wtorek, 16 września 2014

Tata podszedl i mnie przeprosił. Jest ok...
Brat wyjechał... Mam mieszkanie tylko dla siebie przez calutki tydzień. <3
Szkoda tylko, ze caly czas potwornie chce mi sie spać..  nie wiem o co chodzi, ale przesypiam cala noc i dzien (jak tylko mam wolny..).
Poza tym z nowości nastal cud. Po pól roku dostalam okres. Tzn nie wiem czy mogę to nazwac okresem, ale grunt ze chociaz cos tam "poszlo". Mam nadzieję, ze teraz zejdzie mi ten ochydny brzuch! Ostatnio mimo, ze nie jadlam dużo byl tak ogromny, ze bardzo mnie dolowal ;(
Zaczelam tez intensywnie ćwiczyć. Wszystko mnie boli, ale to nic. :)

Jedzenie dzis:
jogurt naturalny z płatkami owsianymi,
budyń malinowy na krakersach słonych.

od 15.00 nic.

Dobranoc :*

niedziela, 14 września 2014

Pokłóciłam sie z tata.. Mocno. A nawet bardzo mocno. Trzasnęłam drzwiami i wyszlam ze łzami w oczach... Nie wiedzialam co z sobą zrobić. Poszlam do galerii na zakupy. Kupilam notatniki na uczelnie i inne pierdoly.
Weszłam do działu ze słodyczami. Tak dawno ich nie jadłam.   Chyba chciałam zagryźć smutek. Wsadziłam do koszyka z 5 paczek ciasteczek, markiz, hitów i innych pyszności. Pomyślałam ze czesc zjem dzis, a drugą część schowam na gorsze chwile. Idac dalej między regalami czulam się coraz gorzej. Ahh te wyrzuty sumienia...
Odłożyłam wszystkie paczki. Zostawilam jedną, małą, może 50g miała...
Zaszkliły mi sie oczy. Nie moglam. Nie potrafilam sobie kupić pieprzonych ciastek bez tak ogromnych wurzutow sumienia...

Dzis sięgam dna.    

sobota, 13 września 2014

Nie pisałam, bo.. Byłam chora. W sumie nadal jestem. Oczywiście w pracy wiedzą lepiej, boli mnie głowa... "bo nie jesz", jestem chora i umieram z gorączką "bo nie jesz..." na wszystko zawsze taka sama odpowiedź. Jak ja nie znoszę jak ktoś wie lepiej ode mnie... Jak stawia chore diagnozy gówno wiedząc. Tym bardziej , że ostatnio jadłam. Żarłam. Nie znoszę siebie za to.

Od kilku dni jest ciut lepiej. Wczoraj np zjadłam 2x mus jabłkowy z płatkami owsianymi i jedną parówkę. Po 14 nic. Pracowałam na prawdę bardzo ciężko całą noc, do 7 rano... Biegałam jak głupia. Dziś o 8 zjadłam płatki owsiane zalane jogurtem pitnym, a do 15 dwa małe jogurty zbożowe z płatkami owsianymi. Od 15 nic.

Muszę wreszcie osiągnąć swój cel. I osiągnę. Już raz osiągnęłam. Teraz czas powalczyć o moje dawne 51kg.

Dziękuję, że mnie wspieracie. Jesteście niezastąpione! 

sobota, 30 sierpnia 2014

Wczorajsszy post sie nie dodał. Nie wiem czemu.
Jestem beznadziejna. Zawaliłam juz na początku... Niby nie jadłam dużo, ale glupia owsianka ma dużo kalorii mimo, ze jest zdrowa...
poza tym... Ciągle slysze "czemu Ty nic nie jesz", "moze Ty sie widzisz gruba w lustrze", "moze Ty masz anoreksje","obejrzyj w tv niedlugo będzie program o anoreksji"... Wczoraj mialam taka wlasnie przeprawę. Gadanie nad uchem, bo nie jem śniadania... A mowie wyraźnie ze "jadam w domu".. "Ja jeszcze nigdy Cię nie widzialam jedzacej przez te 12h pracy"..
i tak w kolko... "nie będziesz dopuszczona do pracy jak nie zjesz kanapki"... Przestraszyłam sie wteedy. Obiecałam zjeść zupę. Zjadlam 3/4 kubka, reszte wylałam jak przestali sie gapić. Udalo mi sie uniknąć jakis dziwnych kotletów i ziemniaków. Nie wiem co mam robić już żeby tak na mnie nie wsiadały. Nie będę jesc na pokaz by sie oddaliły... Boje sie. Od tak po prostu...

wtorek, 26 sierpnia 2014

Zaczynam sgd. Pierwszy raz w życiu konkretna dieta. Powiedzcie ze nie dam rady, ze jestem za slaba... Udowodnię, ze chciec to moc!
wczoraj w pracy bylam pilnowana wiec wzielam pól kubka barszczu. Zjadlam lyzeczke i jak zrobili sie zamieszanie reszte wylalam do smieci. Bylo swietnie! Od 6-20 prawie NIC!!!
Na stole delicje, merci, czekoladki ferrero. Ale ja nic!! Co z tego?! Zapakowali mi to na wynos ... I kilka zjadlam w domu... Nie znoszę tego.
dzis doroslam do decyzji by zacząć konkretna dietę. Zobaczymy jak mi to wyjdzie. Jadę na caly dzien do Koszalina. Kawal drogi... Mam nadzieje ze nie beda mi tam nic wciskać... Musze byc silna.
jutro będzie luźniej bo 12h pracy... Tam zazwyczaj nie jadam.
Ostatnio jedna dziewczyna zapytala mnie czy widze siebie "normnie" w lustrze... Czy widze jaka jestem szczupla..
eh.. Silo. Przybądź.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Stanęłam po dru­giej stro­nie lustra
Przyglądam się ze zdziwieniem
Nie wiem kim jest ta ko­bieta
Wygląda zu­pełnie inaczej niż ja
Za­pew­ne też jest kimś innym
Cieka­we jak ona mnie postrzega
Wpat­rując się we mnie tak uporczywie

piątek, 22 sierpnia 2014

Upadłam i nie mam siły się podnieść.


Jestem załamana...
Nie wiem jak mam żyć, jak sobie radzić z przeciwnościami, czy wyjść do ludzi, czy zamknąć się w swojej klatce.
Brat stracił pracę. Czy pozostaje mi utrzymanie całego mieszkania na barkach? Boję się. Nie chcę. Chcę być dzieckiem, bawić się całymi dniami w piaskownicy. Chcę mieć mamę, chcę mieć z kim porozmawiać!! CHCĘ BYĆ SZCZĘŚLIWA. Potrafię?! Nie sądzę.
Ostatnio nic mnie nie cieszy. Nie ma dnia, bym nie płakała. Tak. Codziennie zasypiam na zaryczanej poduszce. Chyba jesienny dołek mnie łapie....
Jest mi tak cholernie ciężko :(

Jeśli chodzi o jedzenie to jest.. przeciętnie.
Wczoraj cały dzień nic nie jadłam ze strachu, przerażenia... Ciężki dzień w pracy. Dobrze, że mam wsparcie ze strony jednej Pani... Ona chyba mnie rozumie... Ma jakiś dziwny wpływ na mnie. Jak byłyśmy sam na sam, zaczęła mnie podpytywać, opowiedziałam jej trochę o sobie. Wtedy wypaliła "Czy to dlatego nic nie jesz?" , a ja głupia odpowiedziałam "tak", zamiast "przecież jem, zawsze przed pracą i po...!!!!" (taaa...) .; Potem przeżywałam to cały weekend. Chyba od wtedy się zaczęło. Uzmysłowiłam sobie jakie mam dupowate życie. Niby wszystko w naszych rękach, mogłabym ruszyć dupę i wziąć sprawy w swoje ręce... Ale czy ja mam na to siłę? Czy mam siłę, po każdym upadku znowu się podnosić? Nie mam... Nie mam już kompletnie wcale sił. Jestem słaba, bezbronna i taka do dupy....

Jedzenie:
koktajl: duży jogurt naturalny + 3 nektarynki+ jabłko. Podzielony na kilka części. To wraz z płatkami owsianymi dziś zamierzam jeść.
Trzymajcie kciuki.