Heeej :)
Jest dobrze, sobota tak jak zwykle, nie pamiętam co jadłam, ale mało.. Na niedzielę przypadł dzień bez diety, więc zjadłam trzy małe ciasteczka francuskie, Góralka i ze 4 cukierki.
Wczoraj zjadłam kaszke manną ze śliwkami, po uczelni jabłka w cieście francuskim- starsznie żałowałam ,bo to w sumie słodkie, a przecież tylko raz w tygodniu mogę!!! No,ale było minęło, wieczorem zrobiłam sobie musli, któtrego nawet nie zjadłam w połowie...
Dziś:
Śniadanie: pół bułki pełnoziarnistej
Obiad: (czyli przed wyjściem na uczelnię xD) drugą połówkę rannej bułki
Kolacja (jak wrócę z uczelni) musli :)
Do tego potwornie dużo ruchu, u nas na północy dziś starsznie gorąco, więc w pewnym momencie myślałam, że padnę, czułam jak się roztapiam.. :P
Zaraz muszę biec odebrać nową książkę- udało mi się kupić "Alibi na szczęście" :) Bardzo się cieszę :) Obecnie czytam drugi tom z serii "Kwiatów na poddaszu", czyli "Płatki na wietrze". Gorąco polecam, strasznie wciąga, pierwszy tom pochłonęłam w dwa wieczory, drugi tom dopiero zaczęłam, a już kończę... <3
Udanego popołudnia wszystkim! Ja uciekam na wykład, który potrwa jedynie do 19.30...
powodzenia trzymaj sie ;3 nie przejmuj sie niepowodzeniami http://motylemzostac.blogspot.com/?m=1
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńeee to gratuluję! :) bardzo dobrze Ci idzie z dietą! :)
OdpowiedzUsuńAlibi podobno bardzo fajne :) Czekam aż koleżanka kupi ten I tom calej serii i pożyczę od niej wszystkie :) A masz konto na lubimyczytac.pl ? :)
Powiedz jak z efektami diety przy takim jednym dniu rozpusty?
OdpowiedzUsuńTrzymaj się chudo!
Zapraszam do mnie:)
http://cocoskinny.blogspot.com/
Zawsze jak mam dzień wolny od diety to nei korzystam z niego w pełni.. Dniem rozpusty tego nazwać nie mogę, bo to nie polega na tym, że wpieprzam ile wlezie.. Bo tak juz chyba nawet nie potrafię... Po prostu zamiast obiadu zjem np. batona, albo zamiast śniadania... :) Zastępuję jakiś posiłek czymś słodkim :) Prócz kolacji, bo na wieczór nie pozwalam sobie na słodycze. :) Więc ten dzień nie wpływa w żaden sposób na moją wagę. :)
UsuńW tym tygodniu zjadłam więcej, bo i na śniadanie francuskie i na obiad góralka. :D Ale dużo ruchu było, wiec też jakoś dałam radę, z tym że im więcej zjem slodkiego tym bardziej chce mi się potem w tygodniu... Więc lepiej zjeść np. jednego batona,żeby się nie rozochocić. ;p
UsuńAlbo najlepiej w ogóle nie jeść, bo organizm lubi się przyzwyczajać. Może mój tak ma, że jak nie jem to jest super, a jak skuszę się na coś to później mnie ciągnie. ;)
UsuńRozumiem :)
OdpowiedzUsuńObsługa lubimy czytać nie jest trudna :) Nową półkę możesz oddać klikając w "menu" - "biblioteczka" - 'moje półki" i na dole będzie okienko żeby wpisać nazwę wymyślonej przez ciebie półeczki :) ale to taka zabawa, więc jeśli nei masz czasu to pewnie wiele nie tracisz :) jakbyś się skusiła to daj znać - znajdę Cię i podpatrzę co tam czytasz sobie :)
Pozdrawiam ciepło :)
zazdroszczę tobie że jesteś taka silna i tak dobrze sobie raadisz z dietą
OdpowiedzUsuńhttp://thinchudosc.blox.pl/html