kocham Cię Mamusiu.
tęsknię.
dziś wyjątkowo smutny dzien...
sobota, 1 listopada 2014
czwartek, 23 października 2014
niedziela, 19 października 2014
snila mi sie mama.
w glebi serca zawsze wiedzialam, ze wroci.
wrocila.
ale to co powiedziala, bardzo mnie zabolalo.
mowila, ze ona tak naprawdę nie umarła, ale musiala odejść bo miala nas dość.
zaczelam plakac i tak rycząc obudzily mnie lzy splywajace po policzkach.
dawno nie plakalam przez sen... Dawno nie płakałam TAK przez sen...
cala poduszka mokra i ja...nie mogaca sie uspokoić. :(
w glebi serca zawsze wiedzialam, ze wroci.
wrocila.
ale to co powiedziala, bardzo mnie zabolalo.
mowila, ze ona tak naprawdę nie umarła, ale musiala odejść bo miala nas dość.
zaczelam plakac i tak rycząc obudzily mnie lzy splywajace po policzkach.
dawno nie plakalam przez sen... Dawno nie płakałam TAK przez sen...
cala poduszka mokra i ja...nie mogaca sie uspokoić. :(
środa, 15 października 2014
Wszystkie moje ukochane blogi zaczynają znikać.. Fakt, na ich miejsce pojawiają sie nowe. Zostawiajcie prosze linki jak juz tu wpadniecie.;)
chętnie u Was zawitam.
u mnie kolejny -1kg. :)
jestem bardzo przemęczona.. W zasadzie nie mam czasu na jedzenie;(
dla przykladu ten tydzień rozklada sie następująco:
pon- uczelnia 8-17
wtorek - praca 7-19
sroda -uczelnia 8-17, potem od razu na nockę 19-7.. Po nocce od razu na uczelnie 8-16... I tym sposobem mamy czwartek...
piatek- praca 7-19
sobota praca 7-19
niedziela nocka 19-7..
jak to zniosę? Nie wiem. To dla mnie proba wytrwalosci. Ciekawe którego dnia padnę i zemdleje:p
wczoraj kobitki mi powiedzialy, ze pewnie nie jem bo jestem modelka, bo mam takie predyspozycje, Buzka sliczna i zgrabne cialo.. Nie,powiem, bardzo milo mi sie zrobilo, choć jednocześnie chcialo mi sie smiac xd szczególnie ze zgrabnego cialka xd
schudnę, obiecuje!
odnalazlam w sobie sile i moge przenosić góry! Nic mnie nie zlamie!!!!
chętnie u Was zawitam.
u mnie kolejny -1kg. :)
jestem bardzo przemęczona.. W zasadzie nie mam czasu na jedzenie;(
dla przykladu ten tydzień rozklada sie następująco:
pon- uczelnia 8-17
wtorek - praca 7-19
sroda -uczelnia 8-17, potem od razu na nockę 19-7.. Po nocce od razu na uczelnie 8-16... I tym sposobem mamy czwartek...
piatek- praca 7-19
sobota praca 7-19
niedziela nocka 19-7..
jak to zniosę? Nie wiem. To dla mnie proba wytrwalosci. Ciekawe którego dnia padnę i zemdleje:p
wczoraj kobitki mi powiedzialy, ze pewnie nie jem bo jestem modelka, bo mam takie predyspozycje, Buzka sliczna i zgrabne cialo.. Nie,powiem, bardzo milo mi sie zrobilo, choć jednocześnie chcialo mi sie smiac xd szczególnie ze zgrabnego cialka xd
schudnę, obiecuje!
odnalazlam w sobie sile i moge przenosić góry! Nic mnie nie zlamie!!!!
sobota, 11 października 2014
piątek, 10 października 2014
Jeśli chodzi o wczorajszy dzien to byl w miarę ok. Zjadlam przez caly dzien 7 wafli ryżowych, lyzeczke twarozku i paszteciku. Moja przyszla bratowa piecze najlepszy pasztet xd
poza tym bylam do 20na uczelni i wrocilam baaardzo zmeczona. Humoru nie poprawiam fakt, ze następnego dnia, czyli dzis...na 7 do pracy...
Mam obecnie kryzys jakas mega zmęczona jestem... Nie mam w ogóle wolnego jak nie uczelnia to praca..i tak przez najblizszy rok:o
ale dam rade, bo kto jak nie ja?
waga po malutku drży i opada.
okresu jak nie bylo prawie pól roku, tak teraz mam drugi raz w niekrotkin czasie... No ok moze trwa on dwa dni max ale mnie irytuje:p niby powinnam sie cieszyc, ale czuje sie źle, wiec narzekam..:D
lece do pracy, potem napisze dzisiejszy bilans.
buziaki;*
poza tym bylam do 20na uczelni i wrocilam baaardzo zmeczona. Humoru nie poprawiam fakt, ze następnego dnia, czyli dzis...na 7 do pracy...
Mam obecnie kryzys jakas mega zmęczona jestem... Nie mam w ogóle wolnego jak nie uczelnia to praca..i tak przez najblizszy rok:o
ale dam rade, bo kto jak nie ja?
waga po malutku drży i opada.
okresu jak nie bylo prawie pól roku, tak teraz mam drugi raz w niekrotkin czasie... No ok moze trwa on dwa dni max ale mnie irytuje:p niby powinnam sie cieszyc, ale czuje sie źle, wiec narzekam..:D
lece do pracy, potem napisze dzisiejszy bilans.
buziaki;*
środa, 8 października 2014
wczoraj nawaliłam. Zjadlam czekoladę krowkowa. Dlaczego? Chcialam żeby zniknęła, żeby wzrósł mi poziom endorfin... A jaki byl efekt? Totalny dol. Jeszcze większy jak przed zjedzeniem tej nieszczęsnej czekolady..
poza tym jednym dniem jest ok. Tzn tylko pod względem diety.
dzis:
pól kubka owsianki na mleku,
dwa chrupkie,twarożek, pomidor.
dużo cwicze, pot sie leje, waga stoi (eee?!?!?! Może sie popsuła, bo jak to tak?!)
poza tym.. Jakos leci. Jestem mistrzem w "niepodejmowaniu decyzji". Nie wiem czemu. Ale nie potrafie... Strasznie mnie to meczy i przytłacza. ;/
poza tym jednym dniem jest ok. Tzn tylko pod względem diety.
dzis:
pól kubka owsianki na mleku,
dwa chrupkie,twarożek, pomidor.
dużo cwicze, pot sie leje, waga stoi (eee?!?!?! Może sie popsuła, bo jak to tak?!)
poza tym.. Jakos leci. Jestem mistrzem w "niepodejmowaniu decyzji". Nie wiem czemu. Ale nie potrafie... Strasznie mnie to meczy i przytłacza. ;/
poniedziałek, 6 października 2014
Dawno nie bylam tak zmeczona.
piątek -12h pracy,
z soboty na niedziele nocka 12h... Wrocilam i zjadlam owsiankę na jogurcie pitnym o godzinie 14.30.
z niedzieli na poniedzialek znowu nocka. Od popołudnia na owsiance, ale dałam rade. W poniedzialek zeszlam z nocki po 7. Na 8 na wykłady. Myslalam, ze umrę. Siedzenie na dupie do 17... Oczywiscie na tej owsiance z dnia poprzedniego...
dzis ledwie żyje, ale jestem z siebie dumna, ze dałam rade. I nie pisze tu o jedzeniu ...
Dzis o 17.. Całkiem sporo wafli ryżowych, jeden chrupki+2 parowki z szynki , pomidor , kawalek ogórka.
Oczywiscie ze względu na ilość i porę nic wiecej nie zjem. Zresztą nie czuje potrzeby..
Padam. Ale jestem z siebie dumna.
piątek -12h pracy,
z soboty na niedziele nocka 12h... Wrocilam i zjadlam owsiankę na jogurcie pitnym o godzinie 14.30.
z niedzieli na poniedzialek znowu nocka. Od popołudnia na owsiance, ale dałam rade. W poniedzialek zeszlam z nocki po 7. Na 8 na wykłady. Myslalam, ze umrę. Siedzenie na dupie do 17... Oczywiscie na tej owsiance z dnia poprzedniego...
dzis ledwie żyje, ale jestem z siebie dumna, ze dałam rade. I nie pisze tu o jedzeniu ...
Dzis o 17.. Całkiem sporo wafli ryżowych, jeden chrupki+2 parowki z szynki , pomidor , kawalek ogórka.
Oczywiscie ze względu na ilość i porę nic wiecej nie zjem. Zresztą nie czuje potrzeby..
Padam. Ale jestem z siebie dumna.
piątek, 3 października 2014
Dziś:
pól gruszki,
plasterek pieczonego pasztetu,
mala miska zupy pieczarkowej (niezabielana, chuda, bez makaronu).
dwie kawy z mlekiem, bez cukru.
nie wiem jak dzis będzie z ćwiczeniami, bo nabiegalam sie jak glupia w pracy i jestem wykończona... Pogodzenie pelnego etatu i studiow dziennych to wyzsza szkola jazdy..
pól gruszki,
plasterek pieczonego pasztetu,
mala miska zupy pieczarkowej (niezabielana, chuda, bez makaronu).
dwie kawy z mlekiem, bez cukru.
nie wiem jak dzis będzie z ćwiczeniami, bo nabiegalam sie jak glupia w pracy i jestem wykończona... Pogodzenie pelnego etatu i studiow dziennych to wyzsza szkola jazdy..
czwartek, 2 października 2014
walczę.
wczoraj wróciłam z zajęć i późnym wieczorem zrobiłam:
110 pajacykow,
110 brzuszków,
110 nożyc pionowych,
110 nożyc poziomych.
Dzis wstalam i pojechałam na uczelnie rowerem. Godzina intensywnego wysilku. Zaraz zrobie ćwiczenia.
Bilans z dzis:
4 chrupkie z pasztetem i twarożkiem + gruntowy ogorek
garść orzechów włoskich
dwie kawy z mlekiem bez cukru.
czuje sile. caly czas slysze w glowie "przytyłaś". To mnie mobilizuje. Daje sile do walki. Ogromny kop w dupe, który mam nadzieje mi pomoże. Musi.
wczoraj wróciłam z zajęć i późnym wieczorem zrobiłam:
110 pajacykow,
110 brzuszków,
110 nożyc pionowych,
110 nożyc poziomych.
Dzis wstalam i pojechałam na uczelnie rowerem. Godzina intensywnego wysilku. Zaraz zrobie ćwiczenia.
Bilans z dzis:
4 chrupkie z pasztetem i twarożkiem + gruntowy ogorek
garść orzechów włoskich
dwie kawy z mlekiem bez cukru.
czuje sile. caly czas slysze w glowie "przytyłaś". To mnie mobilizuje. Daje sile do walki. Ogromny kop w dupe, który mam nadzieje mi pomoże. Musi.
środa, 1 października 2014
postanowiłam być normalna.
wiele dziwnych tekstów o moim nie jedzeniu mi w tym pomoglo. Przytylam, wiadomo.
obecnie waze 59kg. Zaprzepascilam to, o co tak walczyłam. Czy czuje sie zdrowa, szczesliwa? NIE. Jestem zalamana. Sięgam dna. Znajomi mówią mi "Przytylas, wyglądasz ślicznie!". Dla mnie to jak policzek . wstydzę sie wyjsc w krotkim rękawku, w czymś co mnie opina. Mam wrażenie ze kazdy gapi sie na moje fałdy... Siedze i ryczę i nie mam sil. Podobno mialo być juz lepiej, tymczasem katuje sie ćwiczeniami i prawie nie jem. Schudnę. Nie pozwolę na to by byc takim chodzącym prosiakiem jakim jestem teraz. Toczącą sie kupa tluszczu.
jestem zalamana... Totalnie... Schudnę. Obiecuje.
dzis - gruszka+ trzy chrupkie z pomidorem.
schudnę... Musze.. Pomocy ;(
wiele dziwnych tekstów o moim nie jedzeniu mi w tym pomoglo. Przytylam, wiadomo.
obecnie waze 59kg. Zaprzepascilam to, o co tak walczyłam. Czy czuje sie zdrowa, szczesliwa? NIE. Jestem zalamana. Sięgam dna. Znajomi mówią mi "Przytylas, wyglądasz ślicznie!". Dla mnie to jak policzek . wstydzę sie wyjsc w krotkim rękawku, w czymś co mnie opina. Mam wrażenie ze kazdy gapi sie na moje fałdy... Siedze i ryczę i nie mam sil. Podobno mialo być juz lepiej, tymczasem katuje sie ćwiczeniami i prawie nie jem. Schudnę. Nie pozwolę na to by byc takim chodzącym prosiakiem jakim jestem teraz. Toczącą sie kupa tluszczu.
jestem zalamana... Totalnie... Schudnę. Obiecuje.
dzis - gruszka+ trzy chrupkie z pomidorem.
schudnę... Musze.. Pomocy ;(
wtorek, 16 września 2014
Tata podszedl i mnie przeprosił. Jest ok...
Brat wyjechał... Mam mieszkanie tylko dla siebie przez calutki tydzień. <3
Szkoda tylko, ze caly czas potwornie chce mi sie spać.. nie wiem o co chodzi, ale przesypiam cala noc i dzien (jak tylko mam wolny..).
Poza tym z nowości nastal cud. Po pól roku dostalam okres. Tzn nie wiem czy mogę to nazwac okresem, ale grunt ze chociaz cos tam "poszlo". Mam nadzieję, ze teraz zejdzie mi ten ochydny brzuch! Ostatnio mimo, ze nie jadlam dużo byl tak ogromny, ze bardzo mnie dolowal ;(
Zaczelam tez intensywnie ćwiczyć. Wszystko mnie boli, ale to nic. :)
Jedzenie dzis:
jogurt naturalny z płatkami owsianymi,
budyń malinowy na krakersach słonych.
od 15.00 nic.
Dobranoc :*
Brat wyjechał... Mam mieszkanie tylko dla siebie przez calutki tydzień. <3
Szkoda tylko, ze caly czas potwornie chce mi sie spać.. nie wiem o co chodzi, ale przesypiam cala noc i dzien (jak tylko mam wolny..).
Poza tym z nowości nastal cud. Po pól roku dostalam okres. Tzn nie wiem czy mogę to nazwac okresem, ale grunt ze chociaz cos tam "poszlo". Mam nadzieję, ze teraz zejdzie mi ten ochydny brzuch! Ostatnio mimo, ze nie jadlam dużo byl tak ogromny, ze bardzo mnie dolowal ;(
Zaczelam tez intensywnie ćwiczyć. Wszystko mnie boli, ale to nic. :)
Jedzenie dzis:
jogurt naturalny z płatkami owsianymi,
budyń malinowy na krakersach słonych.
od 15.00 nic.
Dobranoc :*
niedziela, 14 września 2014
Pokłóciłam sie z tata.. Mocno. A nawet bardzo mocno. Trzasnęłam drzwiami i wyszlam ze łzami w oczach... Nie wiedzialam co z sobą zrobić. Poszlam do galerii na zakupy. Kupilam notatniki na uczelnie i inne pierdoly.
Weszłam do działu ze słodyczami. Tak dawno ich nie jadłam. Chyba chciałam zagryźć smutek. Wsadziłam do koszyka z 5 paczek ciasteczek, markiz, hitów i innych pyszności. Pomyślałam ze czesc zjem dzis, a drugą część schowam na gorsze chwile. Idac dalej między regalami czulam się coraz gorzej. Ahh te wyrzuty sumienia...
Odłożyłam wszystkie paczki. Zostawilam jedną, małą, może 50g miała...
Zaszkliły mi sie oczy. Nie moglam. Nie potrafilam sobie kupić pieprzonych ciastek bez tak ogromnych wurzutow sumienia...
Dzis sięgam dna.
Weszłam do działu ze słodyczami. Tak dawno ich nie jadłam. Chyba chciałam zagryźć smutek. Wsadziłam do koszyka z 5 paczek ciasteczek, markiz, hitów i innych pyszności. Pomyślałam ze czesc zjem dzis, a drugą część schowam na gorsze chwile. Idac dalej między regalami czulam się coraz gorzej. Ahh te wyrzuty sumienia...
Odłożyłam wszystkie paczki. Zostawilam jedną, małą, może 50g miała...
Zaszkliły mi sie oczy. Nie moglam. Nie potrafilam sobie kupić pieprzonych ciastek bez tak ogromnych wurzutow sumienia...
Dzis sięgam dna.
sobota, 13 września 2014
Nie pisałam, bo.. Byłam chora. W sumie nadal jestem. Oczywiście w pracy wiedzą lepiej, boli mnie głowa... "bo nie jesz", jestem chora i umieram z gorączką "bo nie jesz..." na wszystko zawsze taka sama odpowiedź. Jak ja nie znoszę jak ktoś wie lepiej ode mnie... Jak stawia chore diagnozy gówno wiedząc. Tym bardziej , że ostatnio jadłam. Żarłam. Nie znoszę siebie za to.
Od kilku dni jest ciut lepiej. Wczoraj np zjadłam 2x mus jabłkowy z płatkami owsianymi i jedną parówkę. Po 14 nic. Pracowałam na prawdę bardzo ciężko całą noc, do 7 rano... Biegałam jak głupia. Dziś o 8 zjadłam płatki owsiane zalane jogurtem pitnym, a do 15 dwa małe jogurty zbożowe z płatkami owsianymi. Od 15 nic.
Muszę wreszcie osiągnąć swój cel. I osiągnę. Już raz osiągnęłam. Teraz czas powalczyć o moje dawne 51kg.
Dziękuję, że mnie wspieracie. Jesteście niezastąpione!
Od kilku dni jest ciut lepiej. Wczoraj np zjadłam 2x mus jabłkowy z płatkami owsianymi i jedną parówkę. Po 14 nic. Pracowałam na prawdę bardzo ciężko całą noc, do 7 rano... Biegałam jak głupia. Dziś o 8 zjadłam płatki owsiane zalane jogurtem pitnym, a do 15 dwa małe jogurty zbożowe z płatkami owsianymi. Od 15 nic.
Muszę wreszcie osiągnąć swój cel. I osiągnę. Już raz osiągnęłam. Teraz czas powalczyć o moje dawne 51kg.
Dziękuję, że mnie wspieracie. Jesteście niezastąpione!
sobota, 30 sierpnia 2014
Wczorajsszy post sie nie dodał. Nie wiem czemu.
Jestem beznadziejna. Zawaliłam juz na początku... Niby nie jadłam dużo, ale glupia owsianka ma dużo kalorii mimo, ze jest zdrowa...
poza tym... Ciągle slysze "czemu Ty nic nie jesz", "moze Ty sie widzisz gruba w lustrze", "moze Ty masz anoreksje","obejrzyj w tv niedlugo będzie program o anoreksji"... Wczoraj mialam taka wlasnie przeprawę. Gadanie nad uchem, bo nie jem śniadania... A mowie wyraźnie ze "jadam w domu".. "Ja jeszcze nigdy Cię nie widzialam jedzacej przez te 12h pracy"..
i tak w kolko... "nie będziesz dopuszczona do pracy jak nie zjesz kanapki"... Przestraszyłam sie wteedy. Obiecałam zjeść zupę. Zjadlam 3/4 kubka, reszte wylałam jak przestali sie gapić. Udalo mi sie uniknąć jakis dziwnych kotletów i ziemniaków. Nie wiem co mam robić już żeby tak na mnie nie wsiadały. Nie będę jesc na pokaz by sie oddaliły... Boje sie. Od tak po prostu...
Jestem beznadziejna. Zawaliłam juz na początku... Niby nie jadłam dużo, ale glupia owsianka ma dużo kalorii mimo, ze jest zdrowa...
poza tym... Ciągle slysze "czemu Ty nic nie jesz", "moze Ty sie widzisz gruba w lustrze", "moze Ty masz anoreksje","obejrzyj w tv niedlugo będzie program o anoreksji"... Wczoraj mialam taka wlasnie przeprawę. Gadanie nad uchem, bo nie jem śniadania... A mowie wyraźnie ze "jadam w domu".. "Ja jeszcze nigdy Cię nie widzialam jedzacej przez te 12h pracy"..
i tak w kolko... "nie będziesz dopuszczona do pracy jak nie zjesz kanapki"... Przestraszyłam sie wteedy. Obiecałam zjeść zupę. Zjadlam 3/4 kubka, reszte wylałam jak przestali sie gapić. Udalo mi sie uniknąć jakis dziwnych kotletów i ziemniaków. Nie wiem co mam robić już żeby tak na mnie nie wsiadały. Nie będę jesc na pokaz by sie oddaliły... Boje sie. Od tak po prostu...
wtorek, 26 sierpnia 2014
Zaczynam sgd. Pierwszy raz w życiu konkretna dieta. Powiedzcie ze nie dam rady, ze jestem za slaba... Udowodnię, ze chciec to moc!
wczoraj w pracy bylam pilnowana wiec wzielam pól kubka barszczu. Zjadlam lyzeczke i jak zrobili sie zamieszanie reszte wylalam do smieci. Bylo swietnie! Od 6-20 prawie NIC!!!
Na stole delicje, merci, czekoladki ferrero. Ale ja nic!! Co z tego?! Zapakowali mi to na wynos ... I kilka zjadlam w domu... Nie znoszę tego.
dzis doroslam do decyzji by zacząć konkretna dietę. Zobaczymy jak mi to wyjdzie. Jadę na caly dzien do Koszalina. Kawal drogi... Mam nadzieje ze nie beda mi tam nic wciskać... Musze byc silna.
jutro będzie luźniej bo 12h pracy... Tam zazwyczaj nie jadam.
Ostatnio jedna dziewczyna zapytala mnie czy widze siebie "normnie" w lustrze... Czy widze jaka jestem szczupla..
eh.. Silo. Przybądź.
wczoraj w pracy bylam pilnowana wiec wzielam pól kubka barszczu. Zjadlam lyzeczke i jak zrobili sie zamieszanie reszte wylalam do smieci. Bylo swietnie! Od 6-20 prawie NIC!!!
Na stole delicje, merci, czekoladki ferrero. Ale ja nic!! Co z tego?! Zapakowali mi to na wynos ... I kilka zjadlam w domu... Nie znoszę tego.
dzis doroslam do decyzji by zacząć konkretna dietę. Zobaczymy jak mi to wyjdzie. Jadę na caly dzien do Koszalina. Kawal drogi... Mam nadzieje ze nie beda mi tam nic wciskać... Musze byc silna.
jutro będzie luźniej bo 12h pracy... Tam zazwyczaj nie jadam.
Ostatnio jedna dziewczyna zapytala mnie czy widze siebie "normnie" w lustrze... Czy widze jaka jestem szczupla..
eh.. Silo. Przybądź.
niedziela, 24 sierpnia 2014
piątek, 22 sierpnia 2014
Upadłam i nie mam siły się podnieść.
Jestem załamana...
Nie wiem jak mam żyć, jak sobie radzić z przeciwnościami, czy wyjść do ludzi, czy zamknąć się w swojej klatce.
Brat stracił pracę. Czy pozostaje mi utrzymanie całego mieszkania na barkach? Boję się. Nie chcę. Chcę być dzieckiem, bawić się całymi dniami w piaskownicy. Chcę mieć mamę, chcę mieć z kim porozmawiać!! CHCĘ BYĆ SZCZĘŚLIWA. Potrafię?! Nie sądzę.
Ostatnio nic mnie nie cieszy. Nie ma dnia, bym nie płakała. Tak. Codziennie zasypiam na zaryczanej poduszce. Chyba jesienny dołek mnie łapie....
Jest mi tak cholernie ciężko :(
Jeśli chodzi o jedzenie to jest.. przeciętnie.
Wczoraj cały dzień nic nie jadłam ze strachu, przerażenia... Ciężki dzień w pracy. Dobrze, że mam wsparcie ze strony jednej Pani... Ona chyba mnie rozumie... Ma jakiś dziwny wpływ na mnie. Jak byłyśmy sam na sam, zaczęła mnie podpytywać, opowiedziałam jej trochę o sobie. Wtedy wypaliła "Czy to dlatego nic nie jesz?" , a ja głupia odpowiedziałam "tak", zamiast "przecież jem, zawsze przed pracą i po...!!!!" (taaa...) .; Potem przeżywałam to cały weekend. Chyba od wtedy się zaczęło. Uzmysłowiłam sobie jakie mam dupowate życie. Niby wszystko w naszych rękach, mogłabym ruszyć dupę i wziąć sprawy w swoje ręce... Ale czy ja mam na to siłę? Czy mam siłę, po każdym upadku znowu się podnosić? Nie mam... Nie mam już kompletnie wcale sił. Jestem słaba, bezbronna i taka do dupy....
Jedzenie:
koktajl: duży jogurt naturalny + 3 nektarynki+ jabłko. Podzielony na kilka części. To wraz z płatkami owsianymi dziś zamierzam jeść.
Trzymajcie kciuki.
środa, 13 sierpnia 2014
trzy kawy 80kcal
sok bobofrut 90kcal
łyżka makaronu z jakimś sosem mięsnym max 200
sałatka (jajko, pomidor, rzodkiewka, sałata, ogórek) 110kcal
razem 480 kcal
wczoraj:
2 jogurty jogobella:/
soczek bobofrut
mały kubek zupy jakiejs marchewkowej
dwie kawy.
ostatnie dwa dni spedzilam po 12h w pracy... Padam... Dużo ruchu, dziwne obiady które musze zawsze podziubac... Codziennie slysze ze mam jesc, bo pomyślą ze jestem anorektyczka.. Że zadzwonią do mojego taty zapytac czy faktycznie jem śniadania w domu... Ta sranie w banie.. Nie jem. Ale cos musze mówić...
tyle na dzis. Padam wiec tylko zaproszę Was na ask.fm/bycchuda
i idę spac...
sok bobofrut 90kcal
łyżka makaronu z jakimś sosem mięsnym max 200
sałatka (jajko, pomidor, rzodkiewka, sałata, ogórek) 110kcal
razem 480 kcal
wczoraj:
2 jogurty jogobella:/
soczek bobofrut
mały kubek zupy jakiejs marchewkowej
dwie kawy.
ostatnie dwa dni spedzilam po 12h w pracy... Padam... Dużo ruchu, dziwne obiady które musze zawsze podziubac... Codziennie slysze ze mam jesc, bo pomyślą ze jestem anorektyczka.. Że zadzwonią do mojego taty zapytac czy faktycznie jem śniadania w domu... Ta sranie w banie.. Nie jem. Ale cos musze mówić...
tyle na dzis. Padam wiec tylko zaproszę Was na ask.fm/bycchuda
i idę spac...
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
nie mam apetytu, ale to dobrze.
dwa małe jabłka 80kcal
arbuz 80kcal
1,5 kubka kawy z odtłuszczonym mlekiem 60kcal
szklanka bulionu 15kcal
razem, 235kcal.
żołądek wywija mi sie na druga stronę. Chcialam zjesc, ale nie mogę od razu mam odruch wymiotny... Ble.
dostalam telefon, ze jutro do pracy. Super jeden dzien wolnego mniej...
pocieszające jest to, ze malo zjem.
ask.fm/bycchuda
trzymajcie sie. Dziekuje za wsparcie.
dwa małe jabłka 80kcal
arbuz 80kcal
1,5 kubka kawy z odtłuszczonym mlekiem 60kcal
szklanka bulionu 15kcal
razem, 235kcal.
żołądek wywija mi sie na druga stronę. Chcialam zjesc, ale nie mogę od razu mam odruch wymiotny... Ble.
dostalam telefon, ze jutro do pracy. Super jeden dzien wolnego mniej...
pocieszające jest to, ze malo zjem.
ask.fm/bycchuda
trzymajcie sie. Dziekuje za wsparcie.
sobota, 9 sierpnia 2014
winogrona 150kcal
jabłko 40kcal
mleko do kawy 50kcal
serek wiejski light 120kcal
salata, dwa ogórki kiszone, trzy rzodkiewki 35kcal
razem 395kcal.
prawie zemdlałam w kuchni. Potem na spacerze z psem. Źle sie czuje. Nie mam apetytu i ciągle mnie mdli.
to nie jest mój dzien..
ask.fm/bycchuda <<zapraszam.
dobranoc.
jabłko 40kcal
mleko do kawy 50kcal
serek wiejski light 120kcal
salata, dwa ogórki kiszone, trzy rzodkiewki 35kcal
razem 395kcal.
prawie zemdlałam w kuchni. Potem na spacerze z psem. Źle sie czuje. Nie mam apetytu i ciągle mnie mdli.
to nie jest mój dzien..
ask.fm/bycchuda <<zapraszam.
dobranoc.
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Hej. Upały mnie wykańczają, nie mam kompletnie siły na nic. :(
Nawet na wyjście z domu... Ciągle tylko praca/ dom... Lubię lato, lubię ciepło, ale nie upał i to ciężkie powietrze, nie można oddychać.. :(
Jak Wy sobie radzicie?
Co do diety jest ok.
Wczoraj w pracy dawali na obiad ryż z jakimś dziwnym gulaszem. Nie zjadłam... Mimo nalegania innych Pań. Usłyszłam, że mam jeść, bo pomyślą, że jestem anorektyczną. Potem inny Pan wcisnął mi tabliczkę czekolady do kieszeni po czym dodał "Wiem, że Pani z tych niejedzących czekolady, ale może się Pani podzielić z koleżankami". WTF?!
Ciekawe co by powiedzieli, gdyby mnie zobaczyli ważącą 52kg.
Męczy mnie to trochę, szczególnie to, że teraz będę musiała jeść cokolwiek, byle na pokaz... A ja się boję :( Przytyłam już wystarczająco (obecnie jakieś 56kg) i chcę to zrzucić... Wszystko poszło mi w brzuch. Za co się pytam, ZA CO?
Wczorajszy bilans:
- kilka ogórków kiszonych własnej roboty <3
- jogurt z garstką orzechów niesolonych
Dziś:
- koktajl (banan, nektarynka,125ml kefiru)
- kilka ogórków kiszonych (jak dobrze, że nie mają dużo kalorii bo jestem od nich uzależniona <3)
- parówka
Dzień jeszcze długi więc z pewnością coś wpadnie. Planuję kupić arbuza, myślę, że na taką pogodę będzie to idealny obiad. :)
środa, 30 lipca 2014
Hej. :)
Jak się trzymacie?
Ja średnio... Upały powodują, że nie mam chęci na nic, a jak już mam chęci to nie mam czasu :( Sierpień zapowiada się jeszcze gorzej, bo mam praktycznie same dniówki w pracy, co za tym idzie, mniej wolnego...
Co do diety... Nie jest dobrze, jestem na siebie zła. Wczoraj np. przez cały dzień zjadłam kubek zupy kalafiorowej. Wróciłam z pracy o 19.30 i... jakby coś we mnie strzeliło. Raptem poczułam ogromny głód- wcześniej nie byłam głodna, bo upał, dużo pracy....
Stwierdziłam, że odgrzeje sobie leczo- sama robiłam, zero tłuszczu, same warzywka- PYCHA! Zanim się przygrzało, to zaczęłam cała się trząść z głodu, więc zjadłam banana... potem kilka "chipsów" bananowych- takie suszone banany, tylko z tona cukru zapewne ;/ Potem jeszcze to leczo. Położyłam się z ogromnym bólem brzucha, bo nigdy w życiu tyle nie jadłam... Tzn ostatnio. Dziś będzie lepiej. Obiecuję Wam to. Zaraz jadę na rynek po maliny i borówki. <3 To zamierzam dziś jeść. Postanowiłam, że czas wziąć się w garść. Pamiętam jak w zeszłym roku ćwiczyłam CODZIENNIE+ rower/ rolki... Nie ważne czy były upały, czy deszcz, zawsze ruszałam swoje leniwe cztery litery. Fakt, wtedy nie było pracy, no ale...
Poprawię się, pomożecie?
piątek, 25 lipca 2014
Ostatnie dni były bardzo ciężkie. Trzy dni pracy po 12 h dają czlowiekowi niezle w kość. Dzis wolne...jutro znów praca.. Padam.
Dzis w planach totalne byczenie i załatwienie zaległych spraw.
Jeśli chodzi o jedzenie to mimo, ze dośc kaloryczne, planuje zjesc trochę kopytek. Wieczorem serek wiejski. Jak będę bardzo glodna to jeszcze arbuz i to by było na tyle dziś.. mam nadzieje że sie uda.
A teraz czas podniesc cztery litery i wziąć psa na spacer. Trzymajcie sie! MAM NADZIEJĘ ZE WAKACJE MIJAJĄ WAM FAJNIE I WYPOCZYWACIE!!!
http://ask.fm/bycchuda
Dzis w planach totalne byczenie i załatwienie zaległych spraw.
Jeśli chodzi o jedzenie to mimo, ze dośc kaloryczne, planuje zjesc trochę kopytek. Wieczorem serek wiejski. Jak będę bardzo glodna to jeszcze arbuz i to by było na tyle dziś.. mam nadzieje że sie uda.
A teraz czas podniesc cztery litery i wziąć psa na spacer. Trzymajcie sie! MAM NADZIEJĘ ZE WAKACJE MIJAJĄ WAM FAJNIE I WYPOCZYWACIE!!!
http://ask.fm/bycchuda
poniedziałek, 21 lipca 2014
Mam zapał.
Jeszcze.
Nie wiem ile potrwa, ale czuje dużą siłę i determinację do tego, by osiągnąć wreszcie swój cel. Szczegół, że ten cel coraz bardziej spada, a wagę chciałabym mieć coraz niższą i niższą... Ale na razie chcę wrócić do moich 52kg.
Patrzę na to zdjęcie z lewej strony i sobie myślę... W sumie nie jest tak źle... Ale ja wiem, że jest, pod warstwą ubrań czający się tłuszcz... I ludzie powtarzający "Ale Ty jesteś chuda", nakładający mi żarcie i nie rozumiejący, że ja po prostu boję się jeść. :(
Dam radę. Z Wami już wiele osiągnęłam i osiągnę jeszcze więcej!!!! W końcu startowałam z czegoś okropnego... Już dużo osiagnełam. Osiągnę więcej!!!!
Bilans na dziś:
` 10.00 Owsianka z bananem, kilkoma orzechami bez soli, zalana jogurtem bo się mleko skończyło. :D
` 15.00 Fasolka szparagowa, świeża, żółta <3 - gotowana, bez niczego.
` 18/19.00 Jeszcze nie wiem... Może jogurt naturalny z płatkami owsianymi, albo twarożek odtłuszczony z papryką? Zobaczę, muszę wybrać się do sklepu...
Poza tym nie ciągnie mnie już tak do słodyczy. Wcześniej je podjadałam z myślą "a i tak zaraz je zwymiotuję"... Teraz czekoladki leżą w lodówce i ich nie dotykam... :) O wiele mi z tym lepiej. :)
Aktywność:
Rolki/rower wieczorem (KOCHAM morze za to,że jest blisko i mają wygodne ścieżki, po których jeżdzenie to czysta przyjemność!)
Spacer popołudniu + zakupy :)
Trzymajcie się!! :)
DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE!
Jeszcze.
Nie wiem ile potrwa, ale czuje dużą siłę i determinację do tego, by osiągnąć wreszcie swój cel. Szczegół, że ten cel coraz bardziej spada, a wagę chciałabym mieć coraz niższą i niższą... Ale na razie chcę wrócić do moich 52kg.
Patrzę na to zdjęcie z lewej strony i sobie myślę... W sumie nie jest tak źle... Ale ja wiem, że jest, pod warstwą ubrań czający się tłuszcz... I ludzie powtarzający "Ale Ty jesteś chuda", nakładający mi żarcie i nie rozumiejący, że ja po prostu boję się jeść. :(
Dam radę. Z Wami już wiele osiągnęłam i osiągnę jeszcze więcej!!!! W końcu startowałam z czegoś okropnego... Już dużo osiagnełam. Osiągnę więcej!!!!
Bilans na dziś:
` 10.00 Owsianka z bananem, kilkoma orzechami bez soli, zalana jogurtem bo się mleko skończyło. :D
` 15.00 Fasolka szparagowa, świeża, żółta <3 - gotowana, bez niczego.
` 18/19.00 Jeszcze nie wiem... Może jogurt naturalny z płatkami owsianymi, albo twarożek odtłuszczony z papryką? Zobaczę, muszę wybrać się do sklepu...
Poza tym nie ciągnie mnie już tak do słodyczy. Wcześniej je podjadałam z myślą "a i tak zaraz je zwymiotuję"... Teraz czekoladki leżą w lodówce i ich nie dotykam... :) O wiele mi z tym lepiej. :)
Aktywność:
Rolki/rower wieczorem (KOCHAM morze za to,że jest blisko i mają wygodne ścieżki, po których jeżdzenie to czysta przyjemność!)
Spacer popołudniu + zakupy :)
Trzymajcie się!! :)
DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE!
niedziela, 20 lipca 2014
Hej.
Rzadko piszę, poniewaz rzadko siedzę przy komputerze.
Walczę. Glównie sama ze sobą. Ciężko mi jeść przy innych, a pracuje po 12h... Wracam okropnie głodna i najadam sie na wieczór, co źle wpływało na moja wagę. Od ostatniego postu z tym walczę i dam rade. Obecnie mam cztery wspaniale wolne dni. Wczoraj bylam na weselu, a raczej biesiadzie albo potańcówce. Jak zwal tak zwal.
Średnio mi sie podobalo.
Jeśli chodzi o dzisiejszy dzien to czuje sie taka...wypluta :p bylam na długim spacerze i wlasnie wrocilam z rolek. Jestem wykończona, ale bardzo zadowolona:)
Z jedzeniem tez nie jest źle.
-mały jogurt naturalny z miseczka niesolonych orzeszków
-125g 0% tłuszczu twarogu z kawałkiem pomidora i papryki zielonej
-3/4wiekszego jogurtu naturalnego z 2 garstkami orzechów bez soli.
Bywało lepiej, ale mysle ze i tak jest ok.
Przepraszam za błędy, które mogły sie wkraść, poniewaz pisze z telefonu.
http://ask.fm/bycchuda
Rzadko piszę, poniewaz rzadko siedzę przy komputerze.
Walczę. Glównie sama ze sobą. Ciężko mi jeść przy innych, a pracuje po 12h... Wracam okropnie głodna i najadam sie na wieczór, co źle wpływało na moja wagę. Od ostatniego postu z tym walczę i dam rade. Obecnie mam cztery wspaniale wolne dni. Wczoraj bylam na weselu, a raczej biesiadzie albo potańcówce. Jak zwal tak zwal.
Średnio mi sie podobalo.
Jeśli chodzi o dzisiejszy dzien to czuje sie taka...wypluta :p bylam na długim spacerze i wlasnie wrocilam z rolek. Jestem wykończona, ale bardzo zadowolona:)
Z jedzeniem tez nie jest źle.
-mały jogurt naturalny z miseczka niesolonych orzeszków
-125g 0% tłuszczu twarogu z kawałkiem pomidora i papryki zielonej
-3/4wiekszego jogurtu naturalnego z 2 garstkami orzechów bez soli.
Bywało lepiej, ale mysle ze i tak jest ok.
Przepraszam za błędy, które mogły sie wkraść, poniewaz pisze z telefonu.
http://ask.fm/bycchuda
poniedziałek, 7 lipca 2014
Hej :)
Znowu nie pisałam, ale niestety pewnie teraz tak będzie. :(
Do 12 czerwca studia/ egzaminy... A od 12 praca.. Do piątku pracowałam niemal codziennie, a idziemy rytmem 12h (od 7-19) i zmiany są dzienne, bądź nocne (19-7.00). Nie powiem kryzysy już były... :( Ale jakoś się pozbierałam i jest ok. Teraz mam swoje ukochane 5 dni wolne <3 O których marzyłam! :) Wypoczęłam, nabrałam energii i jestem happy. :) Pogoda cudowna, zaraz ruszam na rower nad morze... :)
Wiem, że z Wami mogę być szczera... Więc zdradzę Wam, że walkę zaczynam na nowo. Może nie zupełnie na nowo, ale zaczynam znowu rygorystyczną, zdrową dietę. Ostatnio byłam ciągle w pracy, zapieprz równy, więc nie było czasu na jedzenie, jak zjadłam w porze obiadowej kubek zupy, to był to sukces. Nie czułam głodu, ale jak pojawiałam się w domu o 20 i usiadłam po tylu godzinach, to raptem poczułam, że w moim żołądku są pustki... I tak przez miesiąc wpieprzanie o 20 i spanie... Wiadomo, że za dobrze to nie wpływa. Nie wiem jak mi wyjdzie, ale chce znowu wrócić do ZDROWYCH, REGULARNYCH posiłków, bo to był mój klucz do sukcesu. Obecnie ważę 55/56kg. Więc czas wrócić do 52...
Wczoraj się naryczałam strasznie z tego powodu... Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem tylko wziąć się w garść. Dam radę. :)
Ściskam Was mocno!
Moj ask:
http://ask.fm/bycchuda
Znowu nie pisałam, ale niestety pewnie teraz tak będzie. :(
Do 12 czerwca studia/ egzaminy... A od 12 praca.. Do piątku pracowałam niemal codziennie, a idziemy rytmem 12h (od 7-19) i zmiany są dzienne, bądź nocne (19-7.00). Nie powiem kryzysy już były... :( Ale jakoś się pozbierałam i jest ok. Teraz mam swoje ukochane 5 dni wolne <3 O których marzyłam! :) Wypoczęłam, nabrałam energii i jestem happy. :) Pogoda cudowna, zaraz ruszam na rower nad morze... :)
Wiem, że z Wami mogę być szczera... Więc zdradzę Wam, że walkę zaczynam na nowo. Może nie zupełnie na nowo, ale zaczynam znowu rygorystyczną, zdrową dietę. Ostatnio byłam ciągle w pracy, zapieprz równy, więc nie było czasu na jedzenie, jak zjadłam w porze obiadowej kubek zupy, to był to sukces. Nie czułam głodu, ale jak pojawiałam się w domu o 20 i usiadłam po tylu godzinach, to raptem poczułam, że w moim żołądku są pustki... I tak przez miesiąc wpieprzanie o 20 i spanie... Wiadomo, że za dobrze to nie wpływa. Nie wiem jak mi wyjdzie, ale chce znowu wrócić do ZDROWYCH, REGULARNYCH posiłków, bo to był mój klucz do sukcesu. Obecnie ważę 55/56kg. Więc czas wrócić do 52...
Wczoraj się naryczałam strasznie z tego powodu... Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem tylko wziąć się w garść. Dam radę. :)
Ściskam Was mocno!
Moj ask:
http://ask.fm/bycchuda
sobota, 21 czerwca 2014
Hej. :)
Co tam u Was?
U mnie wiele się zmieniło.
Zdałam sesję, mam "wakacje". Zaczęłam pracę, już taką stałą. Pracuje od ponad tygodnia. Jest ciężko, ale póki co mi się podoba.
Oczywiście jeśli chodzi o dietę to przechodzę szkołę przetrwania. Na stoliku CAŁY czas leżą wafelki, ciasteczka, czekoladki, bombonierki... Cuda wianki!
Do tego śniadania i obiady, które mają w zwyczaju jadać wspólnie... Ja tłumaczę się, że jadam przed wyjściem... a obiadu nie jem, bo przecież jak wrócę, to w domu będzie na mnie czekał.. Robi się ciężko z tym kłamaniem, bo teraz słyszę, że mam chociaż jabłko na drugie śniadanie jadać... :o Nosz kurde. Całe życie kontrola, wszędzie. Wszyscy. Co ja dziecko jestem?!
Nie znoszę jeść przy kimś. Jak jestem sama mogę jeść. Oczywiście rozsądnie. Ale nie przy kimś.
Potrafię nie jeść od kąd wstanę, czyli od 5- 15.30... Potem wracam, jem jakiś jogurt, ewentualnie zupkę. I codziennie wieczorem WALCZĘ z samą sobą. Mam jakieś skoki cukru. Ciągle chce mi się czekolady. Dobrze, że nie mam jej w domu....
Ciężki okres w moim życiu, zaczynam dorosłe życie. W zasadzie już dawno zaczęłam, jak zachorowała Mama, potem jak zmarła jeszcze bardziej trzeba było spiąć dupę... Tak naprawdę to dzieciństwo przeleciało mi między palcami. Tęsknię za tymi czasami...
ZAPRASZAM
http://ask.fm/bycchuda
Co tam u Was?
U mnie wiele się zmieniło.
Zdałam sesję, mam "wakacje". Zaczęłam pracę, już taką stałą. Pracuje od ponad tygodnia. Jest ciężko, ale póki co mi się podoba.
Oczywiście jeśli chodzi o dietę to przechodzę szkołę przetrwania. Na stoliku CAŁY czas leżą wafelki, ciasteczka, czekoladki, bombonierki... Cuda wianki!
Do tego śniadania i obiady, które mają w zwyczaju jadać wspólnie... Ja tłumaczę się, że jadam przed wyjściem... a obiadu nie jem, bo przecież jak wrócę, to w domu będzie na mnie czekał.. Robi się ciężko z tym kłamaniem, bo teraz słyszę, że mam chociaż jabłko na drugie śniadanie jadać... :o Nosz kurde. Całe życie kontrola, wszędzie. Wszyscy. Co ja dziecko jestem?!
Nie znoszę jeść przy kimś. Jak jestem sama mogę jeść. Oczywiście rozsądnie. Ale nie przy kimś.
Potrafię nie jeść od kąd wstanę, czyli od 5- 15.30... Potem wracam, jem jakiś jogurt, ewentualnie zupkę. I codziennie wieczorem WALCZĘ z samą sobą. Mam jakieś skoki cukru. Ciągle chce mi się czekolady. Dobrze, że nie mam jej w domu....
Ciężki okres w moim życiu, zaczynam dorosłe życie. W zasadzie już dawno zaczęłam, jak zachorowała Mama, potem jak zmarła jeszcze bardziej trzeba było spiąć dupę... Tak naprawdę to dzieciństwo przeleciało mi między palcami. Tęsknię za tymi czasami...
ZAPRASZAM
http://ask.fm/bycchuda
poniedziałek, 9 czerwca 2014
sobota, 7 czerwca 2014
Dawno nie pisałam,ale to przez totalny brak czasu :(
Wybaczcie, ale praktyki, teraz sesja, badania, szkolenia i wszystko na raz... Dostałam pracę i to w zawodzie. W czwartek zaczynam i się mega stresuje.. W środę ogromny egzamin i to ustny, po drodze szkolenia i spotkania z promotorką... Nie ogarniam za bardzo.. Jedyny plus- skończył się remont i mam azyl w domu. :)
Poza tym u mnie wszystko dobrze, wyniki dobre, jedynie podwyższone MCH lekko, co może świadczyć o lekkiej anemii, ale nie jest źle :) No i uwaga uwaga, lekarz mi powiedział, że powinnam do 60kg przytyć... WTF? Marzenie. Nigdy wiecej do tego nie dopuszczę...
Trzymajcie mocno za mnie kciuki, przydadzą się!!!!
Wybaczcie, ale praktyki, teraz sesja, badania, szkolenia i wszystko na raz... Dostałam pracę i to w zawodzie. W czwartek zaczynam i się mega stresuje.. W środę ogromny egzamin i to ustny, po drodze szkolenia i spotkania z promotorką... Nie ogarniam za bardzo.. Jedyny plus- skończył się remont i mam azyl w domu. :)
Poza tym u mnie wszystko dobrze, wyniki dobre, jedynie podwyższone MCH lekko, co może świadczyć o lekkiej anemii, ale nie jest źle :) No i uwaga uwaga, lekarz mi powiedział, że powinnam do 60kg przytyć... WTF? Marzenie. Nigdy wiecej do tego nie dopuszczę...
Trzymajcie mocno za mnie kciuki, przydadzą się!!!!
sobota, 31 maja 2014
Wreszcie weekend i wreszcie wyszło słońce! Mam już serdecznie dość tych "mrozów"! Przesada, żeby wiosną spać pod kołdrą i kocem, a wyjście z domu wiąże się z założeniem koszulki, swetra, grubej bluzy i kurtki... No ja rozumiem, że jestem strasznym zmarźlakiem, no ale...
Co do mnie to... Jakoś leci, szukam pracy i zbliża mi sie kolejny egzamin- już ostatni,ale najcięższy.. W między czasie praktyki i początki pisania magisterki... (obrona za rok xD)
Jeśli chodzi o dietę to jest w miarę ok :) Zaczął się sezon na moje wyczekiwane truskawki <3 Dzień się dopiero zaczął, więc rozpisanie bilansu nie miałoby sensu, ale na śniadanie zjadłam ćwiartkę jabłka i kilka truskawek. <3 Pycha! :)))
Poza tym rozglądam się za nowym rowerem, marzę o jakimś miętowym holenderskim z białym koszykiem z przodu... <3 Strasznie mi się podobają, ale kosztują kupę kasy :( Ale jak się na coś uprę to nie ma rzeczy niemożliwych! Uzbieram i będę szczęśliwym człowiekiem. xD
Miłego weekendu wam życzę!
Co do mnie to... Jakoś leci, szukam pracy i zbliża mi sie kolejny egzamin- już ostatni,ale najcięższy.. W między czasie praktyki i początki pisania magisterki... (obrona za rok xD)
Jeśli chodzi o dietę to jest w miarę ok :) Zaczął się sezon na moje wyczekiwane truskawki <3 Dzień się dopiero zaczął, więc rozpisanie bilansu nie miałoby sensu, ale na śniadanie zjadłam ćwiartkę jabłka i kilka truskawek. <3 Pycha! :)))
Poza tym rozglądam się za nowym rowerem, marzę o jakimś miętowym holenderskim z białym koszykiem z przodu... <3 Strasznie mi się podobają, ale kosztują kupę kasy :( Ale jak się na coś uprę to nie ma rzeczy niemożliwych! Uzbieram i będę szczęśliwym człowiekiem. xD
Miłego weekendu wam życzę!
poniedziałek, 26 maja 2014
Jak Wam mija ten wspanialy dzien?
Ja wlasnie wrocilam z zajęć i od Mamy. Kupilam znicze i piękne kwiaty... Przykro mi ale co zrobić?
Jeśli chodzi o bilans to wygląda on następująco:
pól jablka +pól gruszki +3 lyzeczki jogurtu naturalnego,
makaron z truskawkami.
I to by bylo tyle na dzis,
przy okazji... Dziekuje za modlitwe za moja mame... Poplakalam sie jak przeczytalam ten komentarz. Z glebi serca dziekuje!!
Ja wlasnie wrocilam z zajęć i od Mamy. Kupilam znicze i piękne kwiaty... Przykro mi ale co zrobić?
Jeśli chodzi o bilans to wygląda on następująco:
pól jablka +pól gruszki +3 lyzeczki jogurtu naturalnego,
makaron z truskawkami.
I to by bylo tyle na dzis,
przy okazji... Dziekuje za modlitwe za moja mame... Poplakalam sie jak przeczytalam ten komentarz. Z glebi serca dziekuje!!
niedziela, 25 maja 2014
Bardzo dziękuję Wam za wsparcie, za to, że zawsze mogę na Was liczyć.
Ostatnio w moim życiu nie dzieje się najlepiej i stąd te zrzędliwe notki. Ale podobno po burzy wychodzi słońce, miejmy nadzieję, że i tym razem wyjdzie ... i że nie zgaśnie przez długi okres czasu!
Jeśli chodzi o to co u mnie... to jakoś leci. Wczoraj Komunia, dziś relax. Od jutra praktyki...
Wczoraj było tragicznie... strasznie się stresowałam, bo wiedziałam, że będzie pełno żarcia, nie bałam się, że się na nie rzucę- wręcz przeciwnie, bałam się, że będą mi wmuszać. Chciałam uniknąć kłopotliwych pytań i za cel obrałam nakładanie na talerz tak, aby widzieli że jem, ale będą to małe porcje i bardziej będę rozmywać to na talerzu...
Plan oczywiście się rozsypał na dzien dobry, gdy pod Kościołem usłyszałam "A Ty chudsza być nie mogłaś?"... Super.
W domu na stole czekały rozłożone talerze z makaronem- do rosołu.. Bogu dziękowałam, że się odpowiednio do tego przygotowałam nie jedząc nic. 13.00- mogę zjeść ten rosół...
Wiadomo, potem wjeżdża drugie danie... Nie zjadłam nic, było mi gorąco (upały, pełno ludzi w domu...) i źle... Już zaczęły się komentarze... Nie wiedziałam co robić, bo ciągle coś wjeżdżało (nie powiem same pyszności, ale jakoś w ogóle mnie nie ruszały, chciałam chociaż rozpaplać jakąś sałatkę na talerzu,ale nie miałam kompletnie ochoty :( ). Potem tort... wiadomo talerze szły jeden po drugim... Zrobiło mi się gorąco, bo jak wybrnąć? Nie wybrnęłam. Płakać mi się chciało,ale zjadłam. Dziękowałam Bogu, że tort był jeden, a ludzi chmara, więc plasterki były cieniutkie. Potem znów do Kościoła (rozdanie pamiątek ,zdjęcia...) i kolacja... Chciałam przed kolacją zwinąć się do domu, ale musieliśmy czekać na mojego brata, który był chrzestnym "komunisty"... Więc kolacja mnie nie minęła. Niby w żartach, ale usłyszałam, ze jak nie zjem to mnie nakarmią. Serio, dawno nie przeżyłam takiej katorgi, jakieś sałaciska z majonezem (po którym od dziecka mnie mdli!) i pełno mięch, których nie jadam... Co robić? Na ratunek wjechała jakaś sałatka z sałaty, kukurydzy i różnych świeżych warzyw. Uffff... Jedna łyżka rozprowadzona po całym talerzu! URATOWANA!
Nawet nie wiecie jak mi było ciężko tego dnia. Wróciłam do domu, wszyscy narzekali, że źle się czują z przeżarcia, a ja szczęśliwa poszłam spać. :)
Ostatnio w moim życiu nie dzieje się najlepiej i stąd te zrzędliwe notki. Ale podobno po burzy wychodzi słońce, miejmy nadzieję, że i tym razem wyjdzie ... i że nie zgaśnie przez długi okres czasu!
Jeśli chodzi o to co u mnie... to jakoś leci. Wczoraj Komunia, dziś relax. Od jutra praktyki...
Wczoraj było tragicznie... strasznie się stresowałam, bo wiedziałam, że będzie pełno żarcia, nie bałam się, że się na nie rzucę- wręcz przeciwnie, bałam się, że będą mi wmuszać. Chciałam uniknąć kłopotliwych pytań i za cel obrałam nakładanie na talerz tak, aby widzieli że jem, ale będą to małe porcje i bardziej będę rozmywać to na talerzu...
Plan oczywiście się rozsypał na dzien dobry, gdy pod Kościołem usłyszałam "A Ty chudsza być nie mogłaś?"... Super.
W domu na stole czekały rozłożone talerze z makaronem- do rosołu.. Bogu dziękowałam, że się odpowiednio do tego przygotowałam nie jedząc nic. 13.00- mogę zjeść ten rosół...
Wiadomo, potem wjeżdża drugie danie... Nie zjadłam nic, było mi gorąco (upały, pełno ludzi w domu...) i źle... Już zaczęły się komentarze... Nie wiedziałam co robić, bo ciągle coś wjeżdżało (nie powiem same pyszności, ale jakoś w ogóle mnie nie ruszały, chciałam chociaż rozpaplać jakąś sałatkę na talerzu,ale nie miałam kompletnie ochoty :( ). Potem tort... wiadomo talerze szły jeden po drugim... Zrobiło mi się gorąco, bo jak wybrnąć? Nie wybrnęłam. Płakać mi się chciało,ale zjadłam. Dziękowałam Bogu, że tort był jeden, a ludzi chmara, więc plasterki były cieniutkie. Potem znów do Kościoła (rozdanie pamiątek ,zdjęcia...) i kolacja... Chciałam przed kolacją zwinąć się do domu, ale musieliśmy czekać na mojego brata, który był chrzestnym "komunisty"... Więc kolacja mnie nie minęła. Niby w żartach, ale usłyszałam, ze jak nie zjem to mnie nakarmią. Serio, dawno nie przeżyłam takiej katorgi, jakieś sałaciska z majonezem (po którym od dziecka mnie mdli!) i pełno mięch, których nie jadam... Co robić? Na ratunek wjechała jakaś sałatka z sałaty, kukurydzy i różnych świeżych warzyw. Uffff... Jedna łyżka rozprowadzona po całym talerzu! URATOWANA!
Nawet nie wiecie jak mi było ciężko tego dnia. Wróciłam do domu, wszyscy narzekali, że źle się czują z przeżarcia, a ja szczęśliwa poszłam spać. :)
wtorek, 20 maja 2014
czwartek, 15 maja 2014
Dziś był jeden z okropnie stresujących dni. Większość spraw udało się załatwić i to pozytywnie. :) Egzamin myślę, że też zdany, więc jestem zadowolona. Przez tydzień chodziłam, a raczej toczyłam się po dnie. A dziś? Wstałam! WRESZCIE! W zasadzie to dopiero przed chwilą. Ale ciesze się, że odżyłam. Byłam u Mamy, serce mi urosło, tak ją kocham. <3 Szkoda, tylko że mogę odwiedzać ja na cmentarzu :(
Co do diety to ostatnimi czasy bywało różnie,ale nie tragicznie.
Dziś: kaszka owsiana + banan
trzy krótkie drobiowe kabanosy, a raczej kiełbaski drobiowe, które imitują kabanosy xD
łyżka twarogu bez niczego.
Myślę, że źle nie jest. Do tego zaczęłam od 11 maja treningi! Daaawno nie ćwiczyłam, opieprzałam się równo! Teraz na samą myśl buzia mi się śmieje. :) Nie jest to nic odkrywczego, sama dobieram sobie ćwiczenia/ aktywności, na które mam w danej chwili ochotę. :)
Właśnie lecę wykonać swój dzisiejszy plan. :)
Miłego weekendu!
Co do diety to ostatnimi czasy bywało różnie,ale nie tragicznie.
Dziś: kaszka owsiana + banan
trzy krótkie drobiowe kabanosy, a raczej kiełbaski drobiowe, które imitują kabanosy xD
łyżka twarogu bez niczego.
Myślę, że źle nie jest. Do tego zaczęłam od 11 maja treningi! Daaawno nie ćwiczyłam, opieprzałam się równo! Teraz na samą myśl buzia mi się śmieje. :) Nie jest to nic odkrywczego, sama dobieram sobie ćwiczenia/ aktywności, na które mam w danej chwili ochotę. :)
Właśnie lecę wykonać swój dzisiejszy plan. :)
Miłego weekendu!
piątek, 9 maja 2014
Chyba udało mi się pododawać Wasze blogi, mozolna praca... :o
Dziękuję za linki.
Jeśli chodzi o mnie to samopoczucie lepsze, choć jeszcze parę razy się pogorszy, bo od przyszłego tygodnia zaczynam egzaminy- przyspieszona sesja ("zerówki" które zamierzam zdać)...
Co do diety to jest ok, ale zawsze mogłoby być lepiej. Wkurzam się na siebie, jak zjem coś czego nie powinnam, potrafię mieć wyrzuty sumienia z powodu zjedzonej parówki na śniadanie... Męczy mnie to,ale z drugiej strony brnę w to dalej, chcę schudnąć jeszcze, szczególnie teraz gdy waga pokazuje 54 (jestem napompowana jak balon, powinnam dostać okres, ale z wiadomych względów jego nie ma...).
No nic, lecę się położyć, pogoda beznadziejna i jestem ciągle senna.
Miłego weekendu Wam życzę!!!
Dziękuję za linki.
Jeśli chodzi o mnie to samopoczucie lepsze, choć jeszcze parę razy się pogorszy, bo od przyszłego tygodnia zaczynam egzaminy- przyspieszona sesja ("zerówki" które zamierzam zdać)...
Co do diety to jest ok, ale zawsze mogłoby być lepiej. Wkurzam się na siebie, jak zjem coś czego nie powinnam, potrafię mieć wyrzuty sumienia z powodu zjedzonej parówki na śniadanie... Męczy mnie to,ale z drugiej strony brnę w to dalej, chcę schudnąć jeszcze, szczególnie teraz gdy waga pokazuje 54 (jestem napompowana jak balon, powinnam dostać okres, ale z wiadomych względów jego nie ma...).
No nic, lecę się położyć, pogoda beznadziejna i jestem ciągle senna.
Miłego weekendu Wam życzę!!!
poniedziałek, 5 maja 2014
Ile razy można upadać? Kiedy nastąpi ten dzień, że się podniesiemy? Mam kolejny beznadziejny dzień do mojej kolekcji... Już nawet nie liczę który.
Przed chwilą się ważyłam.. 53,7. Nie pamiętam kiedy tyle ważyłam.. I WCALE mi się to nie podoba. Boli... Mam nową wagę, taką precyzyjną- podobno... Teraz każde 100g będzie mi wypominać. Ale to dobrze- większa motywacja. Mimo, ze od tali do góry wyglądam jak wyglądam, to niestety brzuch i uda są moim przekleństwem. Kto wie, może kiedyś Wam pokażę.
niedziela, 4 maja 2014
Patrze... o mnie! Ile razy słyszałam, że mam szerokie uda, że nie jestem gruba, ale mam kobiece kształty... Ile razy mówiłam, że schudnę i spotykałam się z szyderstwem! Racja, nigdy nie potrafiłam się odchudzać, w "macu" potrafiłam jeść co drugi dzień duży zestaw... chipsy do wieczornego filmu były normą...
Dałam radę. Pokonałam samą siebie (aż chyba za bardzo...). Mam nadzieję, że każda dziewczyna, która ma NADWAGĘ przeczyta to i zawalczy. Bo chcieć to móc. Skoro JA dałam radę, to TY też dasz...
POWODZENIA!
P.S Moja walka oczywiście nadal trwa... Mimo, że wiem, że to nierozsądne chcę zobaczyć 4 z przodu. I zobaczę. Prędzej czy później zobaczę. Dobrze, że zaraz lato, więcej ruchu, zagospodarowany czas, czyli to co lubię! A teraz... lecę szukać sukienki na Komunię/Ślub. Trzymajcie kciuki!
sobota, 3 maja 2014
Nie jestem silna... Jestem tchórzem. Pokłociłam się z koleżanką... Ale tak porządnie, że nie chce mnie znać. Podobno to moja wina. Chce mi się płakać i nie mam już sił... Chce zasnąć i przespać cały dzień...
Dobrze, że nie mam w zwyczaju zajadać głodu... Dziś zjadłam... pół kubka płatków ryżowych na mleku i garść słonecznika. Na dziś zaplanowany jogurt naturalny.. Ale czy go zjem? Nie wiem.. Nie mam na nic ochoty. Może z wyjątkiem kawy.
Jestem słaba... kolejny raz upadam...
Dobrze, że nie mam w zwyczaju zajadać głodu... Dziś zjadłam... pół kubka płatków ryżowych na mleku i garść słonecznika. Na dziś zaplanowany jogurt naturalny.. Ale czy go zjem? Nie wiem.. Nie mam na nic ochoty. Może z wyjątkiem kawy.
Jestem słaba... kolejny raz upadam...
To
tak jest, przychodzą te lepsze dni, gdy wydaje się, że jest dobrze, ze
oddycha sie, jak dawniej, gdy cieszą drobne sprawy, jak dawniej… nawet
nie tylko wydaje sie, po prostu jest dobrze, juz sie nie płacze… wdziera
sie wtedy w serce malutka nadzieja, ze tak juz będzie zawsze… Ale ból
wraca, nawet może bardziej dotkliwy niż poprzednio.
czwartek, 1 maja 2014
Istniejemy. Bo żyjemy to za dużo powiedziane. Uśmiechamy się. Ale nie
jesteśmy tak naprawdę szczęśliwi. Tamujemy łzy. Bo płaczu nie dalibyśmy
rady powstrzymać. Istniejemy. Ale nie jesteśmy w stanie żyć...
Tak...
Majówka. Moja połączona jest ze świętami, przełożyliśmy zajęcia i miałam, a raczej mam dużo wolnego. Cieszę się. Choć z wypoczynkiem kiepsko, bo zdecyowaliśmy się na remont, który trwa już tydzień,a pewnie drugi tydzień przed nami... Mam dość tego syfu :o
Poza tym.. jakoś leci. :) Jem to co zawsze, głównie jakieś jogurty, owoce, warzywa, czasem jakiś twarożek. Wczoraj np. ciasteczka milki (te biszkoptowe) i czekoladę, a potem rzygałam chyba przez godzinę (z przerwami), bo wyrzuty sumienia były tak silne... Masakra, wiem.
Dziś boli mnie bardzo gardło, ciągle mi zimno, źle... Ale po burzy wychodzi słońce, prawda?
Trzymajcie się!
piątek, 25 kwietnia 2014
Rok.
Dziś mija rok od czasu mojego pierwszego wpisu...
Dużo przez ten rok z WAMI i dzięki WAM osiągnęłam. Wasze wsparcie, komentarze, wpisy są dla mnie niesamowitym wsparciem i motywacją. Bardzo Wam dziękuję, szczególnie tym, które są ze mną od początku i zawzięcie mnie dopingują. Dziękuję Wam!!!
Mam nadzieję, że za rok znów do Was napiszę. :)
Przez ten rok sporo się zmieniło, ja się zmieniłam... Nie wiem czy na lepsze, czy na gorsze... Przeżyłam obronę licencjatu, dostałam się na mgr... Zrzuciłam 17kg...
To był chyba w miare udany rok.
Dziękuję Wam, bo to dzięki Wam po wielu latach odważyłam się powalczyć o marzenia...:)
Dziś mija rok od czasu mojego pierwszego wpisu...
Dużo przez ten rok z WAMI i dzięki WAM osiągnęłam. Wasze wsparcie, komentarze, wpisy są dla mnie niesamowitym wsparciem i motywacją. Bardzo Wam dziękuję, szczególnie tym, które są ze mną od początku i zawzięcie mnie dopingują. Dziękuję Wam!!!
Mam nadzieję, że za rok znów do Was napiszę. :)
Przez ten rok sporo się zmieniło, ja się zmieniłam... Nie wiem czy na lepsze, czy na gorsze... Przeżyłam obronę licencjatu, dostałam się na mgr... Zrzuciłam 17kg...
To był chyba w miare udany rok.
Dziękuję Wam, bo to dzięki Wam po wielu latach odważyłam się powalczyć o marzenia...:)
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Święta, święta i.. po świętach.
Jestem wykończona. Przez ostatni tydzień sypiałam średnio 5h, a ja jak dziecko potrzebuję 10 by funkcjonować normalnie :D
Dziś znowu rano trzeba było wstać, na 8 poleciałam do Kościoła (dosłownie poleciałam, bo się bałam, że dzieciarnia mnie lać wodą będzie...), potem trzeba było ugotować żurek (wczoraj u rodziny na śniadaniu byliśmy, dlatego dopiero dziś)- podobno wyszedł przepyszny i najlepszy jaki jedli... :D Jestem dumna :D Nie obeszło się od głupich komentarzy rodziny "Ty to zawsze masz wytłumaczenie, żeby nie zjeść", "A czy Ty czasem 50g nie przytyłaś? W święta się nie odchudzamy..." "W telewizji tyle się teraz mówi o tych chorobach, musisz przytyć" ... -,-
Masakra...
Bardzo się ciesze, że jutro sobie odpocznę. Cały dzień przeleżę na kanapie, ewentualnie pójdę na jakiś spacer, poczytam książkę...
A jak tam u Was? Nie uległyście za bardzo świątecznemu jedzeniu? Ja mogę powiedzieć, że nie, choć ciasta troszkę zjadłam.. Ale dziś rano waga 52 kg więc jest ok. Mam nadzieję, że jutro rano też tyle pokaże...
Ściskam Was mocno i do napisania.:*
P.S Właśnie przeczytałam swojego bloga od początku.. Aż mi się płakać chce jak sobie przypomnę te wszystkie chwile... Masakryczne chwile!
Niebawem minie rok od kąd jestem tu z wami... 25 kwietnia dokładniej... to już za 4 dni. :)
Jestem wykończona. Przez ostatni tydzień sypiałam średnio 5h, a ja jak dziecko potrzebuję 10 by funkcjonować normalnie :D
Dziś znowu rano trzeba było wstać, na 8 poleciałam do Kościoła (dosłownie poleciałam, bo się bałam, że dzieciarnia mnie lać wodą będzie...), potem trzeba było ugotować żurek (wczoraj u rodziny na śniadaniu byliśmy, dlatego dopiero dziś)- podobno wyszedł przepyszny i najlepszy jaki jedli... :D Jestem dumna :D Nie obeszło się od głupich komentarzy rodziny "Ty to zawsze masz wytłumaczenie, żeby nie zjeść", "A czy Ty czasem 50g nie przytyłaś? W święta się nie odchudzamy..." "W telewizji tyle się teraz mówi o tych chorobach, musisz przytyć" ... -,-
Masakra...
Bardzo się ciesze, że jutro sobie odpocznę. Cały dzień przeleżę na kanapie, ewentualnie pójdę na jakiś spacer, poczytam książkę...
A jak tam u Was? Nie uległyście za bardzo świątecznemu jedzeniu? Ja mogę powiedzieć, że nie, choć ciasta troszkę zjadłam.. Ale dziś rano waga 52 kg więc jest ok. Mam nadzieję, że jutro rano też tyle pokaże...
Ściskam Was mocno i do napisania.:*
P.S Właśnie przeczytałam swojego bloga od początku.. Aż mi się płakać chce jak sobie przypomnę te wszystkie chwile... Masakryczne chwile!
Niebawem minie rok od kąd jestem tu z wami... 25 kwietnia dokładniej... to już za 4 dni. :)
sobota, 19 kwietnia 2014
Kochane..
Z okazji zbliżających się Świąt, chciałabym Wam życzyć, by były one pogodne, spędzone w gronie rodzinnym ,bez awantur, płaczu, przykrości. Spedźcie je z uśmiechem na ustach, nie objadajcie się , ale nie żałujcie sobie też... Świeta są dwa razy w roku, więc na te dwa dni zapomnijcie co to dieta... :)
Ściskam Was najmocniej jak potrafię, a z głębi serca życzę wszystkim Wesołego Alleluja!
Z okazji zbliżających się Świąt, chciałabym Wam życzyć, by były one pogodne, spędzone w gronie rodzinnym ,bez awantur, płaczu, przykrości. Spedźcie je z uśmiechem na ustach, nie objadajcie się , ale nie żałujcie sobie też... Świeta są dwa razy w roku, więc na te dwa dni zapomnijcie co to dieta... :)
Ściskam Was najmocniej jak potrafię, a z głębi serca życzę wszystkim Wesołego Alleluja!
piątek, 18 kwietnia 2014
Dziś Wielki Piątek. Święta idą... Ja jakoś nie bardzo je lubię. Łapie mnie dół, z którym ciężko mi sobie poradzić. Jak wiecie moja Mama nie żyje. Możecie mi wierzyć, że była najcudowniejszą osobą na świecie. Najprawdziwszą przyjaciółką, kompanem, powiernikiem! Wiem, że mam wspomnienia, których mi nikt nie odbierze, ale co mi po nich? Tak bardzo chciałabym się cofnąć do czasów jak wracałam ze szkoły i na dzień dobry dostawałam ogryzkiem prosto w twarz, co wywoływało takie napady śmiechu, że chyba całe miasto nas słyszało (oczywiście z tym ogryzkiem to był przypadek, miał polecieć przez galerie, prosto do kubłów, ale stanęłam mu na drodze...), do czasów kiedy grałyśmy na galerii w badmintona i jak tylko ktoś schodził z wyższych pięter z piskiem uciekałyśmy do domu... Do czasów kiedy poszliśmy wszyscy razem na łyżwy, Mama miała je pierwszy raz na sobie i... no było dużo śmiechu... :)
Była cudowna. Zmarła w Wielki Piątek. Od tej pory te święta to... dobra mina do złej gry. Bo to w Wielki Piątek nie mogłam jej obudzić, liczyłam jej oddechy, błagałam by doszła do siebie..
Jak się obudziła powiedziała tylko:
-Chcieli mnie zabrać...
-Kto? (Tata)
-Ci z góry...
Proszę.. Idź i uściskaj swoją Mamę. Ja bym teraz to zrobiła... gdybym tylko mogła. A mogę tak wiele... postawić znicz na jej grobie ;(
Kocham Cię Mamuś!
czwartek, 17 kwietnia 2014
Jak się macie?
Ja w porządku, waga od tygodnia 52 i ani drgnie.
Jem mało w zasadzie coraz mniej, ale to dobrze, bo boję się, że moje ukochane muffinki które jutro będę piekła mogłyby spowodować wzrost wagi. Święta w końcu nie są codziennie, a jak leży to nie zawsze potrafię się opanować. :P
Dziś lepiłam cały dzień pierogi i powiem Wam, że jestem wykończona.. A jak Wam idą przygotowania świąteczne? Działacie w kuchni, czy raczej się "obijcie"? :D Ja osobiście uwielbiam działać... kto to potem wszystko zje to nie mam pojęcia, ale takie wymyślanie, dekorowanie czy doprawianie bardzo mnie cieszy... :)
Ściskam Was!
Ja w porządku, waga od tygodnia 52 i ani drgnie.
Jem mało w zasadzie coraz mniej, ale to dobrze, bo boję się, że moje ukochane muffinki które jutro będę piekła mogłyby spowodować wzrost wagi. Święta w końcu nie są codziennie, a jak leży to nie zawsze potrafię się opanować. :P
Dziś lepiłam cały dzień pierogi i powiem Wam, że jestem wykończona.. A jak Wam idą przygotowania świąteczne? Działacie w kuchni, czy raczej się "obijcie"? :D Ja osobiście uwielbiam działać... kto to potem wszystko zje to nie mam pojęcia, ale takie wymyślanie, dekorowanie czy doprawianie bardzo mnie cieszy... :)
Ściskam Was!
środa, 9 kwietnia 2014
Hej.
Dziękuję za komentarze i wsparcie. U mnie jest taka sytuacja, że zdałam sobie sprawę, że mam problem. Ale szczerze? Z jednej strony bardzo mnie to przeraża, a z drugiej mam to w d... Chcę dalej chudnąć, bo widzę swoje uda i brzuch zaraz po zjedzeniu/ wypiciu czegokolwiek. Jedynie rano po wstaniu CZASAMI wygląda względnie dobrze, ale nigdy idealnie. Wiem, że moje ręce wyglądają jak patyki, że wagę w stosunku do wzrostu mam za niską... Ale wciąż nie jestem zadowolona. Jak szukać terapii? To wszystko dużo kosztuje, a ja zawsze mam miliony ważniejszych wydatków. Zresztą uważam, że wyglądałabym naprawdę głupio idąc na taką terapię wyglądając TAK jak teraz wyglądam. Jestem w moim mniemaniu za gruba na terapię....
Z drugiej strony czasem się boję tego co się w koło mnie dzieje. Mogłabym nie jeść nic cały dzień. Dopiero wieczorem odczuwam głód. Dziś mając na uczelni okienko wróciłam do domu. Była godzina 13, zaraz miałam wracać na zajęcia, które trwały prawie do 19... Od rana nic nie jadłam. I co? Wróciłam i nie chciało mi się nadal jeść... Ale nie, że się zmuszałam by nie jeść. Wręcz przeciwnie. Dałam sobie sama wielkiego kopa w dupę żeby cokolwiek zjeść (miałam kilka razy epizody zasłabnięć, omdlenia, akcji ze szpitalem, wiec tego się po prostu bałam), ale głodu nie czułam wcale. Dziwne? Od kilku dni tak mam.
Tak więc mój dzisiejszy bilans to:
pół szklanki płatków owsianych z połową jogurtu do picia, czyli nie wiem ze 100-125 ml.
serek homogenizowany na kolację.
To wszystko...
Myślicie, że sama dam radę? Jeeejku jak mi ciężko z tym wszystkim. Czasem mam wrażenie, że świat wali mi się na głowę... Taka sprzeczność z drugiej strony... bo nie chce dawać rady, chcę schudnąć żeby te uda zeszły, żeby 4 była z przodu... Zresztą kto jak kto.. Ale Wy rozumiecie mnie chyba najlepiej. Dlatego cieszę się, że jesteście, że jest ktoś z kim mogę o tym popisać. Dziękuję.
Dziękuję za komentarze i wsparcie. U mnie jest taka sytuacja, że zdałam sobie sprawę, że mam problem. Ale szczerze? Z jednej strony bardzo mnie to przeraża, a z drugiej mam to w d... Chcę dalej chudnąć, bo widzę swoje uda i brzuch zaraz po zjedzeniu/ wypiciu czegokolwiek. Jedynie rano po wstaniu CZASAMI wygląda względnie dobrze, ale nigdy idealnie. Wiem, że moje ręce wyglądają jak patyki, że wagę w stosunku do wzrostu mam za niską... Ale wciąż nie jestem zadowolona. Jak szukać terapii? To wszystko dużo kosztuje, a ja zawsze mam miliony ważniejszych wydatków. Zresztą uważam, że wyglądałabym naprawdę głupio idąc na taką terapię wyglądając TAK jak teraz wyglądam. Jestem w moim mniemaniu za gruba na terapię....
Z drugiej strony czasem się boję tego co się w koło mnie dzieje. Mogłabym nie jeść nic cały dzień. Dopiero wieczorem odczuwam głód. Dziś mając na uczelni okienko wróciłam do domu. Była godzina 13, zaraz miałam wracać na zajęcia, które trwały prawie do 19... Od rana nic nie jadłam. I co? Wróciłam i nie chciało mi się nadal jeść... Ale nie, że się zmuszałam by nie jeść. Wręcz przeciwnie. Dałam sobie sama wielkiego kopa w dupę żeby cokolwiek zjeść (miałam kilka razy epizody zasłabnięć, omdlenia, akcji ze szpitalem, wiec tego się po prostu bałam), ale głodu nie czułam wcale. Dziwne? Od kilku dni tak mam.
Tak więc mój dzisiejszy bilans to:
pół szklanki płatków owsianych z połową jogurtu do picia, czyli nie wiem ze 100-125 ml.
serek homogenizowany na kolację.
To wszystko...
Myślicie, że sama dam radę? Jeeejku jak mi ciężko z tym wszystkim. Czasem mam wrażenie, że świat wali mi się na głowę... Taka sprzeczność z drugiej strony... bo nie chce dawać rady, chcę schudnąć żeby te uda zeszły, żeby 4 była z przodu... Zresztą kto jak kto.. Ale Wy rozumiecie mnie chyba najlepiej. Dlatego cieszę się, że jesteście, że jest ktoś z kim mogę o tym popisać. Dziękuję.
sobota, 5 kwietnia 2014
http://salata-slowna.blogspot.com/2013/10/22-wiec-chcesz-miec-zaburzenia.html
Przeczytajcie, proszę... Zanim będzie za późno.
Zdjęcie pochodzi z w/w bloga.
Jeśli chodzi o mnie, to dalej wielki dół, leżę i płaczę. Dziś od kąd tylko wstałam dzień rozpoczął się na tyle beznadziejnie, że płakałam i... błagałam mamę by była ze mną, by zabrała mnie do siebie... Czasem po prostu nie mam już sił. :(
Nie chudnę. Nie tyję. Waga cały czas 52/53 kg. Chciałabym mniej... jaka głupota- wiem. ;(
środa, 2 kwietnia 2014
To jeden z tych dni, kiedy łzy nie przestają lecieć... Kiedy wszystkie myśli krążą wkoło jednego wydarzenia... To właśnie 4 lata temu odeszłaś od nas, zostawiając pustkę w sercu i okropny ból...
To właśnie 4 lata temu krzyczałam na Ciebie, że nie chcesz się obudzić, a Ty... umierałaś...
Mamuś, tak bardzo za Tobą tęsknię, tak bardzo jest mi Ciebie brak :( Już nigdy, żaden dzień nie będzie taki sam... Czy kiedyś będę szczęśliwa? Brakuje mi Ciebie, naszych rozmów, wygłupów, czy wspólnego leżenia na podłodze przed tv... Brakuje mi nawet naszych kłótni... Twojej zupy pomidorowej, Twojego dokuczania mi, czy wspólnego "wycia"... Brakuje mi Ciebie!
4 lata...
Tyle minęło.. A jakby było to wczoraj. :(
Boli........
To właśnie 4 lata temu krzyczałam na Ciebie, że nie chcesz się obudzić, a Ty... umierałaś...
Mamuś, tak bardzo za Tobą tęsknię, tak bardzo jest mi Ciebie brak :( Już nigdy, żaden dzień nie będzie taki sam... Czy kiedyś będę szczęśliwa? Brakuje mi Ciebie, naszych rozmów, wygłupów, czy wspólnego leżenia na podłodze przed tv... Brakuje mi nawet naszych kłótni... Twojej zupy pomidorowej, Twojego dokuczania mi, czy wspólnego "wycia"... Brakuje mi Ciebie!
4 lata...
Tyle minęło.. A jakby było to wczoraj. :(
Boli........
sobota, 22 marca 2014
Zawsze wiedziałam, że mam pecha... Oczywiście tak jak myślałam byłam jedną z 7 osób, która została zapytana na ostatnich seminariach. ;/ No nic, jakoś poszło, byle do przodu.
Co do "diety" to nie wiem czy powinnam nadal o tym pisać, bo w moim przypadku to juz nie powinna być dieta, ale po prostu nie mam kiedy jeść, albo nie mam na tyle sił by się przemóc. Zazwyczaj są to dwa posiłki, które składają się z jogurtu naturalnego, troszkę płatków owsianych i np. pół jabłka, wszystko zmieszane w miseczce. Obiadów nie jem, choć dziś postawiłam sobie wysoko poprzeczkę i zamierzam zrobić i zjeść. Ciekawe czy się uda... Sama będę robiła, więc nie problem, wrzucić na parę np... Tylko czy psychika mi pozwoli na odejście od rutyny...?
Poza tym to wiosna wraca! Nawet nie wiecie jak się cieszę! Mój rower już "odkurzony" czeka na pierwszą wycieczkę! :)))) Uwielbiam te samotne wyprawy deptakiem, wzdłuż morza. <3
A jak Wy się trzymacie? :)
Co do "diety" to nie wiem czy powinnam nadal o tym pisać, bo w moim przypadku to juz nie powinna być dieta, ale po prostu nie mam kiedy jeść, albo nie mam na tyle sił by się przemóc. Zazwyczaj są to dwa posiłki, które składają się z jogurtu naturalnego, troszkę płatków owsianych i np. pół jabłka, wszystko zmieszane w miseczce. Obiadów nie jem, choć dziś postawiłam sobie wysoko poprzeczkę i zamierzam zrobić i zjeść. Ciekawe czy się uda... Sama będę robiła, więc nie problem, wrzucić na parę np... Tylko czy psychika mi pozwoli na odejście od rutyny...?
Poza tym to wiosna wraca! Nawet nie wiecie jak się cieszę! Mój rower już "odkurzony" czeka na pierwszą wycieczkę! :)))) Uwielbiam te samotne wyprawy deptakiem, wzdłuż morza. <3
A jak Wy się trzymacie? :)
czwartek, 13 marca 2014
Tak cholernie mi ciężko... Nie potrafię sobie poradzić z najprostszymi rzeczami... Jestem nieszczęśliwym człowiekiem... Znowu upadłam i nie wiem jak się podnieść... ciągle siedzę po ciemku w domu, zamknięta w 4 ścianach, krzątająca się między uczelnią, a domem... :(
Jest mi potwornie źle, a wiem, że nikt nie jest w stanie mi pomóc. Nikt. Nikomu nie mogę zaufać.
Ludzie raz są, a potem ich nie ma.. odchodzą, razem z cząstką Ciebie, którą im przekazałeś... Z Twoimi tajmnicami, problemami i troskami, o których nikt nie powinien wiedzieć.
Jestem sama zamknięta w swojej własnej bardzo grubej skorupie. Leżę w dole... Kiedy dam radę z niego wyjść? :(
Jest mi potwornie źle, a wiem, że nikt nie jest w stanie mi pomóc. Nikt. Nikomu nie mogę zaufać.
Ludzie raz są, a potem ich nie ma.. odchodzą, razem z cząstką Ciebie, którą im przekazałeś... Z Twoimi tajmnicami, problemami i troskami, o których nikt nie powinien wiedzieć.
Jestem sama zamknięta w swojej własnej bardzo grubej skorupie. Leżę w dole... Kiedy dam radę z niego wyjść? :(
wtorek, 11 marca 2014
Jestem załamana..
Nie wiem jak się podnieść i iśc do przodu, wiem, że tylko Wy mnie zrozumiecie...
Wczoraj wylądowałam w szpitalu z ogromnymi bólami głowy, nudnościami i zawrotami głowy. Od razu mówię, że byłam po śniadaniu...
Moje wspaniałe rodzeństwo nagadało lekarce, że nie jem, koleżanki, które mnie tam zawiozły też... Wszyscy wiedzą, wszyscy straszą, wszyscy faszerują żarciem. Mam dość... Jest mi jednocześnie wstyd i mam dość tłumaczenia się... Ile można?
Chcę zostać sama. Chcę spokoju. :(
Czemu życie jest takie skomplikowane?
Nie wiem jak się podnieść i iśc do przodu, wiem, że tylko Wy mnie zrozumiecie...
Wczoraj wylądowałam w szpitalu z ogromnymi bólami głowy, nudnościami i zawrotami głowy. Od razu mówię, że byłam po śniadaniu...
Moje wspaniałe rodzeństwo nagadało lekarce, że nie jem, koleżanki, które mnie tam zawiozły też... Wszyscy wiedzą, wszyscy straszą, wszyscy faszerują żarciem. Mam dość... Jest mi jednocześnie wstyd i mam dość tłumaczenia się... Ile można?
Chcę zostać sama. Chcę spokoju. :(
Czemu życie jest takie skomplikowane?
piątek, 7 marca 2014
Potraficie zrobić sobie wieczór relaxu bez wyrzeczeń, wyrzutów... Taki totalny luz... ?
Ja myślałam, że potrafię... Przepyszna milka, muzyka, cisza i spokój... Wreszcie o 18.30 totalny luz po całym weekendzie... Jedna kostka, druga... Płacz... Łazienka... Wszystko wylatuje.. Jeszcze większy płacz...
Tak teraz wygląda moje życie. Zjadam dwie miski jogurtu z owocami wkrojonymi/ płatkami w ciągu całego dnia... Miski oczywiście takie dziecięce, plastikowe.. Ważę już normalnie, spodnie spadają.. A ja wciąż czuję się gruba.. Wciąż wyrzuty sumienia.. Wciąż chęć zrzucenia paru kg... I kto by pomyślał, że ja dojdę do takiego stanu?
Jeszcze z jednej strony każą mi jeść.. a zaraz potem pytają jak schudnąć... Cóż za hipokryzja :(
Ja myślałam, że potrafię... Przepyszna milka, muzyka, cisza i spokój... Wreszcie o 18.30 totalny luz po całym weekendzie... Jedna kostka, druga... Płacz... Łazienka... Wszystko wylatuje.. Jeszcze większy płacz...
Tak teraz wygląda moje życie. Zjadam dwie miski jogurtu z owocami wkrojonymi/ płatkami w ciągu całego dnia... Miski oczywiście takie dziecięce, plastikowe.. Ważę już normalnie, spodnie spadają.. A ja wciąż czuję się gruba.. Wciąż wyrzuty sumienia.. Wciąż chęć zrzucenia paru kg... I kto by pomyślał, że ja dojdę do takiego stanu?
Jeszcze z jednej strony każą mi jeść.. a zaraz potem pytają jak schudnąć... Cóż za hipokryzja :(
sobota, 1 marca 2014
Dawno nie pisałam, ale nie ma się co dziwić , bo wracam z uczelni koło 20 totalnie wykończona i na nic nie mam ochoty... no może tylko na spanie.
Ten weekend jest dla mnie jak zbawienie, wreszcie mogę odpocząć. <3
Jak się trzymacie?
Ostatnio mało u Was pisałam, ale obiecuję nadrobić, zresztą czytam na bieżąco, więc mniej więcej wiem co się u Was dzieje. :)
Jeśli chodzi o mnie, to... dużo się zmieniło. Już nie ważę 69kg, nie mam napadów "słodyczowych"... W zasadzie to mój dzień wygląda zawsze tak samo, zazwyczaj jem dwa posiłki i zazwyczaj jest to granola domowa z jogurtem (połową, no bo bez przesady ;/.... ) albo owsianka... Czasem zjem jakiś obiad, ale wtedy do końca dnia nic, ale nie zdarza się to często.
Coraz częściej słyszę "jesteś coraz chudsza", albo "co dziś jadłaś", "robiłaś badania"... Niby się martwią, niby zazdroszczą.. Sama nie wiem. Wiele osób mi mówi, że wyglądam niezdrowo, a zaraz potem pyta jak mają schudnąć... Taka sytuacja. Hipokryzja trochę, prawda?
Zawsze chciałam osiągnąć 55kg. Gdyby nie Wy, nie udałoby mi się... Teraz to osiągnęłam i chcę mniej i mniej... Obecnie moja waga wynosi 52,5 kg. Ogólnie to jest chwiejna, między 52-54 (jak jest przy 54 to jest baaaaardzo źle).
Nigdy nie sądziłam, że uda mi sie to osiągnąć.. Ale szczerze? Nie wiem czy było warto takim kosztem...
Uważajcie na siebie.
Ten weekend jest dla mnie jak zbawienie, wreszcie mogę odpocząć. <3
Jak się trzymacie?
Ostatnio mało u Was pisałam, ale obiecuję nadrobić, zresztą czytam na bieżąco, więc mniej więcej wiem co się u Was dzieje. :)
Jeśli chodzi o mnie, to... dużo się zmieniło. Już nie ważę 69kg, nie mam napadów "słodyczowych"... W zasadzie to mój dzień wygląda zawsze tak samo, zazwyczaj jem dwa posiłki i zazwyczaj jest to granola domowa z jogurtem (połową, no bo bez przesady ;/.... ) albo owsianka... Czasem zjem jakiś obiad, ale wtedy do końca dnia nic, ale nie zdarza się to często.
Coraz częściej słyszę "jesteś coraz chudsza", albo "co dziś jadłaś", "robiłaś badania"... Niby się martwią, niby zazdroszczą.. Sama nie wiem. Wiele osób mi mówi, że wyglądam niezdrowo, a zaraz potem pyta jak mają schudnąć... Taka sytuacja. Hipokryzja trochę, prawda?
Zawsze chciałam osiągnąć 55kg. Gdyby nie Wy, nie udałoby mi się... Teraz to osiągnęłam i chcę mniej i mniej... Obecnie moja waga wynosi 52,5 kg. Ogólnie to jest chwiejna, między 52-54 (jak jest przy 54 to jest baaaaardzo źle).
Nigdy nie sądziłam, że uda mi sie to osiągnąć.. Ale szczerze? Nie wiem czy było warto takim kosztem...
Uważajcie na siebie.
środa, 19 lutego 2014
Czas leci stanowczo za szybko.. Minęły ferie i wróciłam na studia. Nie jest lekko, ale to dopiero początek, więc postaram się nie narzekać.
Jak Wasze wagi? Moja obecnie waha się między 52-53 kg.
Coraz częściej wszyscy pilnują mnie z jedzeniem, wypytują co dziś zjadłam, każą jeść. Najśmieszniejsze jest to, że ja jem... A inni chyba myślą, że na wodzie żyję. Masakra.
Dziś byłam również u ginekologa i mam jakieś takie.. mieszane uczucia. Wiem, że to na NFZ to nie to samo, bo miała dla mnie jakieś 5 minut xD No, ale jednak liczyłam, że zbada mnie dokładnie, a ona zadowoliła się tym, że okres miałam w lutym, szczegół, że poprzedni był w listopadzie, a jeszcze wcześniejszy w sierpniu, to nie było ważne xD Tak samo z piersiami, wystarczyło pytanie "Czy dokonuje Pani samobadania"... Jennyyyy wieki nie byłam u ginekologa, liczyłam, że dostane jakieś skierowania na USG piersi, że mnie porządnie zbada, a tu "Wszystko jest ok, niech Pani jest spokojna, do widzenia, następny". Porażka. :D
No, ale ok. Jest dobrze. Tego się trzymajmy :D
A jak u Was? Jak się trzymacie?
Jak Wasze wagi? Moja obecnie waha się między 52-53 kg.
Coraz częściej wszyscy pilnują mnie z jedzeniem, wypytują co dziś zjadłam, każą jeść. Najśmieszniejsze jest to, że ja jem... A inni chyba myślą, że na wodzie żyję. Masakra.
Dziś byłam również u ginekologa i mam jakieś takie.. mieszane uczucia. Wiem, że to na NFZ to nie to samo, bo miała dla mnie jakieś 5 minut xD No, ale jednak liczyłam, że zbada mnie dokładnie, a ona zadowoliła się tym, że okres miałam w lutym, szczegół, że poprzedni był w listopadzie, a jeszcze wcześniejszy w sierpniu, to nie było ważne xD Tak samo z piersiami, wystarczyło pytanie "Czy dokonuje Pani samobadania"... Jennyyyy wieki nie byłam u ginekologa, liczyłam, że dostane jakieś skierowania na USG piersi, że mnie porządnie zbada, a tu "Wszystko jest ok, niech Pani jest spokojna, do widzenia, następny". Porażka. :D
No, ale ok. Jest dobrze. Tego się trzymajmy :D
A jak u Was? Jak się trzymacie?
czwartek, 6 lutego 2014
Jestem bezsilna... Wznoszę się i upadam.. i tak w kółko.
Od kilku dni płacze w poduszkę, pocieszam koleżanki, przyjaciółki, a sama nie potrafie nic powiedzieć, co tak bardzo mnie boli...
Wczoraj zjadłam tylko jogurt naturalny z jabłkiem, na kolację owsiankę z jabłkiem. Dziś nic... Przepraszam, dwa plasterki wędliny.
Nie mam sił, ale na myśl o jedzeniu mnie trzęsie. Źle mi... :(
Dziś specjalnie wyszłam z domu, pojechałam do koleżanki, ale zaraz wróciłam, bo czułam, że się popłaczę... Idę spać. Prześpię ten nieszczęsny czas...
Od kilku dni płacze w poduszkę, pocieszam koleżanki, przyjaciółki, a sama nie potrafie nic powiedzieć, co tak bardzo mnie boli...
Wczoraj zjadłam tylko jogurt naturalny z jabłkiem, na kolację owsiankę z jabłkiem. Dziś nic... Przepraszam, dwa plasterki wędliny.
Nie mam sił, ale na myśl o jedzeniu mnie trzęsie. Źle mi... :(
Dziś specjalnie wyszłam z domu, pojechałam do koleżanki, ale zaraz wróciłam, bo czułam, że się popłaczę... Idę spać. Prześpię ten nieszczęsny czas...
sobota, 1 lutego 2014
Stuknęło mi 23... Dużo? Mało? :D Ja i tak zatrzymałam się na 18... :P
Wczoraj miałam wspaniały dzień... Przyjechali goście, był tort, slodycze i owocki <3 Jutro przyjeżdża rodzinka, w poniedziałek jeszcze dwie koleżanki... :) Lubię ten czas...
W ogóle to mam ferie, DWA TYGODNIE!!!!!!! Sesja zakończona! :D
Tak.. Pisze do Was szczęśliwy człowiek.
Waga 53-54kg, więc jest w miarę ok. :)
Wczoraj miałam wspaniały dzień... Przyjechali goście, był tort, slodycze i owocki <3 Jutro przyjeżdża rodzinka, w poniedziałek jeszcze dwie koleżanki... :) Lubię ten czas...
W ogóle to mam ferie, DWA TYGODNIE!!!!!!! Sesja zakończona! :D
Tak.. Pisze do Was szczęśliwy człowiek.
Waga 53-54kg, więc jest w miarę ok. :)
czwartek, 23 stycznia 2014
Dziękuję Wam za wsparcie. Egzamin mimo ogromnego stresu (biegunka, wymioty, brak apetytu) poszedł świetnie ,dostałam 4,5 :) Był ustny wiec stres podwójny :(
W przyszłym tygodniu dwa następne :(
Co do jedzenia to jest ok... :)
Zazwyczaj jem dwa posiłki, jak jestem bardzo głodna podjadam mandarynkę. :)
Dziś dzień się dopiero zaczął, ale zaraz wychodzę na zajęcia i wrócę po 19 więc zjem już tylko jogurt. Przed chwilą zjadłam potrawkę chińską- warzywa na parze, przyprawy i trochę ryżu. :)
A jak Wy się trzymacie?
Ja uciekam na zajęcia!
W przyszłym tygodniu dwa następne :(
Co do jedzenia to jest ok... :)
Zazwyczaj jem dwa posiłki, jak jestem bardzo głodna podjadam mandarynkę. :)
Dziś dzień się dopiero zaczął, ale zaraz wychodzę na zajęcia i wrócę po 19 więc zjem już tylko jogurt. Przed chwilą zjadłam potrawkę chińską- warzywa na parze, przyprawy i trochę ryżu. :)
A jak Wy się trzymacie?
Ja uciekam na zajęcia!
czwartek, 16 stycznia 2014
http://www.youtube.com/watch?v=dCeEK_tD0J0
Do kogo się zwrócić? Kto zrozumie?
Chyba nikt, kto nie przeżył tego samego... Jest mi ciężko.. Szczególnie ostatnio. Zaczęłam już sesję. Pierwszy egzamin miałam wczoraj. Ustny z takiej ilości materiału, że się załamać szło... Długo się uczyłam, mało jadłam, biegunka, wymioty... A w środę rano płaski brzuch! Tak, nie mogłam go już nawet wciągnąć... Ale co z tego? Czułam się potwornie, wykończona, zmęczona tym wszystkim.. I nawet nie miałam z kim pogadać, bo rówieśnik nie zrozumie... Nie przeżył to nie zrozumie...
Jestem sama. Zupełnie sama. Ja i moje niszczące się zdrowie... Nie potrafię normalnie jeść. Przez ostatnie dni jadłam dwa posiłki... Zazwyczaj jogurt z owocem i owsiankę z owocem... I duuuużooo kawy. Dziś będą trzy zapewne, ale co to posiłki dla dorosłej 22 letniej kobiety? Rano płatki w miseczce dla dzieci, potem zupa pomidorowa, którą zjadłam tylko dlatego, bo cała się trzęsłam z głodu (ręce, nogi...). Teraz już też wiem, że do rana nie wytrzymam, bo boli mnie coś głowa, muszę coś zjeść. I zrobię to.. Tylko nie wiem czy potem nie zjedzą mnie wyrzuty sumienia... Ahhh nie idźcie tą drogą, wcale nie jest tak kolorowo.. Ja wylewam tony łez, bo wciąż chcę być chudsza, bo nie mogę patrzeć na swoje uda i brzuch (gdyby był taki jak przed egzaminem zawsze... !).
Trzymajcie się!
Do kogo się zwrócić? Kto zrozumie?
Chyba nikt, kto nie przeżył tego samego... Jest mi ciężko.. Szczególnie ostatnio. Zaczęłam już sesję. Pierwszy egzamin miałam wczoraj. Ustny z takiej ilości materiału, że się załamać szło... Długo się uczyłam, mało jadłam, biegunka, wymioty... A w środę rano płaski brzuch! Tak, nie mogłam go już nawet wciągnąć... Ale co z tego? Czułam się potwornie, wykończona, zmęczona tym wszystkim.. I nawet nie miałam z kim pogadać, bo rówieśnik nie zrozumie... Nie przeżył to nie zrozumie...
Jestem sama. Zupełnie sama. Ja i moje niszczące się zdrowie... Nie potrafię normalnie jeść. Przez ostatnie dni jadłam dwa posiłki... Zazwyczaj jogurt z owocem i owsiankę z owocem... I duuuużooo kawy. Dziś będą trzy zapewne, ale co to posiłki dla dorosłej 22 letniej kobiety? Rano płatki w miseczce dla dzieci, potem zupa pomidorowa, którą zjadłam tylko dlatego, bo cała się trzęsłam z głodu (ręce, nogi...). Teraz już też wiem, że do rana nie wytrzymam, bo boli mnie coś głowa, muszę coś zjeść. I zrobię to.. Tylko nie wiem czy potem nie zjedzą mnie wyrzuty sumienia... Ahhh nie idźcie tą drogą, wcale nie jest tak kolorowo.. Ja wylewam tony łez, bo wciąż chcę być chudsza, bo nie mogę patrzeć na swoje uda i brzuch (gdyby był taki jak przed egzaminem zawsze... !).
Trzymajcie się!
środa, 8 stycznia 2014
Jestem wykończona, a dopiero dzień się zaczął.. Od jutra znowu praktyki, a potem sesja.. Na samą myśl o niej cała drżę. Brrr...
Jeśli chodzi o wagę to jest w porządku dziś 53,5 kg.
Bilanse też są w porządku.. Tzn przed wczoraj nawaliłam bo zjadłam kilka cukierków bounty (<3), ale "za karę" nic więcej do końca dnia nie zjadłam.
Wczoraj na śniadanie zjadłam, a raczej wypiłam jogurt pitny, na obiad owsiankę z jabłkiem i cynamonem, a na kolację płatki z jogurtem. ;)
Dziś dzień się dopiero zaczął, ale zjadłam na śniadanie kaszkę z małym jabłkiem.
I jeszcze moje tradycyjne pytanie! Czytacie teraz coś ciekawego? Ostatnio pochłaniam książki, niedługo moje urodziny i mam szansę "zamówić" sobie coś na prezent... :) Jeśli macie coś godnego polecenia- piszcie w komentarzu :)
Dzięki wielkie! :)
Jeśli chodzi o wagę to jest w porządku dziś 53,5 kg.
Bilanse też są w porządku.. Tzn przed wczoraj nawaliłam bo zjadłam kilka cukierków bounty (<3), ale "za karę" nic więcej do końca dnia nie zjadłam.
Wczoraj na śniadanie zjadłam, a raczej wypiłam jogurt pitny, na obiad owsiankę z jabłkiem i cynamonem, a na kolację płatki z jogurtem. ;)
Dziś dzień się dopiero zaczął, ale zjadłam na śniadanie kaszkę z małym jabłkiem.
I jeszcze moje tradycyjne pytanie! Czytacie teraz coś ciekawego? Ostatnio pochłaniam książki, niedługo moje urodziny i mam szansę "zamówić" sobie coś na prezent... :) Jeśli macie coś godnego polecenia- piszcie w komentarzu :)
Dzięki wielkie! :)
piątek, 3 stycznia 2014
Powrót do rzeczywistości.
Hej. :)
Mam nadzieję, że wróciłyście już do siebie po świąteczno-noworocznym obżarstwie :) Moja waga nie przekroczyła 55kg, więc nie jest źle... :)
Dziś znów byłam na zakupach, wiecie jakie to uczucie, jak bluzka w rozmiarze M (!!!!) wisi na mnie? Przewspaniałe!!! :) Długo na to czekałam i cieszę się, że udało mi się osiągnąć cel.
Dzisiejszy bilans:
Koło 11.00 (bo zaspałam) owsianka z połową pomarańczy.
Koło 17.00 kabanos drobiowy
Koło 19.00 (jak wrócę z psem) owsianka z jabłkiem i cynamonem, albo jogurt naturalny z tym połączeniem. :)
Do łask wróciły również ćwiczenia... :)
Jestem z siebie dumna, a Wy? Dajecie radę?
Mam nadzieję, że wróciłyście już do siebie po świąteczno-noworocznym obżarstwie :) Moja waga nie przekroczyła 55kg, więc nie jest źle... :)
Dziś znów byłam na zakupach, wiecie jakie to uczucie, jak bluzka w rozmiarze M (!!!!) wisi na mnie? Przewspaniałe!!! :) Długo na to czekałam i cieszę się, że udało mi się osiągnąć cel.
Dzisiejszy bilans:
Koło 11.00 (bo zaspałam) owsianka z połową pomarańczy.
Koło 17.00 kabanos drobiowy
Koło 19.00 (jak wrócę z psem) owsianka z jabłkiem i cynamonem, albo jogurt naturalny z tym połączeniem. :)
Do łask wróciły również ćwiczenia... :)
Jestem z siebie dumna, a Wy? Dajecie radę?
Subskrybuj:
Posty (Atom)






