Ostatnie dni były bardzo ciężkie. Trzy dni pracy po 12 h dają czlowiekowi niezle w kość. Dzis wolne...jutro znów praca.. Padam.
Dzis w planach totalne byczenie i załatwienie zaległych spraw.
Jeśli chodzi o jedzenie to mimo, ze dośc kaloryczne, planuje zjesc trochę kopytek. Wieczorem serek wiejski. Jak będę bardzo glodna to jeszcze arbuz i to by było na tyle dziś.. mam nadzieje że sie uda.
A teraz czas podniesc cztery litery i wziąć psa na spacer. Trzymajcie sie! MAM NADZIEJĘ ZE WAKACJE MIJAJĄ WAM FAJNIE I WYPOCZYWACIE!!!
http://ask.fm/bycchuda
piątek, 25 lipca 2014
poniedziałek, 21 lipca 2014
Mam zapał.
Jeszcze.
Nie wiem ile potrwa, ale czuje dużą siłę i determinację do tego, by osiągnąć wreszcie swój cel. Szczegół, że ten cel coraz bardziej spada, a wagę chciałabym mieć coraz niższą i niższą... Ale na razie chcę wrócić do moich 52kg.
Patrzę na to zdjęcie z lewej strony i sobie myślę... W sumie nie jest tak źle... Ale ja wiem, że jest, pod warstwą ubrań czający się tłuszcz... I ludzie powtarzający "Ale Ty jesteś chuda", nakładający mi żarcie i nie rozumiejący, że ja po prostu boję się jeść. :(
Dam radę. Z Wami już wiele osiągnęłam i osiągnę jeszcze więcej!!!! W końcu startowałam z czegoś okropnego... Już dużo osiagnełam. Osiągnę więcej!!!!
Bilans na dziś:
` 10.00 Owsianka z bananem, kilkoma orzechami bez soli, zalana jogurtem bo się mleko skończyło. :D
` 15.00 Fasolka szparagowa, świeża, żółta <3 - gotowana, bez niczego.
` 18/19.00 Jeszcze nie wiem... Może jogurt naturalny z płatkami owsianymi, albo twarożek odtłuszczony z papryką? Zobaczę, muszę wybrać się do sklepu...
Poza tym nie ciągnie mnie już tak do słodyczy. Wcześniej je podjadałam z myślą "a i tak zaraz je zwymiotuję"... Teraz czekoladki leżą w lodówce i ich nie dotykam... :) O wiele mi z tym lepiej. :)
Aktywność:
Rolki/rower wieczorem (KOCHAM morze za to,że jest blisko i mają wygodne ścieżki, po których jeżdzenie to czysta przyjemność!)
Spacer popołudniu + zakupy :)
Trzymajcie się!! :)
DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE!
Jeszcze.
Nie wiem ile potrwa, ale czuje dużą siłę i determinację do tego, by osiągnąć wreszcie swój cel. Szczegół, że ten cel coraz bardziej spada, a wagę chciałabym mieć coraz niższą i niższą... Ale na razie chcę wrócić do moich 52kg.
Patrzę na to zdjęcie z lewej strony i sobie myślę... W sumie nie jest tak źle... Ale ja wiem, że jest, pod warstwą ubrań czający się tłuszcz... I ludzie powtarzający "Ale Ty jesteś chuda", nakładający mi żarcie i nie rozumiejący, że ja po prostu boję się jeść. :(
Dam radę. Z Wami już wiele osiągnęłam i osiągnę jeszcze więcej!!!! W końcu startowałam z czegoś okropnego... Już dużo osiagnełam. Osiągnę więcej!!!!
Bilans na dziś:
` 10.00 Owsianka z bananem, kilkoma orzechami bez soli, zalana jogurtem bo się mleko skończyło. :D
` 15.00 Fasolka szparagowa, świeża, żółta <3 - gotowana, bez niczego.
` 18/19.00 Jeszcze nie wiem... Może jogurt naturalny z płatkami owsianymi, albo twarożek odtłuszczony z papryką? Zobaczę, muszę wybrać się do sklepu...
Poza tym nie ciągnie mnie już tak do słodyczy. Wcześniej je podjadałam z myślą "a i tak zaraz je zwymiotuję"... Teraz czekoladki leżą w lodówce i ich nie dotykam... :) O wiele mi z tym lepiej. :)
Aktywność:
Rolki/rower wieczorem (KOCHAM morze za to,że jest blisko i mają wygodne ścieżki, po których jeżdzenie to czysta przyjemność!)
Spacer popołudniu + zakupy :)
Trzymajcie się!! :)
DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE!
niedziela, 20 lipca 2014
Hej.
Rzadko piszę, poniewaz rzadko siedzę przy komputerze.
Walczę. Glównie sama ze sobą. Ciężko mi jeść przy innych, a pracuje po 12h... Wracam okropnie głodna i najadam sie na wieczór, co źle wpływało na moja wagę. Od ostatniego postu z tym walczę i dam rade. Obecnie mam cztery wspaniale wolne dni. Wczoraj bylam na weselu, a raczej biesiadzie albo potańcówce. Jak zwal tak zwal.
Średnio mi sie podobalo.
Jeśli chodzi o dzisiejszy dzien to czuje sie taka...wypluta :p bylam na długim spacerze i wlasnie wrocilam z rolek. Jestem wykończona, ale bardzo zadowolona:)
Z jedzeniem tez nie jest źle.
-mały jogurt naturalny z miseczka niesolonych orzeszków
-125g 0% tłuszczu twarogu z kawałkiem pomidora i papryki zielonej
-3/4wiekszego jogurtu naturalnego z 2 garstkami orzechów bez soli.
Bywało lepiej, ale mysle ze i tak jest ok.
Przepraszam za błędy, które mogły sie wkraść, poniewaz pisze z telefonu.
http://ask.fm/bycchuda
Rzadko piszę, poniewaz rzadko siedzę przy komputerze.
Walczę. Glównie sama ze sobą. Ciężko mi jeść przy innych, a pracuje po 12h... Wracam okropnie głodna i najadam sie na wieczór, co źle wpływało na moja wagę. Od ostatniego postu z tym walczę i dam rade. Obecnie mam cztery wspaniale wolne dni. Wczoraj bylam na weselu, a raczej biesiadzie albo potańcówce. Jak zwal tak zwal.
Średnio mi sie podobalo.
Jeśli chodzi o dzisiejszy dzien to czuje sie taka...wypluta :p bylam na długim spacerze i wlasnie wrocilam z rolek. Jestem wykończona, ale bardzo zadowolona:)
Z jedzeniem tez nie jest źle.
-mały jogurt naturalny z miseczka niesolonych orzeszków
-125g 0% tłuszczu twarogu z kawałkiem pomidora i papryki zielonej
-3/4wiekszego jogurtu naturalnego z 2 garstkami orzechów bez soli.
Bywało lepiej, ale mysle ze i tak jest ok.
Przepraszam za błędy, które mogły sie wkraść, poniewaz pisze z telefonu.
http://ask.fm/bycchuda
poniedziałek, 7 lipca 2014
Hej :)
Znowu nie pisałam, ale niestety pewnie teraz tak będzie. :(
Do 12 czerwca studia/ egzaminy... A od 12 praca.. Do piątku pracowałam niemal codziennie, a idziemy rytmem 12h (od 7-19) i zmiany są dzienne, bądź nocne (19-7.00). Nie powiem kryzysy już były... :( Ale jakoś się pozbierałam i jest ok. Teraz mam swoje ukochane 5 dni wolne <3 O których marzyłam! :) Wypoczęłam, nabrałam energii i jestem happy. :) Pogoda cudowna, zaraz ruszam na rower nad morze... :)
Wiem, że z Wami mogę być szczera... Więc zdradzę Wam, że walkę zaczynam na nowo. Może nie zupełnie na nowo, ale zaczynam znowu rygorystyczną, zdrową dietę. Ostatnio byłam ciągle w pracy, zapieprz równy, więc nie było czasu na jedzenie, jak zjadłam w porze obiadowej kubek zupy, to był to sukces. Nie czułam głodu, ale jak pojawiałam się w domu o 20 i usiadłam po tylu godzinach, to raptem poczułam, że w moim żołądku są pustki... I tak przez miesiąc wpieprzanie o 20 i spanie... Wiadomo, że za dobrze to nie wpływa. Nie wiem jak mi wyjdzie, ale chce znowu wrócić do ZDROWYCH, REGULARNYCH posiłków, bo to był mój klucz do sukcesu. Obecnie ważę 55/56kg. Więc czas wrócić do 52...
Wczoraj się naryczałam strasznie z tego powodu... Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem tylko wziąć się w garść. Dam radę. :)
Ściskam Was mocno!
Moj ask:
http://ask.fm/bycchuda
Znowu nie pisałam, ale niestety pewnie teraz tak będzie. :(
Do 12 czerwca studia/ egzaminy... A od 12 praca.. Do piątku pracowałam niemal codziennie, a idziemy rytmem 12h (od 7-19) i zmiany są dzienne, bądź nocne (19-7.00). Nie powiem kryzysy już były... :( Ale jakoś się pozbierałam i jest ok. Teraz mam swoje ukochane 5 dni wolne <3 O których marzyłam! :) Wypoczęłam, nabrałam energii i jestem happy. :) Pogoda cudowna, zaraz ruszam na rower nad morze... :)
Wiem, że z Wami mogę być szczera... Więc zdradzę Wam, że walkę zaczynam na nowo. Może nie zupełnie na nowo, ale zaczynam znowu rygorystyczną, zdrową dietę. Ostatnio byłam ciągle w pracy, zapieprz równy, więc nie było czasu na jedzenie, jak zjadłam w porze obiadowej kubek zupy, to był to sukces. Nie czułam głodu, ale jak pojawiałam się w domu o 20 i usiadłam po tylu godzinach, to raptem poczułam, że w moim żołądku są pustki... I tak przez miesiąc wpieprzanie o 20 i spanie... Wiadomo, że za dobrze to nie wpływa. Nie wiem jak mi wyjdzie, ale chce znowu wrócić do ZDROWYCH, REGULARNYCH posiłków, bo to był mój klucz do sukcesu. Obecnie ważę 55/56kg. Więc czas wrócić do 52...
Wczoraj się naryczałam strasznie z tego powodu... Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem tylko wziąć się w garść. Dam radę. :)
Ściskam Was mocno!
Moj ask:
http://ask.fm/bycchuda
sobota, 21 czerwca 2014
Hej. :)
Co tam u Was?
U mnie wiele się zmieniło.
Zdałam sesję, mam "wakacje". Zaczęłam pracę, już taką stałą. Pracuje od ponad tygodnia. Jest ciężko, ale póki co mi się podoba.
Oczywiście jeśli chodzi o dietę to przechodzę szkołę przetrwania. Na stoliku CAŁY czas leżą wafelki, ciasteczka, czekoladki, bombonierki... Cuda wianki!
Do tego śniadania i obiady, które mają w zwyczaju jadać wspólnie... Ja tłumaczę się, że jadam przed wyjściem... a obiadu nie jem, bo przecież jak wrócę, to w domu będzie na mnie czekał.. Robi się ciężko z tym kłamaniem, bo teraz słyszę, że mam chociaż jabłko na drugie śniadanie jadać... :o Nosz kurde. Całe życie kontrola, wszędzie. Wszyscy. Co ja dziecko jestem?!
Nie znoszę jeść przy kimś. Jak jestem sama mogę jeść. Oczywiście rozsądnie. Ale nie przy kimś.
Potrafię nie jeść od kąd wstanę, czyli od 5- 15.30... Potem wracam, jem jakiś jogurt, ewentualnie zupkę. I codziennie wieczorem WALCZĘ z samą sobą. Mam jakieś skoki cukru. Ciągle chce mi się czekolady. Dobrze, że nie mam jej w domu....
Ciężki okres w moim życiu, zaczynam dorosłe życie. W zasadzie już dawno zaczęłam, jak zachorowała Mama, potem jak zmarła jeszcze bardziej trzeba było spiąć dupę... Tak naprawdę to dzieciństwo przeleciało mi między palcami. Tęsknię za tymi czasami...
ZAPRASZAM
http://ask.fm/bycchuda
Co tam u Was?
U mnie wiele się zmieniło.
Zdałam sesję, mam "wakacje". Zaczęłam pracę, już taką stałą. Pracuje od ponad tygodnia. Jest ciężko, ale póki co mi się podoba.
Oczywiście jeśli chodzi o dietę to przechodzę szkołę przetrwania. Na stoliku CAŁY czas leżą wafelki, ciasteczka, czekoladki, bombonierki... Cuda wianki!
Do tego śniadania i obiady, które mają w zwyczaju jadać wspólnie... Ja tłumaczę się, że jadam przed wyjściem... a obiadu nie jem, bo przecież jak wrócę, to w domu będzie na mnie czekał.. Robi się ciężko z tym kłamaniem, bo teraz słyszę, że mam chociaż jabłko na drugie śniadanie jadać... :o Nosz kurde. Całe życie kontrola, wszędzie. Wszyscy. Co ja dziecko jestem?!
Nie znoszę jeść przy kimś. Jak jestem sama mogę jeść. Oczywiście rozsądnie. Ale nie przy kimś.
Potrafię nie jeść od kąd wstanę, czyli od 5- 15.30... Potem wracam, jem jakiś jogurt, ewentualnie zupkę. I codziennie wieczorem WALCZĘ z samą sobą. Mam jakieś skoki cukru. Ciągle chce mi się czekolady. Dobrze, że nie mam jej w domu....
Ciężki okres w moim życiu, zaczynam dorosłe życie. W zasadzie już dawno zaczęłam, jak zachorowała Mama, potem jak zmarła jeszcze bardziej trzeba było spiąć dupę... Tak naprawdę to dzieciństwo przeleciało mi między palcami. Tęsknię za tymi czasami...
ZAPRASZAM
http://ask.fm/bycchuda
poniedziałek, 9 czerwca 2014
sobota, 7 czerwca 2014
Dawno nie pisałam,ale to przez totalny brak czasu :(
Wybaczcie, ale praktyki, teraz sesja, badania, szkolenia i wszystko na raz... Dostałam pracę i to w zawodzie. W czwartek zaczynam i się mega stresuje.. W środę ogromny egzamin i to ustny, po drodze szkolenia i spotkania z promotorką... Nie ogarniam za bardzo.. Jedyny plus- skończył się remont i mam azyl w domu. :)
Poza tym u mnie wszystko dobrze, wyniki dobre, jedynie podwyższone MCH lekko, co może świadczyć o lekkiej anemii, ale nie jest źle :) No i uwaga uwaga, lekarz mi powiedział, że powinnam do 60kg przytyć... WTF? Marzenie. Nigdy wiecej do tego nie dopuszczę...
Trzymajcie mocno za mnie kciuki, przydadzą się!!!!
Wybaczcie, ale praktyki, teraz sesja, badania, szkolenia i wszystko na raz... Dostałam pracę i to w zawodzie. W czwartek zaczynam i się mega stresuje.. W środę ogromny egzamin i to ustny, po drodze szkolenia i spotkania z promotorką... Nie ogarniam za bardzo.. Jedyny plus- skończył się remont i mam azyl w domu. :)
Poza tym u mnie wszystko dobrze, wyniki dobre, jedynie podwyższone MCH lekko, co może świadczyć o lekkiej anemii, ale nie jest źle :) No i uwaga uwaga, lekarz mi powiedział, że powinnam do 60kg przytyć... WTF? Marzenie. Nigdy wiecej do tego nie dopuszczę...
Trzymajcie mocno za mnie kciuki, przydadzą się!!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
