Jem mało. Nadal. Już nawet nie czuję głodu...
Często rezygnuję z posiłków i zjadam tylko dwa... zazwyczaj śniadanie i obiad.
Dziś zjadłam owsiankę z połową jabłka i cynamonem.. Wróciłam do domu po 16 i wcale nie chciało mi się jeść.. Od rana. Zjadłam zupę porową (w miseczce plastikowej dla dzieci) i tyle. Nie wiem czy coś jeszcze będę jadła.. Nie wiem, czy to przez zmęczenie, czy o co chodzi... Wiem, że nie mam okresu od połowy sierpnia i czuję się średnio O_o
Nie idźcie tą drogą.
trochę Ci zazdroszczę że tak dobrze Ci idzie. powodzenia dalej!
OdpowiedzUsuńZ jednej strony zazdroszczę, że nie chce ci się jeść i tak dobrze Ci pod tym względem idzie. Z drugiej - zdrowie i okres są chyba jednak dla mnie ważniejsze. Zależy mi na dzieciach itd.
OdpowiedzUsuńOby wszystko było u Ciebie dobrze. Całuski :*
Tez bym chciala nie miec apetytu tak jak ty *-*
OdpowiedzUsuńW sumie to chyba Ci zazdroszczę. Mi tak świetnie nie idzie, choć powoli zaczęłam się ogarniac. A z miesiaczka mam tak samo. Z tym, że mi na dodatek pojawiły się komplikacje. Ogólnie mam spore problemy ze zdrowiem.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się tam kochana ;*
Przykro mi, że osiągnęłaś to, czego każda z nas pożąda i mówisz, że to wcale nie jest fajne. Hmm.. Masz jakiś pomysł co zrobić, żeby chudnąć i być szczęśliwym?
OdpowiedzUsuńZ pozoru nic trudnego: nie uzależniać szczęścia od wagi, uświadomić sobie, że to wcale nie jest takie ważne. Że chudnięcie nie powinno być głównym celem, a - powiedzmy - dodatkiem. I nie przestawać całkiem jeść, pamiętać o zdrowiu. Im brnie się w to dalej, tym trudniej przestać, a jak zabrniesz za daleko, to odwrotu nie ma. To jest choroba i dlatego to nie jest fajne. I w sumie jestem na swój sposób hipokrytką, że piszę to wszystko, nie umiejąc jednocześnie żyć bez robienia sobie krzywdy w jakiś tam sposób, różnie. Ale nieważne. Pójdźcie po rozum do głowy, kochane, póki jeszcze możecie :*
Usuńwspaniale sobie radzisz , też nie chciałabym mieć ochoty na jedzenie
OdpowiedzUsuńhttp://thinchudosc.blox.pl/html