mam male problemy z Internetem dlatego nie pisalam... Ale na maila napisze-obiecuje!:)
Co do ostatniego komentarza to po oficjalnym ważeniu wyszlo 55kg w ciuchach.
I nie jest to powód do przytycia tylko do dalszego utrzymywania wagi. Ale cale szczęście zadowoli wszystkich 57. Mysle ze tyle moge mieć juz dziś. Bardzo sie przestraszyłam i zaczelam jeść a niekiedy wpieprzac. Wczoraj nastąpił bunt i dwa kubki maślanki musiały starczyć. Dzis będzie niewiele wiecej. Tzn ... Liczę na mniej... Bo w takim tempie to osiągnę nie 57, a 67kg do wyznaczonego dnia.
Czuje ze tkwię w tym gownie po uszy. Od dwóch lat nie potrafię jeść normalnie...
Zgodzilam sie na rozmowę z psychoterapeuta. Głównie ze względu na nawrót depresji z ktora sobie nie radze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz