poniedziałek, 6 października 2014

Dawno nie bylam tak zmeczona.
piątek -12h pracy,
z soboty na niedziele nocka 12h... Wrocilam i zjadlam owsiankę na jogurcie pitnym o godzinie 14.30.
z niedzieli na poniedzialek znowu nocka. Od popołudnia na owsiance, ale dałam rade. W poniedzialek zeszlam z nocki po 7. Na 8 na wykłady. Myslalam, ze umrę. Siedzenie na dupie do 17... Oczywiscie na tej owsiance z dnia poprzedniego...
dzis ledwie żyje, ale jestem z siebie dumna, ze dałam rade. I nie pisze tu o jedzeniu  ...
Dzis o 17.. Całkiem sporo wafli ryżowych, jeden chrupki+2 parowki z szynki , pomidor , kawalek ogórka.
Oczywiscie ze względu na ilość i porę nic wiecej nie zjem. Zresztą nie czuje potrzeby..
Padam. Ale jestem z siebie dumna.

3 komentarze:

  1. Bilanse masz super, tylko zadbaj o trochę odpoczynku. Kiedyś Ci się udało osiągnąć sukces to teraz zapewne też osiągniesz:) Ściskam i życzę powodzenia na studiach i w pracy też :) Zapraszam czasem do siebie, mam blog od niedawna choć w temacie już dość długo.

    OdpowiedzUsuń
  2. wykończona, zmęczona, ale zadowolona to najważniejsze a na wadzę efekty dadza jeszcze wieksza radość, trzymaj sie !!

    OdpowiedzUsuń
  3. Grafik masz strasznie zapchany, podziwiam cie.
    Powodzenia <3

    OdpowiedzUsuń