Dzien drugi na oddziale dziennym za mna.
Juz wiem, ze nie będę musiala chodzić na terapię grupową. Bede poza grupą, na indywidulanych spotkaniach z psychiatra i psychologiem. Leki juz zwiększone, byla rozmowa z psychiatra oraz badanie... Ważyli, mierzyli i robili inne stresujące dla mnie czynności. Zaproponowano mi pójście na zwolnienie, ale odmówiłam. Bede musiala jeździć tam dwa, trzy razy w tygodniu. Kolejne spotkanie we wtorek.
Odpowiadając na pytanie, jak sie tam dostalam... Otóż w pracy zasłabłam, przymusowo musialam isc do psychiatry. Niestety depresja byla tak głęboką, ze leki nie pomagały i zostalam skierowana na oddzial dzienny.... W pracy jestem co dwa tygodnie ważona i zostalo mi powiedziane ze jak zemdleje to będą mieli podstawę aby wsadzić mnie w karetkę i zawieźć do psychiatryka, bo to będzie oznaczało, że zagrażam juz samej sobie.
Zbyt wiele sie ostatnio dzieje, a ja nie jestem pewna czy dam z tym wszystkim radę...