czwartek, 23 stycznia 2014

Dziękuję Wam za wsparcie. Egzamin mimo ogromnego stresu (biegunka, wymioty, brak apetytu) poszedł świetnie ,dostałam 4,5 :) Był ustny wiec stres podwójny :(

W przyszłym tygodniu dwa następne :(

Co do jedzenia to jest ok... :)

Zazwyczaj jem dwa posiłki, jak jestem bardzo głodna podjadam mandarynkę. :)

Dziś dzień się dopiero zaczął, ale zaraz wychodzę na zajęcia i wrócę po 19 więc zjem już tylko jogurt. Przed chwilą zjadłam potrawkę chińską- warzywa na parze, przyprawy i trochę ryżu. :)

A jak Wy się trzymacie?
Ja uciekam na zajęcia!

czwartek, 16 stycznia 2014

http://www.youtube.com/watch?v=dCeEK_tD0J0

Do kogo się zwrócić? Kto zrozumie?
Chyba nikt, kto nie przeżył tego samego... Jest mi ciężko.. Szczególnie ostatnio. Zaczęłam już sesję. Pierwszy egzamin miałam wczoraj. Ustny z takiej ilości materiału, że się załamać szło... Długo się uczyłam, mało jadłam, biegunka, wymioty... A w środę rano płaski brzuch! Tak, nie mogłam go już nawet wciągnąć... Ale co z tego? Czułam się potwornie, wykończona, zmęczona tym wszystkim.. I nawet nie miałam z kim pogadać, bo rówieśnik nie zrozumie... Nie przeżył to nie zrozumie...

Jestem sama. Zupełnie sama. Ja i moje niszczące się zdrowie... Nie potrafię normalnie jeść. Przez ostatnie dni jadłam dwa posiłki... Zazwyczaj jogurt z owocem i owsiankę z owocem... I duuuużooo kawy. Dziś będą trzy zapewne, ale co to posiłki dla dorosłej 22 letniej kobiety? Rano płatki w miseczce dla dzieci, potem zupa pomidorowa, którą zjadłam tylko dlatego, bo cała się trzęsłam z głodu (ręce, nogi...). Teraz już też wiem, że do rana nie wytrzymam, bo boli mnie coś głowa, muszę coś zjeść. I zrobię to.. Tylko nie wiem czy potem nie zjedzą mnie wyrzuty sumienia... Ahhh nie idźcie tą drogą, wcale nie jest tak kolorowo.. Ja wylewam tony łez, bo wciąż chcę być chudsza, bo nie mogę patrzeć na swoje uda i brzuch (gdyby był taki jak przed egzaminem zawsze... !).

Trzymajcie się!

środa, 8 stycznia 2014

Jestem wykończona, a dopiero dzień się zaczął.. Od jutra znowu praktyki, a potem sesja.. Na samą myśl o niej cała drżę. Brrr...

Jeśli chodzi o wagę to jest w porządku dziś 53,5 kg.

Bilanse też są w porządku.. Tzn przed wczoraj nawaliłam bo zjadłam kilka cukierków bounty (<3), ale "za karę" nic więcej do końca dnia nie zjadłam.

Wczoraj na śniadanie zjadłam, a raczej wypiłam jogurt pitny, na obiad owsiankę z jabłkiem i cynamonem, a na kolację płatki z jogurtem. ;)

Dziś dzień się dopiero zaczął, ale zjadłam na śniadanie kaszkę z małym jabłkiem.

I jeszcze moje tradycyjne pytanie! Czytacie teraz coś ciekawego? Ostatnio pochłaniam książki, niedługo moje urodziny i mam szansę "zamówić" sobie coś na prezent... :) Jeśli macie coś godnego polecenia- piszcie w komentarzu :)
Dzięki wielkie! :)

piątek, 3 stycznia 2014

Powrót do rzeczywistości.

Hej. :)
Mam nadzieję, że wróciłyście już do siebie po świąteczno-noworocznym obżarstwie :) Moja waga nie przekroczyła 55kg, więc nie jest źle... :)
Dziś znów byłam na zakupach, wiecie jakie to uczucie, jak bluzka w rozmiarze M (!!!!) wisi na mnie? Przewspaniałe!!! :) Długo na to czekałam i cieszę się, że udało mi się osiągnąć cel.


Dzisiejszy bilans:

Koło 11.00 (bo zaspałam) owsianka z połową pomarańczy.
Koło 17.00 kabanos drobiowy
Koło 19.00 (jak wrócę z psem) owsianka z jabłkiem i cynamonem, albo jogurt naturalny z tym połączeniem. :)


Do łask wróciły również ćwiczenia... :)
Jestem z siebie dumna, a Wy? Dajecie radę?

środa, 1 stycznia 2014

Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku!!! ;)

Mam nadzieję, że miałyście udaną zabawę... :)))

niedziela, 29 grudnia 2013

Nawaliłam. Dziś totalnie nawaliłam.
Taaaak, jest 11.30, a mi sie chce płakać.
Wczoraj piekłam na wyjazd mojemu bratu ciasteczka francuskie z brzoskwinią... Wiadomo, kilka zostawiłam (po co!?!?!?!?!?!) no i dziś je zjadłam na śniadanie. W zasadzie to będzie śniadanio-obiado-kolacja, bo nie zamierzam dziś już nic tknąć.
Najbliższe 4 dni spędze w spokoju, sama w domu, z czego bardzo się cieszę. Wezmę się w garść, będę ćwiczyć do nocy. W końcu dostałam na święta całodniowy bilet do aqua parku, jakoś zaprezentować się trzeba...

Wczoraj byłam na zakupach i jestem przeszczęśliwa. :) Kupiłam bluzkę 3/4 rękaw, dwie pary spodni (mieszczę się w M!! W niektóre "eski" też, ale są za krótkie... :( ) i ... 6 bluzek! (w rozmiarach od XS-M). Zawsze wybierałam te L i XL, żeby były luźne i nie opinały mi mojej opony, więc teraz bardzo się cieszę, że mogłam zejść na mniejsze rozmiary... Minusem jest niestety to, że musiałam wymienić CAŁĄ zawartość mojej szafy, co wiązało się z ogromnymi kosztami, ale już wychodzę na prostą. :)

Trzymajcie kciuki by udało mi się dziś nic nie tknąć... Myślę, że dam radę, nie raz nie jadłam nic całymi dniami. Buziak!

piątek, 27 grudnia 2013

Jak tam u Was po świętach?
Ja nie przytyłam według mojej wagi, ale cos czuję, że zaczyna mnie oszukiwać... ? Nie możliwe żebym ważyła dziś rano 53kg, gdzie wyraźnie widziałam mój wielki brzuch (w dodatku taki twardy, jakąś xennę, czy coś w tym stylu chyba muszę kupić.. :( )...

Święta jak to święta... Każdy gadał, wyliczali mi, że "zjadłaś tylko łyżkę bigosu"... Myślę, że wielkich grzechów nie popełniłam, może ewentualnie w Boże Narodzenie, zamiast czegoś normalnego zjadłam 2 babeczki i kawałek ciasta O_o Długo już nie jadłam słodyczy, mam nawet swoją wielką skrzynkę, gdzie trzymam słodkości,ale jakoś mnie do niej nie ciągnęło... A teraz taki klops. Ale to nic, podobno od czasu do czasu każdemu się należy.

Nie mogę się doczekać mojego rytmu dnia, jedzenia owsianek i jogurtów. W zasadzie to powynosiłam dużo jedzenia do znajomych, rodziny i dużo powpychałam innym (nawet nie wiecie, jaką radość może sprawić szykowanie komuś śniadania, kiedy widzisz, że całe to świąteczne żarcie znika z lodówki/ balkonu :D).

Ściskam Was mocno! :*