poniedziałek, 19 stycznia 2015

wczoraj dalam dupy po calej lini. Nie potrafie normalnie jesc... Albo nie jem kompletnie nic, albo wpieprzam jak prosie.
przez to oczywiscie nie chudnę, humor mam baaardzo zly i nie jestem szczęśliwym czlowiekiem.
jak zaczynałam moja historie z odchudzaniem, jadlam 3-4 posilki dziennie. Zdrowe. Warzywa, owoce, nabial. Chudlam bardzo szybko. Bo jadlam.
-15kg..
a teraz? Teraz wiem ze musze jesc by schudnąć, ale nie potrafie. Zzamkniete kolo.
dzis dzien kiedy postanowilam wziąć sprawy w swoje ręce. Warzywa kupione. Owoce również. Jogurty naturalne czekaja na polce w lodowce, soczewica kupiona, kuskus rowniez.
zapal jest, ale czy nie chwilowy?
trzymajcie kciuki, bardzo sie przydadzą...

sobota, 17 stycznia 2015

dziekuje za wasze wpisy i rady.
dzis rano wrocilam z nocki. Pol przytomna, ledwie żyję...
za chwile idę znów na noc do pracy i wrócę do domu o 8 rano w niedziele.
dzis zjadłam:
trochę twarogu z pomidorem i ogórkami kiszonymi,
jablko.
cala noc przede mna ciężkiej pracy...

mam nadzieję ze dam rade.. Z Wami na pewno..

piątek, 16 stycznia 2015

zajmuje myśli by nie zrobić glupstw...
odsypiam okropny dzien i nabieram sil na nockę.. (praca)
jestem roztrzęsiona i rozbita.
jestem wrakiem czlowieka, usmiechajacym sie z byle powodu by utrzymać maskę . By wszyscy myśleli ze jestem szczęśliwym czlowiekiem.
nie jestem.
wczoraj pocieszylam sie czekoladkami. Nic nie jadlam caly dzien. Nic. I na wieczór czekoladki. Jeszcze sobie wmawiałam ze po 12h pracy mi sie nalezy ... Nic mi sie nie nalezy.
jestem beznadziejna.
dzis jogurt naturalny z platkami, kubek platkow z mlekiem i ewentualnie jablko. Nic wiecej. Plus cala noc pracy.
dam rade. Musze sie podnieść..

wtorek, 13 stycznia 2015

hej.
wczorajszy dzien moge zaliczyć do udanych pod względem jedzenia. W moim brzuchu wyladowaly dwie miseczki musli blonnikowego, kokosowego i 3/4 miski kuskusu bez niczego.
Dzis zrobilam jeszcze większy postep. Od nie pamietam kiedy robię obiad... Nie chwaląc sie. Gotuje swietnie... Ale dla innych , a innych często nie ma w domu wiec nie gotuje wcale... Dzis zdecydowalam sie na zjedzenie zupy pomidorowej. Chudej, bez mięsa, ale najlepszej jaka jadlam.:)
tzn jeszcze się robi, ale wierze ze taka będzie. Poza tym serek waniliowy, dużo serka.
Z tym serkiem trochę slabo bo to sam cukier, rzadko jadam słodzone jogurty..ale dzis schodząc z nocki bylam tak głodna ze stwierdziłam, ze zjem, a co mi tam.
zaraz idę na maly szoping, żeby poprawic sobie humor...:)
trzymajcie sie.   

niedziela, 11 stycznia 2015

nie potrafie rozsądnie myslec w kwestii jedzenia, jednoczesnie czuje się zdrowa.
ale czy patrząc rozsądnie, zdrowy czlowiek po zjedzeniu wafelkow (i w kilka plasterków sera na caly dzien) , bierze tabletki przeczyszczające i srodki moczopędne?
wiem jak groźne jest to dla mnie... Czemu glupota zwycieza i nie potrafie żyć normalnie? Czasem nie mam juz sil na sama siebie.
idę do pracy. Dzis w planach jogurt naturalny na kolacje. Wrócę po 19 do tego czasu tradycyjnie nic nie tknę.
trzymajcie sie... I kciuki za mnie..
 

piątek, 9 stycznia 2015

ciesze sie, ze mimo mojej nieobecności nadal jesteście.
ja postaram sie byc z Wami bo wiem jak wazne jest wsparcie.
ledwie żyje.... Po nocy dzis pojechałam na uczelnie. Przezylam wyklad .. Wrocilam niedawno do domu, przyjęłam kolędę i wykapalam sie. Zaraz znów idę na nockę. Cierpie na znaczny niedobór snu.
brakuje mi sil i energii.
dzis zjadlam:
kilka plasterków sera,
dwie parówki.
kawalek ogórka świeżego,
maly batonik jezyk kokosowy.
wiem ze nie powinnam ale szczerze mówiąc dziś mi wszystko wisi...
padam...
lece z psem, na zakupy i do pracy. trzymajcie kciuki bym wytrwala do jutra do 8 rano...

czwartek, 8 stycznia 2015

hej... Jest tu ktoś jeszcze? Jest ktoś, na kogo moge liczyć? :(
wiem... Nie pisalam dlugo.. Myslalam ze jakos sie ulozylo, ale nie. Ja chyba nie potrafie już normalnie jesc. Jak zjem "normalnie" to od razu sie przeczyszczam... Dlatego wole nie jesc albo jesc Malo. Obiadu nie jadlam juz parę miesięcy... Ale nie chudnę radykalnie. W zasadzie prawie wcale. Waga utrzymuje sie na poziomie 57kg.
z nowości... Zakochałam się. Znalazlam swoja druga polówkę i jestem szczęśliwa. Choć z drugiej strony czuje sie okropnie skrepowana jak dotyka mojego brzucha czy nog... Nie wiem czy kiedykolwiek nauczę sie żyć normalnie...
mam nadzieję ze ktoś tu jeszcze jest. Potrzebuje Was..
a teraz idę spac bo zaraz na noc do pracy... A z nocy prosto na uczelnie... Z uczelni na kolejna noc... Ahh.