piątek, 22 sierpnia 2014

Upadłam i nie mam siły się podnieść.


Jestem załamana...
Nie wiem jak mam żyć, jak sobie radzić z przeciwnościami, czy wyjść do ludzi, czy zamknąć się w swojej klatce.
Brat stracił pracę. Czy pozostaje mi utrzymanie całego mieszkania na barkach? Boję się. Nie chcę. Chcę być dzieckiem, bawić się całymi dniami w piaskownicy. Chcę mieć mamę, chcę mieć z kim porozmawiać!! CHCĘ BYĆ SZCZĘŚLIWA. Potrafię?! Nie sądzę.
Ostatnio nic mnie nie cieszy. Nie ma dnia, bym nie płakała. Tak. Codziennie zasypiam na zaryczanej poduszce. Chyba jesienny dołek mnie łapie....
Jest mi tak cholernie ciężko :(

Jeśli chodzi o jedzenie to jest.. przeciętnie.
Wczoraj cały dzień nic nie jadłam ze strachu, przerażenia... Ciężki dzień w pracy. Dobrze, że mam wsparcie ze strony jednej Pani... Ona chyba mnie rozumie... Ma jakiś dziwny wpływ na mnie. Jak byłyśmy sam na sam, zaczęła mnie podpytywać, opowiedziałam jej trochę o sobie. Wtedy wypaliła "Czy to dlatego nic nie jesz?" , a ja głupia odpowiedziałam "tak", zamiast "przecież jem, zawsze przed pracą i po...!!!!" (taaa...) .; Potem przeżywałam to cały weekend. Chyba od wtedy się zaczęło. Uzmysłowiłam sobie jakie mam dupowate życie. Niby wszystko w naszych rękach, mogłabym ruszyć dupę i wziąć sprawy w swoje ręce... Ale czy ja mam na to siłę? Czy mam siłę, po każdym upadku znowu się podnosić? Nie mam... Nie mam już kompletnie wcale sił. Jestem słaba, bezbronna i taka do dupy....

Jedzenie:
koktajl: duży jogurt naturalny + 3 nektarynki+ jabłko. Podzielony na kilka części. To wraz z płatkami owsianymi dziś zamierzam jeść.
Trzymajcie kciuki.

2 komentarze:

  1. Jeju, wiem jak się czujesz, przeżywam teraz bardzo podobną sytuację Bądź silna, nie poddawaj się!

    OdpowiedzUsuń
  2. M. pamiętaj, że jestem z Tobą. Bardzo mi przykro z powodu brata... i mamy. Ale masz z kim rozmawiać. Już nie mówię o nas, o tej społeczności, bo ty możesz się wygadać i ewentualnie przeczytać nasze komentarze. Ta Pani, o której piszesz. Może ona byłaby Ci w stanie pomóc? Tylko pamiętaj nic na siłę, najpierw musisz się przekonać, że możesz jej zaufać.
    Trzymaj się. Wierzę, że dasz radę =]

    OdpowiedzUsuń