Wczoraj jeszcze o 21 tak zgłodniałam, że zjadłam sałatkę... O_o taką "wiosenną" z warzyw, ale miałam poczucie winy.... O_o Więc zaczęłam "machać" brzuszki dopóki nie zasnęłam. ;p
A dziś:
Śniadanie:
Kawa 40 kcal.
Obiad:
Brokuły + sałatka (pomidor, ogórek, rzodkiewka) razem 170 kcal.
Kawa 40 kcal.
"Miedzyczas"
Starta marchewka 12 kcal.
Kolacja:
3 kromki chleba z ogórkiem świeżym, kiszonym i pomidorem 260 kcal.
Razem: 522 kcal.
Dodatkowo ruch:
- godzina spaceru
- mycie okien...
I obiecuję dziś już nie nawalić :)
Trzymajcie się :)
Świetny bilans i trzymam kciuki. <3
OdpowiedzUsuńnic dziwnego, że zgłodniałaś, skoro jesz tak mało ;] dobrze, że chociaż tyle warzyw ;)
OdpowiedzUsuńI z tego bilansu można brać przykład. Motywujesz ;3
OdpowiedzUsuńsałatka to nic złego ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
Masz cel na wyciągnięcie ręki! Pamiętaj ;) ;*
OdpowiedzUsuńNie przejmuj się sałatką warzywno-wiosenną. Od tego nie utyjesz, zresztą jaki masz świetny, malutki bilansik. Zazdroszczę.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się chudo
wspaniale kochana :)
OdpowiedzUsuńhttp://thinchudosc.blox.pl/html
Bilans rzeczywiście świetny! :) A poczucie winy moglabys mieć, gdybys zjadla pączki lub paczkę cistek! Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń