Jak się macie?
Ja w porządku, waga od tygodnia 52 i ani drgnie.
Jem mało w zasadzie coraz mniej, ale to dobrze, bo boję się, że moje ukochane muffinki które jutro będę piekła mogłyby spowodować wzrost wagi. Święta w końcu nie są codziennie, a jak leży to nie zawsze potrafię się opanować. :P
Dziś lepiłam cały dzień pierogi i powiem Wam, że jestem wykończona.. A jak Wam idą przygotowania świąteczne? Działacie w kuchni, czy raczej się "obijcie"? :D Ja osobiście uwielbiam działać... kto to potem wszystko zje to nie mam pojęcia, ale takie wymyślanie, dekorowanie czy doprawianie bardzo mnie cieszy... :)
Ściskam Was!
Ja mam totalnego lenia. Zimno mi i nie ruszam się spod kołderki. Ale w kuchni też lubię się krzątać, jak jest dla kogo...
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz, niestety mój bilans dzisiaj jest straszny. Eh, mam wyrzuty sumienia :c
Trzymaj się słonko i smacznego. Wierzę, że zjesz choć trochę ;*
Kochana, ja jutro też będę piec muffinki! Z białą milką ;) Ale nie będę ich jeść. Dobrze, że jest mama, która będzie kosztować te pyszności. Wieczorem zawiozę wszystkie do dziadków i mojego T. :)
OdpowiedzUsuńNiestety, ze zdrowiem nie jest najlepiej. Nauczyłam się wymiotować po jedzeniu. Od tygodnia praktycznie nic nie mam w żołądku, bo wszystko zwracam... Ech. Nie potrafię odmówić sobie jedzenia przez cały dzień, dlatego np. po obiedzie szybko biegnę do toalety... I jak dotąd nie potrafiłam wymiotować na zawołanie, tak teraz wychodzi mi to idealnie. Aż za bardzo...
Pozdrawiam Cię, kochana! ;* Wesołego kurczaka!!!