niedziela, 3 stycznia 2016

mam male problemy z Internetem dlatego nie pisalam... Ale na maila napisze-obiecuje!:)


Co do ostatniego komentarza to po oficjalnym ważeniu wyszlo 55kg w ciuchach.


I nie jest to powód do przytycia  tylko do dalszego utrzymywania wagi. Ale cale szczęście zadowoli wszystkich 57. Mysle ze tyle moge mieć juz dziś. Bardzo sie przestraszyłam i zaczelam jeść a niekiedy wpieprzac. Wczoraj nastąpił bunt i dwa kubki maślanki musiały starczyć. Dzis będzie niewiele wiecej. Tzn ... Liczę na mniej... Bo w takim tempie to osiągnę nie 57, a 67kg do wyznaczonego dnia.


Czuje ze tkwię w tym gownie po uszy. Od dwóch lat nie potrafię jeść normalnie...


Zgodzilam sie na rozmowę z psychoterapeuta. Głównie ze względu na nawrót depresji z ktora sobie nie radze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz