niedziela, 3 listopada 2013

Dziękuję za wszystkie miłe słowa, za modlitwę za mnie i moją Mamę (kochana jesteś!) to wiele dla mnie znaczy. Tak, odeszła stanowczo za wcześnie, przegrała walkę o życie w wieku 42 lat. Miała całe życie przed sobą, dlatego NIGDY się z tym nie pogodzę, a moje życie już nigdy nie będzie takie samo...

Ogólnie z dietą w porządku, dziś rano zjadłam płatki i o 17 też płatki i nic więcej i nie zamierzam więcej w siebie wmuszać... Co coś zjem, chce mi się wymiotować, w dodatku potwornie boli mnie głowa, chyba przez pogodę... Dziś byliśmy też godzinę na lodowisku, wymęczyłam się strasznie... i wymarzłam :D Ale spaliłam z pewnością dużo.
Waga spada, dziś rano 55kg. :) Myślałam, że nigdy nie uda mi się zobaczyć tej cyferki na wadze... :) Bardzo miła niespodzianka. :)

Żeby nie było tak kolorowo, to napiszę Wam, że czasem mam odstępstwa. Wczoraj np. zjadłam rano płatki, potem o 15 troszkę zupy pomidorowej i pół ziemniaka, mielonego i czerwoną kapustę. Porcje oczywiście małe, w domu nigdy w życiu tyle nie jem, ale byłam w gościach i musiałam.. Potem było jeszcze ciasto. Ale od 17 nic nie tknęłam, więc myślę, że tragedii nie ma. Tym bardziej, że tak naprawdę jem już coraz mniej, czasem nie mam ochoty na nic cały dzień, ale się zmuszam... i chociaż po łyżeczce coś skubnę.

Nawet nie mam już napadów, dziś mój brat chciał wcisnąć we mnie pizze, nie tknęłam jej. Wyglądała ładnie, pachniała, ale... Nie miałam w ogóle ochoty. Po łyżwach zrobił prawdziwą czekoladę na gorąco, taką domową.. Też nie wypiłam... Kiedyś bym się na to rzuciła, teraz mam to gdzieś... Jedzenie nie sprawia mi już takiej radości jak kiedyś. Jem by żyć, a nie żyję aby jeść...

No nic.. kończę, bo i tak pewnie większość nie doczyta do końca. :)
Dziękuje, że jesteście, że są tu ludzie na których mogę liczyć, mimo, że mnie nie znacie...

10 komentarzy:

  1. Tak wspaniale Ci idzie! Kiedy ja zobaczę 55 kg? Marzenie! Tylko pozazdrościć.
    Chciałabym mieć też tyle silnej woli i zero ochoty na jedzenie. Jesteś mega silna!
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, jesteś dla mnie taką mega dużą motywacją! Swoją pracą osiągnęłaś już tyle! Podziwiam Cię! I chcę móc zaliczać swoje cele. Inspirujesz! <3
    Kochana powodzenia i wytrwałości! Nie daj się!
    Bardzo mi przykro z powodu Twojej mamy, ale zostaną wspomnienia, których nikt Ci nie zabierze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma za co dziękować. To wiadome, że skoro tu jesteśmy, to po to, aby wspierać. Próbuję zrozumieć twój ból, ja chyba nie umiałabym normalnie funkcjonować...
    Jesteś silna. Tak bardzo motywujesz do działania. Zazdroszczę ci tego braku chęci do jedzenia. Twój organizm chyba już przyzwyczaił się do tego, że nie dostarczasz mu wielu kalorii.
    Z jednej strony gratuluję, a z drugiej nieco się martwię. 55 kg przy wzroście 175 cm? Czyżby nie za mało... ?
    Proszę, wyznacz sobie granicę. Obyś tylko jej nie przekroczyła, bo jest bardzo cienka...
    Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś moją największą motywacją <3

    Gratuluję osiągnięcia celu ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. gratuluje wagi! bilans świetny. oby tak dalej.. nie przejmuj sie tymi drobnymi odstępstwami od diety, kazdemu sie zdarza. trzymaj sie! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesteś naprawdę wielka, tak dużo już osiągnęłaś. Chciałabym tak dążyć do celu, mieć tyle wiary i zaparcia. Wspaniale ;*

    http://myclosedlittleworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. ła.. gratuluję :) ja tylko 10kg więcej :D i co teraz? bo tak pod 55 masz napisane 'A potem pomyślimy'. Jakiś plan? Jeszcze coś chcesz zrzucić, czy teraz stabilizacja wagi?
    trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  8. hej świetny blog chcialabym dodać do obserwujacych lecz malo tu cokolwiek ogarniam jak bys wbiła do mnie jakiegos koma czy cos to zawzsze bym mogla sb wejz i troche się zmotywować ronnie-motyl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. jej zazdroszczę 55 kg też chcę !!! :) :)

    http://thinchudosc.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj, pierwszy raz u ciebie jestem. Chciałabym wspomóc cię jakimiś słowami po stracie Mamy, ale chyba nie będe umiała się na to zdobyć. Musze przede wszystkim pogratulować silnej woli, tego, że odzwyczajasz się od jedzenia i to już nie ono tobą rządzi. Z drugiej strony taki ukłąd nie jest bezpieczny, z pewnością zdajesz sobie z tego sprawę. Spróbuj więc moze troszkę zmienić sposób odżywiania? Na odrobinę zdrowszy?
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń