piątek, 31 maja 2013

Dziś:

2x kawa 80 kcal
3 kromki chleba z sałatą, pomidorem, ogórkiem 240 kcal
Jabłko 35 kcal
Fasolka szparagowa 100 kcal

Razem: 455 kcal

Dziś kolejny ładny dzień. :) Gorzej będzie w jeden z dni weekendu, bo przyjeżdża ciocia do mnie... więc wypada coś postawić na stół... Dużo smakołyków już kupiłam... Aj czarno to widzę... No,ale zobaczymy jak to będzie.:)

Doszły dziś dwie książki: "Przeklinam cię ciało" i "w sidłach anoreksji", zaraz zaczynam czytać. :)

Buziaki!
 POST Z WCZORAJ, NIE ZDĄŻYŁAM DODAĆ. :) DZISIEJSZY BĘDZIE WIECZORKIEM. :)

Dziś śliczna pogoda, aż się żyć chce.. :) Wreszcie wyszło słońce, które zapomniałam już jak wygląda... <3

Bilans:
Śniadanie:
Kawa 40 kcal.

Drugie śniadanie:
garstka płatków- błonnik fit 50 kcal i jogurt 0% tłuszczu 88 kcal

Kolacja:
3 kromki chleba razowego z pomidorem 240 kcal.
garstka błonnika 50 kcal 

Razem: 468 kcal

Codziennie robię też brzuszki, a od wczoraj A6W :)

Strasznie jestem ciekawa ile ważę.. :D

No nic, trzymajcie się!;*

środa, 29 maja 2013

Dziś na szybko, bo jestem wykończona....

Śniadanie:
Banan 110 kcal.


Potem do 15 latałam po uczelni... Wróciłam wykończona.

Obiad:
Kawa 40 kcal.
Trochę zupy pomidorowej 150 kcal.

Podwieczorek
1,5 kabanosa 200 kcal

Kolacja:
Trzy kromki chleba razowego z pomidorem 260 kcal.

Razem: 760 kcal.

Planowałam dziś tak z 500, ale tyle ruchu było... Od rana do 15 poza domem, potem na obiad i znowu do 19.30 poza domem... Więc myślę, że duża część się spaliła. :)

Zaraz jeszcze wychodzę na spacer (jeśli dam radę. xD) i potem brzuszki. :)))

Ściskam!

wtorek, 28 maja 2013

Dupa, dupa, dupa...

Śniadanie: 
Kabanos 150 kcal
Kawa 40 kcal. 

"Obiad": 
Pączek O_o 300 kcal. 
(Przez tego pączka nie zjadłam obiadu...)

Kolacja:
3 kromki chleba BIAŁEGO :(  350 kcal 
kilka cukierków czekoladowych typu DUMLE (38 kcal jeden... nie wiem ile zjadłam.. z 7? Nie na raz, ale tak od południa...) 270 kcal.


Razem: 1110 kcal 

Dawno nie miałam takiego bilansu... Szczerze? Czuję się okropnie, leży mi to wszystko teraz na żołądku mimo, że od 18 nic nie jem... Mam wrażenie, że zaraz to zwrócę...
Piszę to, żebyście wiedziały, że nie zawsze u mnie kolorowo, mimo, że zazwyczaj twardo się trzymam... dziś teoretycznie też dużo nie zjadłam.. Ale za to jak kalorycznie... I te cukierki. Poprawiam się. Zresztą... Zawsze jak nawalę, to następnego dnia zaczynam od nowa.. Już chyba nie potrafię jeść normalnie, bez wyrzutów. Ale to dobrze. Szkoda tylko, że nie chudnę z miejsc, z których chudnąć bym chciała.. A np. spadło mi z biustu, co mnie meeeegaaaa boli, bo to była jedna z nielicznych części ciała, z której byłam dumna...
No nic.. 
Jutro zjem tylko coś lekkiego na kolację i na obiad pomidorówkę. Obiecuję...
A teraz lecę machać brzuszki.

Miłego wieczoru.

poniedziałek, 27 maja 2013

Hej.
Wczoraj nawet nie pamiętam co jadłam, ale z nerwów nie było tego dużo.
Dziś zresztą też nie, ale to dlatego, że nie miałam kiedy... Od rana bieganie po uczelni i załatwianie wpisów... I to samo czeka mnie w środę. Jedyne pocieszenie jest takie, że spaliłam trochę kalorii :D

Dziś zjadłam:

Śniadanie:
Banan 110 kcal.
Kawa 40 kcal

 Obiad:
Zupa z młodej kapusty 150 kcal
Kawa 40 kcal

Kolacja:
Jabłko 35 kcal
Garstka płatków- błonnik fit 50 kcal
2 kromki chleba razowego z pomidorem 160 kcal

Razem: 585 kcal.

Kończę, bo czeka mnie jeszcze spacer z psem, a kompletnie nie mam już sił...

A!!!!!! Już po plagiacie! Miałam dziś zadzwonić... od 6 nie spałam, po 8 zadzwoniłam, cała się trzęsąc... Ze łzami w oczach się przedstawiłam... Pani sprawdza (trwa to wieczność!!) i... okazało się, że nawet 1% nie było.... :D :D :D Od razu zaczęłam piszczeć do słuchawki, ale potem się ogarnęłam, że to przecież Pani z dziekanatu, więc grzecznie się wyłączyłam i... zaczęłam ryczeć! :D Chyba emocje z tych 3 dni+ wczorajszego Dnia Mamy ze mnie wyszły...

No nic, dziękuję Wam za wsparcie!!! :*

sobota, 25 maja 2013

Dziś przeczytałam zapiski, które zostały opublikowane w internecie pt. "Pamiętnik Weroniki".
Polecam do przeczytania szczególnie tym dziewczynom, które uważają, że anoreksja to taka "fajna" choroba... Jakoś ciężko mi się pozbierać po przeczytaniu.

Kolejny ciężki dzień za mną... Jest mi smutno i źle... Jutro dzień Mamy i na samą myśl chce mi się płakać.. Nie mam apetytu...

Śniadanie:
Kawa 40 kcal.

"Obiad":
Jogurt naturalny z "płatkami" - błonnikiem fit 150 kcal. 
Kawa 40 kcal. 

Kolacja:
1,5 domowego krokieta z warzywami w środku. 300 kcal. 

Razem: 530 kcal. 


Idę czytać... Trzymajcie się.
 Post napisany wczoraj, jednak nie miałam siły by dodać... No i się zaczytałam.. :P Wczoraj doszła książka "Cień motyla". Postanowiłam od razu wziąć się za czytanie. Szczerze? Ja czuję niedosyt, średnio mi się podobała, nie wiem czy będę jeszcze do Niej wracała...
A teraz wczorajszy post: 

Pierw do lorsque :)
Może i warto by zwiększyć bilanse, ale szczerze mówiąc nie mam ochoty na jedzenie... Ja od kiedy pamiętam zawsze wszystkim się przejmuję, stresuję się itp... Nawet banalnymi rzeczami... Więc taki antyplagiat to dla mnie prawdziwe wyzwanie. ;p 
Niestety wynik dopiero w poniedziałek... Więc czekam starając się o tym nie myśleć. :))

Bilans z dziś :)

Śniadanie: 
3 kromki chleba razowego 290 kcal
Kawa 40 kcal.

"Obiad":
Kawa 40 kcal. 

Podwieczorek :
Banan 110 kcal. 

  Kolacja: 
3 kromki chleba 255 kcal. 

Razem: 735 kcal. 

Ciekawa jestem ile ważę... Jak już pisałam, popsuła mi się waga, więc od jakiegoś tygodnia się nie ważę... Czas się rozejrzeć za nową. :) 

Trzymajcie się ciepło!

czwartek, 23 maja 2013

Dziś tak stresujący dzień (licencjat), że rano przed wyjściem zjadłam tylko śniadanie:

3 kromki chleba razowego z kiełbasą drobiową i ogórkiem świeżym,

a potem przez cały dzień nic, jedynie bieganie od ksero, do sekretariatu, po bibliotekę, żeby na koniec wylądować u Promotor... O_o 

Wieczorem na kolację zjadłam 3 kromki chleba z ogórkiem i parówkę drobiową...

Łącznie dziś: 660 kcal (bo ta nieszczęsna parówka aż 150 kcal...) ale myślę, że wszystko spalone...

W ogóle jestem z siebie dumna, bo zaprosiłam koleżankę, która kupiła sobie chipsy i ciągle mnie nimi częstowała,ale nie uległam. :)))) Mimo, że je tak uwielbiam! :D :D

Zaraz się kładę, bo czuję, że przez stres nie mam już sił... a jutro kolejny- jadę na antyplagiat. ;(

Trzymajcie kciuki...

środa, 22 maja 2013

Wczoraj jeszcze o 21 tak zgłodniałam, że zjadłam sałatkę... O_o taką "wiosenną" z warzyw, ale miałam poczucie winy.... O_o Więc zaczęłam "machać" brzuszki dopóki nie zasnęłam. ;p

A dziś:

Śniadanie:
Kawa 40 kcal. 

Obiad:
Brokuły + sałatka (pomidor, ogórek, rzodkiewka) razem 170 kcal. 
Kawa 40 kcal. 

"Miedzyczas"
Starta marchewka 12 kcal. 

Kolacja:
3 kromki chleba z ogórkiem świeżym, kiszonym i pomidorem 260 kcal.

Razem: 522 kcal. 

Dodatkowo ruch:
- godzina spaceru
- mycie okien...

I obiecuję dziś już nie nawalić :)

Trzymajcie się :)

wtorek, 21 maja 2013

Jestem padnięta.. O_o

Bilans z dziś:

Śniadanie:
1 kromka chleba mieszanego (nie było innego w domu...)  z kiełbasą drobiową i papryką. 110 kcal.

Obiad:
3 kromki chleba razowego z kiełbasą drobiową 250 kcal.
Kawa 40 kcal.

Kolacja:
Ogórek kiszony, pomidor parzony, ogórek świeży i jedna kromka chleba razowego z kiełbasą. 170 kcal. 

Razem: 570 kcal. 

Nie chciało mi się gotować... Trzy godziny biegania od jednego miejsca do drugiego, żeby pozałatwiać praktyki do końca... Chciałam jeszcze iść na rower, ale póki co to idę czytać książkę, a potem chyba się położę, bo jakoś mocno zmęczona jestem...
Kolacja jeszcze przede mną, ale bilans daję już teraz, bo i tak nic nie zjem więcej... Nawet nie chce mi się jeść... Tylko spać.. ;p

poniedziałek, 20 maja 2013

Hej. :)
Dziękuję za propozycje książkowe, wypisałam sobie tytuły, które najbardziej mnie zaciekawiły :)

Wczoraj nie pisałam, bo nawaliłam... Cały dzień było idealnie, ale na wieczór przegięłam totalnie, nie będę pisać co jadłam, bo chyba łatwiej by było napisać, czego nie pochłonęłam... Wróciłam zdołowana do domu i jakoś to zajadłam :( Potem bardzo żałowałam, przeryczałam pół nocy. Ale wstałam z nową siłą. :)

Bilans:

Śniadanie: 
Kawa 40 kcal. 

Obiad: 
Bułka pełnoziarnista z polędwicą drobiową i ogórkiem świeżym. 200 kcal ?
mała kawa 20 kcal. 

Kolacja: 

Na kolację zjadłam obiad xD Bo dziś brat gotował i trochę się nie wyrobił... ;p 

Pierś z kurczaka na parze (kawałek) 150 kcal. 
Ciut papryki i ryżu (wszystko na parze) 100 kcal.

Razem: 510 kcal. 

Dodatkowo byłam na rowerze, nad morzem, było super :)

Trzymajcie się. :)))

sobota, 18 maja 2013

Dzisiejszy bilans:

Śniadanie:
Dwa małe pomidory parzone i kawałek ogórka świeżego. 60 kcal
Kawa 20 kcal (bez mleka praktycznie)

Obiad:
Warzywa z pary 100 kcal 
Kawa 20 kcal 

Podwieczorek:
3 plastry ananasa 150 kcal.

Kolacja:
3 kromki chleba z ogórkiem świeżym i pomidorem 300 kcal. 


Razem: 650 kcal.

P.S Lubicie czytać? Możecie polecić jakieś ciekawe książki? :)

piątek, 17 maja 2013

Wczoraj ważyłam 64 kg, wieczorem wchodzę na wagę a tam... 85!  xD
Niestety... Waga przeszła na emeryturę, trzeba kupić nową :) (nie, nie ważę tyle- całe szczęście :P)

To pocieszające dla mnie, bo przed okresem zawsze "tyje"- wiadomo czemu. Dziś dostałam, aż ciekawa jestem ile będę ważyła po :)

Spodnie już zjeżdżają, widzę delikatną różnicę :) Bardzo motywujące :)))

Bilans:

Śniadanie:
Jogurt naturalny i garść płatków kukurydzianych 150 kcal 
kawa 40 kcal.

Obiad:
Warzywa z pary
Troszkę sałatki (ogórek+rzodkiewka)
200 kcal max.

Podwieczorek:
Jeden cukierek czekoladowy 70 kcal

Kolacja:
2 kawałki chleba z sałatą i ogórkiem świeżym  200 kcal.
pomarańcz 110 kcal 

Razem: 770 kcal.

Ruchu za dużo nie było, bo kiepsko się czułam, jedynie spacer na uczelnię i do sklepu.

czwartek, 16 maja 2013

Kiełbaski zjadłam tylko pół (z koleżanką się podzieliłam ^^) więc nie było tak źle. :)

Za to dziś:

Śniadanie:
2,5 kromki chleba razowego z sałatą, wędliną i ogórkiem 255 kcal. 
kawa 40 kcal. 

Obiad: 
Troszkę zupy ogórkowej 106 kcal
kawa 40 kcal. 

Kolacja:
Kawałek ogórka, gruszka, jabłko 130 kcal. 

Razem: 571 kcal. 

Plus 1.5h spaceru... :)


środa, 15 maja 2013

Wczoraj już nic nie zjadłam, tylko ćwiczyłam, więc jestem z siebie dumna :D

Dziś kolega ma urodziny, nocna impreza, ognisko... Pić nie będę, bo nie lubię, ale kiełbaskę już chyba zjem... Pora tragiczna, ale za to dziś się odpowiednio do tego przygotuję.

Bilans:

Śniadanie:
3 kromki z wędliną, sałatą, ogórkiem, pomidorem 285 kcal 
kawa 40 kcal

Sprzątanie
1,5 h na rolkach! :D 

Drugie śniadanie:
kawa 40 kcal

Mycie okien! :D

Obiad:
Jogurt naturalny, łyżka otrębów i jabłko 155 kcal 

Kolacja:
kiełbasa 200kcal ?

Ale potem na pieszo stamtąd wrócę do domu. :) To może jakoś to będzie :)


Razem: 720 kcal.

Trzymajcie się!! :))))))))))

wtorek, 14 maja 2013

Hej dziś rano nie zdążyłam się zważyć, bo zjadłam śniadanie przygotowane przez brata, a po zjedzeniu to już nie to samo. :D

Bilans:

Kolacja:
3 kromki chleba razowego z sałatą, pomidorem i ogórkiem: 255 kcal. 
kawa 40 kcal. 

Sprzątanie. 

Obiad:
3 łyżki ryżu i dwa pulpety (50+ 220= 270 kcal)
kawa 40 kcal. 

Dłuuuuggggiiiii spacer! :D

Kolacja:
3 kromki chleba z sałatą, ogórkiem i pomidorem 255 kcal. 
.

Rower? Tego pewna nie jestem, bo miałam iść z koleżanką, ale nie załatwiła sobie rolek :(

Razem: 860 kcal. 

Dużooo trochę... Ale ruchu też było sporo, więc nie żałuję. :)))

I właśnie jestem głodna :D Ale już nie będę nic jadła, kładę się, bo ciężka przeprawa z poprawianiem piśmiennictwa za mną :D 

Trzymajcie się! :)

poniedziałek, 13 maja 2013

Dziś rano na wadze 63 O_o Ależ się cieszę!!! :)))
Wczoraj już roweru nie było, bo padłam zmęczona i nie miałam siły by wstać. :D

Bilans:

Śniadanie:
ogórek świeży + pomidor + dwie pieczarki (23+ 26+6= 55 kcal)
kawa 40 kcal.

Obiad:
Trochę makaronu i dwa pulpeciki nadziewane pieczarkami <3 Taka mała porcja, ale pewnie z 350 kcal. (jeden pulpet ma 110 kcal)


Podwieczorek:
Mała miseczka rosołu 200 kcal ? 

Kolacja:
1 kromka chleba z ogórkiem sałatą i pomidorem + jabłko. 130 kcal


Razem:775 kcal.

Wiem, że trochę sporo... chociaż w założeniu mogę jeść max. 900.

Dziś zero ruchu (nie wliczając sprzątania i zakupów!), bo myślę tylko o licencjacie i o tym jak bardzo chce mi się spać. xD

Trzymajcie się :))))


niedziela, 12 maja 2013

Hej. :)
Co do cukru, to zrezygnowałam z niego z herbat- nie było ciężko, a do kawy sypałam z początku dwie łyżeczki... Potem 1,5 a teraz schodzę na jedną. :) Niedługo zrezygnuję wcale. :) Obiecuję :D Tymczasem zakupiłam słodzik! :) Wreszcie, bo ciągle zapominałam... ;P

Bilans:

Śniadanie:
3 kromki chleba z wędliną, ogórkiem świeżym i sałatą. 270 kcal
kawa 70 kcal

Obiad:
Troszkę ryżu (90 kcal) sałatka - pomidor, ogórek i liść sałaty (55 kcal)
Kawa, już bez cukru, ufff (40 kcal ?)

Kolacja: (o 18.00)
3 kromki z samą sałatą i ogórkiem świeżym.(250 kcal)

Razem: 775 kcal. 

+Rower! :)


Powiem Wam szczerze, że jak prowadziłam szczegółowe bilanse czułam się lepiej... Dlatego zaczynam znów...
O 14.00 zważyłam się i nadal jest 64 kg, dobrze, że nie przybyło.... :) Teraz postaram się, aby spadło jeszcze więcej. :-))
Kolejna dawka stresu na pewno mi pomoże (w tym tygodniu idę oddać pracę licencjacką do antyplagiatu...)

Trzymajcie się! :*

sobota, 11 maja 2013

Wczoraj przegięłam.
Dziś też jest kiepsko...

Tzn może nie dużo, ale wiem, że kalorycznie...

Więc dziś:
kawa 60 kcal (pomału rezygnuję z cukru w kawie...)
gorący kubek 88 kcal.
2 kromki chleba 2x 85= 170 kcal
ogórek świeży 20 kcal
zupka Amino rosół złocisty 300 kcal (o masakra, lepiej było zrobić samemu... ale lenistwo wygrało)

Razem: 638 kcal. 

No i jest 14.00 więc dziś na pewno jeszcze coś zjem :(
Żeby zamknąć się  chociaż w 800 zjem jakieś warzywka... Chociaż nie wybaczę sobie tego, że tak niezdrowo... No nic, jadę to spalić na rowerze. :)

Wieczorem napiszę co jeszcze zjadłam, a od jutra prowadze szczegółowe bilanse, żeby się tak nie zapuszczać. :)
Trzymajcie się. :)






czwartek, 9 maja 2013

Hej. :)
U mnie wszystko ok, trochę wyluzowałam i jest lepiej. :)

Dziś zjadłam:

Śniadanie:
3 kromki chleba razowego z chudą szynką i ogórkiem kiszonym.
kawa.

Obiad:
Risotto takie moje, ciut ryżu i same warzywka ;)

A na kolację planuję:
2 kromki chleba z pomidorem i ogórkiem (tak jak pisaliście, rezygnuję z wędliny).
Jakiś owoc :)

Myślę, że mimo, że nie liczę kalorii to i tak nie jest źle. :)
Oczywiście nie zapominam o ćwiczeniach, chociaż dziś niestety tylko w domu (skakanka, brzuszki), bo deszcz leje i burza jest... :D

A jutro rano na badania krwi. Mam nadzieję, że wszystko wyjdzie dobrze. :)

Trzymajcie się :) :*

wtorek, 7 maja 2013

Wczoraj na wieczór dałam radę, już nic więcej nie zjadłam. :) Byłam na tym rowerze i wróciłam mega padnięta, ale bardzo szczęśliwa. Taki wysiłek daje dużo radości. :)))
Dziś też planuję wyjść na rower, mam nadzieję, że bolący tyłek mi w tym nie przeszkodzi. :D
Na wadze 64 kg już trzeci dzień (wczoraj 64,5kg po tych przedwczorajszych naleśnikach) :) Cieszę się, bo przypominam, że po zimie startowałam z 69 O_o

Poza tym miałam okropny sen... Śniło mi się, że byłam na jakiejś wycieczce i ciągle coś wpieprzałam i... nawet nie miałam wyrzutów... jadłam zadowolona z siebie jakbym robiła najbardziej szlachetną rzecz na świecie... Obudziłam się, zadowolona, że to tylko sen... zasnęłam i znowu to samo!!! Tak jakby kontynuacja tego snu... Masakra.

Poza tym... Brat zostawił włączony gaz na całą noc... Pomijając rachunek jaki przyjdzie (już się boję...) to cieszę się, że żyję... Przecież gdyby zgasł, to już by mogło być po mnie... Albo gdyby kot coś przewrócił i zaczęłoby się palić... Nawet nie chcę o tym myśleć... Wieczorem czułam, że jest coś nie tak... Pytałam go trzy razy, czy ma wszystko wyłączone w kuchni, zarzekał się, że tak... Mam nauczkę żeby wstać następnym razem, a nie ufać mu w ciemno...

W głowie wszystko mi się poodmieniało... Zamknęłam się jeszcze bardziej na ludzi... Ale zaczęłam więcej się ruszać i wiecznie liczyć kalorie. Od teraz koniec. Zero liczenia!!! Możecie pisać, że jestem słaba, co tam chcecie... Po prostu chcę zacząć normalnie żyć.
Oczywiście nie mówię tu o wpieprzaniu WieśMac'ów czy innego tego typu rzeczy.... Nadal będę zdrowo jadła, dużo się ruszała i zero jedzenia po 18...

Mogę Wam tylko napisać co dziś jadłam:

Śniadanie: 
3 kromki chelba razowego z kiełbasą drobiową.

2 śniadanie:
Kawa.

Obiad:
Makaron z sosem.

Godzina na rowerze. 

Kolacja:
Pomarańcz.
2 kromki chleba razowego z kiełbasą drobiową.

Myślę, że kalorycznie bym się załamała... Bo raczej starałam się widzieć max. 6 z przodu. Jak było za wysoko, zaraz zmieniałam jadłospis... Koniec z tym... Kontrolować będę się nadal... Ale bez przesady.

Może zrozumiecie... może nie... Nie wiem...

Odwiedzać Was będę nadal. :)


poniedziałek, 6 maja 2013

Hej.
Żeby nie było, że u mnie tak pięknie i kolorowo, muszę się przyznać, że wczoraj na wieczór nawaliłam totalnie... Wróciłam ze spaceru i nie mogłam przestać myśleć o naleśnikach... Niestety zrobiłam i zjadłam... A nawet nie zjadłam, a pożarłam... Potem ryczałam pół nocy, próbowałam zaraz po zjedzeniu je zwrócić, ale za żadne skarby nie chciały ze mnie wyjść...

No nic... Widocznie wczoraj mój bilans był za mały, żeby mój organizm był zadowolony i nie myślał o jedzeniu.

Każdy ma gorsze chwile... zdarza się... Na szczęście na wadze przybyło "jedynie" 0,5kg... Dziś nadrobię. :) Obiecuję. :-) Może nie koniecznie głodząc się, bo wiem, że to na wieczór by się kiepsko skończyło... Ale będzie zdrowo i dużo ruchu. :)))

Kolacja:
* pieczywo chrupkie z kiełbasą drobiową i ogórkiem kiszonym- 150 kcal 
* kawa 80 kcal.

Szczerze mówiąc mam dość już tego pieczywa chrupkiego... Ale z drugiej strony jedna kromka ma 25 kcal, a kromka razowca ma z 70 kcal? Nie wiem, czy przechodzić na razowy, czy co zrobić...?

Obiad:
* 3 kromki chleba razowego z twarożkiem 300 kcal. 
* kawa 80 kcal. 

Kolacja: (tak o 18.20)
* brokuły, cukinia, marchewka (wczoraj zjadłam tylko połowę) 100 kcal. 

(Obiad odwrócił się z kolacją, bo nie miałam sił po 3 godzinnym łażeniu gotować... i byłam za głodna żeby czekać :P)

Razem: 710 kcal. 

 Ale żeby nie było tak źle, było też sporo ruchu. ;) 3h spaceru, a raczej maratonu :D i po kolacji rower :))
 

niedziela, 5 maja 2013

Hej. :)
Na wadze widać efekty z czego bardzo się cieszę. :)

Bilans:

Śniadanie:
* pieczywo chrupkie z chudziutką wędliną (drobiowa) i ogórkiem- 150 kcal.
* kawa 80 kcal. 

Rolki! Matko wróciłam taka padnięta, że ledwie żyłam!!

Drugie śniadanie: 
* 250 ml Nestea (po rolkach, bo tylko to było zimne...) 73 kcal.

Obiad:
* brokuły, cukinia, marchewka - 100 kcal

Kolacja: ( o 18.00)
* kawałek ogórka kiszonego i pomidor parzony. 35 kcal. (nie mam apetytu...)

RAZEM 438 kcal.

Oczywiście wieczorem spacer + brzuszki. :)

Kolejny intensywny dzień za mną... Jestem padnięta, ale zadowolona :)

sobota, 4 maja 2013

No i udało się wszystko jak zaplanowałam :D Tylko jabłko z kolacji zjadłam przed obiadem, a potem same pieczywo chrupkie z ogórkiem i pomidorem :)

Dziś było też dużoooo ruchu...
2h sprzątania, zakupy i przed chwilą wróciłam z rolek...
Padam na twarz, ale cieszę się. :) Jeszcze dziś planuję 100 brzuszków i padnę jak mucha :D
Ale to dobrze, bo wczoraj prawie nie spałam, a teraz znów boli mnie żołądek... :(

Kolację jak na razie zostawiłam o 18... Dziś swobodnie bym wytrzymała do tej 19, ale z racji, że szłam na rolki to musiałam zjeść o 18, albo wcale... To zjadłam, żeby znowu do rana się nie męczyć...

Dziękuję Wam za wsparcie! I za to, że jesteście! Pierwszy raz jestem tak "długo" na diecie i to dzięki Wam! :)

Miłej soboty! :)
Od wczoraj kiepsko się czuję, bóle brzucha, a konkretniej żołądka zaczynają mnie już męczyć... Zaczęło się wczoraj wieczorem około 19, trwało całą noc, do tego stopnia, że o 6 postanowiłam wstać i posprzątać... Potem położyłam się znów i zasnęłam na chwilkę, obudziłam się i nadal bolało... ;/ Chyba mój organizm zaczyna się buntować, ale nie poddam się! Zaraz wypiję miętę i jedziemy dalej! :)

Dziś na śniadanie zjadłam:
pieczywo chrupkie z pomidorem, muśnięte twarożkiem - 150 kcal. 
kawa 80 kcal. 

Potem sprzątałam mieszkanie i balkon, chyba ze 2 godziny... Teraz trochę pracy umysłowej ( :D ), potem obiad:

Zupa jarzynowa 150 kcal. 

Następnie rolki! :D Wreszcie wyszło słońce, więc można skorzystać... :-)

Na kolację pieczywo chrupkie z pomidorem i ananas, albo jabłko, razem 200 kcal.

RAZEM: 580 kcal.

Wieczorem dam znać, czy się udało. :) Ale zawsze jak do Was piszę, to potem wiem, że nie mogę nawalić i robię tak jak opisałam... :)

Zastanawiam się tylko, czy ostatni posiłek mogę przenieść na 19? Czy lepiej zostać na tej 18? O 20-21 zaczynam mieć duży kryzys, wczoraj z 3 godziny próbowałam zasnąć, bo ciągle myślałam o tym, co jutro mogę zjeść....  Oczywiście się nie złamałam... :)



piątek, 3 maja 2013

Dziś bardzo długo spałam, bo aż do 11, więc wszystko mi się obsunęło...

Nie było czasu, ani ochoty na więcej posiłków...

Śniadanie:
-3 kawałki chleba z Almette... Nie wiem ile to kalorii, liczmy 300 kcal, ale chyba mniej...
-kawa 80 kcal.

Kolacja: (zaraz idę robić)
-Pieczywo chrupkie z ogórkiem kiszonym 120 kcal.

Razem: 500 kcal.

+ skakanka 30 minut
+ brzuszki
+ spacer z psem 20 minut

Zobaczymy co pokaże jutro waga... ;/

Trzymajcie się!

P.S Waga na pewno nie przez okres, bo jestem jakiś tydzień po... Inaczej bym się nie przejęła. Ale macie rację- cierpliwość...  Bardzo dziękuję za Wasze komentarze. To dzięki Wam ciągle w tym trwam... :)

DZIĘKUJĘ :*




Wczorajszy stres związany był ze spotkaniem na uczelni w sprawie licencjatu... Nie było tak źle...

Mówiłam już, że nienawidzę siebie? Swojego ciała?

Jak to możliwe, że tak się staram, nie jem po tej 18, jem zdrowo, ruszam się i chyba nie mam aż tak kosmicznych bilansów... chudnę... jest 64... A potem RANO na czczo 66?!?!?!?!?!?!?!?!?! Jakim cudem? Jakim cudem wczoraj wieczorem było 65kg, a dziś rano 66?!?!?!?!

Nie mam siły już na to... Boję się stawać na wadze... Boję się cokolwiek zjeść, żeby potem nie mieć potwornych wyrzutów, żeby nie zwymiotować, czy nie pociąć sobie ręki... Bo staram się już tak długo, a ciągle jakieś niezrozumiałe dla mnie kilogramy ;(

Czy już do końca życia będę mogła jeść tylko warzywa i owoce?!
Co robię nie tak?! ;(

Dzień się dopiero zaczął, a już mam go dość.

czwartek, 2 maja 2013

Hej.
Dziś mam tak stresujący dzień, że bilans będzie przyzwoity...

Na śniadanie:
3 kromki chleba razowego 260 kcal.

Obiad:
2 parzone pomidory  60 kcal.
"szklanka" ugotowanego ryżu 120 kcal

Podwieczorek:
Kawa 80 kcal. 

Kolacja:
1 ogórek kiszony 10 kcal.
3 rzodkiewki 6 kcal.
2 kromki pieczywa chrupkiego 50 kcal.

Razem:  586 kcal. 

Tak się stresuję, że aż mi słabo... o_O Cała się trzęsę... 

Trzymajcie kciuki o 19...  


środa, 1 maja 2013

No i wczoraj chyba nie było tak źle, bo wieczorem bardzo dużo ćwiczyłam, aż padłam ze zmęczenia :D
I od tego obiadu już nic nie jadłam, więc od 15 do dziś rana nie było po nim śladu, a na wadze cudne 64 kg :D
Tzn, wiem okropne... Ale lepsze niż 69, po których się pozbierać nie mogłam...

Dziś zjadłam:

Śniadanie:
3 kromki chleba razowego z jakaś białą, chudziutką kiełbaską. :) 3x 75kcal=225 kcal plus ta kiełbasa, to z 300 kcal razem...

Drugie śniadanie:
Odpuszczam, bo nie jestem głodna, zaczekam do obiadu :)

Obiad:
Warzywa! :D 200kcal.

Podwieczorek:
Tradycyjnie- kawa 80kcal :)

Z kolacją było gorzej, bo zjadłam to samo co na śniadanie... Jednak pieczywo chrupkie jest trzy razy mniej kaloryczne, ale byłam taka głodna (pół dnia spędziłam na cmentarzu, potem biegiem na autobus, który uciekł, więc biegiem na tramwaj który też uciekł... Możecie sobie wyobrazić jaka byłam wściekła ;p Więc zanim wróciłam do domu, była 17.15... zrobiłam sobie kanapki i już je zjadłam. Ale nie ma 18.00 więc może nie jest tak źle. :) Wieczorem jeszcze ćwiczenia, więc jakoś damy radę :)))
Wiem, że nie mam aż takich bilansów jak niektóre z Was... Ale nie potrafiłabym nic nie jeść cały dzień, albo zamknąć się w 100kcal... Źle się wtedy czuję i nie mogę funkcjonować... A potem to co zrzucę i tak wraca... Dlatego staram się jeść normalnie, ale zdrowo i nie jem po 18 (wcześniej potrafiłam nawet o 23 coś jesć O_o...) I oczywiście dużo ruchu!

+300 kcal kolacja.

RAZEM: 880 kcal.