Hej.
Dziękuję za komentarze i wsparcie. U mnie jest taka sytuacja, że zdałam sobie sprawę, że mam problem. Ale szczerze? Z jednej strony bardzo mnie to przeraża, a z drugiej mam to w d... Chcę dalej chudnąć, bo widzę swoje uda i brzuch zaraz po zjedzeniu/ wypiciu czegokolwiek. Jedynie rano po wstaniu CZASAMI wygląda względnie dobrze, ale nigdy idealnie. Wiem, że moje ręce wyglądają jak patyki, że wagę w stosunku do wzrostu mam za niską... Ale wciąż nie jestem zadowolona. Jak szukać terapii? To wszystko dużo kosztuje, a ja zawsze mam miliony ważniejszych wydatków. Zresztą uważam, że wyglądałabym naprawdę głupio idąc na taką terapię wyglądając TAK jak teraz wyglądam. Jestem w moim mniemaniu za gruba na terapię....
Z drugiej strony czasem się boję tego co się w koło mnie dzieje. Mogłabym nie jeść nic cały dzień. Dopiero wieczorem odczuwam głód. Dziś mając na uczelni okienko wróciłam do domu. Była godzina 13, zaraz miałam wracać na zajęcia, które trwały prawie do 19... Od rana nic nie jadłam. I co? Wróciłam i nie chciało mi się nadal jeść... Ale nie, że się zmuszałam by nie jeść. Wręcz przeciwnie. Dałam sobie sama wielkiego kopa w dupę żeby cokolwiek zjeść (miałam kilka razy epizody zasłabnięć, omdlenia, akcji ze szpitalem, wiec tego się po prostu bałam), ale głodu nie czułam wcale. Dziwne? Od kilku dni tak mam.
Tak więc mój dzisiejszy bilans to:
pół szklanki płatków owsianych z połową jogurtu do picia, czyli nie wiem ze 100-125 ml.
serek homogenizowany na kolację.
To wszystko...
Myślicie, że sama dam radę? Jeeejku jak mi ciężko z tym wszystkim. Czasem mam wrażenie, że świat wali mi się na głowę... Taka sprzeczność z drugiej strony... bo nie chce dawać rady, chcę schudnąć żeby te uda zeszły, żeby 4 była z przodu... Zresztą kto jak kto.. Ale Wy rozumiecie mnie chyba najlepiej. Dlatego cieszę się, że jesteście, że jest ktoś z kim mogę o tym popisać. Dziękuję.
Zadając pytanie czy dasz sobie radę, teoretycznie sama odpowiadasz, że nie. Jeżeli zaczyna Cię to powoli przerastać, to jest znak, że coś jest nie tak. Przemyśl to, czy nie zaczerpnąć jakiejś pomocy. A, no i nie gadaj mi tu że nie możesz iśc na terapię wyglądając TAK. Wprawdzie nie widziałam Cię ale sądząc po tym, co masz napisane w profilu, mogę sobie Ciebie wyobrazić (jako niewiastę z idealną figurą) :) Ale to i tak takie gadanie, same wiemy najlepiej jak wyglądamy :D
OdpowiedzUsuńChudego :*
Kochana, sądzę, że MUSISZ zgłosić się na terapię. Twój organizm jest skrajnie wyniszczony i musisz pojąć leczenie, jeśli chcesz z tego wyjść. Wszystko zależy od tego czy chcesz umrzeć, czy żyć.
OdpowiedzUsuńProszę cię, abyś przemyślała to i podjęła właściwą decyzję ;*
Ta 4 z przodu to chyba marzenie każdej z nas... Ja jak na razie walczę o 5. Ciężko jest przestać. Trzeba jakoś żyć, jednak jeśli czujesz, że nie dajesz rady proś o pomoc, ja nie prosiłam dalej brnęłam, byłam na skraju i nadal w to brnę, błędne koło.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się lekko :*