czwartek, 10 grudnia 2015
Pytacie mnie, czemu sobie to wszystko robie...
Nie potrafię tego wytłumaczyć osobie ktora przez to nie przeszla... To nie tak ze ja nie chce jeść. Chce jeść Malo i zdrowo... Ale jeść. Jednak nie potrafię. Nie wiecie jak to jest plakac nad plastrem sera z obawy przed jego zjedzeniem... Jak to jest wstawać w środku nocy i ważyć sie z obawy ze sie utylo pare dkg. Jak to jest zasypiać trzymając sie za brzuch zeby w porę uchwycić, ze rośnie. To chore . Ja to wiem. Wiem, ze mam problem. Dzis musialam zjeść bo jutro idę do pracy na 12h i wiem, ze nic nie zjem, a byłby to czwarty dzien bez jedzenia. Zjadłam dwie parowki z dwoma gryzami ogórka świeżego, 1,5 plastra sera i trzy plasterki szynki drobiowej plus troche startych buraków. Wszystko to zniescilo się na małym talerzyku pozostawiając jeszcze miejsce. Plakalam i jadłam. Ale jadlam. Po opróżnieniu talerza zrobilo mi sie niedobrze. Szybko sie polozylam... Wiecie? Moj organizm juz lepiej radzi sobie bez jedzenia niż po posiłku. Z pustym zoladkiem przynajmniej lepiej sie czuje.
Jestem zmeczona. Dzis przespalam pól dnia. Musialam odespać te wszystkie noce gdzie spalam do 3 czasem 5...
Przez to pewnie dzisiejsza noc będzie ciężka... Ale o 5 i tak wstaje.. Wiec w sumie bez różnicy..
Na koniec prosba. Nigdy nie brnijcie w to świadomie....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz