Hej.
Idzie jesień ogromnymi krokami, zaczynają się jesienne "dołki" i u mnie np. mniejszy apetyt. Postanowiłam znowu zawalczyć o utratę kilogramów, zrobiłam porządki w szafach,. wyrzuciłam dwa worki ciuchów. Wszystkie sweterki na mnie wiszą, ale ich nei wyrzuciłam bo nie miałabym w czym chodzić... ;p Dziś idę po jakieś koszulki, bo pusto i glucho w szafie...
Jutro wyjeżdżam, więc znowu mnei nie będzie, ale pewnie marna strata bo i tak zapuściłam się w pisaniu...
Dieta idzie mi dobrze, nawet w sumei bardzo dobrze ;)
Dziś zjadłam na śniadanie 1 kromkę chleba, kiedyś nie uwierzyłabym że mogę się jedną najeść, bo zjadałam 3. teraz zjadam zazwyczaj dwie i wystarcza mi to do tej 14-15 :) Na obiad ostatnio zjadałam płatki z połową szklanki mleka, ale dziś w planach są ziemniaczki (dla mnie jeden) i kalafior, dla mnie tyle, dla reszty rodzinki pewnie jeszcze coś ;) Na kolację zjadam zazwyczaj jogurt naturalny z bananem, albo płatkami. Zrezygnowałam z pieczywa wieczorem.
Myślę, że dam radę :) Mam nadzieję, ze u rodziny, do której jadę jutro rano nikt nie będzie mnie do niczego zmuszał... Planuje jeść tam tylko obiady (głównie surówki, chyba, że zupy będą to byłoby idealnie), a reszta posiłków to jogurty, które kupię na miejscu + owsianki które już kupiłam.
Dam radę, bo kto jak nie ja? :)
Trzymajcie się ciepło i dziękuję Wam za wsparcie, bez Was nie osiągnęłabym tak wiele <3
Do kad jedziesz? *chyba ze napisalas a ja przegapilam, to przepraszam*
OdpowiedzUsuńmilego wyjazdu ;)
tez bym chciala moc przetrwac na jednej kromce, do obiadu :o jak Ty to robisz?
trzymaj sie ;)
Dużooooooo herbaty zielonej+ kawa+ woda... :) ale ja jem tą kromkę o 10, więc do tej 14-15 daje jakoś radę. :)) Jak zacznę studia i będę jeść o 6.30 śniadania to w ogóle będzie ciężko, no ale nie myślę jeszcze o tym. Jadę do Koszalina. :)
UsuńChyba przekonam się do Kawy i Herbaty :p
Usuńwidzę że wszystko u ciebie dobrze i sobie radzisz , tak trzymaj :)
OdpowiedzUsuńhttp://thinchudosc.blox.pl/html
Tez nam zawsze problem jak jadę ba jakieś spotkania rodzinne czy z rodzicami gdzieś w gości. Stoły są tak obficie zastawione że nie wiadomo jak wyjsc z sytuacji. Albo jak sie powstrzymać żeby nie zawalić diety!!! Nie zawsze mi sie udaje
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki
Trzymam kciuki żeby u rodziny było dobrze i nie marudzili o wszystko :)
OdpowiedzUsuńDobrze, że bierzesz się w garść w końcu kiedyś trzeba.
Dajesz mi taką wielką motywację do odchudzania. Podziwiam cię. <3 Trzymam kciuki (y).
OdpowiedzUsuńJa zazwyczaj u rodziny jestem zmuszana do jedzenia wszystkiego, a jak odmawiam, to wszyscy komentują i patrzą na mnie co najmniej jak na morderce, więc trzymam kciuki, żeby Ciebie nie zmuszali :*
OdpowiedzUsuńPowodzenia u rodziny xP Ja też mam zawsze problemy z unikaniem jedzenia gdy pojawiają się rodzice albo dziadkowie.... Ah ten ich zapał do karmienia.
OdpowiedzUsuńPzdr :P
zazdroszczę Ci, kochana takich sukcesów. Ja również łapię powoli jesienne załamanie, ale to norma w tym okresie roku.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się i chudnij! :*
Cudownie Ci idzie! Zazdroszczę! Muszę wziąć z Ciebie przykład, bo czuję się jak totalny nieudacznik!
OdpowiedzUsuńNie poddawaj się i chudnij dalej!