We wtorek i środę mój jadlosois wygladal tak samo. I jak na mnie byl zaskakująco "duży"...
dwie szklanki maślanki,
kubek barszczu (tylko we wtorek),
pól kostki twarogu z dwoma malymi pomidorami i plastrem papryki czerwonej.
czwartek - dzis.
wlasnie zbieram sie na 12h do pracy. Zjadlam banana. 120kcal. Wieczorem szklanka barszczu (wody).
jestem twarda. Ze wszystkim sobie poradze.
czwartek, 26 listopada 2015
wtorek, 24 listopada 2015
niedziela, 22 listopada 2015
sobota, 21 listopada 2015
Nie wiem czy ktoś tu jeszcze zaglada... Ale postanowilam pisać na nowo.
Przez ten czas wiele sie zmienilo. Poznalam wspanialego chlopaka z którym jestem juz prawie 9 miesięcy. Dzięki niemu wygralam z choroba. Wygralam z anoreksja. Tak. Trzeba nazwac to po imieniu. Jadlam normalnie... Chodzilam do restauracji i bylam najszczesliwsza dziewczyna na świecie... Nie powiem, ze bylo to latwe bo po każdym razie płakałam w poduszke , bo jestem gruba... Bo nie chce tego jesc...
ale musialam. Chcialam to zrobić dla niego. Ogromnie mi na nim zależy.
od ddwoch tygodni wszystko sie posypalo. Nie związek... W zwiazku nadal jest najpiękniej <3
problem tkwi w glowie... Przestalam jesc.
wylądowałam w szpitalu dwa dni temu z problemami z sercem. Lekarka od razu zapytala czy jem... Prosila (!!!!) mnie bym dala sobie pomoc mimo ze powiedzialam ze jem, ze jest okej ze przecież chyba widzi, ze przytulam, bo chuda juz nie jestem...
sama sobie wierzylam... Po powrocie do domu dostrzegłam ze faktycznie jest źle. Znowu odrzucilam niemal wszystko... Pieczywo, mieso, ser, kielbase... Jedynym tolerowanym produktem stal sie jogurt naturalny... Owoce i warzywa... Zeby oszukać zoladek ciepla zupa... Sorry.. Woda z cieplej zupy...
doszlo do te ze wczoraj nie dalam rady dojsc 200 metrów do domu. Zaslablam trzy razy w ciągu jednego dnia, raz zemdlalam. Bo ile organizm moze wytrzymać na średniej 100-300 kcal na dzien?
jest ciezko... Pani doktor tak bardzo prosila zebym do niej przyszla, porozmawiała... Nikt mnie nigdy o bic nie prosil aż tak... A ona? Ciągle powtarzala ze musze dać sobie pomoc... A ja? Ja ciesze sie ze waga spada.. Boje sie jesc. Zle sie czuje. Ręce i nogi mi drżą. Boję sie wyjsc z domu, zeby nie paść gdzieś na środku ulicy.
jest ciezko.
Przez ten czas wiele sie zmienilo. Poznalam wspanialego chlopaka z którym jestem juz prawie 9 miesięcy. Dzięki niemu wygralam z choroba. Wygralam z anoreksja. Tak. Trzeba nazwac to po imieniu. Jadlam normalnie... Chodzilam do restauracji i bylam najszczesliwsza dziewczyna na świecie... Nie powiem, ze bylo to latwe bo po każdym razie płakałam w poduszke , bo jestem gruba... Bo nie chce tego jesc...
ale musialam. Chcialam to zrobić dla niego. Ogromnie mi na nim zależy.
od ddwoch tygodni wszystko sie posypalo. Nie związek... W zwiazku nadal jest najpiękniej <3
problem tkwi w glowie... Przestalam jesc.
wylądowałam w szpitalu dwa dni temu z problemami z sercem. Lekarka od razu zapytala czy jem... Prosila (!!!!) mnie bym dala sobie pomoc mimo ze powiedzialam ze jem, ze jest okej ze przecież chyba widzi, ze przytulam, bo chuda juz nie jestem...
sama sobie wierzylam... Po powrocie do domu dostrzegłam ze faktycznie jest źle. Znowu odrzucilam niemal wszystko... Pieczywo, mieso, ser, kielbase... Jedynym tolerowanym produktem stal sie jogurt naturalny... Owoce i warzywa... Zeby oszukać zoladek ciepla zupa... Sorry.. Woda z cieplej zupy...
doszlo do te ze wczoraj nie dalam rady dojsc 200 metrów do domu. Zaslablam trzy razy w ciągu jednego dnia, raz zemdlalam. Bo ile organizm moze wytrzymać na średniej 100-300 kcal na dzien?
jest ciezko... Pani doktor tak bardzo prosila zebym do niej przyszla, porozmawiała... Nikt mnie nigdy o bic nie prosil aż tak... A ona? Ciągle powtarzala ze musze dać sobie pomoc... A ja? Ja ciesze sie ze waga spada.. Boje sie jesc. Zle sie czuje. Ręce i nogi mi drżą. Boję sie wyjsc z domu, zeby nie paść gdzieś na środku ulicy.
jest ciezko.
czwartek, 5 marca 2015
środa, 4 marca 2015
Piszac o wadze nie mialam na mysli jedynie jej... Ja wiem, ze mięśnie waza wiecej od tluszczu, wiem ze wymiary moga leciec a waga stać w miejscu... Wszystko to rozumiem... Ale problem polega na tym, ze ja czuje się mega napompowana! Wczoraj nalozylam sukienkę na własne nieszczescie.. Siadlam na krześle i jak zobaczylam moje wielkie wylewajace sie uda , to chcialo mi sie plakac. Podobnie jest z brzuchem. Nic nie jadlam a wygladal tak tragicznie :(
nie wiem o co chodzi. Ale sie nie poddam. Obiecuje.
nie wiem o co chodzi. Ale sie nie poddam. Obiecuje.
poniedziałek, 2 marca 2015
Wszystkiego najlepszego Mamusiu. Kocham.
;(
******
Humor jak widać zly. Siedze i placze z tęsknoty.
Jeśli chodzi o dietę... To nie wiem jak to mozliwe, ale nie chudnę. Jem normalnie, w miarę Malo i zdrowo. Ruszam sie dużo, cwicze w domu i jezdze rowerem.
Niech cos ruszy, bo sie zalamie...:(
poza tym wygralam walke sama ze sobą. Mam cale pudlo slodyczy. Wczoraj mieliśmy gosci, tona chipsów, ciastek, krakersow i moich ukochanych języków. <3
nie tknęłam nic. Teraz jestem sama w domu, te ciasteczka, chipsy leżą przede mna. :) nie ruszają mnie juz w ogole.
dzis 17 dzien bez słodyczy.
;(
******
Humor jak widać zly. Siedze i placze z tęsknoty.
Jeśli chodzi o dietę... To nie wiem jak to mozliwe, ale nie chudnę. Jem normalnie, w miarę Malo i zdrowo. Ruszam sie dużo, cwicze w domu i jezdze rowerem.
Niech cos ruszy, bo sie zalamie...:(
poza tym wygralam walke sama ze sobą. Mam cale pudlo slodyczy. Wczoraj mieliśmy gosci, tona chipsów, ciastek, krakersow i moich ukochanych języków. <3
nie tknęłam nic. Teraz jestem sama w domu, te ciasteczka, chipsy leżą przede mna. :) nie ruszają mnie juz w ogole.
dzis 17 dzien bez słodyczy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)