środa, 19 czerwca 2013

Dziś zdane, dziękuję za wiarę.
Jeszcze jutro, ale jutro ta gorsza część... obrona licencjatu i egzamin teoretyczny. Nie pamiętam już kiedy przespałam całą noc. :(

Dziś zjadłam;
kilka paluszków 50 kcal
kawa 40 kcal
Gołąbek 170 kcal
i na wieczór nie wiem co bo nic nie kupiłam, może jabłko i kawałek arbuza... 200 kcal.

460 kcal razem.

Z tego stresu schudnę za wszystkie czasu, mam taki ścisk w żołądku, że masakra...

Trzymajcie jutro kciuki o 9! PROSZĘ!

P.S Wczoraj bilans też coś koło 500, bo kanapek nie zjadłam. Wyplułam po tym jak się okazało, że chleb był spleśniały... (świeżo kupiony....) Fu.

5 komentarzy:

  1. Będe trzymać mocno kciuki, bo wiem jakie to przeżycie. Tzn. nie wiem bo jestem na pierwszym roku ale moge sobie wypobrazić :) matura dla mnei to był stres a wiem , że matura przy tym to pikuś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też będę trzymać mocno kciuki ;)
    Bilanse świetne :)
    Buziak ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro dziś się udało - jutro też musi! powodzenia ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno wszystko pójdzie dobrze w końcu jesteś perfekcjonistką czyż nie? W każdym razie twoje bilanse na to wskazują...
    Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super bilana, cciałabym żeby moj organizm tak reagował na stres, ja jak jade na uczelnie, to co pół godziny bym mogła coś jesc, non stop jestem glodna! Zycze obrony licencjatu, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń