poniedziałek, 15 lipca 2013

Wczoraj byłam z siebie taka dumna... A dziś?
Jestem załamana...
Zjadłam dwa kawałki ciasta razem z 500 kcal
do tego kawa 40 kcal.

Nic więcej co prawda... i bilans mieści się w 540 kcal.. Ale jestem załamana... Dobrze, że już go nie ma w domu. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w 100% dumna ze swojego bilansu...

Idę ćwiczyć. Chociaż na tym polu nie mogę zawieść.

Na wagę nie wchodzę. Domyślam się, że po moim 58 nie ma śladu. Ale będzie lepiej, obiecuję.

6 komentarzy:

  1. Nawet jeśli po 58 nie ma śladu to prędzej czy później na pewno wróci. ;) może spróbuj sobie pomóc czymś co Ci przypomina o Twoim celu.? Np. na wewnętrznej stronie nadgarstka napisz sobie swoją wagę docelową. Gdy będziesz chciała zjeść coś kalorycznego spojrzysz na nadgarstek i znajdziesz w sobie siłę by oprzeć się pokusie. To mój ulubiony niezawodny sposób. ;) (tylko trzeba uważać by podczas mysia rąk cyferki nie zniknęły).

    Pozdrawiam i chudości.! ;)
    +http://16bones.bloog.pl/ :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przejmuj się ciastem! Każdemu się zdarza i każdy ma prawo czasami sobie na coś pozwolić. Najważniejsze, że bilans w dalszym ciągu masz dobry. Poćwiczysz trochę i ciasto odejdzie w zapomnienie.
    Trzyjam się ;)
    http://smietnikblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. ciasto to najgorsza rzecz na świecie! Nie chodzi mi tu o jego kaloryczność, tylko o to jak ciężko jest się mu oprzeć :c

    OdpowiedzUsuń
  4. ciasto ogromnym kusicielem.. najlepiej omijać dużym łukiem. Bądź dzielna ;) Trzymaj się ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Dasz radę! Wierzę, że następnym razem nie oprzesz się pokusie i wytrzymasz =)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie sądzę, żeby dwa kawałki ciasta "zabiły" Twoje 58. U mnie SGD też nie wyszło. Wróciłam z pracy i byłam strasznie głodna. Zjadłam dwa małe, co prawda, gołąbki z ryżem i pieczarkami. I szlag trafi postanowienie.
    Ale później poszłam na siłownie i miałam 1,5 godziny mocnego treningu. Bez opieprzania. ;)
    Buziak. :*

    PS. W pracy całkiem fajnie. Udało mi się zrobić już jedno zamówienie. To sukces, bo towar, który muszę sprzedawać do tanich i okazyjnych nie należy. ;)

    OdpowiedzUsuń