Wczoraj byłam z siebie taka dumna... A dziś?
Jestem załamana...
Zjadłam dwa kawałki ciasta razem z 500 kcal
do tego kawa 40 kcal.
Nic więcej co prawda... i bilans mieści się w 540 kcal.. Ale jestem załamana... Dobrze, że już go nie ma w domu. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w 100% dumna ze swojego bilansu...
Idę ćwiczyć. Chociaż na tym polu nie mogę zawieść.
Na wagę nie wchodzę. Domyślam się, że po moim 58 nie ma śladu. Ale będzie lepiej, obiecuję.
Nawet jeśli po 58 nie ma śladu to prędzej czy później na pewno wróci. ;) może spróbuj sobie pomóc czymś co Ci przypomina o Twoim celu.? Np. na wewnętrznej stronie nadgarstka napisz sobie swoją wagę docelową. Gdy będziesz chciała zjeść coś kalorycznego spojrzysz na nadgarstek i znajdziesz w sobie siłę by oprzeć się pokusie. To mój ulubiony niezawodny sposób. ;) (tylko trzeba uważać by podczas mysia rąk cyferki nie zniknęły).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i chudości.! ;)
+http://16bones.bloog.pl/ :)
Nie przejmuj się ciastem! Każdemu się zdarza i każdy ma prawo czasami sobie na coś pozwolić. Najważniejsze, że bilans w dalszym ciągu masz dobry. Poćwiczysz trochę i ciasto odejdzie w zapomnienie.
OdpowiedzUsuńTrzyjam się ;)
http://smietnikblog.blogspot.com/
ciasto to najgorsza rzecz na świecie! Nie chodzi mi tu o jego kaloryczność, tylko o to jak ciężko jest się mu oprzeć :c
OdpowiedzUsuńciasto ogromnym kusicielem.. najlepiej omijać dużym łukiem. Bądź dzielna ;) Trzymaj się ;*
OdpowiedzUsuńDasz radę! Wierzę, że następnym razem nie oprzesz się pokusie i wytrzymasz =)
OdpowiedzUsuńNie sądzę, żeby dwa kawałki ciasta "zabiły" Twoje 58. U mnie SGD też nie wyszło. Wróciłam z pracy i byłam strasznie głodna. Zjadłam dwa małe, co prawda, gołąbki z ryżem i pieczarkami. I szlag trafi postanowienie.
OdpowiedzUsuńAle później poszłam na siłownie i miałam 1,5 godziny mocnego treningu. Bez opieprzania. ;)
Buziak. :*
PS. W pracy całkiem fajnie. Udało mi się zrobić już jedno zamówienie. To sukces, bo towar, który muszę sprzedawać do tanich i okazyjnych nie należy. ;)