Dziś tak stresujący dzień (licencjat), że rano przed wyjściem zjadłam tylko śniadanie:
3 kromki chleba razowego z kiełbasą drobiową i ogórkiem świeżym,
a potem przez cały dzień nic, jedynie bieganie od ksero, do sekretariatu, po bibliotekę, żeby na koniec wylądować u Promotor... O_o
Wieczorem na kolację zjadłam 3 kromki chleba z ogórkiem i parówkę drobiową...
Łącznie dziś: 660 kcal (bo ta nieszczęsna parówka aż 150 kcal...) ale myślę, że wszystko spalone...
W ogóle jestem z siebie dumna, bo zaprosiłam koleżankę, która kupiła sobie chipsy i ciągle mnie nimi częstowała,ale nie uległam. :)))) Mimo, że je tak uwielbiam! :D :D
Zaraz się kładę, bo czuję, że przez stres nie mam już sił... a jutro kolejny- jadę na antyplagiat. ;(
Trzymajcie kciuki...
Super z chipsami ;) A bilans bardzo ładny ;) Trzymaj się ;*
OdpowiedzUsuńbilans super. I podziwiam silną wolę.
OdpowiedzUsuńPowodzenia :*
Na pewno wszystko spaliłaś. Gratuluję wytrwania w odmawianiu chipsów, to wymaga naprawdę silnej woli :)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za jutro!
Pozdrawiam
Brawo, że nie wzięłaś chipsów od koleżanki! Ja mam zawsze z tym wielkie problemy... I jednak najczęściej chipsy wygrywają :(
OdpowiedzUsuńGratuluję silnej woli! Bilans genialny ( też mam słabość do parówek)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie http://changeeeyourself.blogspot.com/
Pozdrawiam :)
wspaniale sobie radzisz :)
OdpowiedzUsuńhttp://thinchudosc.blox.pl/html
Ojj.. bidulo. Zastanów się czy warto aż tak się stresować tym wszystkim.. licencjatem, plagiatem.. przeżywam dokładnie to samo, więc Cię rozumiem ale czy nie lepiej wyjść z założenia, że będzie co ma być? :) Głowa do gory i daj znać jak z tym antyplagiatem poszło ;) Też będę musiała na dniach wysłać pracę tam do sprawdzenia.. :) Co studiujesz? Masz bardzo dobre bilanse jak na takie urwanie głowy. Może warto by je w okresie wzmożonej pracy nieco zwiększyć? :) Choćby o jakieś owoce :) Miałabyś więcej siły :)
OdpowiedzUsuń