środa, 27 listopada 2013

Dwa dni remontu za mną... Wymalowany pokój, pomyte dosłownie wszystko... Przez dwa dni prawie nic nie jadłam, spaliłam masę kalorii i jestem wykończona... Nie mam siły by podnieść tyłek z miejsca. xD

Ale jestem szczęśliwa, bo przed świętami wszystko poprane, pomyte, pomalowane... :)) Jest super :)

Co do dziś, to zjadłam 2 łyżki kapusty świeżej gotowanej i z 3 łyżki jogurtu naturalnego. Na obiad nie jem nic, ewentualnie mandarynkę, a na kolację pewnie jakaś owsianka. :) Jest dobrze, już się przyzwyczaiłam do tego, że jem, by żyć, a nie żyję żeby jeść... :))

Ściskam mocno i lecę po zakupy! :))

9 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja ciągle myślę o jedzeniu... nie wiem, gdzie straciłam swoją motywację do "głodu"... ;/ jak widzę, że tak mało jesz to już sobie wyobrażam jaka musisz być pięknie chuda <3 pozdrawiam, kochana! ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde, zazdroszczę! :c

    OdpowiedzUsuń
  4. Dlaczego Tobie tak dobrze idzie.. Zazdroszczę ... Ja cały czas planuję ile to ja mogę zjeść w ciągu dnia...

    OdpowiedzUsuń
  5. ''jem, by żyć, a nie żyję żeby jeść... :))'' ;) świetny tekst, teraz to będzie moje motto ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow! Gratuluję! I oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie ma takiego słowa które by określiło jak cię podziwiam :)

    http://thinchudosc.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
  8. "jem, by żyć, a nie żyję żeby jeść..." kurde pięknie powiedziane :) im więcej takich motywacji tym większa własna wola do powstrzymania się :) zazdroszczę tak małej ilości zjedzonego... kiedyś i mi się uda, pozdrawiam :)


    http://www.nadwagawrozmiarzes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję! Motto świetne, bo tak naprawdę każda z nas powinna podchodzić do życia w ten sposób. Tylko, żeby jeszcze można było żyć samym powietrzem...
    Trzymaj się lekko, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń