Hej.
Bardzo dziękuję Wam za słowa wsparcia. Wiem, że jedzenie mnie nie pocieszy, dlatego nie jem na "pocieszkę". Zresztą ja jak jest mi źle i bardzo się stresuję to mam "zaciśnięty" żołądek i wręcz przeciwnie- nie mogę jeść... Dlatego sesja, czy inne egzaminy wpływają na moje chudnięcie.
Wczoraj zjadłam:
-owsianka z gruszką
-płatki pełnoziarniste lubelli z jogurtem naturalnym
-płatki w/w z mlekiem
Dziś:
-trochę sałatki jażynowej z 1 chrupkim
-Zupa buraczkowa ( koło 16.30)
I bardzo możliwe, że jak późno zjem obiad to już nie będę głodna i nic nie zjem więcej... :)
Poza tym, humor trochę lepszy po dzisiejszym sukcesie na uczelni. Jutro kolejne wyzwanie, b.ważne kolokwium... Ale wszystko da się zrobić, prawda ?
Dam radę, przez gorsze rzeczy przechodziłam.
Więc lecę do nauki.
poniedziałek, 18 listopada 2013
piątek, 15 listopada 2013
Naprawdę myślicie, że wyjdzie dla mnie również słońce? Ja już nie mam siły.. ciągle pod górę, chce siąść i płakać, na nic więcej nie mam sił... Jeszcze dziś pokłóciłam się z koleżanką... Dowaliła mi jak mogła... Jestem za słaba, obecnie upadłam na ziemię... Mam nadzieję, że nie wpadnę jeszcze do jakiejś dziury.. a wręcz przeciwnie... Liczę, że uda mi się podnieść... To wszystko takie trudne, nie potrafię sobie poradzić z najprostszymi decyzjami, wszystko mnie przytłacza, potrzebuję jednej rozmowy z Mamą.. Bardzo potrzebuje... :(
Doceniajcie swoich rodziców...
Jeśli chodzi o dietę, to jest wszystko ok... Wczoraj zjadłam owsiankę na mleku i zupę pieczarkową, a dziś jogurt naturalny z płatkami, pieczarkową i może na kolację zjem owsiankę, nie wiem... W sumie, czy jest coś, co obecnie wiem?
Nie mam sił... :(
Doceniajcie swoich rodziców...
Jeśli chodzi o dietę, to jest wszystko ok... Wczoraj zjadłam owsiankę na mleku i zupę pieczarkową, a dziś jogurt naturalny z płatkami, pieczarkową i może na kolację zjem owsiankę, nie wiem... W sumie, czy jest coś, co obecnie wiem?
Nie mam sił... :(
sobota, 9 listopada 2013
Oglądacie czasem "Prawo Agaty" ?
Ostatnio leciała podczas odcinka taka piosenka...
Ostatnio leciała podczas odcinka taka piosenka...
Jesteś sam gdy zapada zmrok
Będziesz sam gdy Twe życie przeminie
W starej szybie odbija się wzrok
Kogoś kto od lat tak żyje
Nie zagłuszy ciszy wina smak
Nie pomniejszy żalu pusta butelka
I rozumiesz, że przyjaciół brak
Gdy jak kruche szkło serce pęka
Nie wie nikt co się może stać
Nie wie nikt co się jeszcze zdarzy
Gdy ból skrzywi bladą twarz
To i tak zostaniemy z tym sami
Ja nie mówię, że to ma sens
Ja nie twierdzę też, że to na nic
Tylko życie tak trudne jest
Potrzeba siły, by sobie z nim radzić
Będziesz sam gdy Twe życie przeminie
W starej szybie odbija się wzrok
Kogoś kto od lat tak żyje
Nie zagłuszy ciszy wina smak
Nie pomniejszy żalu pusta butelka
I rozumiesz, że przyjaciół brak
Gdy jak kruche szkło serce pęka
Nie wie nikt co się może stać
Nie wie nikt co się jeszcze zdarzy
Gdy ból skrzywi bladą twarz
To i tak zostaniemy z tym sami
Ja nie mówię, że to ma sens
Ja nie twierdzę też, że to na nic
Tylko życie tak trudne jest
Potrzeba siły, by sobie z nim radzić
Jakoś tak... podły nastrój dziś... Mam nadzieję, że u Was lepiej...
http://ulub.pl/FG6xeGPKsB/monika-urlik-nie-wie-nikt-liveakustycznie
piątek, 8 listopada 2013
Prezentacja poszła słabo... Tzn ja nie mam sobie nic do zarzucenia, ale praca była grupowa, więc... Pominę może to po co mam się znowu wkurzać?
Kolokwium za to wczoraj poszło super, wpadła piąteczka. :)
Dziś byłam na badaniach z krwi wyniki poznam w grudniu dopiero, bo wtedy mam lekarza umówionego-badania uczelniane. :)
No,a poza tym... Jest ok :)))
Czuję się dobrze, jem chyba normalnie... Dziś:
-Kasza manna z wkrojonym bananem (z jabłkiem lepsza. xD)
-2 paluszki rybne + 1 średni ziemniak + łyżka ćwikły
- płatki z mlekiem
I tyle. :)))
Wczoraj:
-Kasza manna z kawałkiem jabłka
-1 ziemniak i miałam zjeść kurczaka, ale nie przebrnęłam, piesek za to się ucieszył. :D
- Płatki z mlekiem.
:)
Konczę, lecę do Was..:*
Kolokwium za to wczoraj poszło super, wpadła piąteczka. :)
Dziś byłam na badaniach z krwi wyniki poznam w grudniu dopiero, bo wtedy mam lekarza umówionego-badania uczelniane. :)
No,a poza tym... Jest ok :)))
Czuję się dobrze, jem chyba normalnie... Dziś:
-Kasza manna z wkrojonym bananem (z jabłkiem lepsza. xD)
-2 paluszki rybne + 1 średni ziemniak + łyżka ćwikły
- płatki z mlekiem
I tyle. :)))
Wczoraj:
-Kasza manna z kawałkiem jabłka
-1 ziemniak i miałam zjeść kurczaka, ale nie przebrnęłam, piesek za to się ucieszył. :D
- Płatki z mlekiem.
:)
Konczę, lecę do Was..:*
wtorek, 5 listopada 2013
Dziękuję za wszystkie wpisy. :) Chyba nie jest ze mną tak do końca źle... :) Dziś rano dostałam okres, wiem, żałosne, że o tym piszę, ale taka moja mała radość, tym bardziej, ze dłuuuuugoooo go nie było. Pomijam już fakt, że czuje się okropnie przez to.. No ale coś za coś. :)
Bilans idzie mi dobrze, rano zjadłam płatki owsiane, takie instatnt w kubku bo się spieszyłam, o 15 sałatkę z kukurydzą <3 a wieczorem zjem płatki z ciepłym mlekiem. :)
Poza tym mam tonę nauki, jutro mam kolejną prezentację, w czwartek kolokwium, w piątek badania (trochę się boję, ale co ma być to będzie).
Trzymajcie się, a ja lecę do nauki.
Bilans idzie mi dobrze, rano zjadłam płatki owsiane, takie instatnt w kubku bo się spieszyłam, o 15 sałatkę z kukurydzą <3 a wieczorem zjem płatki z ciepłym mlekiem. :)
Poza tym mam tonę nauki, jutro mam kolejną prezentację, w czwartek kolokwium, w piątek badania (trochę się boję, ale co ma być to będzie).
Trzymajcie się, a ja lecę do nauki.
niedziela, 3 listopada 2013
Dziękuję za wszystkie miłe słowa, za modlitwę za mnie i moją Mamę (kochana jesteś!) to wiele dla mnie znaczy. Tak, odeszła stanowczo za wcześnie, przegrała walkę o życie w wieku 42 lat. Miała całe życie przed sobą, dlatego NIGDY się z tym nie pogodzę, a moje życie już nigdy nie będzie takie samo...
Ogólnie z dietą w porządku, dziś rano zjadłam płatki i o 17 też płatki i nic więcej i nie zamierzam więcej w siebie wmuszać... Co coś zjem, chce mi się wymiotować, w dodatku potwornie boli mnie głowa, chyba przez pogodę... Dziś byliśmy też godzinę na lodowisku, wymęczyłam się strasznie... i wymarzłam :D Ale spaliłam z pewnością dużo.
Waga spada, dziś rano 55kg. :) Myślałam, że nigdy nie uda mi się zobaczyć tej cyferki na wadze... :) Bardzo miła niespodzianka. :)
Żeby nie było tak kolorowo, to napiszę Wam, że czasem mam odstępstwa. Wczoraj np. zjadłam rano płatki, potem o 15 troszkę zupy pomidorowej i pół ziemniaka, mielonego i czerwoną kapustę. Porcje oczywiście małe, w domu nigdy w życiu tyle nie jem, ale byłam w gościach i musiałam.. Potem było jeszcze ciasto. Ale od 17 nic nie tknęłam, więc myślę, że tragedii nie ma. Tym bardziej, że tak naprawdę jem już coraz mniej, czasem nie mam ochoty na nic cały dzień, ale się zmuszam... i chociaż po łyżeczce coś skubnę.
Nawet nie mam już napadów, dziś mój brat chciał wcisnąć we mnie pizze, nie tknęłam jej. Wyglądała ładnie, pachniała, ale... Nie miałam w ogóle ochoty. Po łyżwach zrobił prawdziwą czekoladę na gorąco, taką domową.. Też nie wypiłam... Kiedyś bym się na to rzuciła, teraz mam to gdzieś... Jedzenie nie sprawia mi już takiej radości jak kiedyś. Jem by żyć, a nie żyję aby jeść...
No nic.. kończę, bo i tak pewnie większość nie doczyta do końca. :)
Dziękuje, że jesteście, że są tu ludzie na których mogę liczyć, mimo, że mnie nie znacie...
Ogólnie z dietą w porządku, dziś rano zjadłam płatki i o 17 też płatki i nic więcej i nie zamierzam więcej w siebie wmuszać... Co coś zjem, chce mi się wymiotować, w dodatku potwornie boli mnie głowa, chyba przez pogodę... Dziś byliśmy też godzinę na lodowisku, wymęczyłam się strasznie... i wymarzłam :D Ale spaliłam z pewnością dużo.
Waga spada, dziś rano 55kg. :) Myślałam, że nigdy nie uda mi się zobaczyć tej cyferki na wadze... :) Bardzo miła niespodzianka. :)
Żeby nie było tak kolorowo, to napiszę Wam, że czasem mam odstępstwa. Wczoraj np. zjadłam rano płatki, potem o 15 troszkę zupy pomidorowej i pół ziemniaka, mielonego i czerwoną kapustę. Porcje oczywiście małe, w domu nigdy w życiu tyle nie jem, ale byłam w gościach i musiałam.. Potem było jeszcze ciasto. Ale od 17 nic nie tknęłam, więc myślę, że tragedii nie ma. Tym bardziej, że tak naprawdę jem już coraz mniej, czasem nie mam ochoty na nic cały dzień, ale się zmuszam... i chociaż po łyżeczce coś skubnę.
Nawet nie mam już napadów, dziś mój brat chciał wcisnąć we mnie pizze, nie tknęłam jej. Wyglądała ładnie, pachniała, ale... Nie miałam w ogóle ochoty. Po łyżwach zrobił prawdziwą czekoladę na gorąco, taką domową.. Też nie wypiłam... Kiedyś bym się na to rzuciła, teraz mam to gdzieś... Jedzenie nie sprawia mi już takiej radości jak kiedyś. Jem by żyć, a nie żyję aby jeść...
No nic.. kończę, bo i tak pewnie większość nie doczyta do końca. :)
Dziękuje, że jesteście, że są tu ludzie na których mogę liczyć, mimo, że mnie nie znacie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
