Poniedziałek:
Dziś oglądałam zdjęcia z kwietnia (przed odchudzaniem zrobiłam foto mojemu sadełku :P) i z ostatnich miesięcy... :) I mimo, że na co dzień tak tego nie dostrzegam, to teraz się cieszę, bo widzę po zdjęciach różnicę. Z dyni zrobiłam się... hmm... gruszką. xD Ale to wciąż nie to...
Bilans z wczoraj:
Banan 120 kcal
Kawa 40 kcal
3 łyżki ryżu z warzywami 100 kcal
pomidor i ogórek świeży 80 kcal
3 kromki chleba razowego z ogórkiem i pomidorem. 270 kcal
Razem 610 kcal.
Wtorek:
Stwierdziłam, że będę łączyła notki, żeby w wakacje tak Was nie męczyć. :)
Bilans z dziś:
Kawa 40 kcal
fasolka szparagowa 50 kcal
1 chrupkie 30 kcal
3 kromki chleba 300 kcal
Banan 120 kcal
Razem 540 kcal
Poza tym nadrabiam zaległości książkowe. :) Z tych o tematyce "odżywiania" w ostatnim tygodniu przeczytałam:
"Karla M." Ewy Barańskiej- polecam, jednak dla młodszych dziewczyn ode mnie, ja już za stara na tego typu książki .... :P
"Powietrze na śniadanie" - przeczytałam w jeden dzień- ciekawa. :)
"Dieta (nie) życia"- o tym już chyba pisałam, polecam.
Obecnie czytam "Historia mojego (nie) ciała. Pozbierać się po anoreksji" K.Otwinowskiej. Jej pierwsza książka była znacznie lepsza... Ale nie wiem, może jak przebrnę choć do połowy to mnie wciągnie. :)
Z innych książek przeczytałam "Notatki stopą pisane", ale nie było to coś do czego bym wróciła.
A z nowości co u mnie! :D Waga utrzymuje się od kilku dni na 58... :) Dziś dostałam okres, może po, będzie jeszcze mniej? :) Boję się na razie to głośno mówić... Ale jestem zadowolona, mam nadzieję, że zaraz znowu nie wróci do 60. Szkoda tylko, że wszystko spada mi z tyłka, muszę wybrać się na zakupy...
Trzymajcie się i sorki za przydługi post. :)
Ja też tak stwierdziłam z tymi notkami.. ale uwierz Ty nie zanudzasz, anie nie męczysz ;) ;* Bilanse śliczniutkie ;) Trzymam kciuki, żeby waga nie wzrosła, tylko spadała i gratulacje tego zestawienia cyferek (58);*
OdpowiedzUsuńJa siebie nie fotografuję, bo boję się takiego zdjęcia. Nie oglądam się również w lustrze w samej bieliźnie. Brzydzę się tego widoku. Mimo, że waga dzisiaj wskazała mi 53,9 kg....
OdpowiedzUsuńGratuluję sukcesów, kochana :* I dziękuję za słowa wsparcia.
Ty ale zbieg okoliczności :) ja też czytam właśnie ,,Dietę (nie) życia" Baardzo dobrą książką jest ,,Chuda" bardzo mi się spodobała i czytałam ją 2 razy. Polecam :) A co do bilansów idzie ci świetnie kochanie.
OdpowiedzUsuńhttp://motyle-pro-ana.blogspot.com/
Jaj ja się nie fotografuje wystarczy mi zdj z tamtych wakacji.
OdpowiedzUsuńładne bilanse. Nie martw sie ta 6 z przodu już nie wróci jestem tego prawie pewna.
Proszę o wsparcie mnie na początku mojej chudej wędrówki :)
OdpowiedzUsuńhttp://uczac-sie-latac.blogspot.com/
Hej Motylki! }{|
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego nowego bloga pro ana
http://brand-new-miranda.blogspot.com/
Ładne bilanse, Tak trzymac.
OdpowiedzUsuńte książki mnie zaciekawiły, chyba niedługo sama się za nie wezmę :D
OdpowiedzUsuńbilanse super, trzymaj się ;*
to fajnie że osiągnęłaś mały sukces, chociaż mały to cieszy... pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńidealna900.bloog.pl
ładne bilanse , pisz pisz lubię czytać o twoich osiągnięciach
OdpowiedzUsuń:)
http://thinchudosc.blox.pl/html