmy, że po 20 minutach wróciłam bo zaczęło kropić, a ja bałam się, że zaraz porządnie lunie, bo tak już się zbiera cały dzień... Deszcz nie lunął, a ja siedziałam w domu wściekła...
Oczywiście zaraz przed kąpielą kolejna dawka ćwiczeń, najciężej będzie zapewne z nożycami, ale jakoś damy radę. :))
Dzisiejszy bilans;
Kawa 40 kcal
2 kromki razowego 180 kcal
Troszeczkę rosołu 150 kcal
Takie coś niby ryżowe, ale graham 100 kcal (nie ma to jak dokładność opisu. xD)
4 chrupkie 100 kcal
Jogurt naturalny z otrębami i trochę musli 300 kcal
Razem 870 kcal
Poza tym... U mnie ok... Wielkimi krokami zbliżają się wstępne na magisterkę.. Boję się.. Ale co ma być to będzie.
Dużo czytam. Dziś skończyłam "Chudą", którą BARDZO GORĄCO polecam. :) Ja przeczytałam jednym tchem. :) Teraz czytam "Pamiętnik narkomanki"- wiele osób mi polecało. Póki co może być, zobaczymy jak końcówka... :))
A teraz kończę, bo oczy mi się kleją, a sporo pracy jeszcze przede mną. :)
Oczywiście zaraz przed kąpielą kolejna dawka ćwiczeń, najciężej będzie zapewne z nożycami, ale jakoś damy radę. :))
Dzisiejszy bilans;
Kawa 40 kcal
2 kromki razowego 180 kcal
Troszeczkę rosołu 150 kcal
Takie coś niby ryżowe, ale graham 100 kcal (nie ma to jak dokładność opisu. xD)
4 chrupkie 100 kcal
Jogurt naturalny z otrębami i trochę musli 300 kcal
Razem 870 kcal
Poza tym... U mnie ok... Wielkimi krokami zbliżają się wstępne na magisterkę.. Boję się.. Ale co ma być to będzie.
Dużo czytam. Dziś skończyłam "Chudą", którą BARDZO GORĄCO polecam. :) Ja przeczytałam jednym tchem. :) Teraz czytam "Pamiętnik narkomanki"- wiele osób mi polecało. Póki co może być, zobaczymy jak końcówka... :))
A teraz kończę, bo oczy mi się kleją, a sporo pracy jeszcze przede mną. :)
sobota, 27 lipca 2013
Dziś rano się zważyłam. :) 58,5 kg. Szczerze? Byłam w szoku. :D Myślałam, że potwornie przytyłam, a tu miła niespodzianka. :)
Dzisiejszy bilans;
3 kromki chleba razowego 270 kcal
Kawa 40 kcal
Trochę kapusty na krótko 150 kcal
2 kromki chleba 180 kcal
2 ryżowe 80 kcal
jogurt naturalny z otrębami 200 kcal
Razem 920 kcal
Były też ćwiczenia... :) Miał być rower, ale oczywiście ja jak to ja... Zaczytałam się, potem mi się nie chciało, a teraz planuję obejrzeć film "Moje, Twoje, Nasze" więc już też nie wyjdzie... Ale jutro już na pewno :) -moje postanowienie ;))
Ściskam!!!
Dzisiejszy bilans;
3 kromki chleba razowego 270 kcal
Kawa 40 kcal
Trochę kapusty na krótko 150 kcal
2 kromki chleba 180 kcal
2 ryżowe 80 kcal
jogurt naturalny z otrębami 200 kcal
Razem 920 kcal
Były też ćwiczenia... :) Miał być rower, ale oczywiście ja jak to ja... Zaczytałam się, potem mi się nie chciało, a teraz planuję obejrzeć film "Moje, Twoje, Nasze" więc już też nie wyjdzie... Ale jutro już na pewno :) -moje postanowienie ;))
Ściskam!!!
piątek, 26 lipca 2013
Hej :))))
Pogoda WRESZCIE się poprawiła, wyszło słońce i humor od razu lepszy, choć nie ukrywam , że jestem okropnie zmęczona po takiej dawce słońca... :)))
Dzisiejszy bilans;
Kawa 40 kcal
Trochę fasolki 100 kcal
2 kromki razowego 180 kcal
Jogurt naturalny (150) z otrębami/płatkami owsianymi/ trochę musli (80) = 230 kcal
Razem 550 kcal
Ale jestem trochę głodna, więc może skuszę się jeszcze na jabłko... Postaram się nie, ale jak już mam mieć "napad" to wolę rzucić się na jabłko, niż na ciasteczka, które niestety są schowane w kuchni... albo chałwę, której KILOGRAM jest w lodówce... Ojjj ciężki jest los osoby na diecie. xD
Dziś robiłam przysiady, zrobię również ćwiczenia na uda oraz brzuszki, do których wróciłam wczoraj po przeczytaniu komentarza... :))
Pogoda WRESZCIE się poprawiła, wyszło słońce i humor od razu lepszy, choć nie ukrywam , że jestem okropnie zmęczona po takiej dawce słońca... :)))
Dzisiejszy bilans;
Kawa 40 kcal
Trochę fasolki 100 kcal
2 kromki razowego 180 kcal
Jogurt naturalny (150) z otrębami/płatkami owsianymi/ trochę musli (80) = 230 kcal
Razem 550 kcal
Ale jestem trochę głodna, więc może skuszę się jeszcze na jabłko... Postaram się nie, ale jak już mam mieć "napad" to wolę rzucić się na jabłko, niż na ciasteczka, które niestety są schowane w kuchni... albo chałwę, której KILOGRAM jest w lodówce... Ojjj ciężki jest los osoby na diecie. xD
Dziś robiłam przysiady, zrobię również ćwiczenia na uda oraz brzuszki, do których wróciłam wczoraj po przeczytaniu komentarza... :))
czwartek, 25 lipca 2013
Dzisiejszy bilans:
Kawa 40 kcal
3 kromki chleba razowego z wędliną 270 kcal
Takie danie z fasolki szparagowej 150 kcal
Banan, jogurt naturalny i płatki owsiane. 250 kcal
Razem; 710 kcal.
Niby mało... Jakoś tak czuję ,że przytyłam, ostatnio mało ćwiczę... Ruchu jest sporo, bo ciągle gdzieś chodzę... Ale muszę wziąć się za siebie i zacząć ćwiczyć + wziąć się za rower... MUSZĘ, bo nie chcę stracić tego co już osiągnęłam...
Kawa 40 kcal
3 kromki chleba razowego z wędliną 270 kcal
Takie danie z fasolki szparagowej 150 kcal
Banan, jogurt naturalny i płatki owsiane. 250 kcal
Razem; 710 kcal.
Niby mało... Jakoś tak czuję ,że przytyłam, ostatnio mało ćwiczę... Ruchu jest sporo, bo ciągle gdzieś chodzę... Ale muszę wziąć się za siebie i zacząć ćwiczyć + wziąć się za rower... MUSZĘ, bo nie chcę stracić tego co już osiągnęłam...
środa, 24 lipca 2013
Dziś miało być super, a wyszło jak zwykle... Choć nie ukrywam, że bawiłam się świetnie... :)
Ale...
Kawa x2 w tym jedna z 1,5 łyżeczki cukru....
Kawałek ROLADY która była przepyszna i miała tonę kremu, który tak bardzo kocham....
Potem obiad... Ale nie zjadłam dużo. :) Jedna chochelka zupy- kapuśniak. Prawie sama woda. ;p
Na drugie danie zjadłam dwa ziemniaki, trochę mizerii i całe mięso (indyk z żurawiną).
Kolacja też była, bo jakby inaczej... Jogurt naturalny do którego wrzuciłam musli, błonnik i skrojone jabłko.
Nie chce wiedzieć ile to... Głównie przez tą roladę... Ale nie miałam wyjścia... powiedzialam, że dziękuję, ale po 5 minutach przed każdym stał talerzyk... Było to w takiej knajpce, więc nie wypadało zostawić... No trudno...
Płakać nie będę.. Ale podliczać też nie mam zamiaru. ;p
Ale...
Kawa x2 w tym jedna z 1,5 łyżeczki cukru....
Kawałek ROLADY która była przepyszna i miała tonę kremu, który tak bardzo kocham....
Potem obiad... Ale nie zjadłam dużo. :) Jedna chochelka zupy- kapuśniak. Prawie sama woda. ;p
Na drugie danie zjadłam dwa ziemniaki, trochę mizerii i całe mięso (indyk z żurawiną).
Kolacja też była, bo jakby inaczej... Jogurt naturalny do którego wrzuciłam musli, błonnik i skrojone jabłko.
Nie chce wiedzieć ile to... Głównie przez tą roladę... Ale nie miałam wyjścia... powiedzialam, że dziękuję, ale po 5 minutach przed każdym stał talerzyk... Było to w takiej knajpce, więc nie wypadało zostawić... No trudno...
Płakać nie będę.. Ale podliczać też nie mam zamiaru. ;p
wtorek, 23 lipca 2013
Sobota:
Duży jogurt naturalny (400g.) + garść musli+ 2 łyżki płatków owsianych+ banan (było na dwa razy, ale zeszło całe).
2x kawa (jedna z odrobiną cukru, bo na mieście)
3 kromki chleba razowego z warzywami
3 bułeczki takie maślane z biedronki, co pakują po 10.
Ostatni posiłek był o 16.30 więc zdązyłam to mam nadzieję spalić, tym bardziej, że dużo ćwiczyłam. :)
Niedziela:
2 kromki chleba razowego z warzywkami 180 kcal
Kawa 40 kcal
2 bułeczki maślane (te małe.. dobrze, ze się już skończyły. :P)
odrobina arbuza
jogurt (mały) 0% + garstka musli
jogurt naturalny+banan+płatki owsiane
pół miseczki kapusty świeżej "na krótko".
Czułam, że nawaliłam, całe szczęście waga stoi w miejscu, gdyby nie ćwiczenia pewnie już dawno bym przytyła...
Poniedziałek:
3 kromki chleba żytniego z wędliną 300 kcal
Kawa 40 kcal
jogurt naturalny, błonnik fit, otręby = 120 kcal
3 kromki chleba + jajko 310 kcal
Razem 770 kcal
Wtorek: (dziś):
Kawa 40 kcal
3 kromki chleba 270 kcal
Pół miseczki zupki Amino 250 kcal
2 kromki chleba 180 kcal
Jogurt z otrębami 120 kcal
Razem; 860 kcal.
Przede mną jeszcze kolacja, ale nic więcej jeść nie planuję, zresztą zapasów w lodówce nie ma (celowo).
W szafce różnego rodzaju otręby, chrupkie pieczywo, czyli to co sprawia mi największą radość! :) Jeszcze niech słonko wyjdzie,a będzie idealnie! :D
Jutro cały dzień poza domem... :)) Powinno wyjść mało, chyba, że wmuszą we mnie coś... Ale tak czy inaczej.... dużo ruchu będzie :))
Nie mogę się doczekać. :)
Postaram się pisać regularniej. :)
Duży jogurt naturalny (400g.) + garść musli+ 2 łyżki płatków owsianych+ banan (było na dwa razy, ale zeszło całe).
2x kawa (jedna z odrobiną cukru, bo na mieście)
3 kromki chleba razowego z warzywami
3 bułeczki takie maślane z biedronki, co pakują po 10.
Ostatni posiłek był o 16.30 więc zdązyłam to mam nadzieję spalić, tym bardziej, że dużo ćwiczyłam. :)
Niedziela:
2 kromki chleba razowego z warzywkami 180 kcal
Kawa 40 kcal
2 bułeczki maślane (te małe.. dobrze, ze się już skończyły. :P)
odrobina arbuza
jogurt (mały) 0% + garstka musli
jogurt naturalny+banan+płatki owsiane
pół miseczki kapusty świeżej "na krótko".
Czułam, że nawaliłam, całe szczęście waga stoi w miejscu, gdyby nie ćwiczenia pewnie już dawno bym przytyła...
Poniedziałek:
3 kromki chleba żytniego z wędliną 300 kcal
Kawa 40 kcal
jogurt naturalny, błonnik fit, otręby = 120 kcal
3 kromki chleba + jajko 310 kcal
Razem 770 kcal
Wtorek: (dziś):
Kawa 40 kcal
3 kromki chleba 270 kcal
Pół miseczki zupki Amino 250 kcal
2 kromki chleba 180 kcal
Jogurt z otrębami 120 kcal
Razem; 860 kcal.
Przede mną jeszcze kolacja, ale nic więcej jeść nie planuję, zresztą zapasów w lodówce nie ma (celowo).
W szafce różnego rodzaju otręby, chrupkie pieczywo, czyli to co sprawia mi największą radość! :) Jeszcze niech słonko wyjdzie,a będzie idealnie! :D
Jutro cały dzień poza domem... :)) Powinno wyjść mało, chyba, że wmuszą we mnie coś... Ale tak czy inaczej.... dużo ruchu będzie :))
Nie mogę się doczekać. :)
Postaram się pisać regularniej. :)
piątek, 19 lipca 2013
Macie rację nie siedzę i się nie użalam bo nie widzę w tym sensu... Zjadłam coś złego, to ćwiczę podwójnie, nie siedzę i nie lamentuje, co ja narobiłam tylko próbuję to spalić. :)
Wczoraj 1050 skakanek, 100 brzuszków (ałł bolało, ale dziś będzie jeszcze gorzej, bo od nocy boli podwójnie :P) i ćwiczenia na uda. Do tego spacer z psem no i wcześniej maraton na plażę (koleżanka czekała więc musiałam lecieć, a kawałek mam...).
A dzisiejszy bilans:
Kawa
Trochę jarzyn z zupy :D
Kubek z płatkami (błonnik fit) i kefirem 0%
Jogurt naturalny z płatkami owsianymi, błonnikiem fit i jabłkiem. :) (z bananem jednak najlepsze)
Garść makaronu pełnoziarnistego
łyżeczka twarogu chudego (jakiś niedobry był więc reszty nie zjadłam :D )
No i tyle. Dziś było zdrowo i nie byłam w ogóle głodna z czego bardzo się cieszę. :) Nie chce mi się już szczerze mówiąc tego podliczać, bo lecę na Harrego. :)
Dziękuję, że jesteście tu ze mną i mnie wspieracie jak nawalę, albo jak mam jakiś problem :) I za to, że cieszycie się ze mną z moich sukcesów. :*
Wczoraj 1050 skakanek, 100 brzuszków (ałł bolało, ale dziś będzie jeszcze gorzej, bo od nocy boli podwójnie :P) i ćwiczenia na uda. Do tego spacer z psem no i wcześniej maraton na plażę (koleżanka czekała więc musiałam lecieć, a kawałek mam...).
A dzisiejszy bilans:
Kawa
Trochę jarzyn z zupy :D
Kubek z płatkami (błonnik fit) i kefirem 0%
Jogurt naturalny z płatkami owsianymi, błonnikiem fit i jabłkiem. :) (z bananem jednak najlepsze)
Garść makaronu pełnoziarnistego
łyżeczka twarogu chudego (jakiś niedobry był więc reszty nie zjadłam :D )
No i tyle. Dziś było zdrowo i nie byłam w ogóle głodna z czego bardzo się cieszę. :) Nie chce mi się już szczerze mówiąc tego podliczać, bo lecę na Harrego. :)
Dziękuję, że jesteście tu ze mną i mnie wspieracie jak nawalę, albo jak mam jakiś problem :) I za to, że cieszycie się ze mną z moich sukcesów. :*
czwartek, 18 lipca 2013
Spiekłam sobie plecy i nogi i teraz cierpię. xD Ledwie siedzę na tyłku... Więc na szybko dodaję bilans, który wiem, że nie zachwyca... i lecę do ćwiczeń- ciekawe jak zrobię brzuszki... i w ogóle jak będę dziś spała. xD
Bilans;
Kawa 40 kcal
1,5 miseczki zupy (jedna rano, pól na obiad) - kapuśniak 250 kcal
4 chrupkie (przez cały dzień) 120 kcal
Troszkę czereśni 100 kcal
Nektarynka+ jogurt naturalny 220 kcal
Wafelek 200 kcal
Razem 930 kcal.
Trochę porażka... I najlepsze jest to, że ten wafelek zjadłam jakieś 20 minut temu... Jestem jakaś pomylona...
Ale dużo ruchu dzis było i będą ćwiczenia. Ostatnio bardzo dużo skaczę, chodzę na spacery i codziennie robię ćwiczenia na uda oraz brzuszki. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się osiągnąć swój cel, chociaż zdaję sobie sprawę, że wpieprzając batona po 20 nie przybliżam się do celu...
No nic. Było minęło. Teraz należy go spalić, więc lecę!
Bilans;
Kawa 40 kcal
1,5 miseczki zupy (jedna rano, pól na obiad) - kapuśniak 250 kcal
4 chrupkie (przez cały dzień) 120 kcal
Troszkę czereśni 100 kcal
Nektarynka+ jogurt naturalny 220 kcal
Wafelek 200 kcal
Razem 930 kcal.
Trochę porażka... I najlepsze jest to, że ten wafelek zjadłam jakieś 20 minut temu... Jestem jakaś pomylona...
Ale dużo ruchu dzis było i będą ćwiczenia. Ostatnio bardzo dużo skaczę, chodzę na spacery i codziennie robię ćwiczenia na uda oraz brzuszki. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się osiągnąć swój cel, chociaż zdaję sobie sprawę, że wpieprzając batona po 20 nie przybliżam się do celu...
No nic. Było minęło. Teraz należy go spalić, więc lecę!
środa, 17 lipca 2013
Nie jest źle... Zaopatrzyłam się w lekkie produkty i do jutra mam spokój... Potem wraca mój brat. Nie znoszę jak wraca do domu i np o 23 zaczyna coś jeść, tak, że pachnie w całym domu, a ja skręcam się z głodu. No, ale nie raz już sobie z tym radziłam, poradzę sobie nadal.
Poza tym podjęłam decyzję... Próbuję dostać się na mgr... Nie chciałam, nie mam na to sił... Ale po namowach przystąpię do egzaminu wstępnego, spróbuję, jak się nie uda to znaczy, że to nie dla mnie, jak się uda to jakoś może przetrwam te 2 lata.
Waga dziś; 59 kg.
Bilans;
2 kromki chleba razowego z warzywami 180 kcal
Kawa 40 kcal
"Zupa" jarzynowa- cała miała 120 kcal, a została jeszcze na jutro i to sporo... 60 kcal
Jeden "gryz" białego mięsa z pieczonej pałki z kurczaka (resztę pochłonął pies i kot. xD) 20 kcal
1 sucharek 30 kcal
Banan (110) +jogurt naturalny (70)+ płatki owsiane (20) = 200 kcal
3 kromki chleba z warzywami 270 kcal
Razem 800 kcal
Spooooroooo. Ale chleb się skończył, podobnie banany, więc najbardziej nabijające rzeczy przestaną podwyższać mi bilans. Przynajmniej jutro. :)
Poza tym podjęłam decyzję... Próbuję dostać się na mgr... Nie chciałam, nie mam na to sił... Ale po namowach przystąpię do egzaminu wstępnego, spróbuję, jak się nie uda to znaczy, że to nie dla mnie, jak się uda to jakoś może przetrwam te 2 lata.
Waga dziś; 59 kg.
Bilans;
2 kromki chleba razowego z warzywami 180 kcal
Kawa 40 kcal
"Zupa" jarzynowa- cała miała 120 kcal, a została jeszcze na jutro i to sporo... 60 kcal
Jeden "gryz" białego mięsa z pieczonej pałki z kurczaka (resztę pochłonął pies i kot. xD) 20 kcal
1 sucharek 30 kcal
Banan (110) +jogurt naturalny (70)+ płatki owsiane (20) = 200 kcal
3 kromki chleba z warzywami 270 kcal
Razem 800 kcal
Spooooroooo. Ale chleb się skończył, podobnie banany, więc najbardziej nabijające rzeczy przestaną podwyższać mi bilans. Przynajmniej jutro. :)
wtorek, 16 lipca 2013
Przechodzę ciężki okres... Wszystko jak na złość... Dziś Tata kupił paczkę moich ukochanych bułeczek maślanych... Schowałam do szafki. Nie tknęłam. Widząc się dziś w odbiciu w lustrze, załamałam się... Juz miałam taki "ładny" brzuch... A teraz?! Znowu jak dynia...
Dużo ćwiczę... Nawet bardzo dużo, czasem już ze łzami w oczach... po południu wychodzę z domu na spacer, żeby nie jeść... Jest ciężko, ale jeszcze jakoś daje radę.
Dziś;
2 kromki chleba razowego z warzywami 180 kcal
Kawa 40 kcal
Bulion i troszkę makaronu 150 kcal
(miałam ochotę na rosół, ale zapomniałam go wziąć z balkonu i się zepsuł...)
Kilka drzewek brokułów 25 kcal
Jogurt naturalny 0%, banan i łyżka płatków owsianych 200 kcal
3 sucharki + ogórek 100 kcal
Razem 695 kcal
Ciągle jestem głodna, nie wiem czemu, chyba mi się żołądek rozszerzył... Ale nie dam się! Będę walczyć...
Dużo ćwiczę... Nawet bardzo dużo, czasem już ze łzami w oczach... po południu wychodzę z domu na spacer, żeby nie jeść... Jest ciężko, ale jeszcze jakoś daje radę.
Dziś;
2 kromki chleba razowego z warzywami 180 kcal
Kawa 40 kcal
Bulion i troszkę makaronu 150 kcal
(miałam ochotę na rosół, ale zapomniałam go wziąć z balkonu i się zepsuł...)
Kilka drzewek brokułów 25 kcal
Jogurt naturalny 0%, banan i łyżka płatków owsianych 200 kcal
3 sucharki + ogórek 100 kcal
Razem 695 kcal
Ciągle jestem głodna, nie wiem czemu, chyba mi się żołądek rozszerzył... Ale nie dam się! Będę walczyć...
poniedziałek, 15 lipca 2013
Wczoraj byłam z siebie taka dumna... A dziś?
Jestem załamana...
Zjadłam dwa kawałki ciasta razem z 500 kcal
do tego kawa 40 kcal.
Nic więcej co prawda... i bilans mieści się w 540 kcal.. Ale jestem załamana... Dobrze, że już go nie ma w domu. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w 100% dumna ze swojego bilansu...
Idę ćwiczyć. Chociaż na tym polu nie mogę zawieść.
Na wagę nie wchodzę. Domyślam się, że po moim 58 nie ma śladu. Ale będzie lepiej, obiecuję.
Jestem załamana...
Zjadłam dwa kawałki ciasta razem z 500 kcal
do tego kawa 40 kcal.
Nic więcej co prawda... i bilans mieści się w 540 kcal.. Ale jestem załamana... Dobrze, że już go nie ma w domu. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w 100% dumna ze swojego bilansu...
Idę ćwiczyć. Chociaż na tym polu nie mogę zawieść.
Na wagę nie wchodzę. Domyślam się, że po moim 58 nie ma śladu. Ale będzie lepiej, obiecuję.
niedziela, 14 lipca 2013
Jestem zadowolona :) Na chrzcinach nie było źle! :)
Moje ukochane soki, które odzwyczaiłam się pić... Schabowe, których już nie jadam... Ale nadal wszystko to bardzo lubię... :) Jednak dałam radę!
Bilans z dziś:
Śniadanie:
ogórek świeży + 2 sucharki 75 kcal
Kawa 40 kcal
Obiad:
Miseczka rosołu 150 kcal
dosłownie jeden ziemniak, mizeria i jakaś inna sałatka z ogórka kiszonego razem ze 100 kcal
Podwieczorek:
Jogurt naturalny z płatkami owsianymi i bananem <3 200 kcal (banan nabija....)
Kilka czereśni 70 kcal
Kolacja:
3 chrupkie 75 kcal + ogórek świeży 25 kcal
Razem; 735 kcal :)
Wczoraj udało mi się wykonać wszystkie opisane ćwiczenia, skakanką również dobijam do ponad 1000. Byłam wykończona, ale zadowolona. :))
Dziś powtórka!
A jutro bilans max 550 kcal, bo ostatnio czuję się jak balon...
Moje ukochane soki, które odzwyczaiłam się pić... Schabowe, których już nie jadam... Ale nadal wszystko to bardzo lubię... :) Jednak dałam radę!
Bilans z dziś:
Śniadanie:
ogórek świeży + 2 sucharki 75 kcal
Kawa 40 kcal
Obiad:
Miseczka rosołu 150 kcal
dosłownie jeden ziemniak, mizeria i jakaś inna sałatka z ogórka kiszonego razem ze 100 kcal
Podwieczorek:
Jogurt naturalny z płatkami owsianymi i bananem <3 200 kcal (banan nabija....)
Kilka czereśni 70 kcal
Kolacja:
3 chrupkie 75 kcal + ogórek świeży 25 kcal
Razem; 735 kcal :)
Wczoraj udało mi się wykonać wszystkie opisane ćwiczenia, skakanką również dobijam do ponad 1000. Byłam wykończona, ale zadowolona. :))
Dziś powtórka!
A jutro bilans max 550 kcal, bo ostatnio czuję się jak balon...
sobota, 13 lipca 2013
Dziś tak w sumie średnio...
Ale do rzeczy:
Spaghetti (makaron pełnoziarnisty, sos robiłam sama- bez zageszczania dla mnie, same warzywka, bez mięsa...) z 300 kcal
Banan z płatkami owsianymi i jogurtem naturalnym <3!!!! PYCHA!!! 210 kcal
Bułeczka pszenna wielkości piąstki niemowlaka (urzekła mnie tak, że nie mogłam przestać o niej myśleć :D) 60 kcal
Kawa 40 kcal
Jogurt naturalny 150 kcal
Razem 760 kcal
Ale żeby nie było tak łatwo podwójnie ćwiczyłam;
200x skakanka- rowerek
200x skakanka obunóż
(i idę skakać dalej, postaram się "dobić" do 1000 brakuje 600, czyli po 300 na styl...)
150 brzuszków
ćwiczenia na nogi i uda
plus spacer z psem i zakupy w supermarkecie....
Poza tym mam dobry humor... :) Obejrzałam dziś trzy filmy, czytałam książkę... :)) Lubię takie leniwe dni, kiedy nikt nic ode mnie nie chce :)
Swoją drogą polecam "Woda dla słoni", "October baby", "Safe haven" - z tych co oglądałam dziś lub wczoraj :) Jeśli bardzo Wam się nudzi to polecam również "Ósmoklasiści nie płaczą" (ale to "na doła", bo daje do myślenia na tyle,że ja pół dnia przeryczałam....) i "Now is good".
A jutro... chrzciny i potem obiad... Boję się... Bardzo... Spróbuję się wymigać, ale na wszelki wypadek nie będę do tej 14 nic jadła...
No to tyle :)
Dziękuję, że jesteście! :)
Ale do rzeczy:
Spaghetti (makaron pełnoziarnisty, sos robiłam sama- bez zageszczania dla mnie, same warzywka, bez mięsa...) z 300 kcal
Banan z płatkami owsianymi i jogurtem naturalnym <3!!!! PYCHA!!! 210 kcal
Bułeczka pszenna wielkości piąstki niemowlaka (urzekła mnie tak, że nie mogłam przestać o niej myśleć :D) 60 kcal
Kawa 40 kcal
Jogurt naturalny 150 kcal
Razem 760 kcal
Ale żeby nie było tak łatwo podwójnie ćwiczyłam;
200x skakanka- rowerek
200x skakanka obunóż
(i idę skakać dalej, postaram się "dobić" do 1000 brakuje 600, czyli po 300 na styl...)
150 brzuszków
ćwiczenia na nogi i uda
plus spacer z psem i zakupy w supermarkecie....
Poza tym mam dobry humor... :) Obejrzałam dziś trzy filmy, czytałam książkę... :)) Lubię takie leniwe dni, kiedy nikt nic ode mnie nie chce :)
Swoją drogą polecam "Woda dla słoni", "October baby", "Safe haven" - z tych co oglądałam dziś lub wczoraj :) Jeśli bardzo Wam się nudzi to polecam również "Ósmoklasiści nie płaczą" (ale to "na doła", bo daje do myślenia na tyle,że ja pół dnia przeryczałam....) i "Now is good".
A jutro... chrzciny i potem obiad... Boję się... Bardzo... Spróbuję się wymigać, ale na wszelki wypadek nie będę do tej 14 nic jadła...
No to tyle :)
Dziękuję, że jesteście! :)
piątek, 12 lipca 2013
Na wadze mimo okresu i ostatniego "zawalania" wciąż 58 kg :) Strasznie się cieszę. :)))
Poza tym znowu jestem chora ;/ Nie ogarniam już miałam całe 3 dni względnego spokoju i ZNOWU mam zapalenie ucha i ZNOWU na nie prawie nie słyszę... Jakaś porażka... W piątek idę do lekarza po zaświadczenie do szkoły, więc jak dalej będzie mnie trzymało to poproszę o jakiś skuteczny antybiotyk do ucha...
Bilans;
Kawa 40 kcal
2x parówka drobiowa 220 kcal
2 kromki chleba razowego właśnie z w/w parówką xD 180 kcal
4 chrupkie 100 kcal
ogórek świeży 25 kcal
Jogurt fit z błonnikiem 100 kcal
Razem; 565 kcal.
No i to tyle :) A jak u Was? Widzę, że coraz więcej nowych osób się pojawia... :) Żebym Was odwiedzała musicie zostawić mi adres swojego bloga,żebym mogła Was dodać do linków, bo tak nie ogarniam kogo już mam, a kogo nie... A chętnie poczytam jak sobie radzicie. ;)
P.S U Was też taka okropna pogoda jak nad morzem?
Poza tym znowu jestem chora ;/ Nie ogarniam już miałam całe 3 dni względnego spokoju i ZNOWU mam zapalenie ucha i ZNOWU na nie prawie nie słyszę... Jakaś porażka... W piątek idę do lekarza po zaświadczenie do szkoły, więc jak dalej będzie mnie trzymało to poproszę o jakiś skuteczny antybiotyk do ucha...
Bilans;
Kawa 40 kcal
2x parówka drobiowa 220 kcal
2 kromki chleba razowego właśnie z w/w parówką xD 180 kcal
4 chrupkie 100 kcal
ogórek świeży 25 kcal
Jogurt fit z błonnikiem 100 kcal
Razem; 565 kcal.
No i to tyle :) A jak u Was? Widzę, że coraz więcej nowych osób się pojawia... :) Żebym Was odwiedzała musicie zostawić mi adres swojego bloga,żebym mogła Was dodać do linków, bo tak nie ogarniam kogo już mam, a kogo nie... A chętnie poczytam jak sobie radzicie. ;)
P.S U Was też taka okropna pogoda jak nad morzem?
czwartek, 11 lipca 2013
Dziękuję Wam za wsparcie... Za każdym razem kiedy dotykam dna, to Wy mnie z niego wyciągacie- dziekuję!!!
Dziś dzień, na który przygotowywałam się od tygodnia (nie licząc wczorajszej wpadki). Miałam jechać do koleżanki na ciasto, bo miała imieniny.
Bilans;
Ogórek świeży 25 kcal
Parówka 110 kcal
Kawa 80 kcal (dużo kawy... xD)
2 chrupkie 60 kcal
1 kromka chleba 90 kcal
jogurt fit 55 kcal
ciasto (biszkopt z rabarbarem) nie mam pojęcia ile... małe było może z 250 kcal? Totalnie na oko....
Razem 670 kcal.
Dziś dzień, na który przygotowywałam się od tygodnia (nie licząc wczorajszej wpadki). Miałam jechać do koleżanki na ciasto, bo miała imieniny.
Bilans;
Ogórek świeży 25 kcal
Parówka 110 kcal
Kawa 80 kcal (dużo kawy... xD)
2 chrupkie 60 kcal
1 kromka chleba 90 kcal
jogurt fit 55 kcal
ciasto (biszkopt z rabarbarem) nie mam pojęcia ile... małe było może z 250 kcal? Totalnie na oko....
Razem 670 kcal.
środa, 10 lipca 2013
Zawalona środa :(
Z wczorajszego postu usunęłam jogurt, bo mimo, że miałam na niego ochotę- nie zjadłam go...
Dziś się źle czuję, dostałam okres i ledwie żyję... Dzień spędzony leniwie...
Rano podczas picia herbaty zrobiło mi się strasznie niedobrze, powstrzymywałam się, żeby nie zwymiotować... Masakra, nienawidzę okresu...
Bilans:
Kawa 40 kcal
Trochę makaronu pełnoziarnistego z brokułami 250 kcal
Jogurt 0% 55 kcal
4 chrupkie 120 kcal
Pół tabliczki czekolady..................................... z 400 kcal...............................................
Razem 865 kcal.
Zjadłam obiad, wypiłam kawę i byłam najedzona... ale strasznie miałam ochotę na słodkie... mogłam wyjść z domu, albo cokolwiek innego zrobić... to nie.. wzięłam czekoladę... Już chyba wariuję... po wszystkim zaczynam ryczeć... Nie mam sił na samą siebie... Cały tydzień planowałam, że czwartek będzie małym odstępstwem, bo zamiast śniadania i obiadu zjem kawałek ciasta, bo obiecałam to koleżance do której jadę z okazji imienin..... A tu taki wybryk :( Wiem, że nie mogę wszystkiego zwalać na okres, ale nie znoszę go!!!!!!!!
Dziś ćwiczeń 2 razy tyle co zazwyczaj. Koniec litości dla własnego ciała!
Dziś się źle czuję, dostałam okres i ledwie żyję... Dzień spędzony leniwie...
Rano podczas picia herbaty zrobiło mi się strasznie niedobrze, powstrzymywałam się, żeby nie zwymiotować... Masakra, nienawidzę okresu...
Bilans:
Kawa 40 kcal
Trochę makaronu pełnoziarnistego z brokułami 250 kcal
Jogurt 0% 55 kcal
4 chrupkie 120 kcal
Pół tabliczki czekolady..................................... z 400 kcal...............................................
Razem 865 kcal.
Zjadłam obiad, wypiłam kawę i byłam najedzona... ale strasznie miałam ochotę na słodkie... mogłam wyjść z domu, albo cokolwiek innego zrobić... to nie.. wzięłam czekoladę... Już chyba wariuję... po wszystkim zaczynam ryczeć... Nie mam sił na samą siebie... Cały tydzień planowałam, że czwartek będzie małym odstępstwem, bo zamiast śniadania i obiadu zjem kawałek ciasta, bo obiecałam to koleżance do której jadę z okazji imienin..... A tu taki wybryk :( Wiem, że nie mogę wszystkiego zwalać na okres, ale nie znoszę go!!!!!!!!
Dziś ćwiczeń 2 razy tyle co zazwyczaj. Koniec litości dla własnego ciała!
wtorek, 9 lipca 2013
Poniedziałek, wtorek.
Poniedziałek:
Dziś oglądałam zdjęcia z kwietnia (przed odchudzaniem zrobiłam foto mojemu sadełku :P) i z ostatnich miesięcy... :) I mimo, że na co dzień tak tego nie dostrzegam, to teraz się cieszę, bo widzę po zdjęciach różnicę. Z dyni zrobiłam się... hmm... gruszką. xD Ale to wciąż nie to...
Bilans z wczoraj:
Banan 120 kcal
Kawa 40 kcal
3 łyżki ryżu z warzywami 100 kcal
pomidor i ogórek świeży 80 kcal
3 kromki chleba razowego z ogórkiem i pomidorem. 270 kcal
Razem 610 kcal.
Wtorek:
Stwierdziłam, że będę łączyła notki, żeby w wakacje tak Was nie męczyć. :)
Bilans z dziś:
Kawa 40 kcal
fasolka szparagowa 50 kcal
1 chrupkie 30 kcal
3 kromki chleba 300 kcal
Banan 120 kcal
Razem 540 kcal
Poza tym nadrabiam zaległości książkowe. :) Z tych o tematyce "odżywiania" w ostatnim tygodniu przeczytałam:
"Karla M." Ewy Barańskiej- polecam, jednak dla młodszych dziewczyn ode mnie, ja już za stara na tego typu książki .... :P
"Powietrze na śniadanie" - przeczytałam w jeden dzień- ciekawa. :)
"Dieta (nie) życia"- o tym już chyba pisałam, polecam.
Obecnie czytam "Historia mojego (nie) ciała. Pozbierać się po anoreksji" K.Otwinowskiej. Jej pierwsza książka była znacznie lepsza... Ale nie wiem, może jak przebrnę choć do połowy to mnie wciągnie. :)
Z innych książek przeczytałam "Notatki stopą pisane", ale nie było to coś do czego bym wróciła.
A z nowości co u mnie! :D Waga utrzymuje się od kilku dni na 58... :) Dziś dostałam okres, może po, będzie jeszcze mniej? :) Boję się na razie to głośno mówić... Ale jestem zadowolona, mam nadzieję, że zaraz znowu nie wróci do 60. Szkoda tylko, że wszystko spada mi z tyłka, muszę wybrać się na zakupy...
Trzymajcie się i sorki za przydługi post. :)
Dziś oglądałam zdjęcia z kwietnia (przed odchudzaniem zrobiłam foto mojemu sadełku :P) i z ostatnich miesięcy... :) I mimo, że na co dzień tak tego nie dostrzegam, to teraz się cieszę, bo widzę po zdjęciach różnicę. Z dyni zrobiłam się... hmm... gruszką. xD Ale to wciąż nie to...
Bilans z wczoraj:
Banan 120 kcal
Kawa 40 kcal
3 łyżki ryżu z warzywami 100 kcal
pomidor i ogórek świeży 80 kcal
3 kromki chleba razowego z ogórkiem i pomidorem. 270 kcal
Razem 610 kcal.
Wtorek:
Stwierdziłam, że będę łączyła notki, żeby w wakacje tak Was nie męczyć. :)
Bilans z dziś:
Kawa 40 kcal
fasolka szparagowa 50 kcal
1 chrupkie 30 kcal
3 kromki chleba 300 kcal
Banan 120 kcal
Razem 540 kcal
Poza tym nadrabiam zaległości książkowe. :) Z tych o tematyce "odżywiania" w ostatnim tygodniu przeczytałam:
"Karla M." Ewy Barańskiej- polecam, jednak dla młodszych dziewczyn ode mnie, ja już za stara na tego typu książki .... :P
"Powietrze na śniadanie" - przeczytałam w jeden dzień- ciekawa. :)
"Dieta (nie) życia"- o tym już chyba pisałam, polecam.
Obecnie czytam "Historia mojego (nie) ciała. Pozbierać się po anoreksji" K.Otwinowskiej. Jej pierwsza książka była znacznie lepsza... Ale nie wiem, może jak przebrnę choć do połowy to mnie wciągnie. :)
Z innych książek przeczytałam "Notatki stopą pisane", ale nie było to coś do czego bym wróciła.
A z nowości co u mnie! :D Waga utrzymuje się od kilku dni na 58... :) Dziś dostałam okres, może po, będzie jeszcze mniej? :) Boję się na razie to głośno mówić... Ale jestem zadowolona, mam nadzieję, że zaraz znowu nie wróci do 60. Szkoda tylko, że wszystko spada mi z tyłka, muszę wybrać się na zakupy...
Trzymajcie się i sorki za przydługi post. :)
niedziela, 7 lipca 2013
Niedziela.
Dziś bilans malutki, bo... poszłam na plażę!!!! Tak wiem cud.. Ale żeby nie było za wesoło bez koszulki siedziałam z godzinę, potem ja nałożyłam, a spodenki (króciutkie) miałam cały czas na tyłku... to jeszcze nie czas całkowitego negliżu, ale i tak uważam to za duży krok.. może dlatego go zrobiłam, bo spotykałam się ze znajomą, której nie widziałam rok...? I innej okazji na spotkanie by nie było... Gdyby nie to, pewnie nie odważyłabym się pójść nad morze.
Bilans;
miseczka ryżu z warzywami 150 kcal
3 chrupkie z wędliną 100 kcal
Kawa 20 kcal
Razem; 270 kcal
Bilans;
miseczka ryżu z warzywami 150 kcal
3 chrupkie z wędliną 100 kcal
Kawa 20 kcal
Razem; 270 kcal
sobota, 6 lipca 2013
weekendowo :)
Wreszcie pogoda się poprawiła, choć słońce wciąż chowa się za chmurami... Chciałabym się wybrać na plażę (tak, tak mam problemy w siedzeniu w stroju na plaży, ale chciałabym załapać trochę promieni :)), ale niestety pogoda temu nie sprzyja :(
Dzisiejszy bilans:
Kawa 40 kcal
Z 3 "gryzy" arbuza 25 kcal
Koktajl truskawkowy bez cukru 70 kcal
Żurek 150 kcal
Garstka truskawek 20 kcal
Banan 110 kcal
3 kromki chleba razowego 270 kcal
Razem 685 kcal.
Ściskam!
Dzisiejszy bilans:
Kawa 40 kcal
Z 3 "gryzy" arbuza 25 kcal
Koktajl truskawkowy bez cukru 70 kcal
Żurek 150 kcal
Garstka truskawek 20 kcal
Banan 110 kcal
3 kromki chleba razowego 270 kcal
Razem 685 kcal.
Ściskam!
piątek, 5 lipca 2013
Środa, czwartek, piątek
Środa:
Kawa 40 kcal
4 ziemniaczki młode (malutkie), kawałek piersi z kurczaka z pary, sałatka z pomidorów. 300 kcal
3 kromki chleba ok 300 kcal
Jogurt fit z błonnikiem 120 kcal
Kawałeczek arbuza 50 kcal
I kromka pieczywa chrupkiego 50 kcal
Razem 860 kcal
Czwartek:
Kawa 40 kcal
2 kromki chleba razowego 180 kcal
2 kromki pieczywa chrupkiego 70 kcal
Pół gniazdka makaronu z pomidorami i cukinią 100 kcal
Muffinek 250 kcal
3 kromki chleba razowego 270 kcal
Razem: 910 kcal.
O masakra... ostatnio przeginam... Chyba przez zbliżający się okres... Ale dużo ćwiczę... :)
Piątek (dziś);
Kawa 40 kcal
Muffinek :( 250kcal (już się skończyły całe szczęście...)
Żurek 150 kcal
3 kromki chleba 270 kcal
Jogurt fit z błonnikiem 120 kcal
Razem 830 kcal.
O dziwo, dziś wchodząc na wagę zobaczyłam 58 kg! :D Myślę, że to ruchome, zawsze tak mam, że chwilę przed okresem mi spada, a po okresie "wraca" do normalności... Ale bardzo mnie to ucieszyło i brzuch, który dziś nie wyglądał jak wielka dynia... :)
Jutro bilans będzie lepszy- obiecuje... Nie ma już nic co mnie tak bardzo kusiło przez ostatnie dni...
Oczywiście im więcej jem, tym więcej ćwiczę! :))
Kawa 40 kcal
4 ziemniaczki młode (malutkie), kawałek piersi z kurczaka z pary, sałatka z pomidorów. 300 kcal
3 kromki chleba ok 300 kcal
Jogurt fit z błonnikiem 120 kcal
Kawałeczek arbuza 50 kcal
I kromka pieczywa chrupkiego 50 kcal
Razem 860 kcal
Czwartek:
Kawa 40 kcal
2 kromki chleba razowego 180 kcal
2 kromki pieczywa chrupkiego 70 kcal
Pół gniazdka makaronu z pomidorami i cukinią 100 kcal
Muffinek 250 kcal
3 kromki chleba razowego 270 kcal
Razem: 910 kcal.
O masakra... ostatnio przeginam... Chyba przez zbliżający się okres... Ale dużo ćwiczę... :)
Piątek (dziś);
Kawa 40 kcal
Muffinek :( 250kcal (już się skończyły całe szczęście...)
Żurek 150 kcal
3 kromki chleba 270 kcal
Jogurt fit z błonnikiem 120 kcal
Razem 830 kcal.
O dziwo, dziś wchodząc na wagę zobaczyłam 58 kg! :D Myślę, że to ruchome, zawsze tak mam, że chwilę przed okresem mi spada, a po okresie "wraca" do normalności... Ale bardzo mnie to ucieszyło i brzuch, który dziś nie wyglądał jak wielka dynia... :)
Jutro bilans będzie lepszy- obiecuje... Nie ma już nic co mnie tak bardzo kusiło przez ostatnie dni...
Oczywiście im więcej jem, tym więcej ćwiczę! :))
wtorek, 2 lipca 2013
:)
Dam szybko bilans, bo jestem zmęczona tymi dwoma dniami...
Wczoraj;
6 kromek chleba xD (po pierwsze były małe! po drugie razowe, po trzeci zjadłam je: 3 na śniadanie, jedną przed wyjściem i jedną złożoną podczas przerwy w "pracy"). 570 kcal
Kawa 40 kcal
Odrobina kapusty kiszonej 30 kcal
Razem 640 kcal
Dziś;
3 kromki chleba 270 kcal
Pół miski zupy (prawie sama woda) 50 kcal
Ogórek świeży 25 kcal
Kawa 40 kcal
Jabłko niecałe 50 kcal
Jogurt fit z Biedronki (69) z odrobiną błonnika (50)
Razem 554
Dziś rano waga pokazała 59. :)
Poza tym czuję się ciut lepiej, nadal słabo słyszę, ale mam nadzieję, że już będzie tylko lepiej. :)
Dziękuję za wsparcie! ;*
Wczoraj;
6 kromek chleba xD (po pierwsze były małe! po drugie razowe, po trzeci zjadłam je: 3 na śniadanie, jedną przed wyjściem i jedną złożoną podczas przerwy w "pracy"). 570 kcal
Kawa 40 kcal
Odrobina kapusty kiszonej 30 kcal
Razem 640 kcal
Dziś;
3 kromki chleba 270 kcal
Pół miski zupy (prawie sama woda) 50 kcal
Ogórek świeży 25 kcal
Kawa 40 kcal
Jabłko niecałe 50 kcal
Jogurt fit z Biedronki (69) z odrobiną błonnika (50)
Razem 554
Dziś rano waga pokazała 59. :)
Poza tym czuję się ciut lepiej, nadal słabo słyszę, ale mam nadzieję, że już będzie tylko lepiej. :)
Dziękuję za wsparcie! ;*
niedziela, 30 czerwca 2013
Czuję się tragicznie O_o Zaczęło się od zwykłego przeziębienia, potem długo utrzymujący się ból głowy i ucha... a teraz? Obustronne zapalenie ucha i bóle głowy... Węzły już mam tak spuchnięte, że wszystko mnie boli... Dziś o 3 w nocy dostałam takiego ataku bólu, że tylko modliłam się, by tabletka szybko zaczęła działać.. Porażka jakaś.
Dziś niedziela. Czyli miałam się zważyć- 60 kg. No ok, akceptuje i dalej będę walczyć o 55. :)
Bilanse:
Wczoraj;
2,5 kromki (cienkie z 8mm grubości i małe) z serem i ketchupem 260 kcal
Kawa 40 kcal
Makaron pełnoziarnisty z sosem 200 kcal
pół ogórka świeżego 10 kcal
3 kromki chleba z pomidorem 290 kcal
Razem; 800 kcal.
Dziś;
Kawa 40 kcal
Resztka jogurtu naturalnego z płatkami- błonnikiem 100 kcal
Zupa pieczarkowa 150 kcal
Pół jabłka 30 kcal
3 kromki chleba z jajkiem i pomidorem 340 kcal
Razem; 660 kcal
Dziś niedziela. Czyli miałam się zważyć- 60 kg. No ok, akceptuje i dalej będę walczyć o 55. :)
Bilanse:
Wczoraj;
2,5 kromki (cienkie z 8mm grubości i małe) z serem i ketchupem 260 kcal
Kawa 40 kcal
Makaron pełnoziarnisty z sosem 200 kcal
pół ogórka świeżego 10 kcal
3 kromki chleba z pomidorem 290 kcal
Razem; 800 kcal.
Dziś;
Kawa 40 kcal
Resztka jogurtu naturalnego z płatkami- błonnikiem 100 kcal
Zupa pieczarkowa 150 kcal
Pół jabłka 30 kcal
3 kromki chleba z jajkiem i pomidorem 340 kcal
Razem; 660 kcal
sobota, 29 czerwca 2013
piątek, 28 czerwca 2013
Jak już pisałam do niedzieli się nie ważę, dam znać po wszystkim. :)
Dzisiejszy bilans:
2 malutkie pomidory parzone+ 2 ogórki gruntowe i 3 kromki pieczywa chrupkiego (50+10+ 75=135 kcal)
Kawa 40 kcal
3 łyżki jogurtu naturalnego, 3 łyżki płatków "błonnik fit", i z 6 truskawek 110 kcal
2 kromki chleba z pomidorem i szczypiorkiem 190 kcal
3 kromki chleba z twarożkiem i ogórkiem 300 kcal
Razem; 775 kcal
Dziś nie zrobiłam obiadu to i bilans taki beznadziejny jakościowo... Poszłam do sklepu po coś dobrego i nie miałam pojęcia co zrobić... Na nic nie miałam ochoty... Więc zjadłam kanapkę. xD Tak wiem... nie ma to jak kanapki na obiad. xD Pomińmy... jutro będzie lepiej :)
Ja nadal chora... jakieś fatum, niedługo mi głowę rozerwie od tego ciągłego bólu... W dodatku weszło mi na ucho (zapalenie) i niedosłyszę... Porażka.
Dzisiejszy bilans:
2 malutkie pomidory parzone+ 2 ogórki gruntowe i 3 kromki pieczywa chrupkiego (50+10+ 75=135 kcal)
Kawa 40 kcal
3 łyżki jogurtu naturalnego, 3 łyżki płatków "błonnik fit", i z 6 truskawek 110 kcal
2 kromki chleba z pomidorem i szczypiorkiem 190 kcal
3 kromki chleba z twarożkiem i ogórkiem 300 kcal
Razem; 775 kcal
Dziś nie zrobiłam obiadu to i bilans taki beznadziejny jakościowo... Poszłam do sklepu po coś dobrego i nie miałam pojęcia co zrobić... Na nic nie miałam ochoty... Więc zjadłam kanapkę. xD Tak wiem... nie ma to jak kanapki na obiad. xD Pomińmy... jutro będzie lepiej :)
Ja nadal chora... jakieś fatum, niedługo mi głowę rozerwie od tego ciągłego bólu... W dodatku weszło mi na ucho (zapalenie) i niedosłyszę... Porażka.
czwartek, 27 czerwca 2013
Macie rację... Nie będę się ważyła do końca tygodnia... Bo po co? Tylko się dołuję... Dziś rano weszłam na wagę, a tam 61 kg... Ja się pytam, jakim cudem?! Przecież same widzicie jaki wczoraj miałam bilans... i ćwiczyłam dużo... No nic, zobaczymy w niedzielę. :)
Wieczorem niestety nawaliłam... Nie wiem co ze mną... Nie mam apetytu, bo źle się czuję... Przesypiam pół dnia, potem jak wstaję to muszę się opanować by zjeść coś przemyślanego...
Dziś;
Kawa 40 kcal
Pół miseczki kapusty kiszonej 25 kcal
Trochę zupy kalafiorowej 70 kcal
3 kromki chleba z odrobiną twarożku i ogórkiem 300 kcal
Trochę cukierków czekoladowych O_o 250 kcal
(Jutro się nie ważę, ale jakbym zobaczyła 62 to tylko i wyłącznie ze swojej winy... :( Ale nie pamiętam już kiedy jadłam coś słodkiego... )
Razem 685 kcal
Dobrze, że nie wpieprzałam w ciągu dnia dużo (nie bło kiedy, potem źle się czułam, potem spałam...) to i bilans nie wyszedł zły... Ale wiem, że zawaliłam żrąc te cukierki...
Do tego dziś wracałam z psem od fryzjera przez całe miasto, szybkim tempem przez godzinę...
Potem zakupy w hipermarkecie, a zaraz potem koleżanka mnie wyciągnęła żeby kupić buty...
O przed 19 spacer z psem.
Wieczorem ćwiczenia na nogi, brzuszki, przysiady.
Więc ruchu trochę było... :)
Wieczorem niestety nawaliłam... Nie wiem co ze mną... Nie mam apetytu, bo źle się czuję... Przesypiam pół dnia, potem jak wstaję to muszę się opanować by zjeść coś przemyślanego...
Dziś;
Kawa 40 kcal
Pół miseczki kapusty kiszonej 25 kcal
Trochę zupy kalafiorowej 70 kcal
3 kromki chleba z odrobiną twarożku i ogórkiem 300 kcal
Trochę cukierków czekoladowych O_o 250 kcal
(Jutro się nie ważę, ale jakbym zobaczyła 62 to tylko i wyłącznie ze swojej winy... :( Ale nie pamiętam już kiedy jadłam coś słodkiego... )
Razem 685 kcal
Dobrze, że nie wpieprzałam w ciągu dnia dużo (nie bło kiedy, potem źle się czułam, potem spałam...) to i bilans nie wyszedł zły... Ale wiem, że zawaliłam żrąc te cukierki...
Do tego dziś wracałam z psem od fryzjera przez całe miasto, szybkim tempem przez godzinę...
Potem zakupy w hipermarkecie, a zaraz potem koleżanka mnie wyciągnęła żeby kupić buty...
O przed 19 spacer z psem.
Wieczorem ćwiczenia na nogi, brzuszki, przysiady.
Więc ruchu trochę było... :)
środa, 26 czerwca 2013
Mam wrażenie, że przytyłam... :(
Waga dziś rano 60.
Nie wiem czemu zaczyna mi rosnąć... Wyglądam jak wieloryb, mam taki duży brzuch już... Myślałam, że może przez okres, ale on zawita dopiero za około 1,5 tygodnia...
No nic... Nie poddaje się!!!!!!
Dziś wstałam z nową siłą. (Z tymi siłami to marnie, bo drugi raz w tym miesiącu mnie rozkłada, od 3 lat łapię wszystko jak mały przedszkolak...)
Bilans:
Miseczka kapusty kiszonej 30 kcal
Kawa 40 kcal
"woda" z zupy kalafiorowej i ciut kalafioru 50 kcal (nawet nie wiem czy tyle)
2 kromki chleba razowego z odrobiną twarożku i ogórka 180 kcal
Razem; 300 kcal.
Czeka jeszcze na mnie jabłko, ale nie mam już ochoty... Nie wiem czy coś jest w powietrzu? Od kilku dni przesypiam minimum godzinę po południu... Teraz źle się czuje.. Porażka jakaś.
Trzymajcie się ciepło w te deszczowe dni. :)
Waga dziś rano 60.
Nie wiem czemu zaczyna mi rosnąć... Wyglądam jak wieloryb, mam taki duży brzuch już... Myślałam, że może przez okres, ale on zawita dopiero za około 1,5 tygodnia...
No nic... Nie poddaje się!!!!!!
Dziś wstałam z nową siłą. (Z tymi siłami to marnie, bo drugi raz w tym miesiącu mnie rozkłada, od 3 lat łapię wszystko jak mały przedszkolak...)
Bilans:
Miseczka kapusty kiszonej 30 kcal
Kawa 40 kcal
"woda" z zupy kalafiorowej i ciut kalafioru 50 kcal (nawet nie wiem czy tyle)
2 kromki chleba razowego z odrobiną twarożku i ogórka 180 kcal
Razem; 300 kcal.
Czeka jeszcze na mnie jabłko, ale nie mam już ochoty... Nie wiem czy coś jest w powietrzu? Od kilku dni przesypiam minimum godzinę po południu... Teraz źle się czuje.. Porażka jakaś.
Trzymajcie się ciepło w te deszczowe dni. :)
wtorek, 25 czerwca 2013
Nie wiem co się ostatnio ze mną dzieje... Mam jakiś kryzys, ciągle mnie do czegoś ciągnie.. Coraz częściej sama w siebie wątpię... A przecież nie mogę przestać! Nie teraz... Nie teraz kiedy osiągnęłam już tyle...
Obecnie waga mi się waha... było już 58,5... Teraz jest tak 59/60... Boję się, żeby nie przytyć znowu... :( Bardzo się boję...
W dodatku od rana leje, co nie napawa optymizmem... siedzę ciągle w domu i przez to chce mi się jeść..
Bilans;
Śniadanie;
3 kromki chleba razowego z serdelką drobiową... Z 350 kcal?
Kawa 40 kcal
Kiedyś nie byłam w ogóle głodna z rana, to na siłe coś jadłam, żeby zjeść to śniadanie... wystarczył mi ogórek lub pomidor i już byłam pełna.. A dziś (i wczoraj) czułam, że jak zaraz czegoś nie zjem to padnę, czułam ogromny głód... Masakra.
Obiad;
Warzywa na patelnię z odrobiną ryżu 200 kcal
Kolacja;
Dwie kromki chleba z odrobiną twarożku 170 kcal
Jabłko 70 kcal
Razem; 830 kcal.
Obecnie waga mi się waha... było już 58,5... Teraz jest tak 59/60... Boję się, żeby nie przytyć znowu... :( Bardzo się boję...
W dodatku od rana leje, co nie napawa optymizmem... siedzę ciągle w domu i przez to chce mi się jeść..
Bilans;
Śniadanie;
3 kromki chleba razowego z serdelką drobiową... Z 350 kcal?
Kawa 40 kcal
Kiedyś nie byłam w ogóle głodna z rana, to na siłe coś jadłam, żeby zjeść to śniadanie... wystarczył mi ogórek lub pomidor i już byłam pełna.. A dziś (i wczoraj) czułam, że jak zaraz czegoś nie zjem to padnę, czułam ogromny głód... Masakra.
Obiad;
Warzywa na patelnię z odrobiną ryżu 200 kcal
Kolacja;
Dwie kromki chleba z odrobiną twarożku 170 kcal
Jabłko 70 kcal
Razem; 830 kcal.
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Śniadanie:
2 kromki chleba razowego z jajkiem, pomidor 2x85 + 70+ 25 = 265 kcal.
Kawa 40 kcal
Obiad:
Warzywa na patelnię 150 kcal
Podwieczorek:
Szklanka barszczu 35 kcal
Garstka czereśni 50 kcal
Kolacja:
3 kromki chleba razowego z pomidorem i ogórkiem 300 kcal
Razem 840 kcal.
To tak na pocieszenie dla tych, które zawalają i podziwiają moje bilanse - mi też czasem nie wychodzi... Niby zdrowo, ale dziś czuję się tragicznie.. Ciągle jestem głodna...
Zaraz idę robić brzuszki, planowałam też pobiegać, ale nie wiem czy pójdę, bo sama nie mam ochoty, a nie wiem czy koleżanka się zdecyduje...
2 kromki chleba razowego z jajkiem, pomidor 2x85 + 70+ 25 = 265 kcal.
Kawa 40 kcal
Obiad:
Warzywa na patelnię 150 kcal
Podwieczorek:
Szklanka barszczu 35 kcal
Garstka czereśni 50 kcal
Kolacja:
3 kromki chleba razowego z pomidorem i ogórkiem 300 kcal
Razem 840 kcal.
To tak na pocieszenie dla tych, które zawalają i podziwiają moje bilanse - mi też czasem nie wychodzi... Niby zdrowo, ale dziś czuję się tragicznie.. Ciągle jestem głodna...
Zaraz idę robić brzuszki, planowałam też pobiegać, ale nie wiem czy pójdę, bo sama nie mam ochoty, a nie wiem czy koleżanka się zdecyduje...
niedziela, 23 czerwca 2013
Dziękuję za wpisy pod poprzednim postem. :)
Jutro wybieram się do biblioteki i popatrzę czy coś mają. :)
Dzisiejszy bilans miał być do 500 kcal, wyszło ciut więcej, ale myślę, że zdrowo :)
`kawałek arbuza 150 kcal
`3 kromki chleba, pomidor i ogórek 300 kcal
I "płyny":
`kawa 40 kcal
`szklanka maślanki 113 kcal
`200 ml barszczu 35 kcal
I tyle :)
Razem 638. :)
Wreszcie spadł deszcz i od razu czuję się lepiej. :) Oczywiście w dzień musiałam odespać, bo pogoda mnie wykańcza... I z roweru dziś nici... Ale zaraz lecę ćwiczyć. :)
Trzymajcie się cieplutko :)
Jutro wybieram się do biblioteki i popatrzę czy coś mają. :)
Dzisiejszy bilans miał być do 500 kcal, wyszło ciut więcej, ale myślę, że zdrowo :)
`kawałek arbuza 150 kcal
`3 kromki chleba, pomidor i ogórek 300 kcal
I "płyny":
`kawa 40 kcal
`szklanka maślanki 113 kcal
`200 ml barszczu 35 kcal
I tyle :)
Razem 638. :)
Wreszcie spadł deszcz i od razu czuję się lepiej. :) Oczywiście w dzień musiałam odespać, bo pogoda mnie wykańcza... I z roweru dziś nici... Ale zaraz lecę ćwiczyć. :)
Trzymajcie się cieplutko :)
Dziękuję Wam za wsparcie, jesteście wyjątkowe. :)
Obiecuję dziś nie zawalić. :) Chociaż moim skromnym zdaniem i tak ostatnio rzadko zawalam. :) Oglądałam właśnie zdjęcia, które zrobiłam przed odchudzaniem... Masakra...
Kochane mam prośbę. :) Jakie książki o zaburzeniach odżywiania polecacie? Albo ogólnie o śmierci, umieraniu itp... ?
Ja właśnie kończę czytać "Nie odchodź Julio" (któraś z Was mi poleciła), czytałam też:
`Przeklinam Cię ciało
`Cień motyla
`W sidłach anoreksji
i teraz zamówiłam na Allegro "Dieta (nie) życia".
Jakieś inne ciekawe, godne polecenia macie? :-)
Wieczorem dam mój bilans, tymczasem udanej niedzieli! ;*
Obiecuję dziś nie zawalić. :) Chociaż moim skromnym zdaniem i tak ostatnio rzadko zawalam. :) Oglądałam właśnie zdjęcia, które zrobiłam przed odchudzaniem... Masakra...
Kochane mam prośbę. :) Jakie książki o zaburzeniach odżywiania polecacie? Albo ogólnie o śmierci, umieraniu itp... ?
Ja właśnie kończę czytać "Nie odchodź Julio" (któraś z Was mi poleciła), czytałam też:
`Przeklinam Cię ciało
`Cień motyla
`W sidłach anoreksji
i teraz zamówiłam na Allegro "Dieta (nie) życia".
Jakieś inne ciekawe, godne polecenia macie? :-)
Wieczorem dam mój bilans, tymczasem udanej niedzieli! ;*
sobota, 22 czerwca 2013
Samopoczucie zdecydowanie nie jest od tego, że mało jem, bo jem normalnie, jedynie wczoraj wyszedł mi taki mały bilans...
A tak jem trzy posiłki dziennie. :)
Dziś niestety zawaliłam trochę... Tata razem ze swoją kobietą w nagrodę za wytrwałość zabrali mnie dziś... NA OBIAD! Było mi tak przykro, że siedziałam, ogarniałam się i miałam łzy w oczach.. Nie wiedziałam co zrobić... Z jednej strony bardzo mi miło, bo rzadko wychodzimy... Ale z drugiej... Mam tak wielki lęk przed przytyciem, że czasem boję się zjeść nawet kanapkę z kiełbasą... :(
Bilans;
3 kromki chleba z 300 kcal
Kawa 40 kcal
Devolay... z 10 frytek z sosem czosnkowym... sałatka z kapusty... Niby nie jest tak wiele, ale wiem, że kaloryczne... :( Załapałam strasznego doła.. Dostałam porcję składającą się z 3 sałatek, 2 devolaie, frytek i takiej "babki" filiżankowej z ryżu... Prawie wszystko zostawiłam, ale coś zjeść musiałam... No to zjadłam... A teraz mam wrażenie, że mój brzuch jest olbrzymi... ;(
Nie wiem ile to mięso miało kcal.. sałatka malutko z 50 kcal może... frytki z 300 kcal... sos z 50 kcal... Masakra jakaś. :(
Razem... dużo za dużo... 740 kcal + DEVOLAY (ile ma?)
Porażka... A wcale nie miałam ochoty na ten obiad... No nic, grunt,by się nie poddawać, a ja nie zamierzam. Idę na rower, a wieczorem brzuszki! Byłam też na spacerze i robiłam z 20 minut ćwiczeń... :) A jutro zjem max 500 kcal. :)
A tak jem trzy posiłki dziennie. :)
Dziś niestety zawaliłam trochę... Tata razem ze swoją kobietą w nagrodę za wytrwałość zabrali mnie dziś... NA OBIAD! Było mi tak przykro, że siedziałam, ogarniałam się i miałam łzy w oczach.. Nie wiedziałam co zrobić... Z jednej strony bardzo mi miło, bo rzadko wychodzimy... Ale z drugiej... Mam tak wielki lęk przed przytyciem, że czasem boję się zjeść nawet kanapkę z kiełbasą... :(
Bilans;
3 kromki chleba z 300 kcal
Kawa 40 kcal
Devolay... z 10 frytek z sosem czosnkowym... sałatka z kapusty... Niby nie jest tak wiele, ale wiem, że kaloryczne... :( Załapałam strasznego doła.. Dostałam porcję składającą się z 3 sałatek, 2 devolaie, frytek i takiej "babki" filiżankowej z ryżu... Prawie wszystko zostawiłam, ale coś zjeść musiałam... No to zjadłam... A teraz mam wrażenie, że mój brzuch jest olbrzymi... ;(
Nie wiem ile to mięso miało kcal.. sałatka malutko z 50 kcal może... frytki z 300 kcal... sos z 50 kcal... Masakra jakaś. :(
Razem... dużo za dużo... 740 kcal + DEVOLAY (ile ma?)
Porażka... A wcale nie miałam ochoty na ten obiad... No nic, grunt,by się nie poddawać, a ja nie zamierzam. Idę na rower, a wieczorem brzuszki! Byłam też na spacerze i robiłam z 20 minut ćwiczeń... :) A jutro zjem max 500 kcal. :)
piątek, 21 czerwca 2013
Niby jest pięknie, bo WRESZCIE pojawiło się słońce, ale ja jakoś kiepsko to znoszę, ciągle źle się czuję, siedzę i dyszę, nawet w domu mi ciężko usiedzieć... O_o (a jest chłodniej niż na dworze)
Apetytu też nie mam...
Dziś rano waga 59 kg. :)
Bilans z dziś;
Kawa 40 kcal
2 Kawałki ciastka francuskiego (taki kwadracik 3x3 cm... z kosteczką piersi z kurczaka) - mieliśmy zakończenie studiów i wszyscy jedli i się dziwili, że ja nie jem... To wzięłam spośród tony ciast kawałek tego... Tak z 100 kcal liczę, ale tylko dlatego, żeby podbić bilans, bo coś mały dziś wyszedł...
Garstka błonnika i troszkę jogurtu naturalnego 100 kcal
Razem 240 kcal.
Jakoś kiepsko się czuję.. Kłuje mnie w klatce piersiowej z prawej strony, ciężko mi się oddycha, przez tą parówę... Chce mi się wymiotować, przez co nie mam ochoty na jedzenie... Zaraz się kładę i pewnie szybko dziś zasnę... O ile się uda w tej parówie...
Apetytu też nie mam...
Dziś rano waga 59 kg. :)
Bilans z dziś;
Kawa 40 kcal
2 Kawałki ciastka francuskiego (taki kwadracik 3x3 cm... z kosteczką piersi z kurczaka) - mieliśmy zakończenie studiów i wszyscy jedli i się dziwili, że ja nie jem... To wzięłam spośród tony ciast kawałek tego... Tak z 100 kcal liczę, ale tylko dlatego, żeby podbić bilans, bo coś mały dziś wyszedł...
Garstka błonnika i troszkę jogurtu naturalnego 100 kcal
Razem 240 kcal.
Jakoś kiepsko się czuję.. Kłuje mnie w klatce piersiowej z prawej strony, ciężko mi się oddycha, przez tą parówę... Chce mi się wymiotować, przez co nie mam ochoty na jedzenie... Zaraz się kładę i pewnie szybko dziś zasnę... O ile się uda w tej parówie...
czwartek, 20 czerwca 2013
Tak jak obiecałam, piszę dzisiejszy bilans;
Gołąbek 170 kcal (niestety już się skończyły... xD)
Arbuz 150 kcal
Kawa 40 kcal
z 5 paluszków 20 kcal
3 kromki chleba z ogórkiem 260 kcal
Razem; 640 kcal.
Jak widzę tą 6 z przodu, to aż się boję, żebym znowu nie przytyła... :( Czuję wyraźną poprawę, zakładam już spódniczki, nawet bluzki wkładam w spodenki! Wcześniej nigdy tego nie robiłam, bo mój brzuch wyglądał wtedy TRAGICZNIE. Teraz jestem coraz bardziej z niego dumna. Owszem brakuje mu do ideału, bo wciąż odstaje... Ale zaczyna już wyglądać sensownie- małymi kroczkami do celu :) Poza tym zaczynają mi się zarysowywać kości biodrowe w pozycji stojącej (jak leżałam to zawsze odstawały, ale na stojąco nie było po nich śladu). Jeszcze tylko zrzucić brzuch, uda i będę prze szczęśliwa! :)) A wiem, że z Wami mi się uda. :)
Gołąbek 170 kcal (niestety już się skończyły... xD)
Arbuz 150 kcal
Kawa 40 kcal
z 5 paluszków 20 kcal
3 kromki chleba z ogórkiem 260 kcal
Razem; 640 kcal.
Jak widzę tą 6 z przodu, to aż się boję, żebym znowu nie przytyła... :( Czuję wyraźną poprawę, zakładam już spódniczki, nawet bluzki wkładam w spodenki! Wcześniej nigdy tego nie robiłam, bo mój brzuch wyglądał wtedy TRAGICZNIE. Teraz jestem coraz bardziej z niego dumna. Owszem brakuje mu do ideału, bo wciąż odstaje... Ale zaczyna już wyglądać sensownie- małymi kroczkami do celu :) Poza tym zaczynają mi się zarysowywać kości biodrowe w pozycji stojącej (jak leżałam to zawsze odstawały, ale na stojąco nie było po nich śladu). Jeszcze tylko zrzucić brzuch, uda i będę prze szczęśliwa! :)) A wiem, że z Wami mi się uda. :)
Hej hej hej! :D
Wita Was jedna ze szczęśliwszych osób na ziemi :D
Jak się pewnie domyślacie to... ZDAŁAM! Szczegół, że rano leciałam po kwiaty, przez co prawie się spóźniłam... Poszłam w złe miejsce i biegiem do dziekanatu... Ale udało się- trafiłam. xD Akurat na styk, po 2 minutach weszłam. Może to i dobrze, bo nie było czasu na stresowanie... Tzn przed, bo oczywiście w nocy prawie nie spałam, a w tramwaju prawie wpadłam w histerię xD Ale pomińmy.
Zdałam i jestem bardzo szczęśliwa.
Poza tym cały ten stres spowodował, że obecnie ważę 59 kg. Cieszę się bardzo, tylko ciekawa jestem czy uda mi się utrzymać... Niby chudlam już od końcówki kwietnia, a wtedy takich stresów nie było... To może i teraz dam radę .:) Zresztą! Do łask wraca rower! Przez ostatni tydzień nie miałam na niego czasu (nauka....), nie ćwiczyłam też w ogóle... (nauka....), więc może nawet jak zacznę regularnie jeść to przy dużym wysiłku schudnę do tych 55kg i uda mi się utrzymać. :)
Dziś niestety jeszcze nic nie zjadłam. Wiem, że to źle, nawet bardzo źle, ale mam taki ścisk żołądka, że bym nic nie przełknęła, a nawet jeśli już, to zaraz bym to zwróciła... Ale wybiorę się dziś na zakupy i kupię coś dobrego i oczywiście zdrowego. :)
Wieczorem napiszę bilans.
Z całego serca Wam dziękuję za wsparcie!
Wita Was jedna ze szczęśliwszych osób na ziemi :D
Jak się pewnie domyślacie to... ZDAŁAM! Szczegół, że rano leciałam po kwiaty, przez co prawie się spóźniłam... Poszłam w złe miejsce i biegiem do dziekanatu... Ale udało się- trafiłam. xD Akurat na styk, po 2 minutach weszłam. Może to i dobrze, bo nie było czasu na stresowanie... Tzn przed, bo oczywiście w nocy prawie nie spałam, a w tramwaju prawie wpadłam w histerię xD Ale pomińmy.
Zdałam i jestem bardzo szczęśliwa.
Poza tym cały ten stres spowodował, że obecnie ważę 59 kg. Cieszę się bardzo, tylko ciekawa jestem czy uda mi się utrzymać... Niby chudlam już od końcówki kwietnia, a wtedy takich stresów nie było... To może i teraz dam radę .:) Zresztą! Do łask wraca rower! Przez ostatni tydzień nie miałam na niego czasu (nauka....), nie ćwiczyłam też w ogóle... (nauka....), więc może nawet jak zacznę regularnie jeść to przy dużym wysiłku schudnę do tych 55kg i uda mi się utrzymać. :)
Dziś niestety jeszcze nic nie zjadłam. Wiem, że to źle, nawet bardzo źle, ale mam taki ścisk żołądka, że bym nic nie przełknęła, a nawet jeśli już, to zaraz bym to zwróciła... Ale wybiorę się dziś na zakupy i kupię coś dobrego i oczywiście zdrowego. :)
Wieczorem napiszę bilans.
Z całego serca Wam dziękuję za wsparcie!
środa, 19 czerwca 2013
Dziś zdane, dziękuję za wiarę.
Jeszcze jutro, ale jutro ta gorsza część... obrona licencjatu i egzamin teoretyczny. Nie pamiętam już kiedy przespałam całą noc. :(
Dziś zjadłam;
kilka paluszków 50 kcal
kawa 40 kcal
Gołąbek 170 kcal
i na wieczór nie wiem co bo nic nie kupiłam, może jabłko i kawałek arbuza... 200 kcal.
460 kcal razem.
Z tego stresu schudnę za wszystkie czasu, mam taki ścisk w żołądku, że masakra...
Trzymajcie jutro kciuki o 9! PROSZĘ!
P.S Wczoraj bilans też coś koło 500, bo kanapek nie zjadłam. Wyplułam po tym jak się okazało, że chleb był spleśniały... (świeżo kupiony....) Fu.
Jeszcze jutro, ale jutro ta gorsza część... obrona licencjatu i egzamin teoretyczny. Nie pamiętam już kiedy przespałam całą noc. :(
Dziś zjadłam;
kilka paluszków 50 kcal
kawa 40 kcal
Gołąbek 170 kcal
i na wieczór nie wiem co bo nic nie kupiłam, może jabłko i kawałek arbuza... 200 kcal.
460 kcal razem.
Z tego stresu schudnę za wszystkie czasu, mam taki ścisk w żołądku, że masakra...
Trzymajcie jutro kciuki o 9! PROSZĘ!
P.S Wczoraj bilans też coś koło 500, bo kanapek nie zjadłam. Wyplułam po tym jak się okazało, że chleb był spleśniały... (świeżo kupiony....) Fu.
wtorek, 18 czerwca 2013
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Niech już będzie piątek, godzina 15... chce żeby było już po wszystkim :(
Bilans;
3 kromki chleba 300 kcal
Trochę sąłatki "Colesław" 100 kcal
2 pomidory 60 kcal
Trochę twarogu z łyżką jogurtu naturalnego 70 kcal
Kawa 40 kcal
Razem; 570 kcal.
Idę się dalej uczyć... Trzymajcie kciuki, jutro o 14, w środę 6.30-14 i w czwartek o 9.20...
Bilans;
3 kromki chleba 300 kcal
Trochę sąłatki "Colesław" 100 kcal
2 pomidory 60 kcal
Trochę twarogu z łyżką jogurtu naturalnego 70 kcal
Kawa 40 kcal
Razem; 570 kcal.
Idę się dalej uczyć... Trzymajcie kciuki, jutro o 14, w środę 6.30-14 i w czwartek o 9.20...
niedziela, 16 czerwca 2013
Jeśli chodzi o ten stres, który od dłuższego czasu mi towarzyszy, to nie jest on spowodowany zwykłymi egzaminami... Są to egzaminy kończące studia - praktyka, teoria z 3 lat plus obrona pracy... Dlatego tak się boję.
Dziś zjadłam;
1 malutką śląską 180 kcal O_o ( porażka, aż tyle?!)
trochę warzyw na patelnię 150 kcal
Kawa 40 kcal
3 kromki chleba z pomidorem i ogórkiem 255 kcal
Razem; 625 kcal.
Dziś zjadłam;
1 malutką śląską 180 kcal O_o ( porażka, aż tyle?!)
trochę warzyw na patelnię 150 kcal
Kawa 40 kcal
3 kromki chleba z pomidorem i ogórkiem 255 kcal
Razem; 625 kcal.
sobota, 15 czerwca 2013
Czuję się już lepiej, tylko nie mogę opanować stresu. Ciągle się uczę i teraz czuję ogromną presję, bo to już tak blisko... :(
Macie jakieś sposoby na stres?
Ja staram się rozluźnić jakoś wieczorami, przy dobrym filmie, grając na tablecie, ćwicząc... Ale myśli i tak wciąż biegają w koło tego co mnie czeka :(
Bilans;
Kawa 40 kcal
2 ziemniaki i sałatka (pomidor i ogórek) 200 kcal
Jogurt naturalny i garstka płatków- błonnik 150 kcal
Trochę paluszków, takich grubszych 5-6 sztuk. Sprawdziłam, że 10 sztuk normalnych ma niecałe 50 kcal, więc te moje MAX 100 kcal miały.
Razem; 490 kcal
Plus 100 brzuszków za mną. Jak zdążę to zaraz zrobię kolejną serię 100. Z roweru niestety nici, lipa tak pyli, że ciągle chodze i smarkam, a nie chce znów jeździć z otwartą buzią, bo jeszcze mam "zawalone" gardło...
Trzymajcie się ciepło!
Macie jakieś sposoby na stres?
Ja staram się rozluźnić jakoś wieczorami, przy dobrym filmie, grając na tablecie, ćwicząc... Ale myśli i tak wciąż biegają w koło tego co mnie czeka :(
Bilans;
Kawa 40 kcal
2 ziemniaki i sałatka (pomidor i ogórek) 200 kcal
Jogurt naturalny i garstka płatków- błonnik 150 kcal
Trochę paluszków, takich grubszych 5-6 sztuk. Sprawdziłam, że 10 sztuk normalnych ma niecałe 50 kcal, więc te moje MAX 100 kcal miały.
Razem; 490 kcal
Plus 100 brzuszków za mną. Jak zdążę to zaraz zrobię kolejną serię 100. Z roweru niestety nici, lipa tak pyli, że ciągle chodze i smarkam, a nie chce znów jeździć z otwartą buzią, bo jeszcze mam "zawalone" gardło...
Trzymajcie się ciepło!
piątek, 14 czerwca 2013
Dziś waga 60 kg... :)
Pisałyście, że pewnie jestem chuda już. Szczerze? Wcale nie, schudły mi ręce, trochę w tali, zmalał brzuch i trochę nogi. Ale głównie spadła waga z miejsc gdzie wcześniej byłam chuda. U mnie tłuszcz gromazi się w okolicach brzucha, ud i tyłka... I z tego cały czas chce schudnąć...
Wczorajszo-dzisiejsza noc była koszmarna... Nie dość, że ja chora to jeszcze brat dostał ataku brzucha + wymioty, krzyczał z bólu, dawno nie widziałam go w takim stanie... Mieliśmy iść na pogotowie (o 2 w nocy O_o) ale jak tylko wstał zaczal wymiotować i prawie zemdlał w łazience... Wezwałam pogotowie żeby mu coś podali... Oczywiście Pan zniesmaczony, że musiał przyjechać ON, a nie nocna opieka domowa... No żeby mi dyspozytorka powiedziała, że u nich też jest opieka wyjazdowa to bym zadzwoniła... Ale cóż zrobić. Dostał leki i zasnął, już jest lepiej całe szczęście.
Dzisiejszy bilans;
1 kromka chleba razowego z serem + ogórek świeży 110 kcal
Kawałek kalafiora 45 kcal
Zupa pomidorowa z ryżem 200 kcal
3 kromki chleba razowego z samym ogórkiem 240 kcal (tak za pół godziny zjem)
Kawa 40 kcal
Razem 635 kcal.
+ ćwiczenia- dziś tylko brzuszki i ćwiczenia na nogi od jutra dojdzie mój ukochany rower, z którego na czas choroby musiałam zrezygnować :)
Pisałyście, że pewnie jestem chuda już. Szczerze? Wcale nie, schudły mi ręce, trochę w tali, zmalał brzuch i trochę nogi. Ale głównie spadła waga z miejsc gdzie wcześniej byłam chuda. U mnie tłuszcz gromazi się w okolicach brzucha, ud i tyłka... I z tego cały czas chce schudnąć...
Wczorajszo-dzisiejsza noc była koszmarna... Nie dość, że ja chora to jeszcze brat dostał ataku brzucha + wymioty, krzyczał z bólu, dawno nie widziałam go w takim stanie... Mieliśmy iść na pogotowie (o 2 w nocy O_o) ale jak tylko wstał zaczal wymiotować i prawie zemdlał w łazience... Wezwałam pogotowie żeby mu coś podali... Oczywiście Pan zniesmaczony, że musiał przyjechać ON, a nie nocna opieka domowa... No żeby mi dyspozytorka powiedziała, że u nich też jest opieka wyjazdowa to bym zadzwoniła... Ale cóż zrobić. Dostał leki i zasnął, już jest lepiej całe szczęście.
Dzisiejszy bilans;
1 kromka chleba razowego z serem + ogórek świeży 110 kcal
Kawałek kalafiora 45 kcal
Zupa pomidorowa z ryżem 200 kcal
3 kromki chleba razowego z samym ogórkiem 240 kcal (tak za pół godziny zjem)
Kawa 40 kcal
Razem 635 kcal.
+ ćwiczenia- dziś tylko brzuszki i ćwiczenia na nogi od jutra dojdzie mój ukochany rower, z którego na czas choroby musiałam zrezygnować :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
