poniedziałek, 21 grudnia 2015



nie mam sily opisywać tego co przeżyłam....
nie mam sily na nic...
dzis zjadłam dwa razy po pól miski zupy jarzynowej, domowej. Więcej wody jak warzyw.


mam chory żołądek i wszystko do sprawia mi bol.
kolejne kroki? Skierowanie na leczenie w poradni zaburzeń odżywiania -CITO!!!!


jak do nowego roku nie uda się to leczenie zamknięte.


niby chce walczyć ale tak nie do końca... Chcialabym żeby wszyscy dali mi święty spokój....

4 komentarze:

  1. wiem co czujesz...
    ale nie możemy się poddawać, musimy dalej żyć i z tym walczyć ! ;) spędzaj czas ze znajomymi / przyjaciółmi, a masz może jakieś hobby ? może poświęć się czemuś to zapomnisz o czarnych barwach życia :P
    'NG'

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem kin jestes ale dziękuję za wszystkie Twoje komentarze. Przeszlas/przechodzisz przez to?

    OdpowiedzUsuń
  3. Więc to wszystko jest skomplikowane...
    Nie było w sumie dnia w moim życiu w którym bym coś nie zjadła, no może z jeden. W grudniu 2013 zaczęłam się odchudzać że jadłam mało i ćwiczyłam Chodakowską :D (chciałam być modelką :P ) zaczęłam liczyć kalorie etc Potem przerywałam dietę powracałam i znowu mniej jadłam... Jednym słowem jedna wielka karuzela... W lutym to osiągnęło swoje apogeum. Moje życie wyglądało tak że jadłam ok 1000 kcal , kilka razy mi sie udało 600 kcal dziennie i ćwiczenie po 3 h dziennie + bieganie na siłowni. Schudłam do 55 kg, ale oczywiście chciałam więcej, mama mi powiedziała że nie mogę przekroczyć tej wagi. W sumie nigdy mnie nie obchodziła waga, mogłam ważyć nawet 60 z resztą tyle ważę teraz, moim marzeniem było/jest mieć 60 cm w talii. Cały czas mi się wydaje że to po prostu utopia... W lutym miałam 66 cm, mama i znajomi w pracy martwili się ale ja mówiłam że to tylko chwilowe że schudnę i powrócę do normalnego odżywiania. Jadłam głównie raw food. Miałam obsesje na punkcie tego co jem i co zrobić by schudnąć. Pamiętam taki jeden przypadek jak jadłam no załużmy do 14:00/15:00 i później już nie. Szykowałam sobie jedzenie na następny dzień, ( i planowałam co będę jadła jak to wszystko sie skończy, byłam na prawdę nieszczęśliwa - codziennie lustro i miarka ) i naszykowałam sobie kasze manną z sokiem pewnie coś ok 700-800 kcal na cały dzień. I obudziłam się w nocy z bólem brzucha, że nie mogłam zasnąć po czym rzuciłam się na jedzenie i przez resztę dnia jadłam 2 papryki . Dość często miałam takie zapędy, a jak szła fala to już niszczyła absolutnie wszystko. Miałam ogromne tendencje do przejadania się -podejście że jak już przegrałam to zawale cały dzień. Najdłużej na mojej diecie wytrzymałam 3 tyg gdzie miałam już te 67 cm w talii i thigh gap <3. Byłam słaba, nie chciało mi się żyć, traciłam nadzieje we wszystko i w swoje hobby - muzyka. Zaniedbałam moje hobby i straciłam rok w swojej "pracy" nad marzeniem, bo myślałąm sobie - schudne i dopiero zacznę robić coś innego - mylne myślenie teraz staram sie aby to szło wszystko razem w parze, i ciągle czekam na stabilizacje. Z jednej strony podziwiam upór nic nie jedzenia bo ja po prostu się tego boje, a z drugiej to jest po prostu złe. Moim przełomem było jakoś też w lutym, jak robiłam swoją "prace" i siedziałam na łóżku oparta o ściane i nie miałam siły trzymać długopisu. Powiedziałam sobie "to koniec" i tego dnia zjadłam kilka tysięcy kalorii - słodycze. To było chore i głupie często się przejadałam a potem modliłam żeby mi żołądek nie pękł, masakra... Uczę sie tego umiarkowania ale nie wychodzi mi to -.- Od lutego do końca marca przytyłam 15 kg i byłam wściekła od tego czsu czyli te 10 mcy non stop tyje i chudnie i męczy mnie to. Poszukuje złotego środka, żebym po prostu o tym nie myślała po prostu żyła... Nie wiem co mam robić, nie wiem jak mam walczyć, mam troche inne zaburzenie odżywiania niż Ty. Z tego wszystkiego straciłam ochote do jedzenia mięsa ryb jajek mleka - nie wiem czy to dobrze czy to źle życie pokaże :D nie wiem co mam jeść ani jak, serio. Byłam nawet u dietetyka ale to nic nie dało... Przyznam się że patrzyłam sobie po takich stronkach jak Twoja by jakoś sie zachęcić żeby mniej jeść, żeby stać się wolną od tego wszystkiego, ale gdy zobaczyłam jak sie czujecie, że nie macie siły itp to przypomniało mi się wszystko i po prostu zaczęłam sie o Was bać, i postanowiłam reagować. To wszystko jest poważnym problemem społeczeństwa cywilizacyjnego i to mnie przeraża... Boli mnie to że po prostu nie potrafimy siebie w pełni zaakceptować, ba często siebie nienawidzimy swojego ciała (i chodzi tu o wszystkie przypadki nie tylko otyłość czy "otyłość" tylko wgl MY) to na serio przykre... ja też nie mogę - mam w głowie idealną siebie... nie wiem już co o tym wszystkim myśleć...
    Gdybym mogła cofnąć się w czasie, zanim mój organizm wsiadł na karuzele, po prostu jadłabym o jedną kanapkę mniej, albo nie jadła po 18, i zaczęła ćwiczyć po 30 min dziennie.... Gdybym tylko mogła cofnąć czas...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale nie ma co się załamywać bo (jak wczoraj gadałam z koleżanką ) cierpienie uszlachetnia, i to co przechodzimy w życiu nas kształtuje, jak patrzę na to wszystko widzę różnice, jeszcze mi daleko by 'dojrzeć' ale w końcu mam 20 lat od ponad miesiąca, nic się nie dzieje od pstryknięcia palcami, ważne rzeczy w naszym życiu dzieją sie etapami...i wierzę że osiągnę to co chcę i będę w końcu poukładana a nie taka nieogarnięta :D przez to wszystko stałam się posępna, ale przecież tak nie może być, z natury jestem pozytywna i życzę aby każdy takim był bo życie/nawet najgorszy problem zaczyna się zmniejszać :D Jak na razie zmierzam do nikąd, ale każda droga gdzieś przecież prowadzi, to od nas zależy jak ona będzie wyglądać. Ja na razie zajmuje się nauką i moją pasją, i życzę Ci/polecam abyś znalazła to co kochasz i poświęciła się temu. Tak jak Ci radziłam zacznij od picia soków bo organizm sie odzwyczaił, potem zacznij jeść surowe warzywa i owoce, potem gotowane itd etapami, jedz to co lubisz tylko w małych/mniejszych ilościach. Pamiętam jak czytałam kiedyś - i to mnie z resztą wystraszyło - ale kobieta po 30 pisała że przez to wszystko zniszczyła sb metabolizm i cokolwiek zje to od razu tyje, a ja nawet lubię jeść więc ta wizja nie wchodziła w gre ;)
    A zatem życzę powodzenia, i jeśli chcesz mieć upragnioną figurę ( ja też chcę) to musimy do tego podchodzić powoli, tz wykształcić nawyki obie mamy prace w życiu do wykonania ale damy rade, w końcu czym było by życie bez problemów ? Nudne co nie :D a więc przepraszam że tak się rozpisałam, i że pisałam różne dziwne rzeczy, ale rozumiesz jestem artystką xd to wszystko wyjaśnia :D Jesteśmy młode życie przed nami, co lubisz robić ? Malować, śpiewać, tańczyć, a może czytanie książek lub granie w piłkę ? Nie wiem co jest Twoją pasją, ale poświęć się temu chyba nie chcesz by Twoje życie toczyło się tylko wokół jedzenia (zarówno myślenia o nim jak i unikania), w końcu nie wyobrażam sobie urodziny przyjaciółki bez spróbowania jej wypieków, albo poważnych rozmów bez piwa :D chociaż ostatnio mój organizm nie lubi się z alkoholem xd ale chodzi mi o to że mamy to życie i co ... ? Jest ono trochę jak taka plastelina, od nas zależy jakie będzie miało kształt wokół czego przebiega, jak to wszystko będzie wyglądało i jaki będzie miało kolor. Ja wiem co chce w życiu robić (dziwne bo jestem kobietą xd ) chce spełniać marzenia, i wierze że to wszystko może iść w parze. Śmieje się że osiągnę rozmiar 34 jak będę miała 80 lat :D ale osiągnę ! mam swoje cele w życiu i nie ważne w jakim czasie czy pół roku czy rok czy 2 lata ( z tym 80 to się tylko śmieje xd) ale dojdę do tego, i lepiej jest robić coś stopniowo bo to zostaje w nas na dłużej, staje się naszą częścią. Wiem że robię wywód nie do tematu, ale myślę że nawet przydatny - mam taką nadzieje ;) w Nas jest siła nie skupiajmy się tak bardzo na sobie w sensie to jak wyglądamy - pamiętam czasy jak jako dziecko w ogóle mnie to nie interesowało - tylko na tym to jacy jesteśmy (dobrzy, źli ,mili, uprzejmi) i to co chcemy zrobić ze swoim życiem... mamy je tylko jedno.
    Na koniec dodam że powodzenia życzę Tobie i sobie i wszystkim innym którzy to czytają i nie czytają :D, mamy swoje życia we własnych dłoniach i co z nim pożytecznego zrobimy tak by za 60 lat obrócić się i uśmiechnąć z dumy ?
    Dziękuje za uwagę i miłego dnia i życia :D
    Ps. Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku bawmy się i cieszmy życiem ! :D kisski i lofffki :D :*
    'NG' ^_^

    OdpowiedzUsuń