Dwa dni remontu za mną... Wymalowany pokój, pomyte dosłownie wszystko... Przez dwa dni prawie nic nie jadłam, spaliłam masę kalorii i jestem wykończona... Nie mam siły by podnieść tyłek z miejsca. xD
Ale jestem szczęśliwa, bo przed świętami wszystko poprane, pomyte, pomalowane... :)) Jest super :)
Co do dziś, to zjadłam 2 łyżki kapusty świeżej gotowanej i z 3 łyżki jogurtu naturalnego. Na obiad nie jem nic, ewentualnie mandarynkę, a na kolację pewnie jakaś owsianka. :) Jest dobrze, już się przyzwyczaiłam do tego, że jem, by żyć, a nie żyję żeby jeść... :))
Ściskam mocno i lecę po zakupy! :))
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńja ciągle myślę o jedzeniu... nie wiem, gdzie straciłam swoją motywację do "głodu"... ;/ jak widzę, że tak mało jesz to już sobie wyobrażam jaka musisz być pięknie chuda <3 pozdrawiam, kochana! ;*
OdpowiedzUsuńKurde, zazdroszczę! :c
OdpowiedzUsuńDlaczego Tobie tak dobrze idzie.. Zazdroszczę ... Ja cały czas planuję ile to ja mogę zjeść w ciągu dnia...
OdpowiedzUsuń''jem, by żyć, a nie żyję żeby jeść... :))'' ;) świetny tekst, teraz to będzie moje motto ;]
OdpowiedzUsuńWow! Gratuluję! I oby tak dalej :)
OdpowiedzUsuńnie ma takiego słowa które by określiło jak cię podziwiam :)
OdpowiedzUsuńhttp://thinchudosc.blox.pl/html
"jem, by żyć, a nie żyję żeby jeść..." kurde pięknie powiedziane :) im więcej takich motywacji tym większa własna wola do powstrzymania się :) zazdroszczę tak małej ilości zjedzonego... kiedyś i mi się uda, pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńhttp://www.nadwagawrozmiarzes.blogspot.com
Gratuluję! Motto świetne, bo tak naprawdę każda z nas powinna podchodzić do życia w ten sposób. Tylko, żeby jeszcze można było żyć samym powietrzem...
OdpowiedzUsuńTrzymaj się lekko, pozdrawiam!