środa, 7 sierpnia 2013

Hej,
Ostatnio jakoś mi ciężko, chyba przez zbliżający się okres... Dziś usiadłam i zaczęłam płakać.. Bez powodu... Czułam jakbym miała wielki kamień na sercu, coś mnie niepokoiło,ale nie wiedziałam co...
Strasznie mi źle i boję się, żebym znowu nie zaczęła się ciąć.. Nigdy nie robiłam tego mocno, ale robiłam by zobaczyć krew, żeby spłynęła... Jest mi źle...

Jeśli chodzi o dietę to... jakoś tam. Niby nie jest źle.. Jak zawalę na obiad (który jadam koło 14) to do końca dnia nic nie jem... Tak było dzisiaj. Zjadłam naleśniki, które były pyszne... Ale jak je jadłam chciało mi się płakać, bo wiem, że nie powinnam. Po wszystkim nawet nie czułam się mocno "wydęta", co mnie mega zdziwiło. Zaczęłam "machać" brzuszki, wypiłam kawę i poleciałam na rower. Potem od razu na spacer z psem, teraz znowu piję kawę... :) I pewnie niedługo wskoczę pod zimny prysznic i poćwiczę trochę. Z całą pewnością nic już nie zjem, więc chyba sam bilans nie jest tragiczny... A zapomniałam, na śniadanie jeszcze zjadłam 3 kromki chleba razowego.

Jeśli chodzi o wczorajszy dzień... to 3 kromki razowego na śniadanie, na obiad trochę ryżu i gołąbek który był niedobry. xD a na kolację bułkę pełnoziarnistą. Oczywiście tradycyjnie były ćwiczenia. Choć nie ukrywam, że jest mi potwornie ciężko ćwiczyć w taką pogodę... O_O

Jutro podobno ma padać... zobaczymy. :)

7 komentarzy:

  1. Te naleśniki są nieważne, ważne jest to jak dużo ćwiczysz,a przecież skądś musisz na to brać siłę. :)
    Przecież zakładałaś,że będziesz sie zdrowo odżywiała,pamiętasz?!
    Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie przejmuj się naleśnikami, skoro były takie pyszne to raz na jakiś czas możesz sobie na nie pozwolić. poza tym skoro dużo ćwiczysz to wszystko jest w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie też jest ciężko. Nie wchodzę na wagę, bo mnie przeraża. w ogóle nie chudnę, chociaż ćwiczę, piję zielone i czerwone herbaty i w ogóle dbam o jedzenie. Niestety, zwolniłam się z pracy. wszystko dokładnie opisałam w moim poście. tragedia normalnie, tragedia! :(
    a co do naleśników, to też bym sobie takie chętnie zjadła. najlepiej ze szpinakiem i serkiem feta. uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć. Szukam wsparcia, więc przy okazji proszę Cię o nie. http://ereszkigals.blogspot.com

    Ad. Twojego wpisu, jeż się cięłam ale mam to już za sobą. Chyba. Czasem mam ochotę to zrobić, ale wiem, że osoba którą kocham, nie chciałaby tego. Z resztą, dowiedziałaby się,anie chcę jej sprawiać bólu. Nie masz takiej osoby? :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Tylko siła pomaga przezwyciężyć przeciwności. Ona zbliza do celu. Ty ją masz w sobie. A naleśnikami się nie przejmuj, pewnie wszystko spaliłaś dzięki niezawodnym ćwiczeniom.
    Będę tu wpadać i dodaję do linków.
    edyta-perfekcyjna-byc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. nie tnij się! (sama to robię ale cii..) naprawdę nie warto za kilka lat będziesz żałować. blizny nie fajnie wyglądają na ślicznych chudych dziewczynach, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie tnij się. Cięcie się to oznaka słabości. Nie pozwól na to by słabość wdarła się w Twoje życie. Musisz być silna. :*
    chuda-chudsza-najchudsza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń