poniedziałek, 30 listopada 2015

Wlasnie mój chlopak i brat zamówili pizze... Pachnie... Jeszcze dwa tygodnie temu potrafilam zjeść. Wyrzuty byly, ale potrafilam...
A teraz mimo ze bardzo ale to baardzo chce... Nie potrafie... Choć kiszki graja mi marsza.

niedziela, 29 listopada 2015

Spotkanie nie wyszlo... Moze jutro...
Dzis kolejny leżący dzien. Mecze sie nawet jak wchodze po schodach na polpietro...
nie ma sie co dziwić...

banan, 2 kubki maślanki, kubek rosołu (kostki rosolowej).

z tego nie da sie czerpać duzo sil...

sobota, 28 listopada 2015

Śpię. Ciągle śpię.
uśmiecham się, udaję, że wszystko jest w porządku...

bilans...
jogurt naturalny +orzechy
szklanka maślanki +odrobina słonecznika,
szklanka barszczu.

wczoraj dzien na płynach... Dzis tez mial być, ale nie wyszlo... Jutro jestem umowiona z kolezanka na kawe.. Wiec będą tylko plyny...

piątek, 27 listopada 2015

Dziś w ciągu dnia bylo okej. Spedzilam wspanialy dzien z moim cudownym chłopakiem. Duzo udawania w sklepie... Przecież nie jestem głodna. Nie lubię tego. Jadlam juz.

prowadze walkę, sama ze sobą.

bilans?
1,5 szklanki maślanki ze słonecznikiem, 2 kubki barszczu instant.

waga leci w dol...

czwartek, 26 listopada 2015

Jestem totalnie rozbita...
Jedynym pretekstem żeby wstać z lozka jest konieczność pójścia do pracy. Teraz piec dni wolnego, a ja? Jestem załamana... Nie wiem jak dam sobie radę... ;( co ja mam robić? Jak ogarnąć wlasne życie?

bilans...
banan
jogurt naturalny 0% z garstka orzeszków.

We wtorek i środę mój jadlosois wygladal tak samo. I jak na mnie byl zaskakująco "duży"...

dwie szklanki maślanki,
kubek barszczu (tylko we wtorek),
pól kostki twarogu z dwoma malymi pomidorami i plastrem papryki czerwonej.

czwartek - dzis.
wlasnie zbieram sie na 12h do pracy. Zjadlam banana. 120kcal. Wieczorem szklanka barszczu (wody).
jestem twarda. Ze wszystkim sobie poradze.

wtorek, 24 listopada 2015

hej...
wlaśnie zeszlam z nocki.
12h pracy za mna.
kilogramy uciekają.
depresja powraca.

wczoraj zeby sie naladowac do pracy "zjadlam" jabłko, wypilam gorący kubek i szklankę maślanki. Przez caly dzien.

jestem beznadziejna.